Polityka

Poparcie polityczne

23 lipca 2009
Kategoria: Polityka tagi:

W ostatnim sondażu przeprowadzonym dla „Gazety Wyborczej” przez PBS DGA wynika, że PO straciło aż 6 punktów procentowych i w tej chwili ma ich 45. Tyle samo punktów, tylko że w drugą stronę uzyskał PiS i teraz może pochwalić się poparciem 29 procentowym. Kolejnymi partiami się nie zajmuję, bo szkoda na nie czasu. Nie ma to jak walka na szczycie.

Czy pamiętacie od czasów ostatnich wyborów, a może nawet i jeszcze od czasów kiedy PiS miało stery władzy we własnych rękach, żeby Platforma Obywatelska straciła aż tyle punktów procentowych? Ja jakoś sobie nie przypominam i cieszę się, że wreszcie widzę jakąś analogię sondażową do jakości rządzenia. Premier
oszczędza we wszystkich resortach ogromne pieniądze, „żydzi” nawet na pomoc w dofinansowaniu podręczników szkolnych dla dzieci, a daje stutysięczne wynagrodzenia dla prezesów spółki „PL.2012”. Spekulacje na temat podniesienia składek emerytalno-rentowych czy planowanie podniesienia podatku Vat też pewnie odbija się negatywnie na słupkach poparcia dla rządu. Pewnie ostatnie wydarzenia z przed hali KDT w Warszawie też odbiją się jeszcze bardziej na rządzących.

Na szczęście Donaldowi nie udało się dotrzymać słowa, że będzie u nas druga Irlandia – w tym kraju teraz jest deficyt kilkukrotnie wyższy niż u nas. Najbardziej jednak cieszę się, że sondaż pokazuje rzeczywiste niezadowolenie rodaków do jakości rządzenia. Dla mnie było nienormalne to, że chce się podnieść podatki, tnie się na najbiedniejszych, a poparcie „szło” w górę. Coś tu było nie tak, ale mam nadzieję, że to się wreszcie zmieni i wszystko wróci do normalności.

Powódź polityczna

1 lipca 2009
Kategoria: Polityka

Ostatnio przez Polskę przeszły gwałtowne burze, a rzeki występując z koryt zalewały miasta, miasteczka i wsie. Wiele gospodarstw domowych znalazło się pod wodą, zabierając często cały dorobek życia. Z pewnością to musi być osobisty dramat i ogromny koszmar ludzi, którzy znaleźli się w takiej sytuacji. Pan premier Donald Tusk postanowił pojechać w miejsce naturalnych katastrof, by pocieszyć przygnębioną społeczność i zobaczyć na własne oczy, jakie szkody przyniosła fala powodziowa. Jedni uważają, że to przygotowanie do kolejnej kampanii – tym razem prezydenckiej.

Nie widzę nic złego w tym, że stara się pomóc ludziom i jedzie w miejsca powodzi. Jednak nie rozumiem, dlaczego rozdaje pieniądze na lewo i prawo, które należą do nas wszystkich. Może rzeczywiście urządził sobie kampanię prezydencką za nasze pieniądze? Jeśli ktoś nie miał ubezpieczonych budynków, a w dodatku wybudowane są one w strefach zalewiskowych, to nie rozumiem dlaczego ma dostać kilka tysięcy złotych. „Doniu” jeśli tak bardzo lubi się rządzić, niech to robi za swoje partyjne pieniądze, tak jak to zrobić pan Kaczyński.

Zastanawiam się również, gdzie jest pan prezydent? Zawsze pędził tuż za Donaldem do miejsca katastrof, by nie być od niego gorszym. Tym razem w ogóle go nie widać i pewnie z tego tytułu spadną mu słupki poparcia, w przeciwieństwie do premiera, który bez względu na to co zrobi, zawsze poparcie idzie mu do góry. Nawet jeden z jego ministrów (nie pamiętam który) pytany przez dziennikarzy o to, co Platforma robi, że ma takie poparcie, odpowiedział: „nic, absolutnie nic”.

Politycy walczą o lepsze wczoraj

26 czerwca 2009
Kategoria: Polityka

Nie jestem znawcą polityki, ale interesuje mnie to co mówią i czym się zajmują. To przecież my, ja i wy jesteśmy ich pracodawcami. To nasze głosy dają im dobre posady i medialne show. To, co w tej chwili dzieje się na polskiej scenie politycznej jest dość niepokojące, przynajmniej dla mnie. Codzienne relacje z sejmu czy z konferencji prasowych czterech głównych partii wyglądają identycznie. Na każdej z nich poruszane są bardzo „ważne sprawy” dotyczące naszego kraju, a dokładniej mówiąc interesu partii. Mówi się na nich o tym, co powiedzieli na wczorajszej konferencji ich przeciwnicy. Kłótnia i ciągłe tłumaczenia są dla mnie niczym innym, jak marnowaniem pieniędzy podatnika.

Dawno już nie widziałem jakiejś ciekawej merytorycznej rozmowy, czy przedstawienia dobrego planu na przyszłość dla obywateli. Jeśli już ktoś da jakąś propozycję, następnego dnia mówi się o tym, że jest to zły pomysł, ale innych alternatywnych rozwiązań nie mają. Żałosne wystąpienia, jakby jedna partia z drugą walczyły ze sobą niczym za czasów komunistycznych z wrogim systemem. Chciałoby się głośno krzyknąć, panowie weźcie się do roboty, przecież za to Wam płacą. Pensje w Europarlamencie do szaleńcza kwota 10,5 tysiąca euro, a w sejmie w przeliczeniu na złotówki około 10 tysięcy, odejmując od tego podatek.

Zamiast walczyć ze wszystkich sił, aby zwykły Kowalski miał miejsce pracy i dostęp do „darmowej” służby zdrowia, zajmują się wykrzykiwaniem poglądów na tematy swoich przeciwników i wzajemnym oskarżaniem się za swoje polityczne niewypały. W naszym kraju brakuje separatystycznej grupy terrorystycznej, która kasowałaby tych politycznych nieudaczników. Wtedy pewnie przed strachem uginałyby się nogi i żaden immunitet nie dałby bezpieczeństwa. Może to właśnie wtedy, do polityki pchali by się ludzie, którzy działaliby na rzecz obywatela z powołania i chęci zmiany na lepsze.

stat4u