1 września 2017 | Futbol

Po meczu to proste, ale już przed meczem jakaś wewnętrzna intuicja mówiła mi, że dziś przegramy z Duńczykami, a inny nasz bezpośredni rywal z grupy – Czarnogóra wygra z Kazachstanem. A wszystko dlatego, że już wysyłaliśmy naszych piłkarzy na mundial do Rosji. Zawsze tak jest, że podniecamy się jak mało kto i rzadko kiedy, a tu nagle taki klops. Z sześciu punktów przewagi mamy już tylko trzy. Warto także podkreślić, że w dwumeczu przegraliśmy rywalizację z Duńczykami, co może mieć ogromne znaczenie przy takiej samej ilości punktów. – Na mistrzostwa świata awansuje tylko jedna drużyna z grupy, a druga zagra w barażach.

Po meczu z Danią trzeba powiedzieć, że czas wymienić naszą obronę. Brak dobrej dyspozycji piłkarzy Legii odbija się czkawką w reprezentacji. Nie wiem kogo, nie wiem dlaczego, ale lepiej wybrać przypadkowych dobrze spisujących się grajków na tych pozycjach z innych klubów Ekstraklasy, niż stawiać na tych którzy są. Mam także wielkie obawy przed meczem z Kazachstanem.

Jeszcze kilka godzin temu podniecaliśmy się, że mamy w rankingu FIFA 5. miejsce i że dzięki temu losowani będziemy z pierwszego koszyka na mistrzostwa świata. – Dziś nie mam już pewności, czy w ogóle będziemy brać udział w losowaniu. Co prawda przewaga jeszcze jest, ale z taką dyspozycją, to będzie ciężko, bo dziś nie ma już drużyn, a przynajmniej nie w naszej grupie, które ogrywać można bez problemów.

Zagraliśmy źle, mam wrażenie że wraca stara zmora naszej reprezentacji. – Dobrych 10 pierwszych minut i koniec gry. Znam to dobrze, już od lat o tym pisałem na tym blogu, ale ostatnio jakoś ta dolegliwość zniknęła i niestety okazuje się, że tylko na chwilę. Mam nadzieję, że po prostu ten mecz im nie wyszedł, a że nie jest to nowa przypadłość naszej reprezentacji. Mamy jeszcze trzypunktową przewagę nad Danią i Czarnogórą, więc nadal mamy los we własnych rękach nogach…

31 sierpnia 2017 | Media

Media obeszła wiadomość, że komentatorzy Twarowski i Smokowski odchodzą z Canal+. Dla mnie ta wiadomość jest tak straszna, jak dla katolika to, że z krzyża zdejmą Jezusa.

W 1996 roku wykupiłem abonament Canal+. To były czasy, gdzie istniało kilka kanałów polskojęzycznych, a wśród nich ta perełka Canal+. Nie wiem czy pamiętacie początki, gdzie kodowany obraz Canal+ to były „mazy” na ekranie i zmutowany dźwięk. Ja pamiętam, ale niezbyt dobrze, bo praktycznie od wspomnianego 96 roku jestem z Canal+ prawie cały czas, z niewielkimi przerwami.

Od początku pamiętam komentatorów Twarowskiego i Smokowskiego. Niemal przez 23 lata oglądając piłkę nożną w telewizji przewijali się oni. Są dla mnie jak bracia i nagle otrzymuję wiadomość, że odchodzą…. z Canal+, by tworzyć „coś swojego”. Mówi się, że stworzą własny kanał na Youtube, mają podobno dogadanych sponsorów i takie tam. Ale niestety oglądając ligę angielską na Canal+ nikt już nie powie „siadamy głęboko w fotelach, zapinamy pasy i startujemy„. – A jeśli ktoś to zrobi, to raczej narobi sobie więcej wrogów, niż przyjaciół…

25 sierpnia 2017 | Blog

To był ten dzień, w którym nie szukałem książki, a przypadkowo będąc w markecie zauważyłem przy kasie dwie Stephena Kinga – “Christine” i “Misery”. Nie wiedziałem czy wziąć którąś z nich, bo oglądałem ich filmową wersję, więc bałem się, że czytanie będzie spieprzone filmowymi uprzedzeniami. Za tymi książkami stała schowana, szara, nawet lekko zdezelowana, jakby ktoś czytał ją ze 100 razy.- “Po prostu zabijałem” Artura Górskiego…

Jak to na okładkach bywa, teksty podkręcające klimat:

Oparta na autentycznych wydarzeniach historia polskiego seryjnego mordercy.

Nie będę Wam przepisywał tekstu z okładki z tylnej części, po prostu ją zeskanowałem

Zapowiada się świetnie! Biorę.

Siadając na kiblu i otwierając pierwszą stronę trafiam na tekst “od autora”, a w nim fragment:

Ten fragment jest niejako zaprzeczeniem zapowiedzi jakie padły na okładce. Na zewnątrz mowa o autentycznych wydarzeniach, a na pierwszych stronach o zmianie imion “bohaterów” i miejsc zdarzeń. Oczywiście autor książki nie mógł zweryfikować tego, o czym opowiadał mu ów morderca, więc nawet autor nie wie, co jest prawdą, a co nie. Myślałem, że tylko lokalne dzienniki z małych miejscowości (jak moja) mogą robić czytelnika w chuja, by ten kupił kolejny numer.

Mimo tego książkę czyta się z wielką frajdą. Wciąga bez opamiętania i nie ma się zamiaru zatrzymać. Czuć w niej, że jest “kolorowanką”, a nie napisaną na podstawie wydarzeń autentycznych. Trochę to boli, bo przy opisie różnych zdarzeń myślisz sobie – to nie jest prawdziwe. Psuje to nieco klimat…

Tytuł pasuje do tej książki jak żaden inny, do żadnej innej. – “Po prostu zabijałem”, tak frywolnie, buńczucznie, takie swojego rodzaju – nie ma się czym chwalić, po prostu zabijałem. Cały klimat tej książki napisany jest w takim tonie. Jestem pewien, że więcej emocji wkładam w codzienne robienie kanapki, niż ten gość w czasie zabijania.

Tak się zastanawiam. Gdybym był pisarzem i spotkałbym się w więzieniu z seryjnym zabójcą, to miałbym parcie na to, by napisać jak się nazywa i gdzie odsiaduje wyrok. A tu kompletnie nic. Pan “X”, miejsce “Y”. Podobnie jak w słynnym filmie “The Blair Witch Project”, który na początku mówi o znalezionych kasetach w lesie, zaginionej trójce studentów i prawdziwych wydarzeniach, a na końcu napisy – scenariusz, reżyseria.

Nie jestem wprawionym czytelnikiem książek. Dopiero zaczyna do mnie docierać, że je lubię i gdy kończy mi się jakaś, szukam kolejnej. Książkę z całą odpowiedzialnością polecam tym, którzy dopiero łapią bakcyla czytelnika, albo chcą go złapać. Ponieważ wciąga, jest przyjemna w odbiorze zapewne zachęci nowego czytelnika do szukania kolejnej książki. Najgorzej sparzyć się na przekombinowanym i zanudzającym badziewiu, który nie sprawia, że chcesz więcej i więcej.

W każdej książce jest jakiś fragment, do którego z chęcią wracam, albo czytam go kilka razy pod rząd. W tej znalazłem naprawdę wiele takich fragmentów, ale nie chciałem ich tu publikować ze względu na to, że to nie moje dzieło i na to, by nie spierdolić wam ewentualnej dobrej zabawy podczas czytania książki. Ze wszystkich fragmentów wybrałem ten:


Strona 185/186 “Po prostu zabijałem” – Artur Górski

21 sierpnia 2017 | Blog

Za każdym razem, gdy kupuje w sklepie opakowania, pudełka lub inne produkty, które zamykane są w kartonikach, sprzedawca otwiera je sugerując mi, że mogę być potencjalnym złodziejem. Ok! Rozumiem to. Pewnego razu kasjerka otwiera opakowanie herbaty i wyciąga z niej saszetkę z ziołami. Zrobiło mi się naprawdę głupio, czułem jak krew spływa mi do twarzy, a przecież ja jej tam nie wsadziłem. W domu okazało się, że zioła w herbacie to bonus reklamujący nowe przyprawy. Ulżyło mi, ale w sklepie nadal myślą, że jestem złodziejem…

16 sierpnia 2017 | Blog

Bardzo nie lubię porównań ludzi ze względu na narodowość, a szczególnie swojego kraju z innymi. Stereotypy i takie tam pierdoły sprawiają, że jednych postrzega się lepiej, a drugich gorzej. Śmiem twierdzić, że człowiek to człowiek i jeśli ktoś będzie złodziejem, pedofilem, mordercą czy jeszcze innym wykolejeńcem, to nie ma znaczenia czy pochodzi z Polski czy z…

Słuchając audycji z udziałem polityków “made in Poland” na temat “Brexit-u”, słyszę o tym, że powodem ucieczki Brytyjczyków z Unii Europejskiej jest przede wszystkim imigracja. Politycy – a szczególnie “Nowoczesnej” podają za powód liczbę imigrantów z Polski. Gdy mówi się o imigrantach z krajów trzeciego świata i terroryzmie, którzy “wysadzają” ich kraj w dosłownym tego słowa znaczeniu, mówią wręcz o szkalowaniu pewnej grupy ludzi pochodzenia islamskiego.

Słuchając tego “Petru-piedolenia” mam wrażenie, że niejako politycy partii “Nowoczesna” chcą porównać Polaków do „państwa islamskiego”. Okej. – Są Polacy, którzy pojechali na wyspy oszukiwać, okradać i takie tam. Ale ilu polaków podłożyło bombę, wysadziło się w powietrze w tłumie, lub strzelało z kałacha do ludzi?

Polacy jadą do Wielkiej Brytanii do pracy. Jebią w chujowych warunkach, na chujowych zasadach i za chujowe pieniądze jak na zarobki w tym kraju. Robią to, bo część z nich chce wrócić w przyszłości do kraju, wybudować dom, kupić samochód i żyć bez zmartwień. Nie jadą tam w celu “zniszczenia cywilizacji zachodu” – jak wydaje się mówić Petru o swoich rodakach. – Tak ten sam Petru, który jutro zabiegać będzie o Wasz głos w wyborach.

Panie Petru! Jak mawiał Abraham Lincoln:

Można oszukiwać pewną grupę ludzi przez pewien czas, ale nie można oszukać wszystkich ludzi, przez cały czas

10 sierpnia 2017 | Blog

Czasami mam ochotę doczepić się tematów kompletnie nieistotnych, ale w tej reklamie uderza mnie…

Prognoza na 25 dni […] Aktualizacja co 30 minut!

Ja rozumiem to tak. – Chcę zaplanować sobie urlop za 25 dni, więc zaglądam w prognozę pogody w Interii, widzę że jest 35 stopni w cieniu nad polskim morzem, więc wykupuję wakacje. Niestety 30 minut później serwis pogodowy Interii zaktualizował te dane i okazuje się, że będzie nieustanna ulewa. 25 dni później okazało się jednak, że nie było upałów i nie było ulewy, ale w najcieplejszym momencie dnia było 12 stopni Celsjusza. Siedzę więc w pokoju hotelowym na pogoda.interia.pl i odświeżam ją co 30 minut, może znajdzie się jakiś promyk nadziei, że coś się w pogodzie zmieni… – Dziekuję za taką prognozę…

6 sierpnia 2017 | Blog

Jeśli macie kiepski wieczór i w dodatku chcecie go sobie spierdolić jeszcze bardziej, to polecam Wam z całego serca film “Strach przed ciemnością” z 1991 roku. Niektórzy uważają go za film, podczas którego trzeba “mocno” myśleć, by go zrozumieć. Ja natomiast wiem, że reżyser musiał się naprawdę mocno natrudzić, by nagrać taki kicz. Sam nie wiem jak mu się to udało?

Film pamiętam tylko z jednej sceny, ale nie będę jej opisywał. Reszta filmu nadaje się do muzeum filmów beznadziejnych, by być pokazywany przyszłym adeptom szkoły filmowej, jak nie robić filmów.

Wpis ten powstał tylko po to, by ostrzec Was przed totalną katastrofą, niepotrzebnym otwieraniem popcornu i śmiercią przed ekranem telewizora.

3 sierpnia 2017 | Futbol

Dziś kolejny czarny dzień dla naszej klubowej piłki nożnej. Kolejno Arka Gdynia przegrała z Midjydland na wyjeździe 1:2 prowadząc w meczu 1:0 i odpadła z dalszej gry o ligę europejską. Lech Poznań nie chciał być gorszy i po remisie w Holandii 0:0, zremisował u siebie 2:2 i też odpadł z gry o Europę. Należy także dodać, że przez ponad 20 minut Lech grał w przewadze jednego zawodnika. Oczywiście Legia Warszawa wczoraj przegrała dwumecz z FC Astana w eliminacjach o ligę mistrzów i można powiedzieć, że czarny dzień polskiej piłki jak co roku możemy przemianować na czarny tydzień.

Nasze kluby są koszmarnie słabe. Nie wiem jak to się dzieje, że awans do jakichkolwiek rozgrywek europejskich to wielki sukces i wyczyn. Lech w tym roku nakupował zawodników taką ilość, że chyba w lidze się nimi udusi. Poznań chce zdobyć mistrzostwo kraju? Ale po co? – By grać o ligę mistrzów? Dajmy sobie spokój z marzeniami o tych rozgrywkach. Legia w zeszłym sezonie cudem awansowała do tej piłkarskiej elity, ale tylko dlatego, że jej przeciwnikami były drużyny, które u nas grałyby w III, a może i nawet w IV lidze.

Idę się wykąpać i kładę się spać, bo szkoda sobie strzępić jęzora na podwórkowych patałachów, którzy nazywają siebie zawodowcami…

stat4u