1 grudnia 2013 | Polityka

Od kilku dni tematem numer jeden jest fakt, że prezydent Ukrainy Wiktor Janukowycz, nie podpisał z Unią Europejską umowy stowarzyszeniowej. Zastanawiamy się dlaczego tego nie zrobił i jakie warunki przedstawił kontrkandydat UE czyli Rosja. A zastanawialiście się kiedyś, dlaczego była premier Ukrainy pani Tymoszenko siedzi w więzieniu? Bo podpisała niekorzystną umowę z Rosją na gaz, a to wynik tego, że w 2004 roku Ukraina w tzw., „pomarańczowej rewolucji” obaliła komunę, więc Putin zwyczajnie dał do zrozumienia – nie chcecie Rosji, to za to zapłacicie.

Podobnie ma się sprawa z obecnym prezydentem. Gdyby podpisał umowę stowarzyszeniową, która tak naprawdę nie daje w tej chwili członkostwa w Unii Europejskiej, to Rosja odwróciłaby się od Ukrainy i „gazem” wprowadziła prezydenta do więzienia. Rosja stawia swoje warunki ostro. Pójdziecie do „Europy”, my zatrzymamy import waszych produktów i wykończymy wasz przemysł. A Unia Europejska zapowiedziała – nie podpiszecie teraz, to może zrobicie to później? Jedni mają twarde stanowisko, a drudzy są żałośni.

Z drugiej strony szary Polak myśli, że jedynym warunkiem wejścia Ukrainy do wspólnoty europejskiej było wypuszczenie Julii Tymoszenko. W sumie nie mówiono o żadnych innych konkretach. Propozycje ze strony Rosji choć wydają się być bardziej tajemnicze, to tak naprawdę każdy wie o gazie i imporcie ukraińskich towarów, a to ma już bezpośredni wpływ na obywateli Ukrainy. Widać, że propozycja UE była zbyt „słaba”, a jej przedstawiciele zbyt pewni, że Ukraina pójdzie do nich na kolanach.

Niestety tego typu wydarzenia i wszelkiego rodzaju protesty na Ukrainie to wydarzenie polityczne. Dziś idą ramię w ramię, ale wszystko będzie mieć swój koniec. Wkrótce ukraińscy politycy będą się oskarżać o układy z Rosją i obwiniać za złe decyzje. Najbardziej dziwi mnie fakt, że do setek tysięcy Ukraińców na placu niepodległości przemawiał kurdupel Kaczyński. Człowiek, który w 2004 roku wraz z Tadkiem Rydzykiem straszył Polaków Unią Europejską. Dziś zaprasza ją do Europy i wierzy, że dzięki temu wzrosną mu słupki popularności w Polsce.

Ukraińcy w ciągu dziewięciu lat od upadku komuny, kierują się na zachód, a nie na wschód. Już nikt im nie wciska ciemnych, pustych i propagandowych haseł, że w Polsce jest bieda, na zachodzie latają smoki, a główny wódz siedzi na Kremlu. Wiedzą, że romansując z Rosją mogą dostać jedynie tańszy gaz i eksport swoich produktów, co jest dobre tylko na dziś. Romansując z Unią Europejską inwestują w przyszłość. Zacznie się modernizacja kraju, od postawienia rolnictwa na nogi, po infrastrukturę, a szczególnie drogi, które są w tym kraju w opłakanym stanie.

Nie widzę przyszłości Unii Europejskiej bez jednego prezydenta i premiera. Bez jednej władzy w UE ciężko będzie działać sprawiedliwie. W tej chili Polska płaci za gaz najwyższe stawki w całej Unii. Gdyby była jedna umowa i jedna stawka dla całej Europy, to w razie wejścia Ukrainy do Unii Europejskiej, Rosja nie miałaby wpływu na cenę gazu w tym kraju. Jeden argument zostałby odrzucony, a Unia działałaby sprawiedliwie. Niestety to tylko marzenia „ściętej głowy”.

    som rom chawo sibiro heh niech ukraincy siedza w miejscu bo rossjia pusci bonka to wszyscy pujdziecie w dno bylo tak dobrze a ukraincy pojebane zrobili cojs co by kryzys by ich zjadu komunistyka sowiecki sajusz rucha ich i nadal to robi

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

stat4u