17 września 2010 | Futbol

Gdyby mi ktoś powiedział przed meczem, że Lech na wyjeździe z Juventusem w Turynie zdobędzie punkt, a co ważniejsze trzy gole, byłbym z tego rezultatu zadowolony i pewnie bym w to nie uwierzył. Gdyby porównać budżety obu klubów i obecną wartość piłkarzy, pewnie „przegralibyśmy” z kretesem. To dowód na to, że pieniądze na boisku nie grają, a futbol nadal jest interesującą grą. Jednak patrząc na przebieg meczu i fakt, że lechici prowadzili już 2:0, wynik nie jest do końca satysfakcjonujący. Błędy popełniane przez bramkarza Kotorowskiego i obrońcę Arbolede należały do tych, których się nie wybacza i wykorzystuje przez przeciwnika. Szkoda, bo wierzyłem że Kotorowski jest lepszy od Burica, a Arboleda w moim mniemaniu był niemal „Bogiem” na tej pozycji – nie do zastąpienia. Obaj panowie mieli najwyraźniej gorszy dzień, albo poziom stresu był za duży.

Jakby o tym nie pisać i co by o tym nie mówić, wynik jest więcej niż dobry. Trzy gole na wyjeździe z bardzo dobrym przeciwnikiem, to kilka punktów wiary w Lecha więcej. Nadzieja na dobre rezultaty z Salzburgiem i rewanż z „Juve”. Co do występów z Manchesterem City, to chyba nikt nie będzie miał za złe dwie ewentualne porażki. Włodarze City wydali na transfery 350 mln funtów, a to o wiele więcej niż warte są wszystkie nasze ligi zawodowe…

    Pomimo wszystko

    Mecz rewelacyjny, ale ten ostatni gol Lecha – majstersztyk jak na moje babskie oko.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

stat4u