Historia głupiej śmierci
18 kwietnia 2011
Tagi: ,

Kilka dni temu szukałem z ojcem mechanika, który naprawiłby jego samochód , a w międzyczasie szukałem nowych letnich opon do swojego samochodu. Jako, że mój tata znał się z jednym z wulkanizatorów, postanowiliśmy zapytać o cenę….

Po dłuższej rozmowie mężczyzna opowiedział nam dziwny przypadek śmierci swojego szwagra, który od lat chorował na wirusowe zapalenie wątroby typu C. Dostał się na eksperymentalne leczenie lekiem o nazwie interferon i liczył na to, że jego wyniki się poprawią. Po kilkunastu miesiącach okazało się, że jego wyniki są niemal takie, jak u zdrowego człowieka. Choć niemożna się z tej choroby wyleczyć w stu procentach to jednak dawało to rokowanie na dłuższe życie. Dwa dni przed śmiercią, zadzwonił do swojego szwagra (wulkanizatora) i chwalił się dobrymi wynikami i świetnym samopoczuciem. Pechowego dnia jego żona usłyszała uderzenie w podłogę, pobiegła więc do kuchni i zobaczyła duszącego się męża. Zadzwoniła po lekarza, który przyjeżdżając na miejsce stwierdził zgon.

Powodem śmierci było zadławienie się baleronem, który zakupił sobie by po latach wreszcie zjeść kawał ulubionego mięsa. Miała to być swojego rodzaju uczta na rzecz dobrych wyników, lepszego zdrowia i świetnego samopoczucia….

« Następny wpis
Jeśli byliście ostatnio na meczu ligi polskiej, bądź oglądaliście takowy w telewizji, z pewnością zauważyliście transparent wywieszony
Poprzedni wpis »
Tytuł głównego tematu z lokalnej gazety, którą od czasu do czasu kupuję. Zdaje się, że radny miał niezłą imprezę... Tematem numer 2
Komentarze:

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *