Monitor Eizo EV-2451

2 września 2018
Kategoria: Blog tagi: , , , , ,

Zakupiłem monitor EIZO EV-2451 WT. Gdybym miał porównać jego obraz z jego poprzednikiem Philips, to można by powiedzieć tak skromnie, że to przesiadka z malucha, na… Mercedesa Citroena. Niestety nie mogę dać lepszego porównania, ale tylko dlatego, że nigdy nie prowadziłem Mercedesa, a jestem w posiadaniu Citroena. – Jeśli jednak ktoś z Was miał przyjemność jeździć “małym Fiatem”, to zapewne rozumie jaka jest przepaść wsiadając w choćby troszkę mocniejszy i większy samochód.

Kupiłem ten monitor z dwóch powodów. Mój poprzedni monitor miał rozdzielczość 1320 na ileś tam, a ten jest full HD, co nie jest dziś już niczym nadzwyczajnym. Po drugie podoba mi się jego design. Ta cieniutka ramka ogrywa w nim kosmiczną rolę. – Jak jest włączony patrzę na obraz, a jak jest wyłączony, to podziwiam jego milimetrową ramkę.

Podoba mi się także funkcja automatycznego dopasowywania jasności obrazu do warunków panujących w pokoju. Jeśli wali w niego jasne światło, obraz się rozjaśnia i widać na ekranie wszystko. Gdy zasłonię rolety lub zgaszę światło obraz po kilku sekundach przyciemnia się i nie wali po oczach jak ciężarówka na “długich światłach”.

Monitor można także obrócić w pionie w obie strony, ta funkcja nazywa się pivot. Ciekawostka i pewna rada dla tych, którzy mają tę funkcję i nie wiedzą jak ją uruchomić. Na Mac Mini firmy Apple należy wejść w „preferencje systemowe”, następnie w „monitory”, a tam wybrać „obrót” – 90, 180, 270 stopni i obrócić ekran.

Długo się zastanawiałem się nad jego zakupem. Powodem niezdecydowania było to, że jego poprzedni model EIZO EV-2450 jest o 400 złotych tańszy niż ten. Jednak posiada grubszą ramkę na dole monitora, a podobno także stopka jest ogromnych rozmiarów o czym można poczytać w komentarzach pod tym produktem.

Zadziwia mnie w nim także to, że w ogóle się nie nagrzewa. Po kilku godzinach działania dotykałem go wszędzie, nawet złapałem go za jaja i nic. – Zimny jak wieczna zmarzlina. – Podobnie ma się sprawa z ekranem. To też dobra wiadomość, bo latem gdy w pokoju robi się gorąco jak w piekle, nie generuje dodatkowych stopni Celsjusza. – No dobra, może lekko wyczuwalne ciepło jest po kilku godzinach….

Oczywiście nie jestem fachowcem w dziedzinie monitorów i nie powiem Wam nic o pikselach, kolorach, odcieniach szarości, czerni i bieli. Tak naprawdę to nawet nie wiem o co w tym chodzi, ale obraz jak dla mnie jest genialny.

Mawia się, że prawdziwych przyjaciół poznaje się w biedzie. Po ponad roku od zakupu monitora pojawiła się awaria. Na ekranie pojawiła się zielona linia od góry do dołu ekranu. Zgłosiłem ten fakt na oficjalnej stronie EIZO w dziale „reklamacja”, wypełniłem wniosek online, podając numer fabryczny monitora, datę zakupu i numer faktury. Następnego dnia otrzymałem wiadomość, że mam zadzwonić do kuriera i zgłosić wysyłkę na koszt firmy…

Po sześciu dniach otrzymałem monitor z powrotem. Wymieniono w nim całą matrycę, więc można powiedzieć, że cieszę się z nowego monitora. Oddając monitor na gwarancję miałem „przejechane” 1687 godzin, a otrzymując go z powrotem 0. Została tylko stara obudowa, która wygląda jak nowa.

Monitor kosztował 1800 złotych, po roku doszło do awarii. Nie wiem, czy ta jakiś fabryczny defekt, ale przyznaję, że serwis gwarancyjny w EIZO działa świetnie. To właśnie w trudnych chwilach poznaje się profesjonalizm firmy. Wiadomo, że przy zakupie wszyscy w sklepie są uśmiechnięci i polecają wszystko co się da, a gdy już kupisz i się spierdoli, to martw się sam. – Nie w przypadku serwisu EIZO, a dokładniej mówiąc serwisu Alstore.

Przestrzegam wszystkich przed zakupem monitorów czy smartfonów przez internet np., na Allegro bez faktury. Bez tego dokumentu, możesz sobie pomarzyć o jakimkolwiek serwisie gwarancyjnym!

Mimo awarii, monitor uważam za zajebisty. Serwis gwarancyjny bezproblemowy. Na koniec dodam tylko, że kupiłem go przez stronę internetową Cortland.pl. Gdy okazało się, że nie mam w pudełku gwarancji i faktury, przesłali mi je pocztą po około tygodniu od zgłoszenia. A warto dodać, że zwróciłem się do nich po papiery ponad rok od zakupu. To też pokazuje profesjonalizm i dobre podejście do klienta. – Gdy już dostałem duplikaty papierów z Cortland okazało się, że oryginalna gwarancja i faktura znajdują się w folii doklejonej z boku paczki z monitorem. W całej tej sytuacji okazało się, że to jak zwykle ja jestem najmniej profesjonalny – hehe…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.

stat4u