28.08.2015

Lech i Legia w lidze europejskiej

Oglądałem na Canal+ czwartą rundę eliminacji do ligi mistrzów i zadaję sobie pytanie. – Dlaczego do tej elitarnej ligi awansują drużyny, których nikt by o to nie podejrzewał? Jak to się dzieje, że awansować może Maccabi Tel-Aviv z FC Basel, czy FK Astana z APOEL Nikozja? Po wylosowaniu FC Basel w trzeciej rundzie eliminacji przez Lecha Poznań cała piłkarska Polska grzmiała, że Lech nie ma żadnych szans. A jakie miała drużyna z Izraela?

Jak mawia moja siostra. – „Mój mąż jest przewidywalny jak mój okres”. Podobnie ma się sprawa z polskim futbolem. Wygrać w drugiej czy trzeciej rundzie mogą z każdym, ale awansować do fazy grupowej nie mają żadnych szans, a to jest oczywiste i regularne od 18 lat jak… okres mojej siostry.

UEFA podzieliła eliminacje ligi mistrzów tak, aby kraje ze wschodu i południa Europy miały szansę awansować. Kilka lat temu nie byłoby to możliwe, żeby w decydującej rundzie spotkały się pary takie jak Partizan Belgrad z BATE Borysów, czy FK Astana z APOEL Nikozja. Mimo tego przez ten okres żadnej polskiej drużynie nie udało się awansować do ligi mistrzów. W poprzednim sezonie Legia co prawda rozbiła Celtic Glasgow, ale z powodu gry nieuprawnionego zawodnika w Legii, przyznano walkower Celtikowi. Warto też podkreślić, że wygrana z Celtikiem nie dawała awansu do LM, lecz awans do ostatniej, czwartej rundy eliminacji.

W tym roku przed czwartą runda eliminacji media grzmiały, że mają szansę awansować dwie polskie drużyny do ligi europejskiej (Legia i Lech) i jeśli tak się stanie, to będzie awans historyczny. Nie wiem jak to się stało, że nikt nie pamięta sezonu 2011/12, gdzie w lidze europejskiej zagrały Legia Warszawa i Wisła Kraków. W głowie utkwił mi mecz Wisły z angielskim Fulham, w którym ekipa z Polski wygrała na wyjeździe 1:0 i dzięki innemu korzystnemu wynikowi w grupie, cudem z niej wyszła.

Myślę, że mimo wielkich chęci awansu do ligi mistrzów polskiej drużyny, nie ma to w tej chwili wielkiego sensu. Awans dałby wielkie pieniądze i zapewne wysokie porażki. Finansowo polski klub wyszedłby na tym świetnie, ale marketingowo źle. Liga europejska, choć to dla wielu puchar pocieszenia, jest adekwatny dla naszych grajków. Tutaj może zdarzyć się wszystko. Wyjście z grupy jest możliwe, a emocje towarzyszą do ostatniego gwizdka sędziego.

Niestety, a może i stety, liga mistrzów nie dla nas. Po raz kolejny łudziliśmy się, że obejrzymy mecz z udziałem polskiej drużyny w elicie Europy. Przyszło nam czekać na to już 18 lat. Jesteśmy krajem, który najdłużej czeka na awans do ligi mistrzów, nie licząc tych, którzy nigdy tam jeszcze nie grali. Cóż, cieszmy się z sukcesu Lecha Poznań i Legii Warszawa, bo gra w LE to dla Polski nie puchar pocieszenia, lecz szczyt możliwości.

25.08.2015

Rzut karny i czerwona kartka czyli o podwójnej karze i sprawiedliwości w futbolu

Od czasu do czasu pojawia się temat, czy przyznanie rzutu karnego i czerwonej kartki jest sprawiedliwe? Jedni sądzą, że nie, ponieważ karą samą w sobie jest rzut karny. Inni twierdzą, że starych zasad nie powinno się zmieniać. Pisząc ten post chciałem Wam przekazać, że podwójna kara jest w moim odczuciu niesprawiedliwa, ale w trakcie jego pisania kompletnie zmieniłem swoje zdanie.

Przejdźmy do rzeczy. Obrońca fauluje napastnika w polu karnym. Dyktuje się rzut karny dla drużyny przeciwnej, a sam obrońca dostaje czerwoną kartkę. W rezultacie drużyna obrońcy gra przez resztę meczu o jednego piłkarza mniej i ewentualnie traci gola po rzucie karnym. Z jednej strony spada jakość widowiska, bo nie dość, że drużyna z mniejszą ilością piłkarzy na boisku ma mniejsze szanse, to jeszcze traci gola, którego trudno będzie odrobić.

Teraz przeanalizujmy inną sytuację. Polska gra z Niemcami. Lewandowski wychodzi sam na sam z bramkarzem, jest 80-ta minuta meczu, a zwycięstwo przesądza kto zagra na mistrzostwach Europy. Tuż za Lewandowskim znajduje się piłkarz z Niemiec, który przemyślał sytuacje i zamiast pozwolić na utratę bramki, postanawia faulować w polu karnym, doprowadzić do rzutu karnego i tym samym wyjść z sytuacji bez kartki. Teraz wszystko w rękach bramkarza, może uda mu się obronić, a drużyna z Niemiec zagra w komplecie i zdąży strzelić zwycięskiego gola.

Myślę, że strach przed czerwoną kartką sprawia, że piłkarz nie chce faulować w polu karnym. Często faule w tym miejscu są przypadkiem albo błędem sędziego. Rzadko zdarza się brutalny atak na nogi. Nawet w sytuacji sam na sam piłkarz woli puścić akcję, niż interweniować za wszelką cenę, bo wie, że zejdzie z boiska i osłabi drużynę.

Jestem zdania, że czerwona kartka za faul w polu karnym to dobry pomysł. Akcje są płynne, faule w polu karnym przypadkiem, gole nadzwyczajne i zasady są jasne. Gdyby faul w polu karnym nie był karany kartką, to mielibyśmy w każdym meczu po kilka bramek, z czego 80% z nich po rzutach karnych. Straciłoby na tym widowisko, bo padałyby „nudne bramki”, a mistrzowie strzelców mogliby się pochwalić czterdziestoma golami, z czego trzydziestoma po rzutach karnych.

Mam nadzieję, że nagonka na zmiany w tej kwestii nie zmusi FIFA do zmian reguł gry. Choć jest to federacja mało podatna na interwencję z zewnątrz, to jednak mam w tej kwestii obawy. Nawet pan Stępniewski, były sędzia piłkarski, częsty gość programu „Liga+ Extra” w Canal+ powiedział, że chyba coś w tej kwestii drgnie. Mam nadzieję, że do tego nie dojdzie, bo rozwalimy sens gry w piłkę nożną. W futbolu chodzi o szybkie akcje, piękne gole i płynność gry. Faule traktowane są jako przerywanie tej płynności, za co karze się kartkami, by było ich jak najmniej.

7.08.2015

Losowanie decydującej rundy eliminacyjnej do ligi europejskiej

Rozlosowano pary czwartej i decydującej rundy eliminacyjnej ligi europejskiej. Legia dotarła do niej po wyeliminowaniu albańskiego FK Kukesi 4:0. Lech zagra w tej rundzie „dzięki” odpadnięciu w trzeciej rundzie eliminacyjnej ligi mistrzów z FC Basel 1:4.

Losowanie jak zwykle odbyło się w Nyonie i według mediów, nasze kluby trafiły na łatwych przeciwników. Lech zagra z Vieoton z Węgier, a Legia na Zoria Ługańsk z Ukrainy. Patrząc na nazwy tych zespołów oraz narodowość wydaje się, że oba polskie kluby zagrają w lidze europejskiej. Patrząc jednak na powodzenie naszych grajków w Europie, albo raczej na spektakularne porażki, wcale nie jestem taki pewny ich awansu.

Videoton, podobnie jak Lech Poznań odpadł w trzeciej rundzie eliminacyjnej ligi mistrzów. W dwumeczu był gorszy od BATE Borysow (2:1). Czy to jest zły wynik? Patrząc na to, że BATE grało wcześniej w lidze mistrzów, wynik ten nie wydaje się być wstydem. W lepszej sytuacji są piłkarze z Ługańska, którzy w trzeciej rundzie eliminacyjnej do ligi europejskiej wygrali z drużyną z Belgii Charleroi w dwumeczu aż 5:0.

Który z polskich klubów trafił więc lepiej? Jak zwykle trudno to stwierdzić, bo są to dla wielu polskich kibiców anonimowe kluby, podobnie jak nasze są egzotyczne dla nich . Wydaje się więc, że euforia po losowaniu jest w Warszawie, Poznaniu, Ługańsku i Szekesfehervarze. Wynik obu spotkań jest sprawą otwartą i wcale bym się nie zdziwił, gdyby kluby z Polski nie awansowały do ligi europejskiej.

Wydaje się jednak, że Legia jest w tej chwili w gazie. Wygrywa mecz za meczem i wcale nie przychodzi jej to trudno. Lech po dwóch porażkach w Ekstraklasie i dwumeczu z FC Basel wydaje się być w tej chwili w gorszej sytuacji, bo morale jebły na łeb na szyję. Porażka z Węgrami byłaby trzecią z rzędu spektakularna klapą w Europie Lecha. Po wcześniejszym odpadnięciu ze Stjarnan z Islandii i dwa lata temu z Żalgiris Wilno, teraz chyba kibice już by im tego nie wybaczyli.

Cóż należy teraz uzbroić się w cierpliwość i obejrzeć oba mecze oraz liczyć na awans. Choć nasze kluby trafiły fartownie, to pewnie będziemy drżeć o awans do ostatniej minuty…

4.08.2015

Mecz eliminacyjny bez kibiców Lecha Poznań

W ostatnich kilku latach nasłuchałem się wiele o tym, że na polski futbol niesłusznie nakłada się kary od UEFA. Kolejna kara to zakaz stadionowy co oznacza, że najbliższy mecz eliminacyjny ligi mistrzów bądź do ligi europejskiej piłkarze Lecha zagrają bez udziału publiczności. Gdyby tego było mało, na klub nałożono karę finansową w wysokości 50 tysięcy euro czyli ponad 200 tysięcy złotych. A wszystko za to, że grupa „kibiców” z Piły wywiesiła transparent z napisem „Legion Piła. – Krew naszej rasy”.

I znów zadaję sobie pytanie, dlaczego przez głupią masę, bo tak trzeba nazwać ludzi o poglądach rasistowskich, tysiące kibiców nie obejrzy meczu, a klub piłkarski dostanie karę? Dlaczego kluby w Polski nie eliminują takich kibiców? Dojebać im zakazy stadionowe dożywotnio i ubiegać się sądownie o zwrot pieniędzy. Ale nie. Pogłaszczą ich po głowach i powiedzą, że to są wierni kibice, których trzeba szanować i prowadzić za rączkę.

Zastanawiające jest też, czy ta kara jest adekwatna do czynu? 200 tysięcy złotych i zakaz stadionowy na jeden mecz? Kurwa, to wydaje się być jakimś absurdem. Brzmi jak żart. Z drugiej strony każdy zna zasady gry. Jeśli się do nich nie stosujesz, to dostajesz karę. Gdyby za rasizm karano grzywną w wysokości 500 złotych, to banany do dziś fruwałyby na meczach międzypaństwowych.

Morał z całej tej historii jest prosty. Mamy wśród Polaków jeszcze taką ciemną masę, ludzi głupich i idiotycznych, którzy uważają, że wywieszenie flagi z rasistowskim hasłem jest fajne. To tak jak ja w szkole podkładając nogę koleżance uważałem się za fajnego, do momentu gdy przeze mnie straciła ząb. Różnica między mną, a kibicami jest taka, że ja mając 7 lat potrafiłem wyciągnąć z tego wnioski i zrozumieć, że zrobiłem źle. To taka rzecz, której wstydzę się do dziś mimo tego, że nikt już tego nie pamięta. A kibice z Piły? Pewnie czują dumę, bo usłyszała o nich Polska i Europa. Tylko czy aby na pewno jest to powód do dumy?

29.07.2015

Lech Poznań – FC Basel 1:3

Basel musi, Lech chce. – Tak mówiono przed meczem w trzeciej rundzie eliminacyjnej ligi mistrzów pomiędzy tymi zespołami. Mecz rozpoczął się bojaźliwie przez piłkarzy Kolejorza. Widać było w oczach strach, a w początkowych poczynaniach nerwowość. Chłopaki byli skoncentrowani tak mocno i tak bardzo chcieli, że nic im nie wychodziło. Po pierwszych dziesięciu minutach wiedziałem, że nie będzie dobrze.

Mimo wszystko to Lech rozpoczął strzelanie na bramkę. Kilka dobrych sytuacji, mecz zdawało się został opanowany, pierwsze nerwy przeszły i nagle. – Ciach, bach, boom i gol dla FC Basel w 33., minucie meczu. W tej chwili zrezygnowałem, zleciałem z kanapy i pomyślałem sobie, że to już koniec eliminacji. Po dwóch minutach Lech wyrównał. Po strzale Pawłowskiego piłka uderzyła w poprzeczkę, a następnie wpadła do bramki. Sędzia tego nie zauważył, na szczęście dobitka Thomalli była celna i wynikiem 1:1 zakończyła się pierwsza połowa.

Druga połowa tego meczu to był nasz dramat. Po pierwsze w 65., minucie Kędziora fauluje piłkarza Basel w polu karnym, a efektem jest rzut karny i czerwona kartka. Karnego nie wykorzystali, ale w 77., minucie Janko strzela na 1:2, a w doliczonym czasie gry wynik na 1:3 ustala Calla.

FC Basel wygrał mecz 3:1, w dodatku na wyjeździe. Trener Skorża przed meczem powiedział, że piłkarze muszą zagrać na 100% i dodać coś extra, by wygrać ten mecz. – Widać zdawał sobie sprawę z rangi przeciwnika, o którym polskie media rozpisywały się od momentu, gdy skojarzono obie jedenastki po losowaniu.

Czy Lech przegrywając u siebie 1:3 się skompromitował? Zapewne nie. FC Basel to najlepszy przeciwnik jakiego mogli wylosować. Lepiej przegrać z nim niż z amatorami z Islandii, ale przyznam szczerze, że choć wszyscy mówili, że FC Basel jest o dwie klasy wyżej od Lecha Poznań, wcale tego nie było aż tak widać. No, może od momentu gdy grali z przewagą jednego zawodnika, grali nieco lepiej, ale to normalne.

Lech Poznań nie awansuje do następnej rundy, ale wiem, że są tacy, którzy wierzą. To dobrze, bo ludzie wielkiej wiary zmieniają świat. Dajmy już jednak sobie spokój i powiedzmy szczerze, to koniec marzeń o lidze mistrzów. Teraz należy skoncentrować się na ostatniej rundzie eliminacyjnej do ligi europejskiej i Ekstraklasie. Liga mistrzów nie dla nas i to już od dwudziestu lat!

25.07.2015

Wylosowano grupy eliminacyjne do mistrzostw świata w Rosji

Sobota, 25 lipiec 2015 roku godzina 17:00. Zasiadam sobie wygodnie przed telewizorem, by obejrzeć losowanie eliminacji do mistrzostw świata w 2018 roku, które odbędą się w Rosji. Na początek przemówił główny terrorysta Europy czyli prezydent Rosji pan Putin, a chwilę później największy mafiozo świata, czyli prezydent FIFA pan Blatter. Panowie na przywitanie polizali się po jajach, a po 15 minutach nudnych przemówień, zrobili sobie zdjęcie i uściskali sobie dłonie.

Część druga imprezy to występy artystyczne, które tak naprawdę nikogo nie obchodzą. Ludzie chcą oglądać losowanie grup, a nie jakieś tam występy. Przejdźmy do sedna.

W Europie jest 9 grup, z czego 7, w których zagra 6 drużyn i dwie, w których zagra 5 drużyn. Awans uzyskuje najlepsza drużyna z grupy, a najlepsze 8 z drugich miejsc zagra w barażach. Oznacza to, że najgorsza drużyna z drugiego miejsca nie zagra na mundialu, ani w barażach.

  • Koszyk 1: Niemcy, Belgia, Holandia, Portugalia, Rumunia Anglia, Walia, Hiszpania, Chorwacja
  • Koszyk 2: Słowacja, Austria, Włochy, Szwajcaria, Czechy, Francja, Islandia, Dania, Bośnia i Hercegowina
  • Koszyk 3: Ukraina, Szkocja, Polska, Węgry, Szwecja, Albania, Irlandia Północna, Serbia, Grecja
  • Koszyk 4: Turcja, Słowenia, Izrael, Irlandia, Norwegia, Bułgaria, Wyspy Owcze, Czarnogóra, Estonia
  • Koszyk 5: Cypr, Łotwa, Armenia, Finlandia, Białoruś, Macedonia, Azerbejdżan, Litwa, Mołdawia
  • Koszyk 6: Kazachstan, Luksemburg, Liechtenstein, Gruzja, Malta, San Marino, Andora

Najbardziej jak zwykle zadziwia podział na koszyki. W pierwszym znalazła się Walia i Rumunia, co jest chyba największym zaskoczeniem. W drugim koszyku była Islandia, Słowacja czy Bośnia i Hercegowina. To dziwne, bo o ile forma Islandczyków rzeczywiście jest teraz na wysokim poziomie, to reprezentacja Bośni raczej pikuje mocno w dół, by nie powiedzieć, że dziobem zaryła już w dno. Walia w pierwszym koszyku? W tych eliminacjach idą jak burza, ale wcześniej grali raczej słabo. Podobnie ma się sprawa polskiej reprezentacji, która poprzednie eliminacje miała słabe, a te ma równie dobre jak Walijczycy. Dlaczego jest więc losowana z trzeciego koszyka tak samo jak Grecja, która w tych eliminacjach przegrała dwukrotnie z Wyspami Owczymi i ma w dorobku tylko 2 punkty?

Wydaje się, że ranking FIFA ma sens. Punkty przyznaje się w zależności od rangi przeciwnika (zależne od miejsca w rankingu), osiągniętego wyniku (porażka, remis, zwycięstwo), rangi meczu (towarzyski, eliminacyjny, turniejowy), a wyniki te zbierane są z ostatnich pięciu lat. Mimo wszystko, tego rankingu i tak nikt nie zrozumie. Rumunia jest w nim na 8 miejscu! – Brzmi to jak żart w stylu Monthy Pythona. Myślę, że za naszą reprezentacją ciągnie się jeszcze okres z 2012 roku, w którym ze względu na to, że byliśmy gospodarzami EURO 2012 nie graliśmy meczów eliminacyjnych. Mecze towarzyskie nisko są notowane, a my w dodatku je najczęściej remisowaliśmy lub przegrywaliśmy.

Przystąpiono do losowania:
poland

Kilka chwil później poznaliśmy rywali:

poland group

Do eliminacji przydzielono nam Rumunów z koszyka pierwszego i Duńczyków z koszyka drugiego. Wydaje się, że wyjście z grupy z miejsca pierwszego jest całkiem realne, choć w moim odczuciu faworytem grupy jest Dania, z którą zapewne nie będzie łatwo wygrać, a nawet zremisować. Gdyby jednak nie udało się awansować z miejsca pierwszego, to ewentualne drugie miejsce i baraż mogą dać nam trudniejszego przeciwnika niż którykolwiek z grupy.

Po tym losowaniu, w Polsce zapewne zapanuje euforia. Wcale nie jestem jednak taki pewny ogrania Rumunów, Duńczyków czy Czarnogórców. Co prawda wolałbym trudniejszą grupę, by było ciekawiej, fajniej i głośniej o meczach…

Najdziwniejsze w tej ceremonii losowania jest to, że trwała ponad 2 godziny, a w międzyczasie występowali artyści. Myślę, że FIFA nie musi pokazywać całemu światu, że są mafią i mają pieniądze. Nie muszą pokazywać, że ich stać na wszystko i wszystkich. To już wszyscy wiedzą i przyznam szczerze, że wolałbym losowanie gdzieś pod parasolem, bez zbędnych artystów. Gdyby na koncertach ów zespołów odbywało się losowanie, to pewnie widzowie nie byliby zachwyceni, podobnie jak kibice piłkarscy nie cieszą się z tego typu występów.

Również zaskakujący jest czas losowania, lipiec i to jeszcze w trakcie eliminacji do Euro 2016. Czy nie można było z tym poczekać do grudnia, jak ma to zwykle miejsce? Podobno FIFA przyśpieszyła losowanie, by dać do zrozumienia światu, że Rosja będzie gospodarzem turnieju i nic tego nie zmieni. Złośliwi mówią, że gdyby ta organizacja (FIFA) musiała oddać wszystkie pieniądze z łapówek jakie dostali od rusków, to dziś jej struktura by się załamała. Ot, to taka anegdota, a może ziarenko prawdy w tej sprawie…(?)

17.07.2015

„Nasi” walczą o puchary

Zaledwie tydzień temu napisałem post zatytułowany „Kilka słów o Lechu Poznań„. Choć nie zmieniam swojego zdania w końcowej kwestii, to jednak wygląda na to, że w obecnej sytuacji wpis jest mocno chybiony. A wszystko dlatego, że Lech Poznań zniszczył Legię Warszawa o Superpuchar Polski i wygrał z łatwością w drugiej rundzie eliminacyjnej pierwszy mecz z FK Sarajewo i jest on na tą chwilę zdecydowanie lepszym kandydatem na grę w lidze mistrzów niż Legia Warszawa. Przed tymi meczami nie byłem tego taki pewny…

Muszę przyznać, że jestem pod wielkim wrażeniem gry Lecha Poznań, co zdarzyło mi się wcześniej tylko raz, gdy Lech grał w lidze europejskiej z RedBull Salzburg, Man City i Juventusem. Oglądając mecz o superpuchar Polski szczęka opadła mi do kolan. Lech, który zawsze niemiłosiernie męczył się w meczach, ty razem zagrał z Legią w „dziada”. Ale nie chciałem pisać tu tylko o tym.

Inni nasi kandydaci o awans do „Europy” walczyli dzielnie, ale Jaga i Śląsk zremisowały bezbramkowo na własnych boiskach. Wydaje się, że te dwie ekipy na tej rundzie skończą swoją przygodę w Europie. Ale jestem pewien, że tym drużynom awans nie jest potrzebny. Zapewne słyszelibyśmy za chwilę lament, że muszą rozgrywać dodatkowe mecze, że sezon jest za długi. Legii awans by się przydał, bo po ostatnich porażkach z Lechem, kibice tego zespołu potrzebują sukcesu. Podobnie jak trener Berg, który co tu dużo mówić, prawdopodobnie jest jeszcze z Legią ze względu na kontrakt, albo raczej klauzulę, w której zapisano wysokie odszkodowanie w razie zerwania kontraktu przed jego zakończeniem.

Legia wygrała swój mecz z… kimś tam z Rumunii, ale tylko 1:0 i to po wielkich męczarniach. Czy awansuje dalej? Nikt tego nie wie. A Lech? Lech wygrał w Sarajewie 2:0 i patrząc na formę zespołu nic nie wskazuje na to, że w rewanżu będzie gorzej. Jestem pełen nadziei na awans choćby do ligi europejskiej. Przyznam szczerze iż byłem przekonany, że zdobycie mistrzostwa przez Lech Poznań będzie tylko ze szkodą dla polskiej piłki. A tu patrzcie, taka odmiana…

7.07.2015

Kilka słów o Lechu Poznań

Każdy, kto interesuje się piłką nożną wie, że mistrzem Polski w sezonie 2014/15 został Lech Poznań. Choć jestem z Wielkopolski nie kibicowałem drużynie Lecha. Nie dlatego, że sympatyzuję z innym klubem, ale dlatego, że w Poznaniu już od dawna nie było, nie ma i nie będzie klubowej piłki na poziomie europejskim.

Odkąd pamiętam, Lech Poznań to klub w którym liczy się tylko na zyski ze sprzedanych zawodników. Wzmocnienia klubu z Bułgarskiej to łatanie dziur po sprzedanych piłkarzach i często są one chybione jak choćby w przypadku Ubiparipa. Są też udane zakupy, które sprzedały się z wielokrotnym zyskiem jak Lewandowski czy Rudnevs.

Poza tą metodą działania, klub z Poznania jakby wegetuje w lidze i od czasu do czasu zdobywa mistrzostwo w słabej europejskiej lidze piłkarskiej jaką jest Ekstraklasa. Powiedzmy sobie szczerze, że na „naszym podwórku” króluje przypadek. Nikt by się nie zdziwił, gdyby Piast Gliwice czy Górnik Łęczna zdobył mistrzostwo.

Nie lubię czytać i słuchać o tym, co po każdym sezonie dzieje się w klubie z Poznania. Teraz mówi się głośno, że do klubu nie dojdzie żaden piłkarz, dopóki nie zostanie sprzedany jakiś wychowanek. W dodatku Lech zakupił doświadczonych, ale i wypalonych piłkarzy takich jak Robak czy Dudka. Wkurwia mnie taka polityka skąpstwa, która prowadzona jest w Lechu od tak dawna, jak dawno interesuję się piłką nożną.

Myślę, że dziś już dla wielu Polaków, którzy nie kibicują konkretnemu klubowi nie ma znaczenia, czy mistrzem będzie Lech, Legia czy LZS Chrząstawa. Ważne, by klub zdobywający mistrzostwo kraju wzmacniał swoje szeregi i podjął bój o awans do ligi mistrzów. W klubie z Poznania nie widać, by ktoś tak robił, a raczej brakiem wzmocnień tłumaczy się niejako z nieodległej klęski w eliminacjach.

Jedyny klub, który wlewa w moją krew szczyptę nadziei, że awans do ligi mistrzów jest możliwy to Legia Warszawa. Inny klub w tej chwili nie daje takich nadziei i nie ma na to szans. W Poznaniu po każdym sezonie bez względu na wynik, mówi się o osłabieniach, o braku pieniędzy i wręcz napawa kibiców pesymizmem przed nowym sezonem. W Warszawie bez względu na wynik mówi się o poprawie sytuacji, wzmocnieniach i niesie kibiców nadzieją. To jest ta podstawowa różnica, między mistrzoswkim Lechem i przegraną w tym sezonie Legią.