22 lipca 2009 | Futbol

Mistrz Polski po zremisowanym 1:1 meczu w Sosnowcu, pojechał do Tallina na rewanż. Gromkie wypowiedzi trenerów i piłkarzy Wisły, że są dużo lepsi od przeciwnika i że w meczu rewanżowym na wyjeździe pokażą swoją klasę. Mieli udowodnić, że są lepsi i wygrać mecz. Jednak w rezultacie przegrali 1:0, po bramce Ivanowa w 90. minucie. Drużyna z Estonii, z 10letnią tradycją wyeliminowała Wisłę Kraków z dalszych eliminacji. Nie chciałbym być złośliwy, ale może to i dobrze…

Jakie by były plusy awansowania do kolejnych rund eliminacyjnych i odpadnięcie na ostatniej, czwartej potyczce. Awans do Ligi Mistrzów z ostatniej rundy jest praktycznie niemożliwy, znając poziom naszego futbolu. A poza tym granie na obcym stadionie, z niewielką grupą kibiców nie ma chyba zbytniego sensu. Niech dokończą budowę stadionu i dopiero wezmą się na grę w europejskich pucharach. Nawet nie wiadomo było, gdzie Wisła miałaby grać. Wymieniało się obiekty w Chorzowie czy Lubinie, ale nic nie było pewne. W tej chwili najgorzej wygląda sytuacja trenera Skorży, któremu z pewnością zapalił się lont pod nogami. W dodatku właściciel klubu pan Cupiał, już od dawna miał zamiar rozstać się z Wisłą. To by była chyba największa klęska klubu z Reymonta. Straciłby wielkiego sponsora, z pewnością zawodników, a w czasach kryzysu pewnie nie wielu miałoby chrapkę zakupić Wisłę.

Wszystkie spekulacje nie mają już sensu. Wisła przegrała mecz, który powinna z lekkością wygrać – tak przynajmniej twierdzono. Drużyna z Tallina – Levadia, pokonała w dwumeczu Mistrza Polski 2:1 i pokazała, gdzie jest miejsce naszej rodzimej piłki – w Krakowie?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

stat4u