25.06.2015

Koniec TCM

Stacja telewizyjna TCM (Turner Classic Movies) tej jesieni zmieni nazwę na TNT. Nowa stacja nadawać będzie w wersji HD filmy i seriale. I choć dla wielu jest to dobra wiadomość, bo zmieni się repertuar filmów, które w TCM są nieustannie powtarzane, to dla mnie jest to wiadomość tragiczna.

Wiadomość o końcu TCM trafiła mnie w czuły punkt. Jest to dla mnie kanał z klimatem, jakiego nie ma nigdzie indziej. Co prawda w ostatnim czasie gdy stacja przerywa swoje filmy reklamami, ten klimat został nieco zburzony. Niestety klasyki filmowe, magia prostego i czytelnego logo oraz ten niepowtarzalny klimat zostanie tej jesieni rozpieprzony.

Zawsze kupując telewizję satelitarną za priorytet miałem posiadać w pakiecie TCM. To taka stacja, bez której nie mogę się obejść. Ustawiony jest u mnie na kanale numer 4 i każdego dnia „skacząc po kanałach” muszę na niego zerknąć. To nic, że repertuar filmowy się powtarza, bo klasyki jakie są emitowane na TCM trudno znaleźć na innym kanale. Takie filmy jak „Duch”, „Sok z żuka”, „Bunt na Bounty”, „Mechaniczna pomarańcza”, „Koszmar z ulicy Wiązów” czy „Lśnienie”, mogę obejrzeć nawet 50 razy z rzędu. Oglądanie ich na TCM jest dla mnie dodatkową przyjemnością mimo braku HD. Wiem, że tych filmów nigdy nie obejrzałbym na płycie, bo nigdy nie mógłbym się przełamać, by zasiąść na kanapie. Gdy leci na TCM, to rezerwuję sobie kanapę na cały wieczór i to z wielką przyjemnością.

Pozostaje mi tylko wierzyć, że nowa stacja TNT nie okaleczy imienia TCM. Dobrą wiadomością jest to, że nadawać będzie w wersji HD i nam nadzieję, że na tym dobre wiadomości się nie skończą…

tcm

24.04.2014

Lech TV, czyli dla kogo ten produkt?

W 2013 roku powstał pierwszy klubowy kanał telewizyjny Lech TV. Nie byłoby w tym nic szczególnego, gdyby nie fakt, że aby go odbierać trzeba spełnić mnóstwo wymagań. Oprócz tego, że trzeba posiadać telewizję kablową, to w dodatku musi to być sieć INEA, w której to znajduje się kanał w pakiecie od 60 złotych miesięcznie. Mało tego. – Aby posiadać tą sieć telewizji kablowej, trzeba mieszkać w Wielkopolsce, w dodatku w mieście i jeszcze w bloku. Jak na mój gust, ilość wymagań jakie trzeba spełnić by oglądać telewizję klubową jest zbyt dużo.

No dobra, gdyby Lech Poznań był klubem formatu Realu Madryt, FC Barcelona czy Bayernu Monachium, to może ktoś rzeczywiście dążyłby do tego, by spełnić wszystkie wymagania, by posiadać w swoim pakiecie telewizyjnym kanał ulubionego klubu. W przypadku Lecha Poznań odpowiedź jest prosta. – Nikt tego nie zrobi specjalnie dla tego kanału. I choć rozumiem, że oficjalnym sponsorem Lecha jest INEA i to ona stworzyła ten kanał, to już dystrybucji nie rozumiem.

Patrząc na ramówkę tej stacji w sumie nie dziwię się, że nie jest dystrybuowany. Nie ma w nim wiele ciekawego, a co gorsza nie posiada praw do transmitowania meczów Lecha Poznań. – To jest nie do zaakceptowania w telewizji klubowej.

Wiem, że INEA tworząc ten kanał chce na tym zarobić. Tylko, że dystrybucja ich kablówki możliwa jest tylko dla wybranych, więc nie widzę w tym sensu na dłuższą metę. Ja z chęcią widziałbym ten kanał na wszystkich platformach cyfrowych. Gdyby ktoś zaproponował mi Lech TV za 50 złotych rocznie, to z chęcią skorzystałbym z tej okazji. Niestety nie mam takiej szansy i nic nie wskazuje na to, że cokolwiek się zmieni. A szkoda, bo byłem przekonany, że stacja telewizyjna klubu piłkarskiego, ma za zadanie przyciągać i scalać kibiców, a tu okazuje się, że jest to produkt hermetycznie zamknięty.

15.01.2014

Koniec abonamentu RTV

Już niedługo skończy się wymigiwanie od płacenia abonamentu RTV, bo zwyczajnie zostanie zniesiony. Ale nie martwcie się, świat to nie próżnia i zostanie powołana do życia nowa opłata zwana audiowizualną. Płatność zależna będzie od posiadanego licznika elektrycznego lub od adresu – co jest jeszcze tematem ustaleń. Opłata ma wynosić 10-12 złotych miesięcznie, a przy opłacie za rok z góry nie więcej niż 100 złotych.

Podstawą do ściągalności opłaty audiowizualnej nie będzie już posiadanie telewizora, komputera, tabletu czy telefonu komórkowego, na których można odbierać dziś telewizję. Nie będzie więc już konieczności rejestrowania posiadanego odbiornika radiowego bądź telewizyjnego. Jak podkreślił minister Zdrojewski, opłata pobierania będzie nie tak jak teraz za posiadanie odbiornika, ale za możliwość odbioru programów.

Co ważne nie tylko telewizja publiczna będzie korzystać z tych środków. Szacuje się, że w pierwszym roku 10% z wpływów zostanie przeznaczona na programy misyjne tworzone przez stacje komercyjne. Z tytułu opłaty audiowizualnej ma się też zmniejszyć ilość emitowanych reklam na kanałach Telewizji Polskiej.

W internecie wybuchł szał, że abonament będzie musiał płacić każdy i już nazywa się go haraczem. Osobiście uważam, że jeśli rzeczywiście to będzie kwota 10 złotych miesięcznie, a TVP zmniejszy ilość reklam i zwiększy „misyjność” to opłata ta będzie do przyjęcia. Mając na myśli „misyjność” nie mam na myśli kolejnego programu typu „Taniec z gwiazdami”, a konkretne programy mające na celu edukować Polaków i informować o wszystkich ważnych zmianach w prawie.

Ponieważ jestem zdania, że w szkołach uczy się nas dosłownie i w przenośni o „dupie Maryni”, to Telewizja Publiczna powinna przejąć część edukacji. Programy typu jak założyć firmę, czym jest ZUS, jak wypełniać PIT czy choćby programy typu jak się zachować podczas wybuchu pożaru, wypadku czy choćby do banalnych – na co zwrócić uwagę przy zakupie samochodu, mieszkania czy przejmowania spadku.

Może to głupie co wcześniej napisałem, ale gwarantuję, że część z Was nie ma pojęcia o wielu tych sprawach tak samo jak ja. W szkole najważniejsze były takie informacje jak budowa dżdżownicy, jak Jagnę z powieści „Chłopi” wywozili na taczce gnoju, albo czym różni się sinus od tangensa. To nie ważne, że nic z tego nie pamiętacie, albo przypomina Wam się jedynie to, jak dostawaliście „pałę” za niewiedzę.

Dlaczego telewizja powinna przejąć pałeczkę edukacyjną? Bo dociera do niemal 100% mieszkańców, a interesujące porady zapewne zapadłyby w pamięć na dłużej, a niekiedy oprócz zwykłej wiedzy, mogłyby ocalić komuś życie w trudnych i niebezpiecznych sytuacjach. Gdyby tak rzeczywiście było, to opłatę audiowizualną uznałbym za słuszną i sprawiedliwą.

14.12.2013

Prawa transmisji EURO 2016 w Cyfrowym Polsacie

Najważniejsi ludzie w telewizji Polsat na specjalnej konferencji prasowej poinformowali widzów, że wszystkie mecze eliminacyjne oraz turniej finałowy EURO 2016, który odbędzie się we Francji, transmitowane będą na kanałach Cyfrowego Polsatu. Stacje Polsatu wykupiły również prawa do transmisji wszystkich meczów eliminacyjnych do mistrzostw świata w 2018 roku w Rosji. – W sumie przez 4 lata Cyfrowy Polsat wyemituje ponad 500 meczów piłkarskich. W turnieju EURO 2016 we Francji po raz pierwszy zagra 24 zespoły, a nie 16 i rozegranych zostanie 51, a nie 31 meczów. – Czy wszystkie będą kodowane?

Właściciel Polsatu pan Solorz-Żak ma prawa piłkarskie i prawo do bycia dumnym z tego powodu. Niestety, ja jako kibic nie ciesze się już tak bardzo. Nie lubię oglądać meczów w telewizji Polsat, bo zwyczajnie nie lubię ich komentatorów i jakoś nie mogę znaleźć w ich transmisjach unikalnego klimatu, który towarzyszy reprezentacji Polski. Poza tym trzeba sobie zdawać sprawę z tego, że większość tych meczów będzie kodowana. Co prawda duża część Polaków ma dostęp do cyfrowego Polsatu, ale nie wszyscy. Co to oznacza?

Wszystkie mecze eliminacyjne, z wyjątkiem tych z udziałem polskiej kadry, będą kodowane. Tym się akurat nie martwię, bo jakoś nie mam ochoty oglądać spotkań innych reprezentacji. Warto podkreślić, że mecze z udziałem reprezentacji Polski nie będą kodowane nie dlatego, że to taki gest ze strony właścicieli Polsatu, a specjalnej ustawy. Podobnie jest z samym turniejem finałowym mistrzostw Europy. Wszystkie mecze, oprócz tych z udziałem Polskiej reprezentacji oraz meczu otwarcia, półfinałów i finału będą musiały być transmitowane na antenie niekodowanej, bo tak nakazuje polskie prawo.

Gdy usłyszałem o tym, że Polsat ma prawa telewizyjne do transmitowania meczów eliminacyjnych i turnieju EURO 2016, poczułem się tak, jakbym dostał z otwartej dłoni w twarz. Nie kupię Cyfrowego Polsatu tylko dlatego, by oglądać to, za co Polsat wyłożył pieniądze (nieoficjalnie mówi się o 35 mln euro). Włodarze stacji zapowiadają, że nie mają jeszcze planu na to, które transmisje będą kodowane, a które nie i uzależniają to w dużej mierze od ilości reklamodawców. Telewizja Polska nie wykupiła tych praw, bo prezes po raz kolejny chce dać abonentom pstryczka w nos. – Nie płacicie, nie oglądacie. Ale to w „publicznej” standard, więc teraz czas poczekać, jak zaprzestaną nadawać „M jak Miłość”, by reszta nieobudzonych abonentów sięgnęła do portfela. Albo będzie to strzał w dziesiątkę, albo strzał w stopę.

20.11.2013

„10 mniej ratuje życie”

Mam wrażenie, że kampanie reklamowe i zawarte w nich słowa nie zawsze kierowane są do tych, do których powinny. Na przykład w Polsce co rusz pojawia się spot, w którym mówi się o tym, że polscy kierowcy są źli, bo jadą za szybko. Gdyby jechali wolniej, nie potrąciliby pieszego z prędkością 46 km/h, tylko z prędkością 5 km/h – jeśli jechaliby 50, a nie 60 km/h w terenie zabudowanym. Wiem, że wielu się ze mną nie zgodzi, ale odnoszę wrażenie, że edukując na siłę wszystkich kierowców, odmóżdża się pieszych.

Podaje się statystyki, że co trzeci wypadek śmiertelny jest z udziałem pieszego. Ale przepraszam, czy giną oni na chodnikach? Zazwyczaj wszystko ma miejsce na ulicy, bo pieszy śpieszył się na promocję do Lidla, albo tak się zamyślił, że nawet nie obejrzał się mając ochotę wtargnąć na ulicę. Widzieliście może kiedyś jak ludzie w dużych miastach stoją przy krawędzi jezdni czekając na zielone światło? Skrzyżowania są duże, a zmiana świateł to kwestia kilku sekund, w czasie których kierowca może nie zdążyć przejechać i wpadnie na pasy wraz ze zmianą świateł. Oczywiście to wina kierowcy, ale nie ma w Was instynktu, by uważać wchodząc na ulicę? Co to da, że kierowca będzie winny, skoro Ty stracisz zdrowie, a może nawet życie?

Jestem kierowcą z wyboru, a pieszym z przymusu. Wiem, że kierowcy nie mają zwyczaju przepuszczać pieszych na pasach, ale z autopsji wiem, że pieszy ma w dupie czy coś jedzie czy nie. On jest Bogiem i carem, więc wchodzi na pasy jakby to było miejsce dla świętych krów. Co z tego, że będę jechał przez miasto 40 km/h, skoro piesi nie mają nawet zwyczaju się oglądać? Zawsze i wszędzie widzi się problem kierowcy samochodu, motocyklisty czy ciężarówki, a nikt nie dostrzega tego, że po pasach chodzą ludzie. Dlaczego nie nakręca się spotów przestrzegających pieszych przed wejściem na ulicę?

Widziałem ostatnio fragment programu “Drogówka”, w którym rowerzysta jadąc po ścieżce rowerowej, która przebiega również po ulicy, wyjechał z za rogu kamienicy z duża prędkością i walnął w niego samochód. Kierowca samochodu był winny, bo powinien przepuścić rowerzystę. A ten może sobie jechać nie upewniając się, czy coś jedzie czy nie. Tak się edukuje pieszych i rowerzystów? Dając im przywilej pierwszeństwa na pasach? To jakiś żart i absurd. Zawsze przechodząc przez jezdnię upewniam się, czy mogę swobodnie przejść i nie szarżuje tylko dlatego, że mógłbym dotrzeć do celu minutę wcześniej.

Gdyby każdy kierowca zatrzymał się przy przejściu dla pieszych i ścieżce rowerowej, to korki w miastach sięgałyby od ich początku, aż do samego końca. Może i miałoby to sens, może i byłoby mniej wypadków, ale nie dawajmy pieszym i rowerzystom do zrozumienia, że zawsze i wszędzie mają pierwszeństwo. Edukujmy ich, by zawsze zatrzymali swoje cztery litery lub dwa koła przed wejściem lub wjechaniem na ulice. Nie ważne czy mają pierwszeństwo czy nie, ważne by dotarli do domu cali i zdrowi. – Takie powinno przyświecać im motto.

19.08.2013

TVP Info w TVP1

Telewizja Polska od zawsze zaskakuje mnie swoimi decyzjami. Włączam rano TVP1 i widzę logo TVP Info, jej reporterów, reportaże i wiadomości. Co jest? Czy naziemna telewizja cyfrowa sama się przeprogramowała i wrzuciła mi „Info” na pierwszy kanał? Nie! Zamiast porannego programu „Kawa czy herbata”, który zawsze nadawany był od godziny 6 do 8, wsadzono program TVP Info. I może miałoby to sens, tak jak w przypadku telewizji Polsat nadawany jest Polsat News czy gdyby na TVN transmitowano TVN24, które dostępne są tylko drogą satelitarną i w dodatku są kodowane. Transmitowanie TVP Info na TVP1 w dobie naziemnej telewizji cyfrowej, gdzie dostępna jest ona dwa kanały dalej, to już jakiś paradoks.

Rozumiem, że w wakacje nadawanie programu porannego typu „Kawa czy herbata” nie ma sensu. Włóżcie więc w ramówkę tak jak zwykle, stare seriale lub filmy. Po co oglądać coś, co dostępne jest dla wszystkich? Od 1 września wystartuje nowy kanał TVP Regionalna, by zdjąć lokalne programy z ramówki TVP Info i żeby stacja ta mogła nadawać swój program nieprzerwanie. To zapewne świetny pomysł, ale przerywanie TVP1 ramówką TVP Info to już odwrotność tego dobrego pomysłu. Czy prezesowi skończyły się pomysły, czy to po prostu zwykła oszczędność? Miliard złotych z abonamentu i wszechobecna reklama nie wystarczają na TVP1 TVP2 TVP Info i kilka kanałów radiowych? Nie jest tajemnicą, że inne kanały typu TVP Sport, Kultura czy Historia nie są finansowane z abonamentu.

Pytanie się tylko nasuwa, z jakich funduszy powstały komercyjne stacje TVP i jak są finansowane skoro nie są rentowne? Prezes dopłaca ze swoich, czy zrzucają się pracownicy. Tak tak, mogą się zrzucić, bo np., pan Tomasz Lis dostaje kilkaset tysięcy złotych za realizację programu „Tomasz Lis na żywo”. Niestety abonament i reklama nie wystarczają na pokrycie kosztów działania TVP i PR. Skąd więc brać? Oszczędza się tworząc nowe stacje telewizyjne, na których emitowane są archiwalne nagrania lub transmituje się „dwie anteny” na jednej – tak jak TVP Info w TVP1.

8.08.2013

500 premier w Canal+

Nie jest tajemnicą, że Cyfra+ wykupiła udziały w platformie „n” i powstała nowa o nazwie „nc+”. Dla zainteresowanych tematem nie jest tajemnicą, że ta fuzja spowodowała drastyczne podwyżki cen za poszczególne pakiety. Zmiany dotknęły też kanały premium Canal+. Przed połączeniem istniały takie stacje jak: – Canal+, Canal+Film (oba filmowe) oraz Canal+Sport, Canal+Gol (oba sportowe) i Canal+Weekend (nadający od piątku do poniedziałku wydarzenia sportowe oraz filmy). Za pakiet z Canal+ płaciłem co miesiąc 65 złotych przez cały okres osiemnastomiesięcznej umowy…

Zmiany w Canal+ spowodowały, że mamy tak naprawdę 5 kanałów filmowych: Canal+, Canal+Film, Canal+Film2, Canal+Family i Canal+Family2. Na kanałach Canal+Family i Canal+Family2 nadawane są też transmisje na żywo wydarzeń sportowych, które nie mieszczą się na antenie Canal+Sport. Za cały pakiet Canal+ zapłacimy dziś 99 złotych, ale w pierwszej wersji cena tego pakietu wynosiła aż 119 złotych miesięcznie, co spotkało się z wielkim niezadowoleniem obecnych abonentów przedłużających umowy.

Najśmieszniejsze w tym wszystkim jest to, że płacimy więcej tylko dlatego, że jest więcej kanałów spod szyldu Canal+ i więcej premier filmowych. Według reklam emitowanych w telewizji, jest ich aż 500 w ciągu roku. Szybko zrozumiałem, że reklama to pic, a podwyżki cen i klepane w niej formułki zachwalające nie mają nic wspólnego z rzeczywistością. Od czasu do czasu napada mnie ochota na obejrzenie jakiegoś filmu. Wchodzę na oficjalną stronę Canal+ i przeglądam ramówkę stacji. Wybieram film, który firmowany jest napisem „premiera” i oglądam go na głównym kanale premium. Po dwóch tygodniach skaczę po kanałach i widzę ten sam film na Canal+Film, również z napisem premiera. Kilka dni później ta sama sytuacja z tym samym filmem na Canal+Family, a ostatnio na Canal+Film2, po ponad miesiącu od premiery na głównym kanale.

Na czym więc polega magia Canal+? Na tym, że jeden film nadawany jest w pięciu stacjach spod szyldu Canal+ i aż 5 razy występuje jako premiera. Gdyby więc hasło reklamowe 500 premier rocznie podzielić przez ilość kanałów filmowych czyli 5, to premiery zmniejszają się do 100 filmów. A gdyby powstało 10 kanałów filmowych Canal+, to mielibyśmy 1000 premier rocznie. Ot to cała prawda o pakiecie premium Canal+ i całej akcji zakrawającej na absurd, a nawet skrajne oszustwo.

26.07.2013

„Wieczorynka” znika z TVP1

Od kilku tygodni mówi się o tym, że pasmo bajek pod nazwą „Wieczorynka” nadawana na antenie TVP1 zostanie usunięta z ramówki programowej. Najpierw mówiono, że bajki rodem z PRL-u oglądają tak naprawdę starsi ludzie, którzy lubią je ze względu na sentyment. Oglądalność więc systematycznie spada, a wraz z nią zmniejszają się wpływy z reklam. Ten przykład dobitnie pokazuje, że misja w TVP nie ma już znaczenia. Znaczenie ma natomiast reklama i wpływy z nią związane. Oficjalnie wiadomo, że „Wieczorynka” znika z TVP1 od września i pojawi się na antenie TVP Kultura od godziny 19:30.

Rozumiem, że wpływy z reklam spadają. Rozumiem, że bajki typu „Bolek i Lolek” czy „Reksio” nie cieszą się już popularnością wśród dzieci i młodzieży. Ba, uważane są one nawet za bajki dla dzieci specjalnej troski. Dla mnie jednak likwidacja pasma z bajkami tuż przed wiadomościami to nie tylko strata z dzieciństwa, to przekroczenie pewnej bariery, która nigdy nie powinna być przekroczona. To w młodzieżowym slangu istne „przegięcie pały”, tylko że dziś już jest niewielu takich, którzy się ze mną zgodzą.

Likwidacja pasma „Wieczorynki” jest dla mnie szokiem takim, jakbym się dowiedział, że likwidowane będzie pasmo głównego wydania „Wiadomości”, a następnie wszystkich bloków reklamowych. Na usprawiedliwienie likwidacji „Wieczorynki” jest tylko to, że przeniesiona ona będzie do innej stacji, która również jest dostępna za pośrednictwem naziemnej telewizji cyfrowej. Fani „bajek z przed lat”, będą więc nadal mogli cieszyć się nimi na kanale ogólnodostępnym…