7 grudnia 2009 | Blog

W 2012 roku, w krajach całej Unii Europejskiej nie będzie można już produkować starych żarówek. Podobno są one bardzo energochłonne co sprawia, że dzięki temu niepotrzebnie zużywamy energię, wydając na świat więcej emisji dwutlenku węgla. Wszyscy bardzo się tym zmartwili, a władza w Brukseli przejęła się na tyle, że będziemy zmuszeni do korzystania, z energooszczędnych żarówek. Pomysł wydaje się dość dobry, ponieważ zużycie prądu przez te świetlówki jest 5-krotnie mniejsze od tradycyjnej i o tyle samo są one trwalsze od starych.

Zwykła żarówka 60 watowa, to koszt średnio 1,50 zł za sztukę. W przypadku żarówki energooszczędnej średni koszt zakupu wynosi 30 zł. Wynika z tego, że ta lepsza świetlówka jest 20 razy droższa od zwykłej. Obliczono, że tradycyjna żarówka 60 watowa u przeciętnego polaka zużywa rocznie prądu o wartości 55 zł, a jej konkurentka za około 11 zł. Z rachunku wynika więc, że oszczędzamy 44 zł rocznie na energii elektrycznej. Zwykła żarówka przepala się średnio raz w roku, gdy energooszczędna co pięć lat. Wynika z tego, że za zwykłą żarówkę przez pięć lat wydalibyśmy 7,50 zł, a na energooszczędną 30 zł. Ta różnica 22,50 i tak szybko by się wróciła, ale zważywszy na to, że na prądzie oszczędzalibyśmy 44 zł rocznie, mnożąc przez 5 lat, daje nam to już wynik 220 zł. Na jednej żarówce oszczędzamy więc 200 zł w ciągu pięciu lat.

Oszczędność i ekologia, jeśli idą w parze to oznacza tylko tyle, że jest to dobry pomysł. Dobry, ale nie dla nas. Z pewnością największe korzyści będą mieć elektrownie, które zaoszczędzą na węglu mnóstwo pieniędzy. Kopalnie, które zwolnią górników, bo nie będzie już potrzeby na tak duże wydobycie. I na końcu łańcucha pokarmowego wszyscy Ci, którzy oszczędzali. Dlaczego? A dlatego, że jak to już w naszym kraju bywa, za mniej zapłacimy więcej, by rachunek ekonomiczny elektrowni się zwrócił. Chyba nie myślicie, że oszczędzając na energii, będziemy płacić za nią mniej? Gdyby tak każdy polak z tytułu energooszczędnych żarówek wpłacał mniej na rachunek elektrowni, straciłaby ona miliardy złotych rocznie, na co nie może sobie pozwolić. Przykładem niech będą stacje wodociągowe, które przysyłają co roku pisma, że stawka za metr sześcienny wody zostanie podniesiona, ponieważ oszczędność wody przez mieszkańców jest na tyle duża, że wodociągi tracą rentowność. Jestem więc pewny, że w momencie zaprzestania produkowania zwykłych żarówek, zarobią na nich ich producenci, elektrownie, rząd, który nie zapłaci za nadmierną emisję CO2 i co najważniejsze ekologia, która już niemal prosi o zmniejszenie zanieczyszczeń…

    No niestety energo oszczędne żarówki nie są w cale takie eko, gdyż posiadają trujące elementy z rtęci. Pod tym względem lepsze są żarówki LED.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

stat4u