Dundee United – Śląsk Wrocław

21 lipca 2011
Kategoria: Futbol tagi: ,

Oglądanie polskich zespołów na arenie międzynarodowej, to niezwykle wielka rzadkość. Gdy zdarza się już, że ów zespół gra w eliminacjach, to mecz z jego udziałem transmitowany jest przez stacje telewizyjne, które są mi niedostępne. I tak, aby popatrzeć na mecze eliminacji ligi mistrzów bądź ligi europy, musiałbym się zaopatrzyć w kolejny zestaw cyfrowej i płatnej telewizji. Przypadek jednak sprawił, że znalazłem w internecie transmisję rewanżowego meczu drugiej rundy kwalifikacji do ligi europejskiej, między Dundee United a Śląskiem Wrocław.

Włączyłem mecz wraz z pierwszym gwizdkiem sędziego. Jak to już bywa z internetem, transmisja obrazu się urywała, ale na szczęście dźwięk został. Cóż, po angielsku, ale z podstawową jego znajomością można było wydukać, co się tam dzieje. Pierwszego gola dostaliśmy już w drugiej minucie meczu. Na drugiego trzeba było poczekać tyle samo czasu i po czterech minutach było już 2:0 na korzyść drużyny szkockiej. Z jednej strony szok, z drugiej śmiech. Tak to już jest z naszymi drużynami.

Mecz zaczął się rozkręcać, a my już mieliśmy debet na koncie. Nie wierzyłem w możliwości WKSu i zastanawiałem się jak ten wynik zostanie przyjęty przez dziennikarzy. Przez najbliższe dwa dni będziemy zapewne mówić tylko i wyłącznie o kolejnym „sukcesie” drużyny z pod sztandaru biało-czerwonej flagi – myślałem. Mimo dwóch szybkich ze strony Dundee kibice Śląska krzyczeli w stronę piłkarzy „czułe słówka”. „Gramy u siebie”; „nic się nie stało”; „jesteśmy z wami”.

Po kwadransie padła bramka dla Śląska Wrocław, a kibice Dundee milczeli, jakby ich nie było albo mowę im odjęło. Nasi piłkarze grali o niebo lepiej. Utrzymywali się przy piłce, prowadzili grę a co najdziwniejsze, podania były zagrywane z pierwszej piłki i to jeszcze dokładnie. Brakowało nam dokładności pod bramką przeciwnika i można by rzec, że kilku piłkarzy. Problemu tego nie mieli piłkarze United, którzy potrafili z przewagą zawodników atakować, jak i mieć przewagę liczebną w defensywie.

Pod koniec pierwszej połowy swoja koszmarną interwencją popisał się bramkarz gości Kelemen, który faulował rywala w polu karnym, za co został ukarany zółta kartką, a drużyna rzutem karnym pewnie wykonanym i wykorzystanym. Ta interwencja jak i kilka poprzednich w wykonaniu Kelemena pokazała, że w tym meczu ten zawodnik nie był w dobrej dyspozycji fizycznej jak i psychicznej. W lidze polskiej w poprzednim sezonie spisywał się fenomenalnie, a teraz popełniał szkolne błędy. Po pierwszej połowie 3:1 dla gospodarzy i zaraz przyszła na myśl historia występów Śląska Wrocław z Dundee United.

Druga połowa nie była już tak atrakcyjna jak pierwsza. Posiadanie piłki po stronie Wrocławian, a finał akcji pod bramką gospodarzy to strzały panu Bogu w okno, na rzut z autu bocznego lub po prostu ostatnie podanie nie docierało do egzekutora. Czas leciał szybko i nieubłaganie. Nerwy podnosiły swój poziom, a głęboka defensywa Dundee dawała sobie świetnie radę. Nie mogło być inaczej, skoro wszystkie akcje Śląska były wolno rozgrywane, a w dodatku czytelne. Za to kontry przeciwników były szybkie i konkretne. Co prawa nie udokumentowane golem, ale mogły się podobać.

Gdy byłem już pełen niewiary w możliwości naszych piłkarzy, Sebastian Dudek w 74 minucie dał mi wielką nadzieję. Po strzale z 20, może więcej metrów strzeli w okienko i strzelił gola na 3:2. W tym momencie styl gry obu ekip zmienił się jak w kalejdoskopie. To piłkarze Śląska przeszli do defensywy i atakowali z kontry, a piłkarze Dundee musieli powalczyć pod bramką Kelemena. Na szczęście nieskutecznie.

Wynik 3:2 dał awans Śląskowi Wrocław, ponieważ pierwszy mecz przed własną publicznością wygrali 1:0. Dobrze, że tak się stało, bo nie miałbym ochoty po raz kolejny wysłuchiwać, jak to slaby jest poziom naszej piłki.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.

stat4u