9 listopada 2010 | Futbol

Odkąd wyniki trenera Beenhakkera przestały przynosić pożądane przez kibiców i PZPN rezultaty, głośno mówiło się o zatrudnieniu nowego selekcjonera. Najpierw wybrano Majewskiego, ale po dwóch meczach i dwóch porażkach oraz głośnego sprzeciwu kibiców, postanowiono ogłosić “przetarg” na nowego wodza kadry narodowej. Tym razem to kibice wybrali Franciszka Smudę, który i mnie wydawał się być idealnym kandydatem na to stanowisko. Wcześniej przecież odnosił sukcesy wprowadzając Widzew do Ligi Mistrzów i jak do tej pory nikomu nie udało się powtórzyć tego wyczynu. Co ważne widać było, że zaraz po zatrudnieniu przez jakikolwiek klub w Polsce popularnego “Franza”, klub stawał na nogi i walczył o zwycięstwo bez względu na rangę przeciwnika. To właśnie w tym upatrywałem szansę, jeśli chodzi o naszych “orłów”.

Dziś jednak już nie uważam, że jest on dobrym trenerem. Nie dlatego, że wyniki nie są satysfakcjonujące. Choć w rankingu statystyków piłkarskich jesteśmy obecnie na najgorszym miejscu w historii, to jednak nie mam tego za złe trenerowi. Rozumiem, że teraz nie czas na statystyki, lecz odpowiednie dobranie piłkarzy pod turniej Euro 2012, który jak każdy wie, rozegrany zostanie na boiskach Polski i Ukrainy. Mam mu za złe, że po objęciu jak to się mówi, trzeciego stanowiska w kraju, zaraz po prezydencie i premierze, nie potrafi z godnością być tym, kim jest – trenerem reprezentacji Polski w piłce nożnej. Zachowuje się jak gwiazda wokół której wszyscy muszą skakać i czekają co zrobi.

Jestem zdziwiony i zniesmaczony stosunkiem trenera Smudy wobec Sławka Peszki. To niewiarygodne, że nie chce wziąć go do kadry budowanej na Euro mówiąc, że na prawą pomoc stanowiska są już obstawione. Na mecz towarzyski z Wybrzeżem Kości Słoniowej zabrał następujących pomocników: Murawski, Błaszczykowski, Matuszczyk, Obraniak, Majewski, Mierzejewski i Gol. Uważam, że tylko Błaszczykowski jest w stanie konkurować z popularnym “Peszkinem”. Sławek ma wiele atutów, jest szybki, sprytny, szybko przemieszcza się z piłka i co chyba najważniejsze, potrafi znaleźć się w trudnej sytuacji pod bramką przeciwnika. Udowadnia to stale w ekstraklasie jak i lidze europy.

Odnoszę wrażenie, że Peszko w tym roku nie opuścił drużyny Lecha Poznań tylko dlatego, że chciał być widocznym dla trenera reprezentacji. Ten jednak szuka gwiazd za granicą i stara się “naturalizować” obcokrajowców z polskimi korzeniami, zamiast zwrócić uwagę na dobrych polskich piłkarzy. Uważam to za wielką szkodę, bo w polskiej lidze chce wdrożyć się zapis, który wprowadzi limit na ilość obcokrajowców w drużynach, a nie robi się tego w reprezentacji. Nie chce w kadrze Obraniaka, Koscielnego, Klose, Podolskiego, Trochowskiego czy Cionka bez względu na ich wkład w drużynę narodową. Chcę widzieć piłkarzy, którzy wzruszają się, śpiewają i są dumni z tego, że przed pierwszym gwizdkiem sędziego słyszą hymn narodowy…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

stat4u