18 stycznia 2010 | Media

Ostatnio dostając rachunek do zapłaty abonamentu Cyfry+, otrzymałem wraz z nim jak zwykle magazyn „Plus”. Magazyn, w którym „podrzucane” są ciekawe propozycje programowe z oferty owej platformy. Jako, że najczęściej wyrzucam ją do kosza, to teraz z zimowej nudy postanowiłem do niej luknąć. Przedstawiono w nim premierowy program „Ciężarówką przez Krainę Lodu”, który to opisano w ten sposób. Nowy cykl filmów o nieustraszonych kierowcach potężnych ciężarówek przemierzających wielkie lodowe pustkowia. Bohaterowie zmagają się z ekstremalnymi temperaturami i niespodziewanymi załamaniami pogody. Muszą jechać w niebezpiecznym, zdradzieckim terenie często przy zerowej widoczności. Kierowcy w ciągu niecałych trzech miesięcy przewożą ponad gabarytowe ładunki 600-kilometrową morderczą trasą przez północną Alaskę. Postój wiąże się niestety ze stratami finansowymi, dlatego część kierowców próbuje, mimo złych warunków atmosferycznych, przemierzać wyznaczoną drogę. Warto dodać, że seria dokumentalna emitowana jest na kanale „History”.

Dla mnie zabrzmiało to dość ciekawie, nie ze względu na ciężarówki, ale warunki w jakich Ci kierowcy muszą pracować. Gdy na północy Alaski zamarzają jeziora i rzeki, szaleńcy przemierzają swoimi 60tonowymi ciężarówkami z towarem po kruchym lodzie, by przewieźć ciężki sprzęt do stacji, w których co roku o tej porze wydobywa się gaz. Temperatura w tym najdalej na północ położonym miasteczku Ameryki Północnej spada do -60 stopni Celcjusza. W takich warunkach muszą dbać o swoje samochody, które w razie awarii sami naprawiają. Siarczysty mróz, obfite opady śniegu i silny wiatr nie są im straszne, jednak nie wszyscy kierowcy wytrzymują cały sezon.

Oglądając dwie pierwsze części, nie mogłem oderwać oczu od telewizora. Opowieści kierowców, że otwierając okno w samochodzie słyszą jak trzaska pod nimi lód mrozi krew w żyłach. W programie przedstawiona jest również historia pierwszych „wypadów” ciężkimi samochodami w te tereny oraz przedstawiane są kulisy transportu od załadunku, po podróż jak na końcu rozładowanie. Gdy sezon się kończy i przychodzi odwilż, kierowcy Ci pędzą na złamanie karku nawet po popękanym lodzie, po którym płynie woda. Robią to nie tylko dla pieniędzy, lecz dla miana najlepszego kierowcy sezonu, który zrobi najwięcej kursów.

Program przyciąga i zadziwia, ale potrafi też nieco zdenerwować. Denerwuje głównie to, że wypowiadający się w programie kierowcy (czyt. amerykanie) nie mają w stosunku do siebie żadnej samokrytyki. Cokolwiek by zrobili źle, to i tak jest dobrze. Wyzywają się przed kamerą, ale zawsze swoją osobę stawiają na pierwszym miejscu. Troszkę staje jest to irytujące, ale po pewnym czasie przechodzi w stan zobojętnienia. Tak czy siak polecam ten program, bo jest godny uwagi.

    laladevila

    Fajny programik, choć jak piszesz bardzo „amerykański” a to trochę irytujące. Muszę zobaczyć w jakim pakiecie w moim nieszczęsnym polsacie cyfrowym jest ten kanał

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

stat4u