Polityka

Pomnik: czy to ci sami ludzie?

12 listopada 2018
Kategoria: Polityka tagi: , , , ,

Wczoraj obchodzimy Święto Niepodległości. Cieszymy się z niej w sumie od stu lat, ale szczerze mówiąc czasy PRL-u wyjęły nam z tej wielkiej rocznicy aż 45 lat.

Dzień przed świętowaniem przez Polskę niepodległości odsłonięto w Warszawie pomnik Lecha Kaczyńskiego, prezydenta Polski, który zginął w katastrofie lotniczej.

Odsłonięcie pomnika oczywiście musiało wzbudzić wiele gorących emocji. Jedni zakochani w nim po uszy, po tych, którzy chcieliby go od razu zburzyć.

Nie jestem wielkim fanem braci Kaczyńskich. Nie jestem i nie byłem fanem prezydenta Komorowskiego. W mojej ocenie nie ma znaczenia, który z nich zginąłby w tej katastrofie pełniąc swój urząd, każdy z nich zasługiwałby na pomnik. I nie chodzi o to, że musiał mieć zasługi dla naszego kraju. Chodzi o to, że zginął piastując swój urząd i lecąc służbowo, a nie w koszuli w palmy na Hawaje.

Zastanawiam się, czy grupka ludzi, którzy podczas odsłonięcia pomnika Lecha Kaczyńskiego buczeli, skandowali i przeszkadzali w przemówieniach ludzi biorących udział w tym ważnym dla nich momencie, to ludzie opozycji, opłaceni kretyni, jacyś bojówkarze i w końcu, czy to ci sami ludzie, którzy bronią pomników komunistów i bronią nazw ulic komunistycznych zbrodniarzy i zdrajców narodu polskiego?

Oczywiście na powyższe pytania nigdy nie znajdziemy odpowiedzi, bo w naszym kraju nie da się złapać i skazać ludzi nie szanujących innych ludzi. Zwyczajnie i po ludzku złapanie i osądzenie tych ludzi byłoby w naszym polskim przeświadczeniu „łamaniem konstytucji i brakiem swobody obywatelskiej”, a to byłby temat w sam raz dla opozycji, szczególnie w takim wielkim dniu.

I co dalej? Będziemy przez najbliższe dni słuchać, że władza postawiła nam w Warszawie pomnik Lenina, Stalina czy Kim Dzong Una. Nie wiem co jest w tym złego, że Lech Kaczyński był wzorem dla wielu ludzi? Czy to źle, że ktoś widział w drugim, szczególnie dobrym, patriotycznym człowieku coś dobrego? Wręcz przeciwnie! To dobrze, że stał się dla wielu wzorem godnym do naśladowania! W czasach, gdy takich wzorów brakuje, albo po prostu niewielu wartych jest tego, by ich naśladować, to fajnie, że znalazł się ktoś taki jak Lech Kaczyński.

Przeciwnicy powiedzą – Tusk rządził, a nie ma takich oddanych fanów. – Nie ma i nie będzie miał, bo nie ma w sobie tak wielkiej charyzmy, flaga Unii Europejskiej jest dla niego ważniejsza niż Polska, więc nie ma takich zagorzałych fanów. A Kaczyński nadal będzie porównywany do największych dyktatorów i zbrodniarzy wszech czasów. Zapewne znajda się też i tacy, którzy będą dewastować pomnik i czuć będą z tego powodu dumę.

Dla postawienia pomnika Lecha Kaczyńskiego wystarczy mi tylko fakt, że był patriotą, że został wybrany przez naród na prezydenta, a to, czy się z nim zgadzam w tej czy innej sprawie, nie ma kompletnie najmniejszego znaczenia.

Referendum w sprawie zmian w Konstytucji

24 lipca 2018
Kategoria: Polityka tagi: , , , , ,

Prezydent Duda chce, aby w dniach 10/11 listopada Polacy w referendum odpowiedzieli na 10 pytań dotyczących zmian w Konstytucji Rzeczpospolitej Polski. Oto one:

1.Czy jest Pani/Pan za uchwaleniem nowej Konstytucji, uchwaleniem zmian w Konstytucji z 1997 roku czy pozostawieniem jej bez zmian?

  • Po co komu konstytucja, skoro daje mnóstwo praw nie mających pokrycia w rzeczywistości?

2. Czy jest Pan/Pani za unormowaniem w Konstytucji obowiązku przeprowadzenia referendum ogólnokrajowego na wniosek miliona obywateli, oraz, żeby wynik był wiążący, gdy weźmie z nim udział 30 proc. uprawnionych.

  • Po co komu referendum? A jak milion Polaków złoży wniosek, żeby Andrzeja Dudę wysłać w kosmos, a 30% obywateli pójdzie na referendum i większość odpowie „tak”, to wyślą go tam?

3. Czy jest Pani/Pan za:
– systemem prezydenckim,
– systemem gabinetowym oraz wyborem prezydenta przez zgromadzenie narodowe,
– utrzymaniem obecnego modelu władzy wykonawczej?

  • Niech zostanie jak jest, czyli odpowiedź trzecia

4. Czy jest Pan/Pani za konstytucyjnym unormowaniem wyborów posłów na Sejm RP w jednomandatowych okręgach wyborczych, wielomandatowych okręgach wyborczych, czy przy połączeniu obu tych metod?

  • Nie wiem o co w tym chodzi

5. Czy jest Pan/Pani za podkreśleniem w Konstytucji RP znaczenia chrześcijańskich źródeł państwowości polskiej oraz kultury i tożsamości Narodu Polskiego?

  • Co mi to da, jako obywatelowi RP? Czy to gwarancja pójścia do nieba?

6. Czy jest Pan/Pani za konstytucyjnym unormowaniem członkostwa Polski w Unii Europejskiej i NATO z poszanowaniem zasad suwerenności państwa oraz nadrzędności Konstytucji RP jako nadrzędnego aktu prawnego?

  • Zapiszemy suwerenność państwa względem NATO i UE i co? Będziemy mogli nie szanować zasad tych instytucji, na które się zgodziliśmy i podpisaliśmy?

7. Czy jest Pani/Pan za zagwarantowaniem w Konstytucji ochrony polskiego rolnictwa i bezpieczeństwa żywnościowego Polski?

  • I co to da rolnikowi? Dostanie dopłatę do dopłaty, czy dostanie immunitet tak jak posłowie?

8. Czy jest Pani/Pan za konstytucyjnym zagwarantowaniem ochrony rodziny, macierzyństwa i ojcostwa, nienaruszalności praw nabytych rodziny (takich jak świadczenia z programu 500+) oraz uprawnień do szczególnej opieki zdrowotnej kobiet ciężarnych, dzieci, osób niepełnosprawnych i w podeszłym wieku?

  • To jest dopiero chore pytanie. A jak państwo popadnie w nędzę, to nadal będzie musiało gwarantować 500+ na każdego bachora? Wpiszmy jeszcze do Konstytucji, że 1% podatku można oddawać tylko na Caritas…

9. Czy jest Pani/Pan za konstytucyjnym zagwarantowaniem szczególnej ochrony: pracy jako fundamentu gospodarki rynkowej oraz prawa do emerytury, nabywanego w ustawowo określonym wieku (60 lat dla kobiet i 65 lat dla mężczyzn)?

  • Po co zapisywać w Konstytucji – szczególną ochronę pracy? Przyjdzie kolejny rząd, ustawą zmieni wiek emerytalny i Konstytucja nic tu nie pomoże.

10. Czy jest Pani/Pan za uregulowaniem w Konstytucji RP podziału jednostek samorządu terytorialnego na gminy, powiaty i województwa?

To jest dopiero pytanie z „wysokiego C”. Na jaką cholerę Polakowi powiat jako urząd i to jeszcze w konstytucji?

Pytania prezydenta Dudy są idiotyczne, głupawe, bezsensowne, niewielu je zrozumie, niewielu weźmie udział w referendum. Nie wiem dlaczego wszyscy politycy mówią o Konstytucji jako najwyższym i najważniejszym akcie prawnym, a gdy już rządzą, podcierają sobie nią dudę dupę?

Możemy w niej zapisać, że każdy człowiek żyć musi przynajmniej 70 lat, ale po co, skoro nic to nie zmieni? – Tak samo po co komu ochrona rolnictwa, pracy, 500+, korzenie chrześcijańskie czy inne dyrdymały? W konstytucji zapisane jest, że kadencja prezesa Sądu Najwyższego trwa 6 lat, a i tak nikt z PiS-u nie przestrzega tego zapisu, bo jak sami mówią, ustawa mówi inaczej.

Konstytucja według mnie nie powinna w ogóle istnieć, bo wszelkie zapisane w niej głupoty to ludzkie wymysły, polityczne ustawki, a czasy się zmieniają i to, co dziś może w nich mieć obywatelski sens, może go już nie mieć za kilka lat….

Spór o pomoc dla niepełnosprawnych

26 kwietnia 2018
Kategoria: Polityka tagi: , , , , ,

Nie mam dzieci i jakoś sobie nie wyobrażam je mieć, a tym bardziej upośledzone. Z góry przepraszam za ten wpis wszystkich tych, których dotknie jego treść.

Uważam, że skoro państwo, a w tym konkretnym przypadku PiS chce totalnego zakazu aborcji, to powinno płacić opiekunom dzieci upośledzonych dużo pieniędzy. Ludzie ci, rezygnują w życiu ze wszystkiego, by móc opiekować się niepełnosprawnym przez 24 godziny na dobę, 7 dni w tygodniu, 12 miesięcy w roku i tak przez całe życie.

Nikt tego nie powie, a szczególnie nie powiedzą tego politycy. Uważam, że w pewnych kwestiach naszego życia, a szczególnie w przypadku dzieci sprawa powinna wyglądać tak:

  1. Każda kobieta w ciąży, powinna mieć darmowe badania prenatalne.
  2. Jeśli okazałoby się z badań, że dziecko może być upośledzone, kobieta ma możliwość usunięcia go.
  3. Jeśli chce usunąć ciążę, usuwa je bez ponoszenia kosztów.
  4. Jeśli ma świadomość, że dziecko będzie upośledzone i chce je urodzić, powinna mieć także świadomość, że będzie je wychowywać na własną odpowiedzialność i za własne pieniądze.
  5. Na dziecko niepełnosprawne rząd nie powinien płacić „500 plus”
  6. Jeśli dziecko urodzi się upośledzone, a badania prenatalne tego nie wykazały, kobieta dostaje dożywotnią rentę na dziecko oraz „500 plus” do 18-tego roku życia.

Dlaczego piszę o tym w ten sposób? Ponieważ dziecko z dużym upośledzeniem nie wejdzie w życie normalnie. – Normalnie tzn., nie pójdzie do pracy, nie będzie płacić podatków, ZUS-u i nie będzie funkcjonować jak zdrowy człowiek. W dodatku, jeśli dziecko nie trafi do jakiegoś zakładu dla niepełnosprawnych, to będzie opiekować się nim rodzic, który także wyleci z „obiegu pracy” i nie będzie płacić podatków. Mało tego. Ci ludzie muszą z czegoś żyć i przez całe życie „lecą na zasiłku i dodatkach”.

Słyszałem pytanie. – Dlaczego dajecie „500 plus” na dzieci, a nie chcecie dać pieniędzy na niepełnosprawnych i ich opiekunów? Myślę, że problem polega na tym, że „500 plus” jest swojego rodzaju zachętą dla rodziców, by posiadali dzieci, a z drugiej strony zdrowe dziecko pójdzie kiedyś do pracy i zwróci poniesione przez państwo koszty z nawiązką. – Wiem, że to brzmi jak liberalno lewicowy bełkot w dodatku kapitalistyczny i pozbawiony jakichkolwiek uczuć, ale niestety taka jest prawda.

Posiadanie niepełnosprawnego dziecka dla każdego rodzica jest za pewne wielką tragedią. Nie wybierają tej sytuacji, poświęcają całe życie właśnie jemu. Z drugiej strony renty dla opiekunów czy wysokie dodatki dla niepełnosprawnego nie mogą być zachętą do posiadania niepełnosprawnego dziecka czy bycia opiekunem niepełnosprawnego człowieka.

Oczywiście żaden polityk o tym nie powie, bo słupki poparcia spadłyby do zera, a krytyka społeczności wyeliminowała by takiego posła z polityki na zawsze. Patrząc jednak na panią Rafalską mam wrażenie, że właśnie to chciałaby powiedzieć, ale wie, że nie może tego zrobić…

Nie ważne co mówią o Tusku, ważne co ja o nim myślę

11 kwietnia 2018
Kategoria: Polityka tagi: , , , , , , , , , ,

O świecie wiemy tyle, ile przekażą nam książki, gazety, radio czy telewizja. Jeśli będą nam mówić, że Tusk jest złodziejem, będziemy w to w końcu wierzyć. Jeśli posłuchamy innych mediów mówiących, że jest wspaniałym człowiekiem, też będziemy w to wierzyć. Często nasza opinia na ten temat zależna jest od tego, gdzie przykładamy ucho.

Co by media nie powiedziały i nie napisały o czołowym polityku Platformy Obywatelskiej, każdy z nas ma swoje przemyślenia na ten temat. I tak o to kierując się poniekąd przekazami medialnymi, głosami ludzi z mojego otoczenia i przebiegu wszystkich wydarzeń w kraju w czasie gdy rządził nim premier Tusk, dostrzegam co zrobił dla kraju.

  1. Likwidacja stoczni w Polsce jest największą zasługą Tuska. Mówiono o nierentowności, a tymczasem okazuje się, że była ona konkurencyjna dla stoczni niemieckich i francuskich.
  2. Doprowadzanie kopalń do bankructwa, dopuszczając na nasz rynek ogromne ilości kiepskiej jakości węgla ze wschodu, o wiele tańszego niż nasz.
  3. Zamykanie elektrowni węglowych na rzecz – no właśnie nie do końca rozumiem czego? – Czy chodziło o to, byśmy kupowali prąd od Niemców?
  4. Rolnictwo to temat rzeka, by je udusić w zarodku nie trzeba było likwidować KRUS-u na rzecz ZUS-u, lecz tak obniżyć koszty produkcji, by się nie opłacało, nie produkowało i…. sprowadzało z Niemiec i Danii.
  5. Doprowadzanie polskich linii lotniczych LOT do upadku, to była już niemal sprawa przesądzona. Finansowo stały chujowo, więc rząd dał dotację wspomagającą ją, ale Unia Europejska uznała, że państwo nie może w ten sposób wspomagać linii lotniczej. O mało nie zakończyło się to jej upadkiem.
  6. Linie kolejowe PKP podzielone zostały na dziesiątki małych przedsiębiorstw. – Kto inny zarządzał torami, elektryfikacją, stacjami kolejowymi czy wagonami. Powstało kilka drobnych linii kolejowych, które doprowadzano do upadku, a na obsługiwanie połączeń kolejowych w Polsce już chciały wejść koleje niemieckie.
  7. Na koniec warto dodać, że omal nie jebła z hukiem Poczta Polska. Nawet sądy swojego czasu wysyłały wezwania przez jakiś twór do dziś mi nie znany. Jak nie było Cię w domu, to zostawiali awizo, że możesz odebrać list w rybnym, albo w mięsnym.

I tak oto, stocznie pierdolnęły, bo były konkurencyjne dla stoczni niemieckich. Kopalnie chciano zamknąć, a co za tym idzie zamknąć elektrownie i ciągnąć prąd z Niemiec. Rolnictwo upierdolić i sprowadzać mięso m.in. z Niemiec. LOT miał upaść, a zastąpić ją miała Lufthansa z Niemiec. PKP o mało już nie pierdolnęło i w jej miejsce pojawiłyby się koleje z Niemiec. Zapewnie Poczta Polska też jeszcze chwila i nosiłaby nazwę „Deutsche Post”.

I na koniec dziwnym trafem, wielkim zbiegiem okoliczności pojawia się pani Merkel – kanclerz Niemiec, która daje Tuskowi dobre stanowisko, za dobrze i wzorowo wykonaną robotę. Po pierwszej kadencji postanawia wystawić ponownie Tuska na drugą turę, tym razem w imię walki z rządem, który niszczy polskie państwo…

Niemieckie obozy zagłady w Polsce

29 stycznia 2018
Kategoria: Polityka tagi: , , , , , , ,

Wybucha kolejna wojna dyplomatyczna z udziałem Polski, która nie zgadza się na stosowanie określenia „polskie obozy zagłady” i chce karać za to konkretnymi karami. O dziwo to nie podoba się Izraelowi. Nikt do końca nie wie o co chodzi, ale jak mawia stare porzekadło – jak nie wiadomo o co chodzi, to chodzi o pieniądze. Ustawa o IPN ma zakazywać stosowania określeń „polskie obozy zagłady” oraz stawiania Polski i Polaków na równi z Niemcami, którzy są jedynymi winowajcami tego, co działo się podczas II wojny światowej w Polsce.

Dlaczego Izraelowi może chodzić o pieniądze? Przed wybuchem II wojny światowej, w Polsce żyło wielu żydów. Było nawet takie powiedzenie – „Wasze ulice, nasze kamienice” – tak, rzekomo mawiali żydzi w stronę Polaków. To oznacza mniej więcej tyle, że prawdopodobnie w niedalekiej przyszłości, żydzi chcieliby się zwrócić do Polski o reparacje wojenne. Wiele kamienic w Warszawie czy innych dużych polskich miastach należały właśnie do nich, więc mogliby się starać o zadośćuczynienie od naszego narodu.

Przypomnijcie sobie sytuację, gdy głośnio zrobiło się o „złotym pociągu”, który był rzekomo zakopany gdzieś w okolicach Wałbrzycha. Gdy tylko ta informacja wyszła na światło dzienne, to w pierwszej kolejności Izrael, Rosjanie i Niemcy stanęli po jego zawartość. Zanim w ogóle Polacy skapnęli się o co chodzi i gdzie tak naprawdę jest ten pociąg, już stała kolejka po niego.

Wszyscy chcieliby się podzielić naszymi dobrami materialnymi, bo uważają Polską ziemię za swoją i traktują nas tak, jak parobków, mimo tego, że wojna skończyła się ponad 70 lat temu. Nasz rząd, ale także i nasza opozycja, a także My Polacy, nie możemy całe życie być w cieniu, pozwolić stawiać Nasz Naród jako współwinnych holokaustu. Nasza historia powojenna, a także pokomunistyczna, ponad 20 lat po upadku komunizmu nie zadbała o naszą historię i nie walczyła o to, by zaprzestano określeń „polskie obozy zagłady”. Zapewne zdarzało się, że Polacy, żydzi, czy Rosjanie będący o obozach zagłady prowadzili do komór gazowych innych więźniów, ale nie ma to nic wspólnego z tym, że to oni są winni tej zagłady. Musieli to robić inaczej zostaliby rozstrzelani. – Dziś łatwo taką postawę potępić, ale nikt z nas, kto nie był w niemieckim obozie zagłady nie jest sobie w stanie wyobrazić, co ci ludzie przeżyli.

I na koniec, gdyby ktoś nie rozumiał, dlaczego określenie „polskie obozy zagłady” to karygodne nadużycie, to podpowiem. W Poznaniu, i we Wrześni pod poznaniem stoją dwie wielkie polskie fabryki Volkswagena. – Na to żaden szwab by się nie zgodził i powiedziałby – niemieckie fabryki Volkswagena w Polsce. Tak samo jak powinno się określać – niemieckie obozy zagłady w Polsce…

Pałac Kultury i Nauki w Warszawie – zburzyć czy zostawić?

17 listopada 2017
Kategoria: Polityka tagi: , , , ,

Co kilka lat pojawia się w Polsce debata, czy Pałac Kultury i Nauki w Warszawie zburzyć czy nie? Argumentem „za” jest podobno fakt, że wybudowany on został na zlecenie Stalina i stał się „darem” dla Polaków. – Niektórzy do dziś nie mogą tego zdzierżyć. Bardzo wielu ludzi chciałoby go wyburzyć, bo zajmuje dużo miejsca, bo jest symbolem komunizmu, bo można by w tym miejscu postawić coś innego. Gdy słyszę tego typu argumenty od razu przychodzi mi na myśl reprywatyzacja i tłum ludzi, którzy będą się o ten teren ubiegać. A jeśli nie spadkobiercy, to przynajmniej przedsiębiorcy już pewnie snują projekt, by w tym miejscu wybudować drapacz chmur służący jako centrum handlowe.

Jedyny argument jaki ostatnio usłyszałem za pozostawieniem budynku jest taki, że teraz po komunie minęło już prawie 30 lat, więc nie ma sensu go wyburzać, bo budynek został spolszczony, a cała ta zła otoczka w związku z nim po tylu latach się rozmyła.

Uważam, że niezdrowe zachowanie znanych osobistości jak i polityków, by wyburzyć Pałac Kultury i Nauki w Warszawie nie ma sensu. Obrażać się na budynek, że powstał na zlecenie ZSRR to tak, jakby mieć pretensję do samochodów niemieckich marek i zakazać ich sprzedawania, a te które są zutylizować na koszt podatnika. Jedno i drugie jest absurdalne, ale nie wszyscy są tego świadomi.

Dla kogoś kto mieszka w Warszawie lub często tam przebywa pewnie wiele miejsc jest symbolicznych, ale dla zwykłego śmiertelnika, który był tam raz w życiu, albo po prostu tam przejeżdżał Pałac Kultury i Nauki jest symbolem tego miasta. Jedynym budynkiem o którym słyszał, albo jedynym który zapamiętał będąc w tym mieście. Czy naprawdę zadra w głowie zwana pamięcią kto go wybudował, jest powodem do tego, by wyburzyć ogromny budynek w środku miasta, by zablokować w nim ruch i postawić wieżowiec? Zdawało mi się do tej pory, że takie rozumowanie równoznaczne jest z szaleństwem, ale chyba jednak się myliłem.

Poza tym mam nieodparte wrażenie, że pozbywanie się pomników komunistycznych z polskich miast, jak i usuwanie nazw ulic noszących imiona zdrajców lub komunistycznych przywódców nie dopiekła zbytnio „ruskim”, więc trzeba pójść o krok dalej i strzelić im z liścia Pałacem Kultury i Nauki. Nie wiem jak Wy, ale dla mnie zburzenie takiego budynku byłoby równoznaczne ze strzeleniem sobie w stopę. I już to podkreślam – jeśli jakiś polityk zdecyduje się na wyburzenie symbolu miasta Warszawy, będzie dla mnie dożywotnio spalony i uznam go za szaleńca. Pewnie taki polityk miałby w dupie moje zdanie, ale zapewne nie jestem sam w takiej ocenie sytuacji…

Choroba zwana „polityką”

2 listopada 2017
Kategoria: Polityka tagi: , , , , , ,

Dopiero dziś się dowiedziałem, że kilka dni temu jakiś mężczyzna podpalił się w centrum Warszawy w proteście – no właśnie nie wiadomo do końca w jakim? Jedni mówią, że to przeciwko rządom Prawa i Sprawiedliwości, a po chwili słychać głosy, że w proteście przeciw działaniom polityków. I teraz zastanawiające jest czy chodzi o ogół, czy tylko o tych, którzy rządzą.

Oczywistą sprawą jest, że żeby dokonać takiego czynu – samobójstwa, w miejscu publicznym, chyba z jedną z najbardziej ciężkich śmierci – podpalenie, to akt – niektórzy twierdzą, że odwagi, a inni, że to przyczyna depresji bądź choroby psychicznej. Co by o tym człowieku nie mówić, po którejkolwiek stronie barykady politycznej stoicie, to trzeba to powiedzieć głośno i wyraźnie.

Politycy podzielili nasz naród tak bardzo, że niektórzy z nas targną się na własne życie tylko po to, by udowodnić drugiej stronie, że to oni mają rację. Ci, którzy kochają Platformę Obywatelską z chęcią zabiliby Kaczyńskiego, a ci którzy kochają Prawo i Sprawiedliwość z chęcią zabiliby Tuska. Choroba naszej sceny politycznej jak zombie roznosi się po społeczeństwie, które zatraca sens postrzegania polityków oraz sens życia i targani są przez stronnicze i propagandowe media tylko po to, by zagłosować na odpowiednią partię w wyborach i dać im dostęp do koryta.

Kłócimy się w rodzinach. Zapewne niejeden rozwód spowodowany był podziałami politycznymi i zapewne przy wigilijnym stole wiele rodzin zasiądzie oddzielnie, bo zatraciło się w chorobie zwanej „polityką”. Czy naprawdę warto jest podzielić się z najbliższymi tylko dlatego, że Kaczyński…, albo Tusk… Oni mają Was w głębokiej dupie. Liczycie się dla nich tylko przed wyborami i chwilę po ich wygraniu, gdy podziękują Wam za wybór. Dostaną ogromny budżet do podziału i będą dotykać swoimi złodziejskimi łapami pieniądze, którymi z comiesięcznych pensji musicie się z nimi dzielić. A Wy? A Wy będziecie kłócić się z rodzicami, rodzeństwem, w małżeństwie, z sąsiadami, by udowodnić wyższość ulubionej partii politycznej.

I co teraz? Pójdziecie się podpalać na ulicę w imię Tuska lub Kaczyńskiego? A może zabijecie swoje żony, mężów bo stoją murem po drugiej stronie? Nie zobaczysz się już ze swoim bratem lub siostrą, bo po ostatnim spotkaniu na wspólnym obiedzie omal nie wydrapaliście sobie oczu w imię polityków?

Symbolem czego jest dla Was człowiek, który podpalił się w centrum Warszawy? – Bohaterem? – Idiotą? Dla mnie jest człowiekiem, który został zarażony polityką do tego stopnia, że nie potrafił sobie z tym poradzić. Narastające problemy w życiu prywatnym, do tego problemy polityków, które wziął sobie do serca sprawiły, że zakończył swoje życie w sposób drastyczny, bo chciał, żeby ktoś zauważył ten problem i chciał stać się symbolem. I co? Długo będą go pamiętać, jako szaleńca, który popełnił samobójstwo w akcie politycznym. Co będzie dalej? Kto następny? W jaki sposób? A może „polski Breivik”? Uważajcie, wystrzegajcie się polityki, bo któregoś dnia cienka granica między rozsądkiem a głupotą zostanie przekroczona, a ja zapewne z nieskrywaną przyjemnością napisze tu – „a nie mówiłem!”.

Koniec ze zmianą czasu?

18 października 2017
Kategoria: Polityka tagi: , ,

Politycy PSL gdzieś tam, z kimś tam (ze wszystkimi) ustalili jednogłośnie, że powinniśmy zaprzestać zmiany czasu z letniego na zimowy i z zimowego na letni. Ta zmiana jeśli nastąpi (podobno nie jest jeszcze wszystko pewne), to obowiązywać będzie od 2018 roku, a dokładniej nie będziemy już przestawiać zegarków na czas zimowy w następnym roku czyli w ostatni weekend października.

O dziwo, wszystkie partie polityczne optują za tym, by nie zmieniać czasu. To chyba jedyne polityczne (nie)porozumienie w ostatnich dwudziestu latach. Spór toczy się jeszcze o to, czy pozostawimy czas „zimowy” czy „letni”?

Osobiście optowałbym, aby pozostawić czas letni. Po pierwsze zimą widno będzie do godziny 16, a nie 15. Po drugie latem ciemno zrobi się około godziny 22, a nie 21. Po trzecie latem słońce wstaje – na czas letni po trzeciej rano, a gdyby ustawić czas zimowy, to wstawałoby po godzinie drugiej. – Trochę bez sensu. W nocy się śpi, a wieczorem można dłużej posiedzieć przy grillu 😉

Jedyną wadą pozostawiania czasu bez zmian jest taka, że kraje zachodniej Europy jednak zmieniać go będą. W sumie w dupie mam, czy na zachodzie będzie godzina do tyłu czy nie, ale uciążliwe to będzie jeśli chodzi np., o transmisje ligi mistrzów. Mecze odbywające się jesienią o godzinie 20:45 czasu zachodnioeuropejskiego, zaczynać się będą u nas o 21:45! Dla mnie jest to cholernie nienaturalna godzina i fajnie by było, gdyby cała Europa dogadała się na temat zmiany czasu, a raczej jej braku.

Oczywiście zaraz będziemy porównywani do Rosji czy Białorusi, bo tam czasu też już nie zmieniają. W tym samym kierunku poszła także Islandia i gdyby teraz dołączyła Polska, to może w konsekwencji po jakimś tam czasie wszystkie kraje Europy zaprzestaną zmieniać godziny?…

P.S.
Podobno zmiana czasu powoduje u człowieka depresję i takie tam pierdoły. Od czasu, gdy zegarki przestawiam w sobotę przed pójściem spać, budzę się rano i w ogóle nie pamiętam, że nastąpiła zmiana czasu. – W sumie to gdyby nie otoczenie i media nie trąbiły o tym nieustannie, to w ogóle nie zastanawiałbym się nad tym, czy zmiana czasu ma sens, czy go nie ma.

stat4u