18.11.2015

Terror w Paryżu

To co wydarzyło się w piątek 13 listopada w Paryżu zwróciło uwagę całego świata. Terroryści z tzw., państwa islamskiego dokonali kilku zamachów terrorystycznych we Francji, a dokładniej w Paryżu. Pierwszy miał miejsce przed stadionem, na którym reprezentacja Francji grała z Niemcami. Na szczęście terrorystom nie udało się wejść na stadion i tam dokonać zamachu, ponieważ na obiekcie był prezydent Francji Hollande i z tego względu stadion był istną „twierdzą”.

Dokonano tego dnia jeszcze kilka zamachów. Terroryści przemieszczali się po Paryżu samochodami i strzelali z Kałasznikowów do ludzi przed restauracjami i barami. Największy dramat rozegrał się jednak na sali koncertowej Bataclan, na której przebywało 1500 osób. Zabito tam prawie 90 osób i ciężko raniono drugie tyle.

Zastanawiam się w takiej chwili, co mają do powiedzenia teraz ludzie, którzy uważają, że religia islamska jest pokojowa, a uchodźcy nie są niebezpieczni? To prawda, że nie każdy islamista to terrorysta, ale prawdą jest, że każdy terrorysta jest islamistą. Niektórzy się pocieszają, że to nie uchodźcy są winni temu co się stało. Nie wiem czy to pocieszenie czy nie, ale zamachowcami są Francuzi i Belgowie. – Tam urodzeni, ale ich rodzice bądź dziadkowie zostali „importowani” do tych krajów z Afryki. To pokazuje, jak niebezpieczne jest „islamizowanie” Europy. – Jeśli dziś uchodźcy nie są dla nas zagrożeniem, to będą nim w przyszłości. Za 20, może 30 lat ich niezadowolenie społeczne może przerodzić się w to, co stało się we Francji.

Dlaczego są jeszcze ludzie, którzy wierzą w dobro każdego człowieka? Skąd się oni biorą i jakie są ich intencje? Nie rozumiem np., podejścia do sprawy uchodźców partii lewicowych. Przecież gdyby taki Abdula Badala miał możliwośc mieszkać w Polsce i spotkać „lewaka” z krwi i kości, a mam dokładniej na myśli homoseksualistę, czyli dwóch facetów z adoptowanym chłopcem, przerobionym na kobietę bo to transwestyta, w dodatku z poglądami gender, to przecież on takiego dziwaka zapierdoliłby tasakiem z uśmiechem na twarzy i czystą przyjemnością.

Nie rozumiem, jak pan Petru w studiu telewizyjnym może porównywać Polaków do uchodźców z Syrii mówiąc, że nikt z nas nie chciałby, aby w szef rządu Wielkiej Brytanii był nacjonalistą takim jak przedstawiciele naszego rządu i wygonił wszystkich Polaków z kraju. Nie wiem dlaczego, ale pan Petru nie widzi różnicy w tym, że u nas nikt nikogo nie chce wyganiać. My po prostu nie chcemy ich przyjąć, tak jak wcześniej gdy nie byliśmy jeszcze członkiem Unii Europejskiej nie przyjmowali nas Brytyjczycy. Warto też powiedzieć, że inaczej postrzegałbym przyjmowanie do Polski Hiszpanów, Włochów czy Brytyjczyków, aniżeli uchodźców z Syrii. Powiedzcie, że nie widzicie tutaj różnicy. I po trzecie pan Petru powiedział, że Polacy w Wlk. Brytanii też są przestępcami i nikt ich nie wydala. Nie wiem czy pan Petru wie, ale kradzież, rozbój, czy inny akt wandalizmu nie jest cechą Polaka, ale człowieka. Akt terroryzmu, jakich dokonują fanatycy jest ściśle określony z pewną grupa i jest to islam.

I już na sam koniec. Zamachy terrorystyczne już nie znikną z naszego życia. To nieodłączny element bezradności i siły zarazem. Państwo islamskie nie może zaatakować świata zachodniego przy pomocy samolotów czy czołgów. Ale bardzo łatwo może „rozsadzić” nas od środka w sposób fizyczny jak i psychiczny. Najazd na Europę islamu jest dla nas wielkim problemem i jestem przekonany, że każdy szef rządu na starym kontynencie o tym wie, ale nie każdy potrafi się z tego wycofać. Nazywają nas ksenofobami, rasistami i nacjonalistami tylko dlatego, że nie chcemy mieć Francji w Polsce. A najgorsze w tym wszystkim jest to, że najwięksi terroryści państwa islamskiego mogą przeniknąć do Europy z ogromną łatwością i bez żadnych przeszkód.

10.11.2015

Będziecie siedzieć

Desygnowana na stanowisko premiera pani Beata Szydło ogłosiła skład nowego rządu, który zostanie zaprzysiężony 12 listopada. Data dla jednych pierwsza z możliwych, a dla innych najgorsza z możliwych. Zbiega się ona z nieformalnym szczytem Unii Europejskiej na temat uchodźców. Najbardziej jednak sporą część społeczeństwa boli fakt, że Ministrem Obrony Narodowej będzie pan Macierewicz, a Ministrem Sprawiedliwości pan Ziobro. Ten pierwszy ma podobno wywołać wojnę z Rosją, a ten drugi pozamykać uczciwych obywateli.

Co do Macierewicza to nie jestem jakimś wielkim optymistą, ani nie jestem pesymistą. Każdy się go boi, bo to jest swojego rodzaju człowiek twardej ręki, jakby to powiedziano w wojsku – „regulaminowiec”. Jeśli będą przekręty, będzie o nich mówił i sam zrobi wszystko, by wojsko działało prawidłowo. Nie będzie lewych przetargów, ustawek z firmami zagranicznymi, ani jakichkolwiek przekrętów. – Tak przynajmniej widzę pana Macierewicza.

Co do pana Ziobry na stanowisku Ministra Sprawiedliwości to w mojej opinii jedna z najlepszych opcji. Co prawda w pierwszym swoim podejściu na ten urząd w latach 2005-2007 miał małe wpadki, ale przestępcy drżeli ze strachu i podobnie ma się w tej chwili. Niemal połowa posłów PO za to co powiedzieli w aferze taśmowej powinni stanąć przed sądem! To wydaje się bardzo prawdopodobne, a co najważniejsze możliwe. Za kadencji Platformy Obywatelskiej kradli, ustawiali i robili co chcieli. – Mówiąc wprost politycy nieuczciwi byli nietykalni.

Pozostaje jeszcze sprawa niefortunnej daty 12 listopada. Podobno prezydent ogłosił tą datę nie mając wiedzy o nieformalnym spotkaniu UE, bo rzekomo kancelaria premiera nie poinformowała o tym szczycie kancelarii prezydenta. Nikt nie wie do końca jak było, ale mimo wszystko uważam, że data pierwszego spotkania w Sejmie powinna zostać przełożona. Nic by się nie stało gdyby przełożono ją na 13, albo 16 listopada. Mówienie, że można zrobić przerwę w Sejmie o godzinie 12, by pani premier Kopacz poleciał na Maltę brzmi jak żart. Tym bardziej, że ten szczyt rozpoczyna się o godzinie 14.

Co by nie powiedzieć o nowym rządzie, to trzeba przyznać, że zaczyna się ciekawie. Uwielbiam słuchać internetowych opinii jak to spora część Polaków trzęsie portkami. W tym gronie jest wielu polityków, dziennikarzy, czy przedsiębiorców. Boją się Ziobro i ogólnie PiS-u tak bardzo, że niemal deklarują ucieczkę z Polski. Bawi mnie to niesłychanie i daje mi nadzieję na lepsze jutro. Jeśli jesteś złodziejem na duża skalę, to możesz już pakować manatki. Jeśli jesteś uczciwym człowiekiem, możesz spać spokojnie. Jak będzie zobaczymy jak PiS zacznie rządzić, bo na tą chwilę straszenie PiS-em to jak straszenie babci chujem. – Odbywa się tylko za pośrednictwem stronniczych mediów.

27.10.2015

Można oszukiwać pewną grupę ludzi przez pewien czas, ale nie można oszukać wszystkich ludzi, przez cały czas

Mariusz Max Kolonko, który prowadzi na Youtube swój kanał, na którym stara się być obiektywnym w swojej ocenie polskiej sceny politycznej, na jednym z filmów o rewolucji na końcu powiedział słowa, które zawarte są w tytule tego wpisu. Utkwiły mi one mocno w głowie, bo trafione są w 100% patrząc na to, co wyrabiała dotychczasowa władza. Myślę, że ten dziennikarz otworzył oczy sporej części społeczeństwa, a na pewno otworzył moje…

Obalony został dotychczasowy rząd, który działał przez dwie kadencje. Jestem pewien, że pracowałby i trzecią, gdyby premierem nadal był Donald Tusk i nie było afery taśmowej. Na tzw., „taśmach prawdy” poziom szyderstwa z Polski oraz jej obywateli był tak ogromny, że ludzie nagle zaczęli się przebudzać. Zauważyli co się dzieje, a dzięki Kukizowi i Januszowi Korwin-Mikke zauważyli także, że media w Polsce są tą siejącą propagandę…

Gdy w 2006 roku polscy piłkarze awansowali do mistrzostw świata w piłce nożnej, przeprowadzono sondaż z którego wynikało, że 6% Polaków wierzy w zdobycie tytułu mistrza przez polską reprezentację. Mój sąsiad powiedział wówczas, że i tak jest w tym kraju duża grupa idiotów, którzy w to wierzą. Po wyborach parlamentarnych PO ma wynik na poziomie ponad 24%, co w moim odczuciu ewidentnie dowodzi, że trend idiotyzmu w Polsce stale rośnie. Nie napisałem tego, aby kogokolwiek obrażać, ale nieprawdopodobne jest to, że niemal co czwarty Polak nie zauważył afery taśmowej i słów jakie tam padły, a uwierzył w to, że nielegalne nagrania są przestępstwem.

Czy zwycięstwo PiS coś w Polsce zmieni? Nie głosowałem na nich, ale z dwojga złego wolę atak „moherów”, aniżeli nieodpowiedzialnych posłów, którzy oprócz szydzenia z Polaków i okradania kraju, chcą ściągnąć do nas uchodźców. Większość parlamentarna jaką uzyskał PiS jest pierwszym tego typu przypadkiem po upadku komunizmu. Jest to ogromny sukces i zarazem ogromna odpowiedzialność. Jeśli przez tą kadencję PiS nie zrealizuje najbardziej kontrowersyjnych obietnic wyborczych, to w wyborach w 2019 roku pewnie nie przekroczą progu wyborczego. Mając większość, nie będą mieli na kogo zrzucić winy w przypadku ich niezrealizowania…

23.10.2015

Wybory parlamentarne

Już niedługo wybierzecie się do urn wyborczych, by zagłosować na kandydata, który swoimi obietnicami omotał Was bez pamięci. Są też pewnie i tacy, którzy na wybory się nie wybierają, ale nie ma się co martwić i narzekać. – Jest demokracja, więc macie do tego prawo. Ba! Można powiedzieć, że dzięki tej właśnie demokracji macie prawo nie oddać głosu.

Co chwilę podają wyniki sondażów i przyznaję, że tylko jedna rzecz dziwi mnie w nich najbardziej. – Miejsce i ilość punktów dla Platformy Obywatelskiej. To wręcz niesamowite, że mają drugie miejsce i ponad 20% poparcia. Już sam nie wiem, czy ktoś przy tych sondażach manipuluje, czy tak duża część Polaków wybiera ich tylko dlatego, że oglądają media informacyjne, które manipulują społeczeństwem? A może po prostu są tak głupi, by nie zauważyć, że PO ustawia przetargi, naśmiewa się z Polaków i rozgrywa polityczny bój we własnych szeregach, co ewidentnie przedstawiają nagrania w tzw., „aferze podsłuchowej”.

Wiem, że są też tacy, którzy nie zauważają tego, że politycy PO szydzą, ustawiają, kradną i sprzedają kraj pod stolikiem. Widzą natomiast to, że kelnerzy z restauracji „Sowa i przyjaciele” podkładali podsłuchy na stolikach. Na serio tego nie widzicie? Nie przeszkadza Wam to, co się dzieje? Aż nie chce mi się w to wierzyć.

Nie sadziłem, że kiedykolwiek to powiem, ale uważam, że nie ważne kto wygra wybory. Ważne, żeby nie było to PO. Wolę już PiS i w dupie mam in vitro, aborcję czy kościół. Już wolę atak zagorzałych katolików, niż fanatycznych islamistów. Może też ktoś w tym kraju weźmie się za złodziei? Mam przynajmniej taką nadzieję.

Wierzę też, że pan Kukiz namiesza nieco w Sejmie. Nie chodzi mi o drakę dla draki, tylko o to, by zmieniał konstytucję i wszelkiego rodzaju ustawy. Nie wiem jak w kraju, który uważa się za demokratyczny może być zapis, w którym ściga się kelnerów podsłuchujących polityków, a nie rozlicza się polityków z tego co mówią, co sprzedają i co knują. A mówienie o tym, że podsłuchiwani nie wiedzieli, że są podsłuchiwani i dlatego są poszkodowanymi jest absurdem. Czy na to samo prawo będzie mógł się powołać przestępca, który zostanie podsłuchany i tym samym schwytany? – Brzmi jak żart!

Na hasła głoszone przez inne partie, że Platforma Obywatelska okrada kraj nie wierzyłem. Wciąż myślałem, że to po prostu bój polityczny bez żadnych zasad, taka swojego rodzaju wolna amerykanka. Okazuje się jednak, że to prawda. Jesteśmy okradani. W naszym kraju nic się nie opłaca. Hodowla zwierząt. Wydobycie węgla, nawet skarpetki przywożą z Chin. Dziwne, że Angela Merkel chce wprowadzić zapis, że kierowca pochodzący z innego kraju niż Niemcy, przejeżdżając przez ten kraj ma mieć płaconą taką samą stawkę za godzinę, jak kierowca z Niemiec. A kurwa w Polsce nikt się nie zatroszczył, by np., markety zatrudniające Polaków płaciły im stawki takie jak w Niemczech. A wiecie dlaczego? Bo w tym kraju elita polityczna zadbała tylko o własną dupę!

Nie namawiam Was, na kogo macie głosować. Jednak przed oddaniem głosu zastanówcie się dwukrotnie, czy czasami oddanie głosu na tych, którzy z Was szydzą, to najlepsza z możliwych decyzji. Zanim oddacie się ciszy wyborczej, zerknijcie sobie na poniższe filmy wideo. Poświęćcie ten czas na te filmy, bo uwierzcie, że warto!

18.10.2015

Wyszła… Kopacz z worka

Tydzień przed „eliminacjami” do Sejmu w Radiu Zet przeprowadzono niemal godzinny wywiad z panią premier Kopacz. W roli dziennikarki jak zwykle o tej porze czyli w niedzielę o 9 wystąpiła pani Olejnik, która w moim odczuciu zrobiła się mała w tym towarzystwie. Nie potrafiła się przebić swoim głosem, a na nietematyczność odpowiedzi nie potrafiła przerwać. Brzmiało to trochę tak, jakby w tym programie pani premier miała zostać przedstawiona jako ta, która nie boi się pani Olejnik. Już sam nie wiem, czy to czysty przypadek, czy działanie na podświadomość wyborcy.

Coś w tym chyba jest, bo w programie „Siódmy dzień tygodnia” który jest stała pozycją programową wystąpiła tylko pani premier. Nie było opozycji, ani innych polityków walczących o głosy. Na tydzień przed wyborami w moim odczuciu jest to zagrywka nie fair. Ale akurat wybór gości, ani wybór pani Olejnik nie jest dla mnie nowością.

Sam wywiad nie zrobił na mnie wielkiego wrażenia, a odkryło przede mną to, czego nie wiedziałem odnośnie likwidacji ZUS i utwierdziło mnie w przekonaniu, że jedynym straszakiem PO jest… ta dam – PiS. Ciągłe gadanie o tym, że PiS ściągnie nas do średniowiecza albo to, że posłowie Prawa i Sprawiedliwości nie wiedzą, że żyjemy w XXI wieku, stało się już nudne. Za to dowiedziałem się nieco o składce ZUS i NFZ, których podobno ma nie być…

…Przyznaję, że gdy premier Kopacz na swojej konwencji powiedziała o likwidacji ZUS i NFZ, zabrzmiało to dwuznacznie. – Z jednej strony było: – Hura! To koniec z okradaniem Polaków. Z drugiej zaś miałem wrażenie, że te słowa nie zrobiły na nikim wrażenia. Przez cały dzień siedziałem przed telewizorem i czekałem na więcej informacji na ten temat, ale nikt o nic nie pytał, nikt o niczym nie wiedział.

Okazuje się, że likwidacja ZUS i NFZ to nie fizyczna likwidacja tych instytucji, tylko składka nie będzie odprowadzana do dwóch instytucji, tylko do jednej – państwowej kasy, która rozdzielać je będzie odpowiednio na ZUS i NFZ. Powstanie więc prawdopodobnie trzeci twór, który będzie te kwoty rozdzielał i przywłaszczał sobie kolejną część z tych składek w poczet działalności. – Tak to przynajmniej rozumiem. Pani premier niby mówi o wyższych pensjach dla pracowników, ale powiedziała też, że składka na ZUS i NFZ uzależniona będzie od zarobków. Rozumiem więc, że dla pracodawcy będzie lepiej jeśli mniej zapłaci pracownikowi, bo adekwatnie mniej zapłaci na składkę.

Na koniec warto podkreślić żałosny apel pani premier, która uważa, że oddanie głosu na partię, która w sondażach jest na granicy progu wyborczego to głos stracony. Otóż nie zgadzam się z tym poglądem pani premier. Nikt przed wyborami prezydenckimi nie spodziewał się, że pan Kukiz, który w sondażach najbardziej dla niego optymistycznych miał 12%, zdobędzie ich aż 20%. Ten głos do wyborców pani Kopacz jest głosem rozpaczy, bo widzi, że wyniki PO lecą na łeb na szyję. Gdyby te wybory odbyły się w styczniu, to pewnie jej partia oscylowałaby na granicy progu wyborczego…

5.10.2015

„Zdrowa żywność” w szkołach

Od pierwszego września w sklepikach szkolnych nie ma słodyczy, a w stołówkach słodkiej herbaty czy soli w ziemniakach. Dochodzimy w naszej demokracji do takich sytuacji, że pomysły polityków zaczynają zakrawać na absurd. Skoro wymyśla się takie rzeczy tylko dlatego, że w żywności jest dużo cukru i substancji konserwujących, to dlaczego nie zakazuje się sypania do produktów spożywczych takiej dużej ilości cukru i konserwantów, tylko zakazuje się sprzedaży w sklepikach szkolnych?

Kupiłem ostatnio powidła i przeczytałem ulotkę. – 50% cukru […] 25-30% owoców. Wystarczy zakazać sypania cukru czy zminimalizować dodawania konserwantów w tak dużych ilościach i wyjdziemy na zdrowie wszyscy. Cukier cukrem, zakazy zakazami, ale „jałowe” ziemniaki bez soli, czy herbata bez cukru brzmi jak żart. Jakby ta szkoła była jakąś karą. Nie dość, że dzieciaki się w nie nudzą i jej nie lubią, to jeszcze częstują je niedoprawionymi posiłkami. Żałosne i gorzkie zarazem.

I nagle przyszło mi do głowy wspomnienie z wojska. Zadałem kiedyś przełożonemu odpowiedzialnemu za kuchnię pytanie. – Dlaczego świeży chleb ląduje w przechowalni, a chleb sprzed dwóch dni ląduje na stole? Odpowiedział: – Ponieważ świeży chleb lepiej smakuje i więcej by go poszło… I zrozumiałem dlaczego herbata bez cukru, a ziemniaki bez soli. Przecież teraz kucharki gotują wodę w czajniku, a nie w wielkim garze i podobnie z ziemniakami. – Nie gotują w wielkim „parowniku”, lecz w małym garnku. W dodatku można część personelu zwolnić…

Myślę, że powinny być jakieś limity w ilości dodawania cukru do danego produktu, by żyło się zdrowiej wszystkim. Prawdą też jest, że nawyki żywieniowe wynosi się z domu, a nie szkoły. Czego nie kupią w szkolnym sklepiku, czy nie zjedzą w szkolnej stołówce, kupią w normalnym sklepie lub dostaną od rodziców.

Prawdą stało się, że każdy rząd ma swojego wywrotowca. W Ministerstwie Edukacji Narodowej za czasów rządu PiS i koalicjantów LPR i Samoobrony wielkim niewypałem było wprowadzenie do szkół mundurków przez Romana Giertycha, a za czasów rządów PO i koalicjanta z PSL pani Joanna Kluzik-Rostkowska wprowadziła do szkół żywność, której nie da się jeść.

21.09.2015

Europejska solidarność

Od dwóch tygodni nie mogę oglądać wiadomości, bo mówi się w nich tylko o uchodźcach i paradoksach jakie dochodzą w wewnętrznym konflikcie Unii Europejskiej. Część krajów wspólnoty nie chce imigrantów, a druga część, w tym szczególnie Niemcy z wielką ochotą mówią o ich przyjmowaniu, by po kilku dniach zamykać swoje granice i przydzielać „kwoty” uchodźców na wszystkie kraje UE. Na dodatek grożą palcem tym, którzy nie chcą być „solidarni”. Brzmi jak absurd, ale przyznaję, że na słowo demokracja i Unia Europejska, cisną mi się na usta niecenzuralne słowa, a gdzieś głęboko w głowie pojawia się szyderczy śmiech.

Mogę zrozumieć, że ludzie uciekają przed wojną, biedą czy głodem. Prawdą natomiast jest, że zdecydowana większość tych uchodźców to cwaniaki, którzy przyjeżdżają tu dla lepszych pieniędzy. Każdy wie, że Ukrainiec, Białorusin, czy Rosjanin, aby wjechać na teren Unii Europejskiej musi mieć wizę, a tymczasem tłum ludzi wchodzi na teren Unii jak gorący nóż w masło. Jak to możliwe, że Unia Europejska się na to zgadza? W dodatku niemieccy politycy „obrażają kraje”, które nie zgadzają się na przyjmowanie imigrantów. – Porównano Polaków do nazistów tylko dlatego, że nie są skorzy do przyjmowania uchodźców.

Patrząc na to wszystko z boku wydaje się, że demokracja rozpierdoli się od środka, a rozpad Unii Europejskiej to kwestia kilku lat. Kiedyś byłem zdania, że w Europie powinien być jeden parlament, jeden prezydent, a kraje to takie swojego rodzaju Stany Zjednoczone Europy. Jednak widząc kto i jak zarządza tą wielką strukturą jestem zdania, że Unia powinna jebnąć jak najszybciej, a szczególnie układ Schengen.

Granice powinny być zamknięte, kontrola przywrócona, a Unia Europejska powinna być jak dawniej, tylko i wyłącznie gospodarcza. Ingerowanie w to, kto ma przyjąć i ilu uchodźców do swojego kraju to kwestia rządu danego kraju, a nie Unii Europejskiej. Jestem przeciwny przyjmowaniu uchodźców, ale nie dlatego, że są innego wyznania. Nie chcę, aby Polska stała się drugą Francją, w której niezadowolenie tej trudnej grupy społecznej potęgowane są masowymi burdami w kraju lub co gorsza, zamachami terrorystycznymi.

6.09.2015

Referendum

To co napiszę będzie trochę z cyklu „niesamowite opowieści”, ale czy wiecie, że dziś odbyło się referendum? Tak to było dziś! Polacy decydowali o nieistotnych dla nich sprawach. Nie zebrano ani jednego podpisu na żadne pytanie jakie zostało zadane w referendum, bo urzędujący wcześniej prezydent Komorowski uważał, że mając zaufanie społeczne na poziomie 70%, ma prawo decydować o wszystkim sam.

Oglądając telewizję i wszelkiego rodzaju wiadomości mam wrażenie, że ludzie którzy są obecnie przy władzy gubią się z tym, gdzie jest rzeczywistość, a świat iluzji. Nie piszę tego dlatego, bo jestem pro PiSowski, ale dlatego, że sam potrafię ocenić co jest dobre, a co głupie. Na przykład dla marszałka Senatu pana Borusewicza decyzja o referendum, które miało dziś miejsce i zgłoszone zostało przez jego partyjnego kolegę i ówczesnego prezydenta pana Komorowskiego było jak najbardziej na miejscu. Pytania w nim zawarte są sensowne, a propozycja referendum, która urodziła się w głowie jednego człowieka „pilnującego żyrandola”, jest fair.

Ten sam marszałek Senatu, do którego zostało zgłoszone drugie referendum, tym razem przez nowego prezydenta pana Dudę, reprezentowanego przez Prawo i Sprawiedliwość nie ma sensu. A wszystko dlatego, że pan Duda podał do referendum pytania, na które łącznie zebrano prawie 6 milionów podpisów. Mówienie dziś, że podpisy zbierane były przed kościołem nie ma żadnego znaczenia. Mogły być zbierane nawet w dyskotece lub w burdelu, a w zamian klient mógł dostać rabat. Znaczenie ma to, że „referendum Komorowskiego” poparte było tylko i wyłącznie klapą wyborczą i wymyślone zostało w nocy, gdzieś między drugą, a czwartą nad ranem. „Referendum Dudy” wymagało wielkiego zaangażowania, zbierania podpisów i przede wszystkim trwało kilka miesięcy. Taka jest różnica między „referendum Komorowskiego”, a „referendum Dudy”.

A teraz zerknijmy na trzy pytania, które pojawiły się w dzisiejszym referendum:

1. Czy jest Pani/Pan za wprowadzeniem jednomandatowych okręgów wyborczych w wyborach do Sejmu Rzeczypospolitej Polskiej? – Z ciekawości kilka miesięcy temu przeczytałem, co to w ogóle są te JOW-y. Okazało się, że to całkiem ciekawa propozycja, bo wybierany jest człowiek z okręgu, a dokładniej powiatu. Problem jednak w tym, że w mediach nie wyjaśniono, a przynajmniej na to nie trafiłem, by ktokolwiek wyjaśnił na czym miałaby polegać zmiana. Mało tego. W mediach przedstawiano JOW-y jako coś złego, jak coś co nie sprawdza się w Wielkiej Brytanii, a kandydat na prezydenta pan Kukiz, dzięki któremu to pytanie zostało zadane uznany został niemal za niepoczytalnego…

2. Czy jest Pani/Pan za utrzymaniem dotychczasowego sposobu finansowania partii politycznych z budżetu państwa? – Myślę, że to pytanie jest nie tylko głupie, ale i niebezpieczne. Wyobrażam sobie, że większość Polaków twierdzi, że finansowanie partii politycznych z budżetu państwa to zły pomysł, więc z chęcią głosowali na „nie”. Zastanawiam się w takim razie kto ma finansować partie polityczne? Niektórzy twierdzą, że ze składek, a pytanie się pojawia z czyich? Sponsorów, lobbystów, firm, korporacji? Następne pytanie brzmi. – Sponsorowanie, ale w zamian za co? Polityka stałaby się organizacją mafijną, a sprawy załatwiałoby się tak, jak robi się to w federacji piłkarskiej FIFA.

3. Czy jest Pani/Pan za wprowadzeniem zasady ogólnej rozstrzygania wątpliwości co do wykładni przepisów prawa podatkowego na korzyść podatnika? – To najgłupsze pytanie na świecie. To powinno być oczywiste, że przepisy podatkowe muszą być twarde, ale także mieć „ludzkie” podejście do podatnika. Słynny przykład piekarza, który oddawał potrzebującym chleb, którego nie udało mu się sprzedać i którego firma została zniszczona, bo nie odprowadził podatku od chleba, który oddawał za darmo. Jednak nie wszyscy w tym kraju wiedzą, że podatek 23% od kwoty 0 zł to nadal zero. Ale trzeba być człowiekiem by to w ogóle zrozumieć.

I jaki jest efekt referendum? Frekwencja będzie pewnie na poziomie kilku, może kilkunastu procent, a żeby było ważne musi wynosić 50%. Tyle nie przychodzi nawet na wybory parlamentarne, o których mówi się bez końca w każdych mediach, a słupy w miastach oklejone są politycznymi gębami. A tu cisza, spokój, wielu się zastanawia dlaczego w niedzielę otwarta jest szkoła. Czy sześciolatki chodzą do niej nawet w ten ustawowo wolny dzień? Jak na to referendum miało przyjść 50% Polaków, skoro mówiło się o nim niewiele, a zadane w nim pytania dotyczą tylko pana Komorowskiego, któremu palił się grunt pod nogami po pierwszej przegranej turze z panem Dudą?

To referendum kosztowało podatnika ponad 100 milionów złotych, a pan Komorowski strzelił nim sobie w kolano. Gdzie w ogóle jest pan Komorowski? Dlaczego nie reklamował w odpowiedni sposób tego referendum, którego jest autorem?! Uciekł! Zniknął! Pewnie wstydzi się za to co odpierdolił, bo na jego miejscu uciekłbym chyba na Syberię. Co najważniejsze, nawet jeśli referendum przekroczy próg 50%, to tak naprawdę nic się nie zmienia. Jeśli parlament nie stworzy odpowiednich ustaw i ich nie przegłosuje, to referendum będzie tylko statystycznym bełkotem…