Zaginęła Ewa Tylman

6 grudnia 2015
Kategoria: Blog

Cała Polska żyje zaginięciem Ewy Tylman. Zainteresowała mnie ta historia, bo dziewczyna pochodzi z „mojego regionu”. Dodatkowo poziom skomplikowania jej zaginięcia przebija wszystkie programy paradokumentalne, które obejrzałem w całym swoim życiu. Dziewczyna wraca o trzeciej w nocy z kolegą do domu i… znika. Nie ma jej nigdzie, nawet w rzece, która przeczesywana jest od kilkunastu dni przez policję, straż i prywatnego detektywa.

Na początku wiemy, że dziewczyna pracowała na stanowisku kierowniczym w jednych z drogerii „Rossmann” w Poznaniu. Wiemy, że w niedzielę z 22/23 listopada zorganizowana była impreza integracyjna pracowników. Wiemy też, że wszyscy się nawalili jak szkopy i po godzinie trzeciej impreza się zakończyła. Z oficjalnych informacji wynika, że przed godziną drugą do dziewczyny dzwoni jej narzeczony i pyta, czy ma po nią przyjechać. – Ta odpowiada że nie, bo przyjedzie później taksówką. Okazuje się, że dziewczyna nie wzięła taksówki, lecz w towarzystwie kolegi nazwanego przez opinie publiczną „niebieski” (miał niebieską kurtkę) wychodzi z lokalu i pieszo idzie razem z nim w kierunku swojego domu.

Po drodze „parę” nagrywają kamery prywatnego monitoringu niemal 500 metrów od miejsca jej zaginięcia. Za sprawę zabiera się detektyw Rutkowski. Od tej pory wszystko nabiera tempa, media pokazują konferencje prasowe z jego udziałem, z których dowiadujemy się co się dzieje. Zawrzało, zahuczało i się trzęsło. Coraz to nowsze informacje mówiące o tym, że kolega nie pamięta nic od momentu gdy z nią wyszedł z lokalu przekonało internautów, że jest winny. – To był niemal internetowy lincz. Pierwszy podejrzany jej kolega, skoro ją odprowadzał i nie dotarła do domu, to coś tu jest nie tak tym bardziej, że trop urywa się na moście Świętego Rocha czyli przy rzece Warta. W drugiej kolejności podejrzanym jest jej narzeczony, który jak dowiadujemy się z internetu jest pracownikiem Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego (ABW).

Mówiło się także, że między narzeczonymi nie działo się najlepiej. Akurat mieli „ciche dni”, a jej kolega który ją odprowadzał ma bardzo bliskie relacja z zaginioną. Choć nikt tego nie powiedział oficjalnie, to z opisów wynika, że niemal są w sobie zakochani. Dochodzi także informacja, że Ewa jako jego przełożona dała mu ostatnio awans na wyższe stanowisko, więc jaki byłby cel, by miał ją zabić? – Pytają internauci. Przecieka także informacja, że Adam Z. (niebieski) jest gejem.

„Niebieski” na przesłuchanie do detektywa przychodzi w asyście adwokata, co utrudnia przyciśnięcie go do muru. To oczywiście dziwne, że taki dobry kolega, niemal przyjaciel Ewy, prawdopodobnie wie co się z nią stało i czując się niewinnym przychodzi z adwokatem. Gdybym ja znalazł się na jego miejscu i nie byłbym winnym, w ogóle nie przyszłoby mi na głowy, żeby brać adwokata. Chciałbym pomóc w tej sprawie ile się da, by tylko ratować koleżankę. – No, chyba że miałbym coś na sumieniu.

Warto podkreślić, że Adam Z. (to tu ukrywać Zięcik) poddał się badaniu wariografem zwanego potocznie „wykrywaczem kłamstw”, a wynik jak podkreślał detektyw Rutkowski nie pogrąża go, ale w wielu punktach wskazuje na jego winę. Co dziwne, badaniu nie poddaje się narzeczony dziewczyny, który oficjalnie przykrywa się złym stanem emocjonalnym. – W końcu to nic dziwnego, skoro jego ukochana zaginęła. Mówi się także, że jako pracownik ABW nie może zostać poddany tego typu badaniu.

Sprawa zaginięcia Ewy Tylman komplikuje się niemal każdego dnia. Podejrzenia spadają raz na niebieskiego, a za chwilę na jej narzeczonego. Jedni uważają, że niebieski wepchnął ją do rzeki, no bo jak miałaby zniknąć bez śladu kobieta w dużym mieście i to w dodatku w jego sercu? Z drugiej strony brak śladów jej zaginięcia przypisuje się ABW, w którym pracuje rzekomo narzeczony Ewy i posprzątało całą sprawę. Dochodzi także wątek możliwości porwania Ewy do jakiejś sekty, do której może należeć niebieski. Podobno jego fascynacja na tym punkcie jest niezdrowa, a dzień zaginięcia Ewy nie jest przypadkowy. Liczby 23 i 11 to demoniczne liczby, a godzina jej zaginięcie około 3:30 też nie są w tej historii przypadkowe. To rzuca podejrzenia, że mogła zostać złożona w ofierze szatanowi.

Ojciec Ewy Tylman wierzy, że córka żyje. W sumie padła też informacja, że mogła zostać uprowadzona, albo zwerbowana do sekty satanistycznej i w ten sposób chciano urwać po niej ślad. Niby zaginęła, niby utonęła, a może wiedzie życie w jakiejś sekcie. To całkiem możliwe, bo przecież niebieski, z którym podobno żyła bardzo blisko, może do takiej sekty należeć. Prawdopodobnie nikt z nich się nie spodziewał, że sprawa nabierze takiego rozgłosu. Gdyby nie pan Rutkowski, o tej sprawie wiedzieliby zapewne tylko mieszkańcy Poznania i to za pośrednictwem jednej z lokalnych gazet. Policja za sprawę zabiera się jak pies do trawy i wręcz odnosi się wrażenie, że odwraca kota ogonem. To też sprawia, że duża część opinii publicznej wierzy w to, że w sprawę zamieszane jest ABW, a policja po nich sprząta czy jak kto woli zaciera ślady.

Gdyby tego było mało pojawił się także wątek okupu. Jakiś debil wysłał sms-a do jednego z członków rodziny, że Ewa żyje. Żądał pół miliona złotych, które mają zostać przelane na dwa konta bankowe, podając także dane tych kont. Napisał także, że jeśli pieniądze nie zostaną przelane do konkretnego terminu dziewczyna zginie. Dowiadujemy się także, że dowód z nagraniem, że Ewa żyje ma zostać wysłany następnego dnia. Niemal od razu wątek porwania został odrzucony i nie brany na poważnie. Który przestępca, a szczególnie tak misternie wykonanego planu zniknięcia żądałby okupu przelewem na konto? W dodatku przesyła najpierw informację o porwaniu dziewczyny, a dopiero później mówi o dowodach? To musiałby być przestępca idiota rodem wyrwany z cyrku Monty Pythona.

Teorii o zaginięciu Ewy Tylman jest tak dużo, że nawet nie jestem w stanie wszystkich wypisać. Prawdą natomiast jest, że Adam Z. (niebieski) jest w areszcie na 3 miesiące. Jedni uważają go za winnego jej zaginięcia, a inni wręcz bronią go uważając, że był świadkiem jakiegoś dziwnego zdarzenia, o którym nie chce powiedzieć. Biorąc jednak wszystkie te informacje pod lupę zdaję sobie sprawę, że internauci (w tym także ja) tak bardzo namieszali w tej sprawie i tak wiele hipotez podali, że niemal wszystkie wydają się tymi wyjętymi prosto z powieści Stephena Kinga…

Korzystając z okazji, że to mój blog i mogę na nim pisać co chcę, przedstawię Wam jedną ze swoich najbardziej zawiłych hipotez.

Dziewczyna wychodzi z lokalu z kolegą i udają się w kierunku domu dziewczyny. Na moście czeka na nich narzeczony Ewy i odbiera dziewczynę. Niebieski poinstruowany wcześniej jak ma się zachowywać daje się specjalnie nagrać i odgrywa przed nimi różne role. Niektóre tropy nawet nakierowują winę na niego np., to, że podaje że był kompletnie pijany i nic nie pamięta, a na kamerach widać, że ewidentnie to on prowadzi dziewczynę szybkim i zdecydowanym krokiem. Gdy już był sam, stanął przed jednym z apartamentowców na ponad minutę, jakby bardzo chciał być nagrany. Był także na stacji paliw, gdzie również nagrały go kamery, jak zdenerwowany rozmawia przez telefon.

W trakcie śledztwa okazało się, że dowód dziewczyny został znaleziony na jednym z przystanków tramwajowych. Prawdopodobnie niebieski jadąc do domu wyrzucił na przystanku jej dokument. Pytanie po co to zrobił? – By zrzucić na siebie winę? A po co? – Bo może zniknięcie Ewy Tylman i ABW ma coś wspólnego? Może dziewczyna z racji tego, że była narzeczoną pracownika ABW została do tej „organizacji” wcielona? – Ma zostać uznana za zmarła, po czym dostanie nową tożsamość i będzie mogła razem z narzeczonym i niebieskim, który wyjdzie z pierdla i działał będzie na jej rzecz mimo tego, że opinia dostanie informację o wyroku np., dożywocia.

Dlaczego dla Policji pan Rutkowski uznawany jest za „niewygodnego”? Ma się wrażenie, że przeszkadza on policji w dokonaniu misternego planu przez ABW, narzeczonego dziewczyny i niebieskiego. Sprawa miała być czysta, szybka i prosta. Pan Rutkowski i media tak nagłośniły sprawę, że stało się to wszystko dla wymiaru sprawiedliwości zbyt trudne i trzeba grać pozory przed kamerami, że coś się robi w tej sprawie. Komunikaty policji, że Ewa Tylman nie żyje mimo tego, że nie ma ciała, albo hasła typu. – Teraz rzeka jest tak mętna i zimna, że prawdopodobnie znajdziemy ciało na wiosnę, brzmi jak relacja z nierealnego świata….

Nikt w tej chwili nie wie jak było. Wszystkie hipotezy, które pojawiają się w tym wątku, a ze szczególnym okrucieństwem ta moja okażą się tylko wizją wybujałej wyobraźni. Myślę, że policja na ten temat i pan Rutkowski wiedzą już tak dużo, że niemal mają sprawę na ukończeniu. Problem tylko w tym, że rzeka jest nieprzewidywalna, zanieczyszczona, zamulona i mętna, dlatego ciało albo już dawno popłynęło poza rejon poszukiwań policji, albo po prostu utknęło w miejscu, w którym trudne jest do odkrycia.

Czy to koniec ESA37 w tej formie?

25 listopada 2015
Kategoria: Futbol

ESA37 to nazwa rozgrywek Ekstraklasy, która została zreformowana 2 lata temu. 16 zespołów po rozegraniu meczu i rewanżu czyli po 30 kolejkach, dzielona jest na dwie grupy mistrzowską i spadkową oraz dzielone są ich punkty przez dwa. Po rozegraniu finałowych siedmiu meczów rozstrzyga się mistrzostwo kraju. – Widać, że zaczyna wrzeć na ten temat i już mówi się, że kolejny sezon 2016/17 zostanie rozegrany na starych zasadach, czyli mecz i rewanż co daje 30 kolejek, a nie 37 jak do tej pory.

Wady ESA37 to przede wszystkim to, że piłkarze grają 37 meczów w lidze, dodatkowe mecze w Pucharze Polski i w ligach europejskich. Problem to nie tylko liczba spotkań i „krótka ławka rezerwowych”, ale długa zima, a raczej przerwa zimowa która trwa 2 miesiące i niemal brak przerwy letniej. W Anglii czy Hiszpanii nie ma czegoś takiego jak przerwa zimowa, bo zwyczajnie i po ludzku zima w tych krajach jest taka, jak u nas wiosna. Rozgrywają więc swoje mecze od sierpnia do maja niemal co tydzień, a przerwa między sezonami wynosi 3 miesiące.

Wadą ESA 37 jest także to, że stadiony wcale nie przyciągają kibiców i nie rośnie także widownia przed telewizorami. Powodem jest to, że w lecie praktycznie nikt nie jest w stanie zatęsknić się za polską piłką, bo przerwa trwa zaledwie 4 tygodnie, a piłkarze praktycznie nie mają urlopu. Pierwsze mecze w połowie lipca przy 35 stopniowym upale, a na trybunach tylko ci, którzy z jakiś powodów nie są jeszcze na wakacjach, albo ci, którzy z racji tego, że akurat są na wakacjach idą zobaczyć mecz np., Wisły w Krakowie.

Problemem także byłby start ESA37 w następnym sezonie. Można śmiało powiedzieć, że rozgrywki zakończą się w połowie maja. W połowie czerwca rozpocznie się EURO 2016, a zakończy w połowie lipca. Problem w tym, że tydzień po Euro musiałyby się rozpocząć także rozgrywki ligowe. To zbyt duże obciążenie dla naszych grajków.

Największą wadą nowego systemu jest podział punktów, choć wcześniej uważałem to za wielki plus. Można powiedzieć, że rozgrywki przez 30 kolejek są nudne i nic nie znaczące. Prowadzenie Piasta Gliwice o 10 punktów nad drugim zespołem po podziale stopnieje do 5 punktów. Szczerze mówiąc, podział punktów faworyzuje słabszych, a nie mocnych co w duchu sportu jest nieetyczne. Druga strona medalu podziału punktów to taktyka. Przez 30 meczów można sobie kilka odpuścić np., kosztem meczów pucharowych, a formę zachować na rundę finałową. Jeśli drużyna przejdzie w niej jak burza, mistrzostwo jest możliwe dla każdego, choć nie każdego na to stać.

Co będzie dalej. Mówi się szeroko, że w przyszłym sezonie zagramy na poprzednich zasadach, czyli 16 drużyn i 30 kolejek, oczywiście jeśli zgodę wyrażą nie tylko kluby Ekstraklasy, ale także udziałowcy w tym telewizje, które zapłaciły za określoną ilość spotkań. Jest też wizja powiększenia ligi do 18 drużyn, ale to byłoby możliwe dopiero od sezonu 2017/18.

Moim skromnym zdaniem uważam, że Polska to dość duży kraj jak na Europę, ale mamy słabe kluby, które co tu dużo mówić, w większości grają słabe mecze. Reforma ta dobitnie pokazała, że przez 30 kolejek nic się nie dzieje, dopiero ciekawy jest finał. Dlatego zamiast dokładać kolejne dwie słabe drużyny z pierwszej ligi do Ekstraklasy, powinno zrobić się ligę 12 zespołową, grającą mecz i rewanż czyli 22 mecze, podzielić ją na dwie grupy po 6 drużyn i rozegrać mecz i rewanż czyli 10 kolejek. W sumie dałoby to 32 spotkania w sezonie i więcej szlagierowych meczów np., Lech i Legia mogłyby się spotkać 4 razy. To uważam za bardziej interesujące rozwiązanie, ale pewne jest, że niemożliwe do zrealizowania. Nikt z prezesów nie zgodzi się na mniejszą liczbę drużyn, bo zwyczajnie i po ludzku 80% klubów w Ekstraklasie gra w niej nie po to, by podnosić jej poziom, lecz po to, by zebrać profity za prawa telewizyjne i utrzymać się w Ekstraklasie na kolejny sezon.

Terror w Paryżu

18 listopada 2015
Kategoria: Polityka

To co wydarzyło się w piątek 13 listopada w Paryżu zwróciło uwagę całego świata. Terroryści z tzw., państwa islamskiego dokonali kilku zamachów terrorystycznych we Francji, a dokładniej w Paryżu. Pierwszy miał miejsce przed stadionem, na którym reprezentacja Francji grała z Niemcami. Na szczęście terrorystom nie udało się wejść na stadion i tam dokonać zamachu, ponieważ na obiekcie był prezydent Francji Hollande i z tego względu stadion był istną „twierdzą”.

Dokonano tego dnia jeszcze kilka zamachów. Terroryści przemieszczali się po Paryżu samochodami i strzelali z Kałasznikowów do ludzi przed restauracjami i barami. Największy dramat rozegrał się jednak na sali koncertowej Bataclan, na której przebywało 1500 osób. Zabito tam prawie 90 osób i ciężko raniono drugie tyle.

Zastanawiam się w takiej chwili, co mają do powiedzenia teraz ludzie, którzy uważają, że religia islamska jest pokojowa, a uchodźcy nie są niebezpieczni? To prawda, że nie każdy islamista to terrorysta, ale prawdą jest, że każdy terrorysta jest islamistą. Niektórzy się pocieszają, że to nie uchodźcy są winni temu co się stało. Nie wiem czy to pocieszenie czy nie, ale zamachowcami są Francuzi i Belgowie. – Tam urodzeni, ale ich rodzice bądź dziadkowie zostali „importowani” do tych krajów z Afryki. To pokazuje, jak niebezpieczne jest „islamizowanie” Europy. – Jeśli dziś uchodźcy nie są dla nas zagrożeniem, to będą nim w przyszłości. Za 20, może 30 lat ich niezadowolenie społeczne może przerodzić się w to, co stało się we Francji.

Dlaczego są jeszcze ludzie, którzy wierzą w dobro każdego człowieka? Skąd się oni biorą i jakie są ich intencje? Nie rozumiem np., podejścia do sprawy uchodźców partii lewicowych. Przecież gdyby taki Abdula Badala miał możliwośc mieszkać w Polsce i spotkać „lewaka” z krwi i kości, a mam dokładniej na myśli homoseksualistę, czyli dwóch facetów z adoptowanym chłopcem, przerobionym na kobietę bo to transwestyta, w dodatku z poglądami gender, to przecież on takiego dziwaka zapierdoliłby tasakiem z uśmiechem na twarzy i czystą przyjemnością.

Nie rozumiem, jak pan Petru w studiu telewizyjnym może porównywać Polaków do uchodźców z Syrii mówiąc, że nikt z nas nie chciałby, aby w szef rządu Wielkiej Brytanii był nacjonalistą takim jak przedstawiciele naszego rządu i wygonił wszystkich Polaków z kraju. Nie wiem dlaczego, ale pan Petru nie widzi różnicy w tym, że u nas nikt nikogo nie chce wyganiać. My po prostu nie chcemy ich przyjąć, tak jak wcześniej gdy nie byliśmy jeszcze członkiem Unii Europejskiej nie przyjmowali nas Brytyjczycy. Warto też powiedzieć, że inaczej postrzegałbym przyjmowanie do Polski Hiszpanów, Włochów czy Brytyjczyków, aniżeli uchodźców z Syrii. Powiedzcie, że nie widzicie tutaj różnicy. I po trzecie pan Petru powiedział, że Polacy w Wlk. Brytanii też są przestępcami i nikt ich nie wydala. Nie wiem czy pan Petru wie, ale kradzież, rozbój, czy inny akt wandalizmu nie jest cechą Polaka, ale człowieka. Akt terroryzmu, jakich dokonują fanatycy jest ściśle określony z pewną grupa i jest to islam.

I już na sam koniec. Zamachy terrorystyczne już nie znikną z naszego życia. To nieodłączny element bezradności i siły zarazem. Państwo islamskie nie może zaatakować świata zachodniego przy pomocy samolotów czy czołgów. Ale bardzo łatwo może „rozsadzić” nas od środka w sposób fizyczny jak i psychiczny. Najazd na Europę islamu jest dla nas wielkim problemem i jestem przekonany, że każdy szef rządu na starym kontynencie o tym wie, ale nie każdy potrafi się z tego wycofać. Nazywają nas ksenofobami, rasistami i nacjonalistami tylko dlatego, że nie chcemy mieć Francji w Polsce. A najgorsze w tym wszystkim jest to, że najwięksi terroryści państwa islamskiego mogą przeniknąć do Europy z ogromną łatwością i bez żadnych przeszkód.

Będziecie siedzieć

10 listopada 2015
Kategoria: Polityka

Desygnowana na stanowisko premiera pani Beata Szydło ogłosiła skład nowego rządu, który zostanie zaprzysiężony 12 listopada. Data dla jednych pierwsza z możliwych, a dla innych najgorsza z możliwych. Zbiega się ona z nieformalnym szczytem Unii Europejskiej na temat uchodźców. Najbardziej jednak sporą część społeczeństwa boli fakt, że Ministrem Obrony Narodowej będzie pan Macierewicz, a Ministrem Sprawiedliwości pan Ziobro. Ten pierwszy ma podobno wywołać wojnę z Rosją, a ten drugi pozamykać uczciwych obywateli.

Co do Macierewicza to nie jestem jakimś wielkim optymistą, ani nie jestem pesymistą. Każdy się go boi, bo to jest swojego rodzaju człowiek twardej ręki, jakby to powiedziano w wojsku – „regulaminowiec”. Jeśli będą przekręty, będzie o nich mówił i sam zrobi wszystko, by wojsko działało prawidłowo. Nie będzie lewych przetargów, ustawek z firmami zagranicznymi, ani jakichkolwiek przekrętów. – Tak przynajmniej widzę pana Macierewicza.

Co do pana Ziobry na stanowisku Ministra Sprawiedliwości to w mojej opinii jedna z najlepszych opcji. Co prawda w pierwszym swoim podejściu na ten urząd w latach 2005-2007 miał małe wpadki, ale przestępcy drżeli ze strachu i podobnie ma się w tej chwili. Niemal połowa posłów PO za to co powiedzieli w aferze taśmowej powinni stanąć przed sądem! To wydaje się bardzo prawdopodobne, a co najważniejsze możliwe. Za kadencji Platformy Obywatelskiej kradli, ustawiali i robili co chcieli. – Mówiąc wprost politycy nieuczciwi byli nietykalni.

Pozostaje jeszcze sprawa niefortunnej daty 12 listopada. Podobno prezydent ogłosił tą datę nie mając wiedzy o nieformalnym spotkaniu UE, bo rzekomo kancelaria premiera nie poinformowała o tym szczycie kancelarii prezydenta. Nikt nie wie do końca jak było, ale mimo wszystko uważam, że data pierwszego spotkania w Sejmie powinna zostać przełożona. Nic by się nie stało gdyby przełożono ją na 13, albo 16 listopada. Mówienie, że można zrobić przerwę w Sejmie o godzinie 12, by pani premier Kopacz poleciał na Maltę brzmi jak żart. Tym bardziej, że ten szczyt rozpoczyna się o godzinie 14.

Co by nie powiedzieć o nowym rządzie, to trzeba przyznać, że zaczyna się ciekawie. Uwielbiam słuchać internetowych opinii jak to spora część Polaków trzęsie portkami. W tym gronie jest wielu polityków, dziennikarzy, czy przedsiębiorców. Boją się Ziobro i ogólnie PiS-u tak bardzo, że niemal deklarują ucieczkę z Polski. Bawi mnie to niesłychanie i daje mi nadzieję na lepsze jutro. Jeśli jesteś złodziejem na duża skalę, to możesz już pakować manatki. Jeśli jesteś uczciwym człowiekiem, możesz spać spokojnie. Jak będzie zobaczymy jak PiS zacznie rządzić, bo na tą chwilę straszenie PiS-em to jak straszenie babci chujem. – Odbywa się tylko za pośrednictwem stronniczych mediów.

Wybory parlamentarne czyli pogadajmy sobie o demokracji

30 października 2015
Kategoria: Blog

Jak co cztery lata przychodzi nam wybierać nowy rząd. Poglądy polityczne Polaków z wyborów na wybory się zmieniają. Zazwyczaj niesieni jesteśmy nieporadnością starego rządu, więc wybieramy nowy. Połowa Polaków w ogóle nie idzie na wybory, a część z tych, którzy idą głosować oddaje głos nieważny. Jak co wybory pada pytanie. Dlaczego Polacy nie chcą chodzić na wybory i dlaczego aż tylu jest idiotów oddających nieważny głos?

Chcę przypomnieć, że mieszkanie w kraju demokratycznym daje nam wszelkie prawa względem głosowania. Jedni oddają głos na partię, z którą od lat „romansują”, inni chcą zmian. Są też tacy, którzy korzystając ze swojej wolności i prawa demokracji na wybory nie idą. Ludzie oddający nieważny głos, często robiący to całkiem świadomie czują, że głosowanie to ich „zasrany” obowiązek, ale skoro nie ma w partiach politycznych przedstawicieli, którzy by im odpowiadali zaznaczają dwa krzyżyki lub zostawiają pustą kartkę.

Nikt nie ma prawa mnie osądzać, czy w dniu wyboru pójdę do lokalu wyborczego. Nikt nie ma prawa nazywać mnie idiotą, jeśli specjalnie oddam nieważny głos. Nikt też nie ma prawa osądzać czy jestem patriotą czy nie, tylko dlatego, że zamiast stawiać krzyżyk na karcie wyborczej, leżę na kanapie z piwem w ręku. Demokracja i wolność wyboru to moje prawo, a pójście na wybory to tylko mój przywilej, a nie obowiązek…

Można oszukiwać pewną grupę ludzi przez pewien czas, ale nie można oszukać wszystkich ludzi, przez cały czas

27 października 2015
Kategoria: Polityka

Mariusz Max Kolonko, który prowadzi na Youtube swój kanał, na którym stara się być obiektywnym w swojej ocenie polskiej sceny politycznej, na jednym z filmów o rewolucji na końcu powiedział słowa, które zawarte są w tytule tego wpisu. Utkwiły mi one mocno w głowie, bo trafione są w 100% patrząc na to, co wyrabiała dotychczasowa władza. Myślę, że ten dziennikarz otworzył oczy sporej części społeczeństwa, a na pewno otworzył moje…

Obalony został dotychczasowy rząd, który działał przez dwie kadencje. Jestem pewien, że pracowałby i trzecią, gdyby premierem nadal był Donald Tusk i nie było afery taśmowej. Na tzw., „taśmach prawdy” poziom szyderstwa z Polski oraz jej obywateli był tak ogromny, że ludzie nagle zaczęli się przebudzać. Zauważyli co się dzieje, a dzięki Kukizowi i Januszowi Korwin-Mikke zauważyli także, że media w Polsce są tą siejącą propagandę…

Gdy w 2006 roku polscy piłkarze awansowali do mistrzostw świata w piłce nożnej, przeprowadzono sondaż z którego wynikało, że 6% Polaków wierzy w zdobycie tytułu mistrza przez polską reprezentację. Mój sąsiad powiedział wówczas, że i tak jest w tym kraju duża grupa idiotów, którzy w to wierzą. Po wyborach parlamentarnych PO ma wynik na poziomie ponad 24%, co w moim odczuciu ewidentnie dowodzi, że trend idiotyzmu w Polsce stale rośnie. Nie napisałem tego, aby kogokolwiek obrażać, ale nieprawdopodobne jest to, że niemal co czwarty Polak nie zauważył afery taśmowej i słów jakie tam padły, a uwierzył w to, że nielegalne nagrania są przestępstwem.

Czy zwycięstwo PiS coś w Polsce zmieni? Nie głosowałem na nich, ale z dwojga złego wolę atak „moherów”, aniżeli nieodpowiedzialnych posłów, którzy oprócz szydzenia z Polaków i okradania kraju, chcą ściągnąć do nas uchodźców. Większość parlamentarna jaką uzyskał PiS jest pierwszym tego typu przypadkiem po upadku komunizmu. Jest to ogromny sukces i zarazem ogromna odpowiedzialność. Jeśli przez tą kadencję PiS nie zrealizuje najbardziej kontrowersyjnych obietnic wyborczych, to w wyborach w 2019 roku pewnie nie przekroczą progu wyborczego. Mając większość, nie będą mieli na kogo zrzucić winy w przypadku ich niezrealizowania…

Wybory parlamentarne

23 października 2015
Kategoria: Polityka

Już niedługo wybierzecie się do urn wyborczych, by zagłosować na kandydata, który swoimi obietnicami omotał Was bez pamięci. Są też pewnie i tacy, którzy na wybory się nie wybierają, ale nie ma się co martwić i narzekać. – Jest demokracja, więc macie do tego prawo. Ba! Można powiedzieć, że dzięki tej właśnie demokracji macie prawo nie oddać głosu.

Co chwilę podają wyniki sondażów i przyznaję, że tylko jedna rzecz dziwi mnie w nich najbardziej. – Miejsce i ilość punktów dla Platformy Obywatelskiej. To wręcz niesamowite, że mają drugie miejsce i ponad 20% poparcia. Już sam nie wiem, czy ktoś przy tych sondażach manipuluje, czy tak duża część Polaków wybiera ich tylko dlatego, że oglądają media informacyjne, które manipulują społeczeństwem? A może po prostu są tak głupi, by nie zauważyć, że PO ustawia przetargi, naśmiewa się z Polaków i rozgrywa polityczny bój we własnych szeregach, co ewidentnie przedstawiają nagrania w tzw., „aferze podsłuchowej”.

Wiem, że są też tacy, którzy nie zauważają tego, że politycy PO szydzą, ustawiają, kradną i sprzedają kraj pod stolikiem. Widzą natomiast to, że kelnerzy z restauracji „Sowa i przyjaciele” podkładali podsłuchy na stolikach. Na serio tego nie widzicie? Nie przeszkadza Wam to, co się dzieje? Aż nie chce mi się w to wierzyć.

Nie sadziłem, że kiedykolwiek to powiem, ale uważam, że nie ważne kto wygra wybory. Ważne, żeby nie było to PO. Wolę już PiS i w dupie mam in vitro, aborcję czy kościół. Już wolę atak zagorzałych katolików, niż fanatycznych islamistów. Może też ktoś w tym kraju weźmie się za złodziei? Mam przynajmniej taką nadzieję.

Wierzę też, że pan Kukiz namiesza nieco w Sejmie. Nie chodzi mi o drakę dla draki, tylko o to, by zmieniał konstytucję i wszelkiego rodzaju ustawy. Nie wiem jak w kraju, który uważa się za demokratyczny może być zapis, w którym ściga się kelnerów podsłuchujących polityków, a nie rozlicza się polityków z tego co mówią, co sprzedają i co knują. A mówienie o tym, że podsłuchiwani nie wiedzieli, że są podsłuchiwani i dlatego są poszkodowanymi jest absurdem. Czy na to samo prawo będzie mógł się powołać przestępca, który zostanie podsłuchany i tym samym schwytany? – Brzmi jak żart!

Na hasła głoszone przez inne partie, że Platforma Obywatelska okrada kraj nie wierzyłem. Wciąż myślałem, że to po prostu bój polityczny bez żadnych zasad, taka swojego rodzaju wolna amerykanka. Okazuje się jednak, że to prawda. Jesteśmy okradani. W naszym kraju nic się nie opłaca. Hodowla zwierząt. Wydobycie węgla, nawet skarpetki przywożą z Chin. Dziwne, że Angela Merkel chce wprowadzić zapis, że kierowca pochodzący z innego kraju niż Niemcy, przejeżdżając przez ten kraj ma mieć płaconą taką samą stawkę za godzinę, jak kierowca z Niemiec. A kurwa w Polsce nikt się nie zatroszczył, by np., markety zatrudniające Polaków płaciły im stawki takie jak w Niemczech. A wiecie dlaczego? Bo w tym kraju elita polityczna zadbała tylko o własną dupę!

Nie namawiam Was, na kogo macie głosować. Jednak przed oddaniem głosu zastanówcie się dwukrotnie, czy czasami oddanie głosu na tych, którzy z Was szydzą, to najlepsza z możliwych decyzji. Zanim oddacie się ciszy wyborczej, zerknijcie sobie na poniższe filmy wideo. Poświęćcie ten czas na te filmy, bo uwierzcie, że warto!

Umowa z nc+, czyli jak dostać drożdżówkę z nadzieniem?

21 października 2015
Kategoria: Blog

W połowie tego roku kończyła mi się umowa z nc+. Jak zwykle wiedziałem, że będę musiał stoczyć pojedynek z przedstawicielem tej platformy, by przedłużyć umowę na korzystnych warunkach. Niestety przedstawiono mi „świetną ofertę” – jak sam powiedział facet z call center – czyli to samo, za 20 zł miesięcznie więcej. Powiedziałem więc STOP, nie tym razem i napisałem wymówienie umowy.

Po dwóch tygodniach ponownie zadzwonili z nc+ z pytaniem, dlaczego postanowiłem napisać wymówienie umowy, więc tak szczerze jak tylko potrafiłem odpowiedziałem: – „Nie chcę tego samego, za 20 zł miesięcznie więcej, w dodatku w pakiecie z wmawianiem mi, że to świetna oferta. Może i uważacie swoich klientów za debili, ale na pewno to nie ja”. Facet natychmiast przystąpił do ofensywy, oferując mi to samo, czyli wszystkie kanały wraz z pakietem Canal+ (bez erotyki i HBO) za 69 zł miesięcznie.

Na chwilę przygasłem, poczułem jak zapalają mi się oczy, jak zaczynam się wewnętrznie cieszyć i postanowiłem przedłużyć umowę, bo nie dość, że cenowo jest dobra, to jeszcze lepsza od poprzedniej. Pomyślałem, że skoro mam już drożdżówkę w garści, to może jeszcze poproszę o taką z nadzieniem? – Zadałem więc pytanie, czy jest możliwość przedłużenia tej umowy na 2 lata, bo nie chce mi się co chwilę z Wami użerać o nową? Gość sprawdził i powiedział. – Tak jest taka możliwość, czy pan sobie tego życzy? Oczywiście że tak!

Po przedłużeniu umowy czułem się jak słynna para gangsterów Bonny i Clyde. Czułem się tak, jakbym okradł bank, bo umowa była korzystna i w dodatku na dwa lata. Zrozumiałem wtedy, że jestem fajny i że takich jak ja, już nie ma… Mijały dni, minął tydzień i okazało się, że rzeczywiście jestem wyjątkowy. – Canal+ straciło prawa do ligi włoskiej, francuskiej i hiszpańskiej. W 2016 roku kończy się umowa z ligę angielską i wszystko na to wskazuje, że nie będą jej mieć na kolejne sezony, ale za to ja będę miał Canal+.

Myślałem, że dostałem drożdżówkę, w dodatku z nadzieniem, którą zjem. Okazuje się jednak, że drożdżówkę dostałem, ale była tak twarda, że pogubiłem na niej zęby. Ale to jeszcze nie koniec. – Okazało się, że nie dość, że drożdżówka była czerstwa, to jeszcze by mieć nadzienie, muszę za nie dodatkowo zapłacić. Canal+ wymyśliło sobie najlepszą z możliwych fars jakie kiedykolwiek zastosowano w mediach. Zaprosili do współpracy firmę Eleven Sports Networks, to ta, która podkupiła im prawa do czołowych europejskich lig i oferuje je na swojej platformie, ale pod warunkiem, że abonent wykupi najpierw paczkę kanałów spod szyldu Canal+, czyli tych, które przetarg przegrały.

Jak fantastycznie rozegrano sprawę praw w Canal+, to jest po prostu poezje, kwintesencja mistrzostwa, seks bez trzymanki. Nie dość, że nie kupili praw do nadawania trzech lig, które pewnie sporo by ich kosztowały, to jeszcze dołączają kanały do oferty swojej konkurencji, która ich co tu dużo mówić, wydymała bez masła, a teraz oferują ich stację za 15 złotych miesięcznie, ale pod warunkiem posiadania kanałów, które tą walkę o prawa przegrały. Canal+ zrobił to najlepiej jak mógł i myślę, że teraz już nie będą walczyć o ligę angielską czy NBA. Po co, skoro konkurencja, która już u nich jest wszystko to sobie wykupi, a abonenci nc+ by mieć pakiet kanałów spod szyldu Eleven, muszą wykupić najpierw pakiet Canal+? – Niesamowite!

stat4u