2 listopada 2010 | Futbol

Wpis ten sponsorują Lech Poznań i kibice Wisły Kraków. Inaczej mówiąc, do napisanie tej notki przyczyniły się wydarzenia jakie miały miejsce na stadionie miejskim w Poznaniu – burdy kibiców Wisły Kraków. Tuż po meczu między Lechem i Wisłą kibice przyjezdnych zaczęli wyrywać krzesełka i rzucać nimi w stronę kibiców Kolejorza. W mediach wybuchła debata, dlaczego służby porządkowe pozwoliły na takie zachowanie kibiców. Niektórzy oskarżają działaczy z Poznania inni rząd za niskie kary dla pseudokibiców i tak w ten sposób od lat przerzuca się winę ze strony na stronę…

Nowy stadion w Poznaniu może pomieścić ponad 40 tysięcy kibiców. Co prawda na mecze Lecha w Ekstraklasie nie ma co liczyć na komplet widzów, ale przy takim zachowaniu kibiców, nie dziwi fakt że jest jak jest. Nie wiem czy czasami o to nie chodziło chuliganom, ale nie w tym rzecz. Chyba każdy z Was się zastanawiał czy choćby debatował na tematy związane z chuliganerią na stadionach. Niemal zawsze padają argumenty, że prawo chroni bandytów i wymiar kary dla nich jest zbyt niski. Niektórzy nawet twierdzą, że należy takich kibiców ogrodzić płotem podłączonym pod prąd. Dziennikarze zwracają też uwagę, że wielkimi krokami zbliża się do nas turniej Euro 2012 i do tego czasu trzeba coś zrobić z bandytami.

Uważam, że na rozwiązanie tej idiotycznej sytuacji jest zajebiście skuteczne rozwiązanie, które nie dość, że przyniesie spokój kibicom na stadionie, to jeszcze oszczędzi nasze pieniądze. Po co uchwalać ustawy, które wpakują prowodyra do więzienia i za nasze pieniądze będzie tam karmiony. Po jaką cholerę podczas organizacji meczów na stadionie ma przebywać tysiąc ochroniarzy i setki policjantów. Wystarczy wprowadzić zakaz wpuszczania na trybuny kibiców przyjezdnych i będzie po kłopocie. Jeśli chcą się bić i robić ustawki gdzieś na polach czy lasach to proszę bardzo, niech się biją tam skąd pochodzą.

Jakie to szczęście budować stadion piłkarski na 40 tysięcy widzów, wpuścić „bydło”, które nie dość że zniszczy stadion, to jeszcze oblegane jest przez tłumy policjantów i ochroniarzy. Dodatkowo wokół takich kibiców trzeba stworzyć strefę buforową, by oderwane krzesełka nie zabiły „uczciwych” użytkowników stadionu. Strefa buforowa psuje też wizualną oprawę meczu i „zabiera” pieniądze klubom za nie sprzedane bilety. Uważam, że po to rozgrywane są mecze u siebie i na wyjeździe, żeby kibice obu drużyn mogli zobaczyć spotkania ze swoimi ligowymi przeciwnikami.

Wiem, wielu powie durny pomysł, ale nie ma w tej chwili lepszego i tańszego rozwiązania. Przykładem niech będzie poprzedni sezon 2009/2010, w którym na budowane obiekty nie „zapraszało” się kibiców gości, a problem sam się rozwiązał.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

stat4u