Polityka

Smoleńsk, Kaczyński, katastrofa, dramat i drwina

10 kwietnia 2016
Kategoria: Polityka

Właśnie mija szósta rocznica od katastrofy smoleńskiej, w której zginęło 96 ludzi, w tym politycy, osoby zasłużone dla kraju jak i najważniejszy człowiek w Polsce czyli prezydent. Dla wielu ta katastrofa jest tematem do drwin i żartów. W sumie nic nie dziwi, bo Prawo i Sprawiedliwość nadmuchuje balon i snuje domysły o bombie na pokładzie. Jednych to męczy, drugich śmieszy, a inni mają to w dupie, ale…

No właśnie. Wydaje się, że PiS nieco przesadza z tymi teoriami spiskowymi, a najbardziej przesadza z ekspertem od katastrof panem Macierewiczem. To człowiek nie mający nic wspólnego z lotnictwem, a tym bardziej z katastrofami lotniczymi. To chyba właśnie to sprawia, że katastrofa pod Smoleńskiem jest dla Polaków tematem drwin.

Przyjrzyjmy się jednak tej katastrofie pod kątem tego, co się wydarzyło po niej, a nie od strony tego, jak do niej doszło. Najbardziej dziwi mnie to, że w katastrofie zginęło aż 96 osób, a wśród nich najważniejszy człowiek a Polsce czyli prezydent, a sprawa katastrofy prowadzona była przez Rosjan. W dodatku wrak samolotu po sześciu latach nadal jest w rękach „Putina”. To nie do przyjęcia i nie do zaakceptowania. Wyobrażacie sobie sytuację, w której prezydent USA Barack Obama ginie w katastrofie lotniczej w Rosji, a wrak po sześciu latach nadal jest w rękach Putina? Amerykanie swoją krytyką zmietliby rząd z powierzchni Ziemi. Mało tego. Amerykanie mieliby wrak u siebie już po dwóch dniach!

Pamiętacie, jak na terenie Ukrainy został zestrzelony samolot malezyjskich linii lotniczych, który leciał z cywilami z Holandii do Malezji? Mimo oporu Rosjan, już do dwóch tygodniach wrak samolotu był transportowany między innymi przez Polskę do Holandii. A my kurwa nadal mamy wrak na złomowisku w Smoleńsku. Wrak, w którym byli przedstawiciele naszego kraju. Można się z tego śmiać, ale bardziej przez łzy, niż z powodu drwin.

My Polacy mamy takie specyficzne podejście do ludzi rządzących krajem. Często ich wyśmiewamy, bo czasami poruszają tematy oderwane od rzeczywistego problemu naszego narodu. Jednak katastrofa, która miała miejsce 10 kwietnia 2010 roku nie powinna być tematem do drwin. Nie tylko dlatego, że zginął prezydent, ale dlatego, że byli tam Polacy.

Nie wierzę, że katastrofa ta była wynikiem zamachu przez Rosjan, czy współpracy Tuska z Putinem. To brzmi jak głupi żart. Nie jestem ekspertem w dziedzinie lotnictwa, ale wszystkie znaki na niebie i Ziemi wskazują, że powodem katastrofy była mgła i niedoświadczeni piloci. Nie ma w tym nic dziwnego, że na pilotach ciążyło ciśnienie ze względu na to, że przewozili prezydenta. – To takie naturalne i ludzkie.

Niestety mijają lata od katastrofy pod Smoleńskiem, a my nadal to wyśmiewamy i drwimy. Jakbyśmy nie pamiętali w jakim byliśmy szoku w dniu katastrofy. Niemal każdy z nas dobrze pamięta dzień, w którym to się stało. Pamiętacie gdzie byliście i co robiliście. Mimo, że nie jestem ani po stronie PiS, ani po stronie PO, to jednak jestem na 100% pewny, że wszystko co wydarzyło się po katastrofie, jest katastrofą nieudacznictwa ludzi, którzy wtedy rządzili krajem. Nie sprowadzili wraku do Polski, a materiały z czarnych skrzynek dostali od Rosjan. – To jest nie do zaakceptowania i między innymi dlatego jest dziś 10 wersji wydarzeń tej katastrofy, która nigdy nie będzie wyjaśniona!

„500 plus”. Za, a nawet przeciw

27 marca 2016
Kategoria: Polityka

Rząd Prawa i Sprawiedliwości wprowadził program nazwany „500+”, który ma na celu wesprzeć rodziny posiadające dzieci kwotą 500 złotych miesięcznie na każde dziecko, jeśli dochód rodziny na „łebka” nie przekracza 800 złotych miesięcznie. Wielu jest za, wielu jest przeciw, ale przyznać trzeba, że to program, który nazwałbym „strzał w dziesiątkę”. Nie dlatego, że komukolwiek pomaga, ale przede wszystkim dlatego, że dzięki niemu PiS może rządzić w Polsce jeszcze przez kilka kadencji. Chyba nie wyobrażacie sobie, że ktoś kto ma dzieci i korzysta z tego programu, zagłosuje na partię opozycyjną, która szybko by tą daninę zniosła?

Chwyt czy nie, osobiście uważam ten program za słuszny. Jest wielu ludzi, którzy ledwo przędą, a jeśli dzięki temu ich sytuacja się polepszy, a dzieci nie będą chodzić głodne, czy w starych ciuchach, to zapewne sens tego programu jest. Oczywiście ktoś powie, że będzie szerzyć się patologia, ale przyznać trzeba, że patologia jest zawsze i wszędzie. W każdej dziedzinie. Normalni ludzie nie zdecydują się na dziecko tylko dlatego, że dostaną 500 złotych miesięcznie. Po pierwsze tu nie chodzi o opłacalność lecz pomoc, a po drugie nie wiadomo czy ten program wytrzyma próbę czasu. Prawdą natomiast jest, że rodziny wielodzietne czy niezamożne wreszcie staną na nogi.

Zmieniłbym jednak próg dochodowy na pierwsze dziecko, który wynosi 800 złotych. Jest on w moim odczuciu niesprawiedliwy. Porównajmy dwie rodziny, w której jest mama, tata i dwójka dzieci czyli tzw., „rodzina 2+2”. Cztery osoby w rodzinie, czyli 800 złotych razy 4 osoby to daje próg w wysokości 3,200 złotych. Jeśli mama i tata pracują i zarabiają po 1650 złotych miesięcznie, to łącznie zarobią 3,300 złotych. Z tych wyliczeń wynika, że na pierwsze dziecko nie dostana 500 złotych. A teraz porównajmy rodzinę zamożną. Dajmy na to, że tata ma firmę i zarabia miesięcznie 20 tysięcy złotych, a mama jest jej prezesem i zarabia 13 tysięcy złotych. W sumie rodzina zamożna zarabia 33 tysiące złotych miesięcznie, czyli 10 razy więcej niż rodzina biedniejsza. Co ich łączy? – Obie dostaną po 500 złotych na drugie dziecko.

Mam też wrażenie, że program 500+ może mieć jeszcze inne skutki uboczne. Wydaje mi się, że jest teraz większe pole do popisu dla kobiet. Czy nie lepiej odejść od faceta, z którym nie układa się najlepiej? Oprócz pieniędzy z pracy, kobieta dostanie także 500 złotych na każde dziecko i jeszcze dostanie alimenty. Można powiedzieć żyć nie umierać, czy raczej w tym przypadku „rozwodzić się, a nie żyć razem”.

Terror w Paryżu

18 listopada 2015
Kategoria: Polityka

To co wydarzyło się w piątek 13 listopada w Paryżu zwróciło uwagę całego świata. Terroryści z tzw., państwa islamskiego dokonali kilku zamachów terrorystycznych we Francji, a dokładniej w Paryżu. Pierwszy miał miejsce przed stadionem, na którym reprezentacja Francji grała z Niemcami. Na szczęście terrorystom nie udało się wejść na stadion i tam dokonać zamachu, ponieważ na obiekcie był prezydent Francji Hollande i z tego względu stadion był istną „twierdzą”.

Dokonano tego dnia jeszcze kilka zamachów. Terroryści przemieszczali się po Paryżu samochodami i strzelali z Kałasznikowów do ludzi przed restauracjami i barami. Największy dramat rozegrał się jednak na sali koncertowej Bataclan, na której przebywało 1500 osób. Zabito tam prawie 90 osób i ciężko raniono drugie tyle.

Zastanawiam się w takiej chwili, co mają do powiedzenia teraz ludzie, którzy uważają, że religia islamska jest pokojowa, a uchodźcy nie są niebezpieczni? To prawda, że nie każdy islamista to terrorysta, ale prawdą jest, że każdy terrorysta jest islamistą. Niektórzy się pocieszają, że to nie uchodźcy są winni temu co się stało. Nie wiem czy to pocieszenie czy nie, ale zamachowcami są Francuzi i Belgowie. – Tam urodzeni, ale ich rodzice bądź dziadkowie zostali „importowani” do tych krajów z Afryki. To pokazuje, jak niebezpieczne jest „islamizowanie” Europy. – Jeśli dziś uchodźcy nie są dla nas zagrożeniem, to będą nim w przyszłości. Za 20, może 30 lat ich niezadowolenie społeczne może przerodzić się w to, co stało się we Francji.

Dlaczego są jeszcze ludzie, którzy wierzą w dobro każdego człowieka? Skąd się oni biorą i jakie są ich intencje? Nie rozumiem np., podejścia do sprawy uchodźców partii lewicowych. Przecież gdyby taki Abdula Badala miał możliwośc mieszkać w Polsce i spotkać „lewaka” z krwi i kości, a mam dokładniej na myśli homoseksualistę, czyli dwóch facetów z adoptowanym chłopcem, przerobionym na kobietę bo to transwestyta, w dodatku z poglądami gender, to przecież on takiego dziwaka zapierdoliłby tasakiem z uśmiechem na twarzy i czystą przyjemnością.

Nie rozumiem, jak pan Petru w studiu telewizyjnym może porównywać Polaków do uchodźców z Syrii mówiąc, że nikt z nas nie chciałby, aby w szef rządu Wielkiej Brytanii był nacjonalistą takim jak przedstawiciele naszego rządu i wygonił wszystkich Polaków z kraju. Nie wiem dlaczego, ale pan Petru nie widzi różnicy w tym, że u nas nikt nikogo nie chce wyganiać. My po prostu nie chcemy ich przyjąć, tak jak wcześniej gdy nie byliśmy jeszcze członkiem Unii Europejskiej nie przyjmowali nas Brytyjczycy. Warto też powiedzieć, że inaczej postrzegałbym przyjmowanie do Polski Hiszpanów, Włochów czy Brytyjczyków, aniżeli uchodźców z Syrii. Powiedzcie, że nie widzicie tutaj różnicy. I po trzecie pan Petru powiedział, że Polacy w Wlk. Brytanii też są przestępcami i nikt ich nie wydala. Nie wiem czy pan Petru wie, ale kradzież, rozbój, czy inny akt wandalizmu nie jest cechą Polaka, ale człowieka. Akt terroryzmu, jakich dokonują fanatycy jest ściśle określony z pewną grupa i jest to islam.

I już na sam koniec. Zamachy terrorystyczne już nie znikną z naszego życia. To nieodłączny element bezradności i siły zarazem. Państwo islamskie nie może zaatakować świata zachodniego przy pomocy samolotów czy czołgów. Ale bardzo łatwo może „rozsadzić” nas od środka w sposób fizyczny jak i psychiczny. Najazd na Europę islamu jest dla nas wielkim problemem i jestem przekonany, że każdy szef rządu na starym kontynencie o tym wie, ale nie każdy potrafi się z tego wycofać. Nazywają nas ksenofobami, rasistami i nacjonalistami tylko dlatego, że nie chcemy mieć Francji w Polsce. A najgorsze w tym wszystkim jest to, że najwięksi terroryści państwa islamskiego mogą przeniknąć do Europy z ogromną łatwością i bez żadnych przeszkód.

Będziecie siedzieć

10 listopada 2015
Kategoria: Polityka

Desygnowana na stanowisko premiera pani Beata Szydło ogłosiła skład nowego rządu, który zostanie zaprzysiężony 12 listopada. Data dla jednych pierwsza z możliwych, a dla innych najgorsza z możliwych. Zbiega się ona z nieformalnym szczytem Unii Europejskiej na temat uchodźców. Najbardziej jednak sporą część społeczeństwa boli fakt, że Ministrem Obrony Narodowej będzie pan Macierewicz, a Ministrem Sprawiedliwości pan Ziobro. Ten pierwszy ma podobno wywołać wojnę z Rosją, a ten drugi pozamykać uczciwych obywateli.

Co do Macierewicza to nie jestem jakimś wielkim optymistą, ani nie jestem pesymistą. Każdy się go boi, bo to jest swojego rodzaju człowiek twardej ręki, jakby to powiedziano w wojsku – „regulaminowiec”. Jeśli będą przekręty, będzie o nich mówił i sam zrobi wszystko, by wojsko działało prawidłowo. Nie będzie lewych przetargów, ustawek z firmami zagranicznymi, ani jakichkolwiek przekrętów. – Tak przynajmniej widzę pana Macierewicza.

Co do pana Ziobry na stanowisku Ministra Sprawiedliwości to w mojej opinii jedna z najlepszych opcji. Co prawda w pierwszym swoim podejściu na ten urząd w latach 2005-2007 miał małe wpadki, ale przestępcy drżeli ze strachu i podobnie ma się w tej chwili. Niemal połowa posłów PO za to co powiedzieli w aferze taśmowej powinni stanąć przed sądem! To wydaje się bardzo prawdopodobne, a co najważniejsze możliwe. Za kadencji Platformy Obywatelskiej kradli, ustawiali i robili co chcieli. – Mówiąc wprost politycy nieuczciwi byli nietykalni.

Pozostaje jeszcze sprawa niefortunnej daty 12 listopada. Podobno prezydent ogłosił tą datę nie mając wiedzy o nieformalnym spotkaniu UE, bo rzekomo kancelaria premiera nie poinformowała o tym szczycie kancelarii prezydenta. Nikt nie wie do końca jak było, ale mimo wszystko uważam, że data pierwszego spotkania w Sejmie powinna zostać przełożona. Nic by się nie stało gdyby przełożono ją na 13, albo 16 listopada. Mówienie, że można zrobić przerwę w Sejmie o godzinie 12, by pani premier Kopacz poleciał na Maltę brzmi jak żart. Tym bardziej, że ten szczyt rozpoczyna się o godzinie 14.

Co by nie powiedzieć o nowym rządzie, to trzeba przyznać, że zaczyna się ciekawie. Uwielbiam słuchać internetowych opinii jak to spora część Polaków trzęsie portkami. W tym gronie jest wielu polityków, dziennikarzy, czy przedsiębiorców. Boją się Ziobro i ogólnie PiS-u tak bardzo, że niemal deklarują ucieczkę z Polski. Bawi mnie to niesłychanie i daje mi nadzieję na lepsze jutro. Jeśli jesteś złodziejem na duża skalę, to możesz już pakować manatki. Jeśli jesteś uczciwym człowiekiem, możesz spać spokojnie. Jak będzie zobaczymy jak PiS zacznie rządzić, bo na tą chwilę straszenie PiS-em to jak straszenie babci chujem. – Odbywa się tylko za pośrednictwem stronniczych mediów.

Można oszukiwać pewną grupę ludzi przez pewien czas, ale nie można oszukać wszystkich ludzi, przez cały czas

27 października 2015
Kategoria: Polityka

Mariusz Max Kolonko, który prowadzi na Youtube swój kanał, na którym stara się być obiektywnym w swojej ocenie polskiej sceny politycznej, na jednym z filmów o rewolucji na końcu powiedział słowa, które zawarte są w tytule tego wpisu. Utkwiły mi one mocno w głowie, bo trafione są w 100% patrząc na to, co wyrabiała dotychczasowa władza. Myślę, że ten dziennikarz otworzył oczy sporej części społeczeństwa, a na pewno otworzył moje…

Obalony został dotychczasowy rząd, który działał przez dwie kadencje. Jestem pewien, że pracowałby i trzecią, gdyby premierem nadal był Donald Tusk i nie było afery taśmowej. Na tzw., „taśmach prawdy” poziom szyderstwa z Polski oraz jej obywateli był tak ogromny, że ludzie nagle zaczęli się przebudzać. Zauważyli co się dzieje, a dzięki Kukizowi i Januszowi Korwin-Mikke zauważyli także, że media w Polsce są tą siejącą propagandę…

Gdy w 2006 roku polscy piłkarze awansowali do mistrzostw świata w piłce nożnej, przeprowadzono sondaż z którego wynikało, że 6% Polaków wierzy w zdobycie tytułu mistrza przez polską reprezentację. Mój sąsiad powiedział wówczas, że i tak jest w tym kraju duża grupa idiotów, którzy w to wierzą. Po wyborach parlamentarnych PO ma wynik na poziomie ponad 24%, co w moim odczuciu ewidentnie dowodzi, że trend idiotyzmu w Polsce stale rośnie. Nie napisałem tego, aby kogokolwiek obrażać, ale nieprawdopodobne jest to, że niemal co czwarty Polak nie zauważył afery taśmowej i słów jakie tam padły, a uwierzył w to, że nielegalne nagrania są przestępstwem.

Czy zwycięstwo PiS coś w Polsce zmieni? Nie głosowałem na nich, ale z dwojga złego wolę atak „moherów”, aniżeli nieodpowiedzialnych posłów, którzy oprócz szydzenia z Polaków i okradania kraju, chcą ściągnąć do nas uchodźców. Większość parlamentarna jaką uzyskał PiS jest pierwszym tego typu przypadkiem po upadku komunizmu. Jest to ogromny sukces i zarazem ogromna odpowiedzialność. Jeśli przez tą kadencję PiS nie zrealizuje najbardziej kontrowersyjnych obietnic wyborczych, to w wyborach w 2019 roku pewnie nie przekroczą progu wyborczego. Mając większość, nie będą mieli na kogo zrzucić winy w przypadku ich niezrealizowania…

Wybory parlamentarne

23 października 2015
Kategoria: Polityka

Już niedługo wybierzecie się do urn wyborczych, by zagłosować na kandydata, który swoimi obietnicami omotał Was bez pamięci. Są też pewnie i tacy, którzy na wybory się nie wybierają, ale nie ma się co martwić i narzekać. – Jest demokracja, więc macie do tego prawo. Ba! Można powiedzieć, że dzięki tej właśnie demokracji macie prawo nie oddać głosu.

Co chwilę podają wyniki sondażów i przyznaję, że tylko jedna rzecz dziwi mnie w nich najbardziej. – Miejsce i ilość punktów dla Platformy Obywatelskiej. To wręcz niesamowite, że mają drugie miejsce i ponad 20% poparcia. Już sam nie wiem, czy ktoś przy tych sondażach manipuluje, czy tak duża część Polaków wybiera ich tylko dlatego, że oglądają media informacyjne, które manipulują społeczeństwem? A może po prostu są tak głupi, by nie zauważyć, że PO ustawia przetargi, naśmiewa się z Polaków i rozgrywa polityczny bój we własnych szeregach, co ewidentnie przedstawiają nagrania w tzw., „aferze podsłuchowej”.

Wiem, że są też tacy, którzy nie zauważają tego, że politycy PO szydzą, ustawiają, kradną i sprzedają kraj pod stolikiem. Widzą natomiast to, że kelnerzy z restauracji „Sowa i przyjaciele” podkładali podsłuchy na stolikach. Na serio tego nie widzicie? Nie przeszkadza Wam to, co się dzieje? Aż nie chce mi się w to wierzyć.

Nie sadziłem, że kiedykolwiek to powiem, ale uważam, że nie ważne kto wygra wybory. Ważne, żeby nie było to PO. Wolę już PiS i w dupie mam in vitro, aborcję czy kościół. Już wolę atak zagorzałych katolików, niż fanatycznych islamistów. Może też ktoś w tym kraju weźmie się za złodziei? Mam przynajmniej taką nadzieję.

Wierzę też, że pan Kukiz namiesza nieco w Sejmie. Nie chodzi mi o drakę dla draki, tylko o to, by zmieniał konstytucję i wszelkiego rodzaju ustawy. Nie wiem jak w kraju, który uważa się za demokratyczny może być zapis, w którym ściga się kelnerów podsłuchujących polityków, a nie rozlicza się polityków z tego co mówią, co sprzedają i co knują. A mówienie o tym, że podsłuchiwani nie wiedzieli, że są podsłuchiwani i dlatego są poszkodowanymi jest absurdem. Czy na to samo prawo będzie mógł się powołać przestępca, który zostanie podsłuchany i tym samym schwytany? – Brzmi jak żart!

Na hasła głoszone przez inne partie, że Platforma Obywatelska okrada kraj nie wierzyłem. Wciąż myślałem, że to po prostu bój polityczny bez żadnych zasad, taka swojego rodzaju wolna amerykanka. Okazuje się jednak, że to prawda. Jesteśmy okradani. W naszym kraju nic się nie opłaca. Hodowla zwierząt. Wydobycie węgla, nawet skarpetki przywożą z Chin. Dziwne, że Angela Merkel chce wprowadzić zapis, że kierowca pochodzący z innego kraju niż Niemcy, przejeżdżając przez ten kraj ma mieć płaconą taką samą stawkę za godzinę, jak kierowca z Niemiec. A kurwa w Polsce nikt się nie zatroszczył, by np., markety zatrudniające Polaków płaciły im stawki takie jak w Niemczech. A wiecie dlaczego? Bo w tym kraju elita polityczna zadbała tylko o własną dupę!

Nie namawiam Was, na kogo macie głosować. Jednak przed oddaniem głosu zastanówcie się dwukrotnie, czy czasami oddanie głosu na tych, którzy z Was szydzą, to najlepsza z możliwych decyzji. Zanim oddacie się ciszy wyborczej, zerknijcie sobie na poniższe filmy wideo. Poświęćcie ten czas na te filmy, bo uwierzcie, że warto!

Wyszła… Kopacz z worka

18 października 2015
Kategoria: Polityka

Tydzień przed „eliminacjami” do Sejmu w Radiu Zet przeprowadzono niemal godzinny wywiad z panią premier Kopacz. W roli dziennikarki jak zwykle o tej porze czyli w niedzielę o 9 wystąpiła pani Olejnik, która w moim odczuciu zrobiła się mała w tym towarzystwie. Nie potrafiła się przebić swoim głosem, a na nietematyczność odpowiedzi nie potrafiła przerwać. Brzmiało to trochę tak, jakby w tym programie pani premier miała zostać przedstawiona jako ta, która nie boi się pani Olejnik. Już sam nie wiem, czy to czysty przypadek, czy działanie na podświadomość wyborcy.

Coś w tym chyba jest, bo w programie „Siódmy dzień tygodnia” który jest stała pozycją programową wystąpiła tylko pani premier. Nie było opozycji, ani innych polityków walczących o głosy. Na tydzień przed wyborami w moim odczuciu jest to zagrywka nie fair. Ale akurat wybór gości, ani wybór pani Olejnik nie jest dla mnie nowością.

Sam wywiad nie zrobił na mnie wielkiego wrażenia, a odkryło przede mną to, czego nie wiedziałem odnośnie likwidacji ZUS i utwierdziło mnie w przekonaniu, że jedynym straszakiem PO jest… ta dam – PiS. Ciągłe gadanie o tym, że PiS ściągnie nas do średniowiecza albo to, że posłowie Prawa i Sprawiedliwości nie wiedzą, że żyjemy w XXI wieku, stało się już nudne. Za to dowiedziałem się nieco o składce ZUS i NFZ, których podobno ma nie być…

…Przyznaję, że gdy premier Kopacz na swojej konwencji powiedziała o likwidacji ZUS i NFZ, zabrzmiało to dwuznacznie. – Z jednej strony było: – Hura! To koniec z okradaniem Polaków. Z drugiej zaś miałem wrażenie, że te słowa nie zrobiły na nikim wrażenia. Przez cały dzień siedziałem przed telewizorem i czekałem na więcej informacji na ten temat, ale nikt o nic nie pytał, nikt o niczym nie wiedział.

Okazuje się, że likwidacja ZUS i NFZ to nie fizyczna likwidacja tych instytucji, tylko składka nie będzie odprowadzana do dwóch instytucji, tylko do jednej – państwowej kasy, która rozdzielać je będzie odpowiednio na ZUS i NFZ. Powstanie więc prawdopodobnie trzeci twór, który będzie te kwoty rozdzielał i przywłaszczał sobie kolejną część z tych składek w poczet działalności. – Tak to przynajmniej rozumiem. Pani premier niby mówi o wyższych pensjach dla pracowników, ale powiedziała też, że składka na ZUS i NFZ uzależniona będzie od zarobków. Rozumiem więc, że dla pracodawcy będzie lepiej jeśli mniej zapłaci pracownikowi, bo adekwatnie mniej zapłaci na składkę.

Na koniec warto podkreślić żałosny apel pani premier, która uważa, że oddanie głosu na partię, która w sondażach jest na granicy progu wyborczego to głos stracony. Otóż nie zgadzam się z tym poglądem pani premier. Nikt przed wyborami prezydenckimi nie spodziewał się, że pan Kukiz, który w sondażach najbardziej dla niego optymistycznych miał 12%, zdobędzie ich aż 20%. Ten głos do wyborców pani Kopacz jest głosem rozpaczy, bo widzi, że wyniki PO lecą na łeb na szyję. Gdyby te wybory odbyły się w styczniu, to pewnie jej partia oscylowałaby na granicy progu wyborczego…

„Zdrowa żywność” w szkołach

5 października 2015
Kategoria: Polityka

Od pierwszego września w sklepikach szkolnych nie ma słodyczy, a w stołówkach słodkiej herbaty czy soli w ziemniakach. Dochodzimy w naszej demokracji do takich sytuacji, że pomysły polityków zaczynają zakrawać na absurd. Skoro wymyśla się takie rzeczy tylko dlatego, że w żywności jest dużo cukru i substancji konserwujących, to dlaczego nie zakazuje się sypania do produktów spożywczych takiej dużej ilości cukru i konserwantów, tylko zakazuje się sprzedaży w sklepikach szkolnych?

Kupiłem ostatnio powidła i przeczytałem ulotkę. – 50% cukru […] 25-30% owoców. Wystarczy zakazać sypania cukru czy zminimalizować dodawania konserwantów w tak dużych ilościach i wyjdziemy na zdrowie wszyscy. Cukier cukrem, zakazy zakazami, ale „jałowe” ziemniaki bez soli, czy herbata bez cukru brzmi jak żart. Jakby ta szkoła była jakąś karą. Nie dość, że dzieciaki się w nie nudzą i jej nie lubią, to jeszcze częstują je niedoprawionymi posiłkami. Żałosne i gorzkie zarazem.

I nagle przyszło mi do głowy wspomnienie z wojska. Zadałem kiedyś przełożonemu odpowiedzialnemu za kuchnię pytanie. – Dlaczego świeży chleb ląduje w przechowalni, a chleb sprzed dwóch dni ląduje na stole? Odpowiedział: – Ponieważ świeży chleb lepiej smakuje i więcej by go poszło… I zrozumiałem dlaczego herbata bez cukru, a ziemniaki bez soli. Przecież teraz kucharki gotują wodę w czajniku, a nie w wielkim garze i podobnie z ziemniakami. – Nie gotują w wielkim „parowniku”, lecz w małym garnku. W dodatku można część personelu zwolnić…

Myślę, że powinny być jakieś limity w ilości dodawania cukru do danego produktu, by żyło się zdrowiej wszystkim. Prawdą też jest, że nawyki żywieniowe wynosi się z domu, a nie szkoły. Czego nie kupią w szkolnym sklepiku, czy nie zjedzą w szkolnej stołówce, kupią w normalnym sklepie lub dostaną od rodziców.

Prawdą stało się, że każdy rząd ma swojego wywrotowca. W Ministerstwie Edukacji Narodowej za czasów rządu PiS i koalicjantów LPR i Samoobrony wielkim niewypałem było wprowadzenie do szkół mundurków przez Romana Giertycha, a za czasów rządów PO i koalicjanta z PSL pani Joanna Kluzik-Rostkowska wprowadziła do szkół żywność, której nie da się jeść.

stat4u