8 września 2016 | Blog

W polityce zgrzyta od dawna. Na każdą zmianę nie ważne czy dobrą czy złą, obozy polityczne ostrzą noże i wpychają gdzie się da. Ostatnio powraca temat szkolnictwa, a dokładniej czy warto zlikwidować gimnazjum czy nie? Na pytanie co da likwidacja trzyletniej szkoły między podstawówką a liceum, nikt nie potrafi odpowiedzieć. Tak samo jak nikt nie potrafi dać argumentu za tym, że szkoła gimnazjalna ma sens.

Skoro argumenty lepszego nauczania nie idą w ruch tzn., że gimnazjum może pozostać lub nie, bo nie będzie miało to i tak żadnej różnicy dla ucznia. Jedni mówią, że kolejna reforma to kolejny wydatek pieniędzy, a inni martwią się o grupę nauczycieli, którzy mogą przy okazji powrotu do starych czasów stracić pracę.

Jest też część Polaków, która twierdzi, że w gimnazjum rośnie nam chamska młodzież. Opiera się to na argumentach, że dzieciaki idą do nowej szkoły i muszą „walczyć o swoje” w nowej hierarchii. Dla pokazania swojej siły przed nowymi kolegami posuwają się do drastyczniejszych ruchów, aniżeli w starej już zhierarchizowanej szkole, gdzie każdy zna swoje miejsce…

Jestem jednak ja – Kurdupel, który widzi różnicę między szkołą podstawową sześcioletnią, a ośmioletnią. Przede wszystkim to lokalizacja szkół. Najlepiej wyjaśnię to na przykładzie wsi, gdzie ten problem występuję na porządku dziennym. Wyobraźcie sobie, że mieszkacie w miejscowości „A”, w której jest szkoła gimnazjalna. Twoje dziecko ma do tej szkoły 200 metrów, ale chodzi do podstawówki w miejscowości „B”, oddalonej od waszej o 9 km. Mimo tego, że szkoła jest pod nosem, Twoje dziecko musi wstać o 6 rano i wyjść na autobus, który przyjeżdża po nie o 6:50. Dojeżdża do szkoły, czeka pół godziny na lekcję, a popołudniu znów czekanie na autobus i dojazd do domu. Podobne problemy są oczywiście w mieście, tylko że zamiast czekać na autobus szkolny, dziecko zapierdala 2 km do szkoły gimnazjalnej, a podstawówka jest pod nosem.

Skoro więc szkoła gimnazjalna nie wnosi niczego dobrego, ani złego w nauczaniu, to likwidacja jej przynajmniej usunie walkę o miejsce w szeregu wśród uczniów i zlikwiduje patologię związaną z bezsensownym dowożeniem dzieci z punktu „A” do punktu „B” i odwrotnie. A nauczyciele? Jeśli rzeczywiście część z nich straci pracę, to prawdopodobnie dlatego, że mamy pogłębiający się niż demograficzny. Z drugiej strony nie mam nic przeciwko zwalnianiu nauczycieli, bo szkoła to miejsce dla młodych ludzi i to na nich trzeba zwracać uwagę przy reformach, a nie na nauczycieli…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

stat4u