18.08.2015

Dofinansowanie z Urzędu Pracy dla nowych przedsiębiorców

Moja narzeczona postanowiła otworzyć firmę. Skorzystała z tej okazji z dofinansowania Urzędu Pracy czy jak kto woli Unii Europejskiej. Piszę o tym nie tylko dlatego, że należy pochwalać taką postawę, ale by opisać beznadziejny i absurdalny proces przyznawania pieniędzy, jak i obnażyć to pseudo wsparcie dla nowych przedsiębiorców.

Przed założeniem firmy udała się do Urzędu Pracy. Dostała wniosek, z którego nic nie zrozumieliśmy. Trzeba było wypisać tam rzeczy, o których zwykły „Kowalski” nie ma pojęcia. Następnie należy oszacować plan, na co przeznaczone zostaną pieniądze. Po rozpisaniu udajesz się do urzędu i oddajesz wniosek. Urzędnicy przeliczają punkty. Jeśli w puli jest 100 wniosków, a pieniędzy dla trzydziestu petentów, to najlepsza trzydziestka dostaje dotacje w danym kwartale. Jeśli wniosek w tym kwartale nie załapał się, automatycznie czeka w kolejce na następną pulę czyli do następnego kwartału. Wyjątkiem są tylko wnioski złożone w ostatnim kwartale, bo na koniec roku jest „reset”, czyli wniosek na następny rok trzeba złożyć ponownie.

Po otrzymaniu decyzji o przyznaniu dofinansowania, ponownie należy załatwić milion dodatkowych formalności. Najdziwniejsze jest to, że jeśli nie masz ludzi, którzy „podpiszą dofinansowanie” tzn., nie masz nikogo, kto ręczy za Ciebie, że w razie zamknięcia interesu przed czasem odda kasę, to musisz udać się do banku, by ten zablokował Ci na koncie 24,500 złotych. Dostajesz więc dofinansowanie w kwocie 19,700 złotych, a na koncie musisz zablokować 5 tysięcy więcej. Jeśli nie zamkniesz firmy przez 2 lata, pieniądze zostaną odblokowane.

Dziewczyna poszła do Urzędu Pracy po dofinansowanie, które miało jej pomóc w rozkręceniu firmy. Dostała pieniądze w kwocie 19,700 zł, a musiała zablokować na swoim koncie ponad 24 tysiące złotych. Czyli musiała posiadać swoja kasę, bo inaczej nie miałaby szansy ubiegać się o to dofinansowanie. Czy nie można dać tej kasy w ręce nowego przedsiębiorcy i w razie zamknięcia interesu przed czasem, odzyskać te pieniądze na zasadzie „oddawaj, albo przyjdzie do ciebie komornik?”

Te absurdalne przepisy są tylko i wyłącznie z korzyścią dla Urzędu Pracy. Na jednym ruszcie upieczono dwie, a nawet trzy pieczenie. – Po pierwsze daje petentom pieniądze z Unii Europejskiej i tym samym skreśla nowego przedsiębiorcę z listy poszukujących pracy. Po drugie maleje bezrobocie, a w dodatku urząd nie ponosi kosztów ubezpieczenia bezrobotnego. Trzecim upieczonym jest nowy przedsiębiorca, bo dostał pieniądze na rozkręcenie firmy, których nie może ruszyć przez co najmniej 2 lata. Czy jest tu jakaś logika?

13.07.2015

Imigracja sposobem na życie?

Unia Europejska stawia kraje członkowskie w dziwnej sytuacji. Chce, aby każdy kraj przyjął do siebie imigrantów z Afryki czy Syrii. Dziwne, że taka propozycja w ogóle padła, bo z tego co wiem, imigracja jest dla Unii problemem, a oni chcą pokazać ludziom uciekającym ze swoich krajów, że nadal warto to robić. Przecież i tak zostaną przyjęci, da im się obywatelstwo i… No właśnie. Co dalej?

Problemem dla Afrykańczyków są wojny, terroryzm, religia, a co za tym idzie groźba śmierci. Zawsze istnieje możliwość, że uda się uciec do bezpiecznej Europy, a co ważniejsze istnieje coraz większa szansa, że dostaną także obywatelstwo jednego z krajów członkowskich.

Po co Europie imigranci? Z powodu złych systemów emerytalnych, potrzebujemy młodych ludzi tylko po to, by pracowali na emerytury tych, którzy je otrzymują. Zły system, który ja nazywam „argentyńskim” spowodował, że najpierw trzeba zebrać dużo pieniędzy, by później wypłacać emerytury. Obecny problem polega na tym, że w krajach europejskich panuje niż demograficzny, a to sprawia, że jest wielu pobierających emerytury i coraz mniej wpłacających na ten cel.

Dlatego w wielu krajach, mam tu przede wszystkim na myśli Francję z wielką przyjemnością przyjmowali obcokrajowców do siebie. Dziś okazuje się, że kilka milionów Francuzów to rodowici Malijczycy, Algierczycy czy Tunezyjczycy. Problem w tym, że nie wszyscy potrafią się dostosować do demokracji europejskiej i z powodów frustracji i poczucia niesprawiedliwości wstępują w szeregi terroryzmu.

Wydaje mi się, że jestem człowiekiem postępu. Nie przeszkadza mi in vitro, aborcja, homoseksualiści, rozwijający się świat czy upadek religii. Nie podoba mi się jednak migracja ludzi w takim stopniu, jak ma to teraz miejsce. Miliony ludzi z Afryki przybywają do Europy, by tu osiąść i założyć rodziny. Dostaną mieszkania, pracę i pomoc. Dostaną to, o czym ty jako Polak możesz jedynie pomarzyć. Za 10 lat będą podkładać bomby pod katolickie kościoły, terroryzować ludność cywilną, a rząd będzie się zastanawiał, gdzie popełniono błąd?

Dla Francuzów jest już za późno. Nie wywiozą tych, których przyjęli. Okazuje się, że więcej imigrantów pobiera zasiłek, niż zarabia na „swój” kraj. Myślę, że jest to przestroga dla nas Polaków, byśmy w przyszłości nie byli terroryzowani przez zbuntowaną społeczność imigrantów z północnej Afryki czy Syrii. Wiem, że nikt z przybywających nie zamierza podkładać bomb, to raczej ludzie uciekający przed terrorem. Ale z czasem nie będą chcieli tylko pracować i siedzieć cicho jak mysz pod miotłą. Domagać się będą swoich praw (może i słusznie), ale nikt nie będzie ich słuchał. Wtedy będą zmuszeni pokazać, że oni tu są i istnieją, a bezsilność rodzić będzie terroryzm.

11.06.2015

Afery taśmowej ciąg dalszy

Po przegranych wyborach prezydenckich przez Komorowskiego wydaje się, że kolejne wybory tym razem parlamentarne też zapiszą się w historii Platformy Obywatelskiej w złym świetle. Afera taśmowa z 2014 roku została zamieciona pod dywan, a teraz z powodu wycieku akt prokuratorskich do opinii publicznej odbija się rykoszetem na rządzących.

W nagraniach wielu prominentnych polityków PO zostało przyłapanych na słowach pogardy wobec szarego obywatela, załatwiania spraw pod stołem, czy wręcz ujawnienia afer związanych z korupcją. Problemu w ogóle by nie było, gdyby nie fakt, że wszystkie osoby nagrane i skompromitowane nadal piastują wysokie stanowiska. Gdyby już rok temu zrzucono je na najniższy szczebel w hierarchii partyjnej, to dziś pani premier mogłaby powiedzieć. – Sprawa już dawno została załatwiona i nie ma co do niej wracać.

Tymczasem sprawa jest i to na cztery miesiące przed wyborami do parlamentu. Decyzje premier Kopacz o dymisji ministrów po ujawnieniu akt prokuratorskich to nie efekt silnego przywódcy, ale stojącego przed plutonem egzekucyjnym. Myślę też, że Kopacz z powodu tych dymisji jest bardziej nieszczęśliwa niż zadowolona. Jest niemal pewnie, że po wyborach na jesieni, będzie ona zajmować w Sejmie miejsce opozycji. Pytanie tylko brzmi w jak dużej względem rządzących?

Podobno w aktach prokuratorskich jest informacja o jeszcze około 70 posłach PO, którzy zostali nagrani. Problem w tym, że nie wiemy kto i co na nich powiedział. Wydaje się też, że opieszałość w tej sprawie przez „niezależną prokuraturę” nie jest bezpodstawna. Chyba nie myślicie, że ten proces zakończyłby się przez wyborami parlamentarnymi? No właśnie ich wynik pewnie pojawiłby się w mediach zaraz po wyborach, by przed kolejnymi już o nich zapomnieć.

PO tonie co nie podlega dyskusji, że na własne życzenie. Trzeba było ostatnie dymisje ministrów przeprowadzić już rok temu. Dziś afera taśmowa odbijająca się rykoszetem trafia rządzących w serce, a może nawet w głowę. Gdyby te dymisje były w odpowiednim czasie, dzisiejszy rykoszet mógłby ich co najwyżej musnąć w ramię…

25.05.2015

„Bronek” padł

Oglądanie zmartwionej gęby prezydenta Komorowskiego i zdziwienie posłów Platformy Obywatelskiej po przegranej wojnie o stanowisko prezydenta… – Bezcenne. Problem tylko w tym, że nowy prezydent może nam się przejeść jeszcze tej jesieni, jak zacznie walić swoje ustawy o in vitro czy aborcji.

Przyznam, że te wybory prezydenckie były według mnie najfajniejsze ze wszystkich, jakie pamiętam. Bronisław tak pewny swojej reelekcji, że omal nie zrezygnował ze swojej kampanii. W styczniu miał w sondażach 70% poparcia, jego największy kontrkandydat Duda 8%, a Kukiz miał być pośmiewiskiem Polaków i na tamten czas miał tylko 0,5%.

Sondaże obecnego prezydenta zaczęły lecieć na łeb na szyję na ostatniej prostej. Przegrał pierwszą turę o 2 punkty procentowe i wydawało się, że to tylko nieporozumienie. Wszyscy niemal chórem mówili, że to wina elektoratu, któremu nie chciało się ruszyć tyłka sprzed ekranu telewizora.

Myślę, że drugą turę Komorowski by wygrał, gdyby nie głupia odpowiedź prezydenta, na pytanie młodego chłopaka. – Moja siostra szukała pracy przez 2 lata i zarabia 2 tysiące złotych miesięcznie. Jak ma sobie kupić mieszkanie? Odpowiedź prezydenta mnie powaliła. – Niech zmieni pracę i weźmie kredyt. Myślę, że ta buta, arogancja i traktowanie zwykłego śmiertelnika jak nic nie warte gówno sprawiło, że Komorowski te wybory przegrał. Szlachcic, żyjący całe życie w dobrze sytuowanej rodzinie, będący głową państwa, nie wie co to życie w Polsce.

Oczywiście pierwszego dnia po przegranej w pierwszej turze doszło jeszcze do złożenia wniosku o referendum w sprawie Jednomandatowych Okręgów Wyborczych i zmian w ustawie emerytalnej, by można było przechodzić na nią po przepracowaniu 40 lat. To był słynny „strzał w stopę” i pokazało dobitnie jak tonący prezydent chwyta się brzytwy.

Najśmieszniejsza w tych wyborach wydawała się decyzja o przedłużeniu ciszy wyborczej. W jakiejś małej wsi, nie wiadomo gdzie, doszło do incydentu. W lokalu wyborczym zmarła kobieta i lokal był zamknięty przez 90 minut. O tyle wydłużono cisze wyborczą w całym kraju. Warto wspomnieć, że wieś miała kilkuset mieszkańców, a w czasie dodatkowej ciszy wyborczej zagłosowało 15 osób. Z drugiej strony to pokazało, że PKW dba o wszystkich Polaków bez wyjątku. Gorzej z prezydentem, który udziela dobrych rad, co zrobić by kupić mieszkanie.

Mimo wydłużenia ciszy wyborczej, w internecie hulały informacje o wynikach wyborów. Aby nie łamać tej ciszy, nazwano Komorowskiego „bigos”, a Dudę „budyń”. Pisano na Twitterze. – „Byłem o 21 na targu i okazało się, że budyń jest droższy od bigosu o 6%”. Inni pisali bezpośrednio: – „Bigos 47%, budyń 53%”. I jak się okazało, takie właśnie były wyniki sondażowe, które ostatecznie po przeliczeniu głosów zostały zweryfikowane na 51,5% do 48,5% na korzyść budyniu tzn., Dudy.

6.04.2014

Smoleńsk, polityka i Macierewicz

Ktoś kiedyś powiedział „Wiara Czyni Cuda”. – Chyba ten ktoś chciał przez to powiedzieć, że wiara kładzie nam klapki na oczy i jesteśmy przez nią ślepi – nie zauważając otaczającego nas świata i prawdy o nim, albo wręcz przeciwnie – chciał nas uświadomić, że wierząc można osiągnąć wszystko. Ja natomiast jestem zdania, że każdy fanatyzm jest niebezpieczny. – Nawet ten najmniej szkodliwy.

Podobnie jest z komisją zajmującą się katastrofa polskiego samolotu pod Smoleńskiem, zwana „Komisją Macierewicza”. Zasiadają w niej wybitni profesorowie, którzy latali już samolotami. Znani fachowcy nie wierzący, że skrzydło samolotu może się oderwać uderzając w brzozę, a na końcu tego łańcucha pokarmowego wielka głowa Macierewicz. – Człowiek który nie raz i nie dwa widział skrzydła samolotu. Komisja ta składająca się z szanującej elity i wybitnych fachowców posunęła się nawet do stwierdzenia, że mgła była sztuczna, że trzy osoby z tej katastrofy przeżyły i zostały dobite przez rosyjskie służby. Słyszałem też, że Donald Tusk piłował skrzydło, które rzekomo tego feralnego dnia trafiło w plastikowa brzozę z IKEA ustawioną na zamówienie Rosjan przez szwedzką firmę. Wszystko to oczywiście na potrzeby rosyjskiego filmu zatytułowanego „Putin bohaterem”, w którym charyzmatyczny przywódca uznany zostaje za tego, który zlikwidował „Kaczyzm” w Rosji i stał się drugim bohaterem tuż po żołnierzach stalinowskich, którzy w latach 40 ubiegłego wieku wymordowali polskich oficerów pod Katyniem. I wszystko to stało się niemal w tym samym miejscu. Czy to może być przypadek, błąd pilotów, czy choćby wina źle wyposażonego lotniska i jego załogi nawigującej? Nie!

Ta katastrofa nie jest przypadkiem. Wybuch był i nikt nie ma prawa mieć w tej sprawie wątpliwości. Jeśli ma, pójdzie do wiezienia, gdzie pod wpływem tortur zostaną na nim wymuszone zeznania i przyzna się, że wierzy w atak terrorystyczny. W innym przypadku skończy jak były prezydent polski Lech Kaczyński. Wiara w te wszystkie zdarzenia ma naprawdę wielkie znaczenie. Bo to właśnie na niej opierają swoje tezy w komisji Macierewicza. Nie chodzi o to by cokolwiek wyjaśnić, tylko udowodnić, że ta komisja jest bezstronna i ma tylko jeden cel – tak spreparować dowody, by ludzie uwierzyli że doszło do wybuchu na pokładzie samolotu. A wszystko opierają na zdjęciach z internetu przerobione Photoshopem przez grafików komputerowych, którzy wykorzystali zdjęcia na potrzeby własnych wpisów na blogu. Oczywiście nie można zapomnieć o profesorze Rońdzie, którzy w Telewizji Polskiej ogłosił, że ma dokument potwierdzający, że samolot nie zszedł poniżej 100 metrów, więc nie mógł uderzyć w drzewo. Po czym w TV Trwam wyznał z uśmiechem na twarzy, że żartował i tak naprawdę nie ma takiego dokumentu, a to co powiedział w TVP to był zwykły blef, bo wkurzył go prowadzący – pan Kraśko.

Wiara czyni cuda. Choć byśmy pokazali im film nagrany przez przypadkowych świadków, że samolot uderzył w drzewo, oni i tak by nie uwierzyli. A dlaczego? Bo dla nich prawda nie ma znaczenia, lecz wiara w to, że mają rację i starają się za wszelką cenę to udowodnić, a nie dojść do prawdziwych zdarzeń. Coś na wzór biblii. Jeśli jest w niej napisane, że pierwszym człowiekiem był mężczyzna imieniem Adam, a następnie z nudów Bóg stworzył z jego żebra kobietę, to oni naprawdę wierzą, że tak było. Kobieta według komisji Macierewicza uznana by była za zabawkę, która stworzona została dla faceta, by umilać mu czas.

No dobra, przejdźmy z powrotem do trzeciej RP, bo ta czwarta lansowana przez Prawo i Sprawiedliwość jest zbyt futurystyczna, by mógł w nią uwierzyć ateista taki jak ja. Może kiedyś będą mieli szansę wypłynąć z nią na głębsze wody, jednak w moim odczuciu ta IV RP opierać się będzie na kłamstwie i wierze, że jest słuszna. A to już nasz naród przerabiał za komuny, więc nie liczę na rychły powrót takiego stanu rzeczy – Rzeczypospolitej oczywiście.

2.03.2014

Wojna na Ukrainie

Ostatnio media informują nas niemal bez przerwy o napiętej sytuacji pomiędzy Rosją a Ukrainą. Wojsko rosyjskie panoszy się na terenie Ukrainy i co dziwne nikt nie reaguje. Ani ukraińskie wojsko, Unia Europejska, NATO czy USA. Wszyscy od kilku dni mówią o pokojowym rozwiązaniu konfliktu, tymczasem rosyjskie wojsko opanowuje Krym i nie słucha „pierdolenia zachodu”. Putin „wszedł” na teren innego kraju i nie robi sobie z tego nic.

Rozumiem trochę sytuację biorąc pod uwagę fakt, że Krym został oddany Ukrainie przez Rosję w 1954 roku – jak mówią mieszkańcy „jak worek kartofli”. Trzeba też zrozumieć, że od 60 lat jest częścią Ukrainy i wchodzenie tam z wojskiem obcego państwa jest niewybaczalne. Nie mogę więc zrozumieć, dlaczego Ukraina nie wypowiada wojny Rosji? Nie rozumiem, dlaczego wszyscy wielcy z „zachodu” liżą się po jajach, zamiast szybko wkroczyć i wytępić bolszewików. Skoro Rosjanie na mieszkańców „zachodu” mówią naziści, to dlaczego my mamy nie nazywać ich po imieniu?

Putin blokując import żywności z Europy dobija naszą gospodarkę, a zaostrzając konflikt z Ukrainą chce pokazać swoją siłę. Szkoda, że wielcy tego świata nie potrafią utrzeć teraz nosa Rosji. To chyba najwyższy czas, by „wejść” na Krym i wytłuc „czerwonych” pokazując im miejsce w szeregu. Rosja swoim sprzętem wojskowym sprzed wielu dekad może co najwyżej pojeździć sobie po ulicach.

Po jaką cholerę Obama dzwoni do Putina i rozmawia 90 minut? Powinien zadzwonić i powiedzieć – „Tu Obama, jedziemy po ciebie”. – W tym miejscu Putin powinien usłyszeć trzask słuchawki. A tymczasem będziemy słuchać słów Polski, Unii Europejskiej, NATO, USA i innych mniejszych bądź większych państw, które zgodnie będą mówić. – „Ten konflikt powinien zakończyć się pokojowo”.

Przyznam szczerze, że po tym co w tej chwili pokazuje Putin, oprócz wypowiedzenia mu wojny, powinno się zrozumieć jedną jedyną rzecz. Z tym człowiekiem interesów się nie robi. Cała Unia powinna już budować rurociągi gazowe z Norwegii i ropociągi z Arabii Saudyjskiej. Za 20 lat powiedzieć Rosji, już od Was nie bierzemy ropy i gazu, a jeśli chcecie nam ją sprzedać, to za pół ceny, a jak nie, to uduście się swoimi naturalnymi dobrami.

Z takim graczem jak Rosja, gdzie bohaterami narodowymi są Lenin, Stalin i Breżniew powinno grać się twardo i bez zasad. Wtedy jest szansa, że ktoś by nas docenił, a w tej chwili wszyscy na wschodzie śmieją się z bezradności zachodu. Przyznam szczerze, że czuję się tą sytuacją zażenowany i nie widzę innej drogi jak wypędzić „ruskich” z terytorium Ukrainy, a następnie dusić Putina aż wreszcie upadnie. W 150 milionowym kraju, gdzie 75 procent mieszkańców mieszka w miastach wkrótce zabrakłoby żywności, a transport z Ameryki Południowej zaopatrzy ten kraj tylko chwilowo. Ludzie z głodu wynieśliby Putina tam, gdzie jego miejsce…

W dodatku w ramach bonusu powinno się wywalić Rosję z ONZ, bo nie wiem jak dla Was, ale dla mnie nie ma różnicy czy w ONZ będzie Rosja, Iran czy Syria. Władcy wszystkich tych krajów powinni już dawno zawisnąć. Niestety nadal będziemy żyć w świecie, gdzie rusek traktuje wszystkich innych jak gówno, a my będziemy klepać dyktatora i mordercę po plecach i robić z nim lewe interesy pod stołem. Ten będzie się śmiał z całego świata, który głaszcze go po tyłku. To żenujące, krępujące i nie do przyjęcia. Niestety przywódcy zachodu stworzyli sobie zasady, których nikt inny nie przestrzega. Już czas zrozumieć, że nie tędy droga i dalsze tego typu działania są najlepszą drogą do tego, by nikt nie wierzył w „naszą” siłę.

26.01.2014

Tajne więzienia CIA w Polsce

Wpis z cyklu „demokracji ciąg dalszy”. Poprzednio pisałem o słabości demokracji, w której niebezpieczny przestępca Trynkiewicz śmieje się z bezradności polskiego rządu. Tym razem jednak temat jest o wiele trudniejszy do przełknięcia, bo w amerykańskich gazetach pisze się o więzieniach CIA na terenie Polski. Dlaczego to takie oburzające? Bo amerykanie w porozumieniu w polskim rządem, mam na myśli czasy gdy prezydentem był pan Kwaśniewski, a premierem pan Miller, przygotowali więzienie dla ludzi podejrzanych o terroryzm i stosując wobec nich tortury wymuszano zeznania.

Tak! Tortury są nie do przyjęcia i oburzają wielu ludzi. Ale mówimy tu o bestialskich zachowaniach terrorystów, którzy we wrześniu 2001 roku samolotami wbijali się w World Trade Center. Zginęło kilka tysięcy amerykanów, a cały Pakistan i Afganistan tańczył wtedy na ulicach, paląc amerykańską flagę. To ci sami ludzie, którzy łapią zakładników, a w razie niespełnienia ich żądań, odcinają im głowy, a później nagrania wysyłają do telewizji. Nie radzę tego oglądać, bo raz to zrobiłem i ten obraz mam w głowie do dziś. Jednak dzięki temu co zobaczyłem jestem pewien, że walka z terroryzmem powinna odbywać się tak samo, jak walczą terroryści ze światem zachodu – bez jakichkolwiek zasad.

Tymczasem gazeta „Washington Post” publikuje informacje, że ich kraj w porozumieniu z Polską, stworzyli więzienie na naszym terytorium, a pieniądze które Polska za to otrzymała czyli 15 milionów dolarów, przywiezione zostały w kartonach. Informacja ta rozlała się już na cały świat, a tymczasem nasi jak i amerykańscy turyści czy pracownicy przebywają w krajach, w których terroryzm jest na porządku dziennym. Nikogo tez nie obchodzi, że taki zamach może mieć teraz miejsce w Polsce w ramach odwiecznej wojny terroryzmu z zachodem. Szuka się więc winnych, podsyca się konflikt na scenie międzynarodowej, a w Polsce politycy już skaczą sobie do gardeł.

Mam wrażenie, że niektórzy ludzie żyjący w kraju demokratycznym nadużywają swoich praw. Wykradają tajne informacje rządowe i wojskowe, po czym publikują je i szokują cały świat. Tymczasem terroryści zakopują żywcem w drewnianych skrzyniach „niewiernych”, obcinają im stopy, dłonie, odstrzeliwują palce bądź rozciągają samochodami. To nie jest problemem dla pismaków, problemem jest to, że na terytorium Polski stworzono tymczasowe więzienie, w którym wymuszano zeznania na terrorystach.

Skoro ten temat wyszedł już na światło dzienne, to powinien zostać zbagatelizowany przez społeczność i organy międzynarodowe. Im więcej o tym szumu tym gorzej dla Polski i „świata zachodniego”. Obawiam się, że terroryści w tej chwili już planują odwet, który nie koniecznie musi mieć miejsce w Polsce. Znów zginą niewinni, a pseudo dziennikarze doszukiwać się będą powodów takiego działania. Za przeproszeniem. – Sami sramy sobie na talerz i będziemy niestety musieli to gówno zjeść. Nie rozumiem dlaczego niektórzy dziennikarze wywalają takie brudy na wierzch. Jeśli tylko dla pieniędzy i sławy, to jest to naprawdę niepokojące zjawisko.

Nasuwa się pytanie co dalej? Czy te 15 milionów dolarów jakie otrzymali szefowie polskich służb mają wrócić do amerykanów, czy mamy płacić odszkodowania na rzecz terrorystów z Al-Kaidy? A może nasi żołnierze w ramach przeprosin mają wspomóc terrorystów i wstąpić w ich szeregi, walcząc z amerykanami? Jest wiele pytań, na które nie ma w tej chwili odpowiedzi. Tak naprawdę nie wiadomo co dalej z tym zrobić, jakie będą konsekwencje dla Polski i czego się spodziewać. Nie rozumiem jak to się dzieje, że takie informacje wyciekają do prasy i jaki mają cel. Czy chodzi tylko o dyskredytowanie Polaków w oczach międzynarodowej opinii społecznej, czy to tylko tani temat, by zbić kapitał dziennikarski i finansowy?

24.01.2014

Trynkiewicz kontra demokracja

W demokracji wkurwia mnie tylko jedna rzecz. – Bezradność. Gdy w latach osiemdziesiątych Mariusz Trynkiewicz zgwałcił czterech chłopców i wszystkich zabił, został skazany na karę śmierci. Ponieważ wtedy panował w Polsce ustrój komunistyczny, który w roku 1989 został obalony na rzecz demokracji, wprowadzono amnestię dla wszystkich skazanych na śmierć. Zamieniono więc kary największym zwyrodnialcom na 25 lat pozbawienia wolności. Niestety po upadku PRL-u, nie było kary dożywocia, wprowadzono ją dopiero w 1997 roku.

Rozumiem, że w czasach „komuny” więzienia kojarzyły się z więźniami politycznymi. Wszyscy więźniowie zostali więc poddani amnestii, nie patrząc na to czy siedzi w więzieniu za gwałt, morderstwo, pedofilię czy za kradzież cukierków. Wszystkich bez wyjątku potraktowano tak samo. Dziś, po 25 latach stoimy przed problemem, bo wielu z tych skazańców takich jak wspomniany wcześniej Trynkiewicz, będą lada dzień wychodzić z więzień. Mówi się o tym w mediach od tygodni, a wszyscy począwszy od polityków, po psychiatrów, psychologów, biegłych, policję i zwykłego Kowalskiego są bezradni. To, co 25 lat temu zostało zrobione jednym pstryknięciem palca, mam na myśli amnestię, dziś przychodzi z wielkim bólem, niemożnością, bezsilnością, bezradnością i wreszcie kpiną.

Seryjny morderca i pedofil będąc w więzieniu powiedział, że nadal będzie to robił, a politycy mają związane ręce i nie mogą nic zrobić. W dodatku pozarządowe organizacje praw człowieka mówią jednym głosem. – Przecież wkrótce odsiedzi swoją karę i będzie wolnym człowiekiem. Bezradność wszystkich możnych sprawia, że pan Trynkiewicz będzie pod całodobowym nadzorem policyjnym. Będą siedzieć pod jego drzwiami, oknem i wszędzie za nim chodzić. I wiecie co usłyszałem? Że to dobrze, że Trynkiewicz będzie miał ochronę, bo ludzie mogliby go zlinczować! I przez te dwa tygodnie nikt, ale to nikt nie martwił się o to, że może zgwałcić i zabić kolejne dziecko. Najważniejsze jest to, że Trynkiewicz wyjdzie na wolność, będzie miał darmową ochronę i będzie sobie drwił z władzy.

Za komuny złapano pedofila i mordercę zarazem i skazano go na karę śmierci. Następnie użyto amnestii i zmniejszono wyrok na 25 lat więzienia, a teraz żyjemy w prawdziwej demokracji, w której każdy jest ważny tak samo. – Dzieci, Polacy i Trynkiewicz. Ten człowiek nigdy nie znajdzie sobie miejsca w tym kraju. Nikt mu nie da pracy i nie będzie potrafił się przystosować do normalnego życia po 25 latach odsiadki, ze skłonnościami pedofilskimi i morderczymi zapędami. To zwyrodnialec, który zawsze już taki będzie, a ludzie na jego widok rzucać będą kamieniami. I wiecie czego się obawiam? Że Trynkiewicz w ramach ułożenia sobie życia na nowo dostanie nowe nazwisko, mieszkanie i pracę. A my Polacy będziemy drżeć o swoje dzieci, które mogą być przez takiego człowieka wykorzystane i zamordowane. Ale trzeba to będzie zrozumieć, w końcu żyjemy w ustroju demokratycznym…