29 lipca 2015 | Futbol

Basel musi, Lech chce. – Tak mówiono przed meczem w trzeciej rundzie eliminacyjnej ligi mistrzów pomiędzy tymi zespołami. Mecz rozpoczął się bojaźliwie przez piłkarzy Kolejorza. Widać było w oczach strach, a w początkowych poczynaniach nerwowość. Chłopaki byli skoncentrowani tak mocno i tak bardzo chcieli, że nic im nie wychodziło. Po pierwszych dziesięciu minutach wiedziałem, że nie będzie dobrze.

Mimo wszystko to Lech rozpoczął strzelanie na bramkę. Kilka dobrych sytuacji, mecz zdawało się został opanowany, pierwsze nerwy przeszły i nagle. – Ciach, bach, boom i gol dla FC Basel w 33., minucie meczu. W tej chwili zrezygnowałem, zleciałem z kanapy i pomyślałem sobie, że to już koniec eliminacji. Po dwóch minutach Lech wyrównał. Po strzale Pawłowskiego piłka uderzyła w poprzeczkę, a następnie wpadła do bramki. Sędzia tego nie zauważył, na szczęście dobitka Thomalli była celna i wynikiem 1:1 zakończyła się pierwsza połowa.

Druga połowa tego meczu to był nasz dramat. Po pierwsze w 65., minucie Kędziora fauluje piłkarza Basel w polu karnym, a efektem jest rzut karny i czerwona kartka. Karnego nie wykorzystali, ale w 77., minucie Janko strzela na 1:2, a w doliczonym czasie gry wynik na 1:3 ustala Calla.

FC Basel wygrał mecz 3:1, w dodatku na wyjeździe. Trener Skorża przed meczem powiedział, że piłkarze muszą zagrać na 100% i dodać coś extra, by wygrać ten mecz. – Widać zdawał sobie sprawę z rangi przeciwnika, o którym polskie media rozpisywały się od momentu, gdy skojarzono obie jedenastki po losowaniu.

Czy Lech przegrywając u siebie 1:3 się skompromitował? Zapewne nie. FC Basel to najlepszy przeciwnik jakiego mogli wylosować. Lepiej przegrać z nim niż z amatorami z Islandii, ale przyznam szczerze, że choć wszyscy mówili, że FC Basel jest o dwie klasy wyżej od Lecha Poznań, wcale tego nie było aż tak widać. No, może od momentu gdy grali z przewagą jednego zawodnika, grali nieco lepiej, ale to normalne.

Lech Poznań nie awansuje do następnej rundy, ale wiem, że są tacy, którzy wierzą. To dobrze, bo ludzie wielkiej wiary zmieniają świat. Dajmy już jednak sobie spokój i powiedzmy szczerze, to koniec marzeń o lidze mistrzów. Teraz należy skoncentrować się na ostatniej rundzie eliminacyjnej do ligi europejskiej i Ekstraklasie. Liga mistrzów nie dla nas i to już od dwudziestu lat!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

stat4u