Futbol

Granatowo – czerwono – biali, czyli Polacy

5 marca 2010
Kategoria: Futbol tagi: , , ,

Polska reprezentacja w piłce nożnej wygrała z Bułgarią w Warszawie na stadionie Polonii 2:0. Dużo mówiło się o coraz niższym miejscu w rankingu FIFA naszej reprezentacji oraz o stadionie, a dokładniej o fatalnym stanie murawy. Wielu czekało na ładny mecz, taki który nie tylko pokaże, że możemy wygrać z przeciwnikiem, ale takim, który da nadzieje na dobre widowisko. Mecz wygraliśmy, strzelając ładne bramki i prowadząc naprawdę dobry mecz. Jednak największą sensacją wieczoru były koszulki, a raczej ich kolor, czy jak kto woli barwy.

Nasza reprezentacja wystąpiła w tym meczu w koszulkach mające kolory, których tak naprawdę nie jestem w stanie wymienić. Komentatorzy sportowi mówili o czarnym, inni o granatowym. Dodatkowo na rękawach znajdowały się kolory – od góry czerwony, na dole biały. Nie trzeba być fachowcem ani znawcą, żeby wiedzieć, że na naszej fladze oba kolory występują, ale w odwrotnej kolejności. Media nie pozostawiły suchej nitki na strojach naszych kadrowiczów. Już kilka minut przed meczem zastanawiano się, czy gramy pod banderą Księstwa Monako. Chwilę później, na samym początku meczu komentatorzy TVP2 mówili, że granat na koszulkach biało-czerwonych to raczej – po wojskowemu niewypał. Kibice swoje niezadowolenie wyrazili okrzykiem „jebać PZPN”. Moja dziewczyna się dopytywała – „czy nasi grają w biało-zielonych?”.

Nawet sam związek piłkarski nie widział w tym żadnego problemu, że gramy w koszulkach z dziwnymi kolorami. Oczywiście po samym meczu nikt nie przyznał się do zatwierdzenia takich strojów, ale bojąc się riposty ze strony kibiców, dziś mówi się, że te koszulki to wpadka i trzeba to zmienić. Można śmiało stwierdzić, że PZPN kierowany jest już niemal przez kibiców. Jeśli coś im się nie spodoba, to zaraz związek zaczyna szukać takiego rozwiązania, które rozwieje wątpliwości i zdejmie z ust kibiców wulgarne okrzyki. A może po prostu zrozumieli, że dali ciała na każdym froncie? Skoro chcieli nowoczesne koszulki z wyjątkowego materiału, to nie widzę problemu, żeby były w kolorach biało-czerwonych. Chyba nie udowodniono, że w tych barwach piłkarze mają większy opór powietrza i dlatego grają gorzej.

Niektórzy uważają, że cały problem pojawił się przez sponsora reprezentacji – firmę Nike. Co prawda to ich projekt spowodował, że dużo się o tym mówi, ale jednak władze PZPN mogły nie zgodzić się na tego typu barwy. Wstyd więc leży po obu stronach. Sponsor nie wie jakie kolory reprezentują nasz kraj, a PZPN przytaknął tej nieznajomości. Szkoda, bo zamiast po meczu mówić o dobrym widowisku, mówiło się niemal tylko o koszulkach…

Występ Fabiańskiego w Arsenalu

18 lutego 2010
Kategoria: Futbol tagi: ,

Występ polskiego bramkarza w barwach Arsenalu Londyn w meczu ligi mistrzów między FC Porto, wyglądał na jego osobistą porażkę. Popełnił dwa katastrofalne błędy, które dały zwycięstwo rywalom 2:1. Już w jedenastej minucie meczu po dośrodkowaniu w pole karne przez Silvestre Varele, piłka wylądowała do strzelca bramki – Fabiańskiego. Wydaje się, że gdyby bramkarz nie dotknął tej piłki, przeleciałaby ona wzdłuż linii bramkowej. Nasz golkiper nie zdołał złapać piłki wbijając ją sobie do własnej siatki. Choć wydawało się, że w meczu nie może mu się już wydarzyć nic gorszego, jak podkreślał komentator Polsatu, to jednak druga połowa okazała się jeszcze bardziej kuriozalna. Po podaniu obrońcy Arsenalu – Cambella, bramkarz złapał piłkę, za co sędzia podyktował rzut wolny pośredni, który w błyskawicznym tempie wykorzystali piłkarze Porto.

Polak zastąpił w bramce Almunie, który ma kontuzję palca i który również nie broni fenomenalnie. Była to więc dla naszego bramkarza dobra okazja do pokazania się przed trenerem Wengerem. Niestety, w stu procentach nie wykorzystał swojej szansy, a wręcz przeciwnie. Pokazał, że stawianie na niego nie przynosi pożądanych rezultatów. Choć trener kanonierów wypowiadał się w dobrym tonie o Fabiańskim przed meczem, to jednak wydaje się, ze chciał go pocieszyć po tym, jak Arsenal trzy tygodnie wcześniej przegrał w pucharze ligi ze Stoke, gdy bronił „Fabian” wpuszczając trzy gole.

Z jednej strony szkoda mi tego piłkarza, bo widać że stres robi z nim co tylko chce. Jednak biorąc pod uwagę występy innych naszych piłkarzy na zachodzie wydaje się, że powinni dwa razy pomyśleć, zanim złapią tam fuchę. Siedząc na ławie nie pokażą się na przykład przed trenerem reprezentacji, a wchodząc na boisko pokazują się ze złej strony. Teraz wydaje się, że Fabiańskiemu przydałby się powrót do kraju, choćby do Legii Warszawa gdzie grał wcześniej, by móc zastąpić Jana Muchę, który po sezonie odchodzi na „wyspy”. Złapałby troszkę polotu, wrócił do rodziny i może odbudowałby się psychicznie jako bramkarz, bo z pewnością w Londynie wśród swoich kibiców jest w tej chwili przegrany. Kwestia wypożyczenia go do Legii, wydaje się więc dobrym pomysłem…

Filmik telewizji portugalskiej z meczu FC Porto – Arsenal

Ten pierwszy mecz

31 stycznia 2010
Kategoria: Futbol tagi: , ,

W Poznaniu budowany jest stadion na mistrzostwa Europy w piłce nożnej. Jako, że należy on do miasta, włodarze już zastanawiają się kto powinien zagrać ten pierwszy, historyczny mecz. Jako, że obiekt zostanie oddany do użytku w październiku 2010 roku, liczą na reprezentacje, która w tym czasie pauzować będę w eliminacjach do Euro 2012. Niema w tym nic złego, ale plany sprowadzenia do Poznania którejś z południowoamerykańskich drużyn takich jak Brazylia czy Argentyna, to już chyba byłaby masakra. Pewnie nasza kadra zostałaby niechlubnie zbita, a wynik byłby ewenementem na skalę światową. Kibice z Pyrlandii woleliby, aby na nowym obiekcie zadebiutował Lech Poznań. I nie szuka się Manchesteru, Realu czy Barcelony…

Wracając jednak do reprezentacji takich sław jak Brazylia czy Argentyna, to już delikatnie mówiąc przesada. Za sprowadzenie na mecz towarzyski którejś z tych drużyn, musielibyśmy zapłacić nawet 2 mln $. Ciekawy jestem, czy na przykład Anglicy, Niemcy, czy Hiszpanie też płacą daninę by mieć przyjemność z nimi zagrać? A może to Brazylia im płaci? Wydawało mi się, że dla takiej reprezentacji zaszczytem będzie, że zagra ten pierwszy, historyczny mecz na nowym obiekcie i że został tu zaproszony. Okazuje się jednak, że jest nieco inaczej.

Wychodzi na to, że za zbudowanie kilku obiektów na rzecz Euro zapłacimy w miliardach, a za debiutanckie mecze zapłacimy w dziesiątkach milionów, biorąc pod uwagę ile tych stadionów będzie. Uważam również, że skoro PZPN stać na to, by zapraszać na mecze za tak duże pieniądze, a szczędzi się na młodzież, czy zakazuje się kadrowiczom wymieniać koszulkami po meczu, by ciąć koszty, to coś tu nie gra. Skoro jest tak dużo kasy, to nie pakujmy ich w stronę Brazylijczyków, tylko dajmy polakom, by nie musieli czekać na leczenie miesiącami, a nawet latami. Chore sa pomysły i przekonanie, że na pierwszy mecz musi przyjechać ktoś dobry, znany i bogaty. Wydaje mi się, że jeśli ten pierwszy mecz zagrać by miała nasza reprezentacja, fajnie by było zobaczyć na nich Niemców. Oba kraje biją rekordy oglądalności, gdy nasze narodowości spotykają się na jakimkolwiek szczeblu. Zaszłości historyczne po dziś dzień odgrywają swoją wojnę na boisku, a koszty związane z tym meczem byłyby niższe, lub żadne.

Jestem pewien, że stadion zapełni się w stu procentach, jeśli zagra na nim Lech Poznań. Przeciwnikiem nie musiałaby być wielka światowa potęga. Olympique Marsylia, Hamburger SV, a nawet Rubin Kazań z byłym piłkarzem Lecha Murawskim, wystarczyłyby dla kibiców. Tu już nie chodzi o to kto zagra w Poznaniu, tylko o to, że będę na tym pierwszym historycznym, zapisanym w pamięci Polaków i historyków spotkaniu…

Stadion Narodowy

24 stycznia 2010
Kategoria: Futbol tagi: , , ,

Odkąd dowiedziałem się, że w Warszawie będzie budowany 55 tysięczny obiekt przeznaczony tylko dla piłki nożnej zastanawiałem się, po co budować kolejny dla Legii, a w przyszłości dla Polonii. Co prawda nie wyobrażam sobie stadionu na Euro 2012 z bieżnią dookoła boiska, jednak patrząc już poza same mistrzostwa Europy, budowanie typowo piłkarskiego stadionu wydaje się szaleństwem. Szczególnie dlatego, że Legia buduje już 33 tysięczny stadion w miejscu starego przy Łazienkowskiej. Co prawda nie ma w najbliższym czasie szans na przebudowę obiektu Polonii Warszawa przy Konwiktorskiej, ale gdyby miało do tego dojść, to mielibyśmy w Warszawie trzy stadiony typowo piłkarskie i dwa liczące się kluby. Reszta piłkarskiej Warszawy raczej nie będzie stać na wynajem tak dużego i nowoczesnego obiektu.

Dlatego Józef Wojciechowski otrzymał zaproszenie od szefa spółki Narodowe Centrum Sportu Rafała Kaplera, by Polonia rozgrywała mecze na Stadionie Narodowym. Właściciel „Czarnych Koszul” takiego rozwiązania nie wyklucza, jednak koszty jakie musiałby ponieść byłyby ogromne. Żeby obiekt ten był rentowny w utrzymaniu, na każdy mecz musiałoby przyjść 30 tysięcy widzów. Biorąc pod uwagę, że w tej chwili stadion Polonii ciężko jest zapełnić, a ma on około 6,5 tysiąca miejsc, problem z narodowym byłby o wiele większy. Właściciel Polonii jednak bierze pod uwagę rozgrywania meczy na dużym obiekcie w razie awansu do pucharów europejskich, ale nie wyklucza również gry w Ekstraklasie, jeśli obiekt na Konwiktorskiej nie spełniałby wymogów licencyjnych…

Największym jednak problemem ma być sam stadion narodowy, którego roczny koszt utrzymania ma oscylować między 20 a 30 milionów złotych. Czy więc budowa takiego molocha, który nie będzie miał własnego klubu do rozgrywania regularnie meczy ma jakiś sens? Osobiście uważam, ze pomysł na budowanie stadionów w Poznaniu, Gdańsku czy Wrocławiu jest wielką szansą dla klubów tam grających. Jednak zamiast budować stadion narodowy w starym miejscu, trzeba było zbudować go dla Legii, lub w przepięknym Krakowie dla Wisły. Wtedy byłby sens bytu takiego obiektu. Okazać się wiec może, że typowy stadion piłkarski w Warszawie będzie używany do organizacji koncertów oraz innych imprez poza sportowych. Oby tylko nowy stadion narodowy nie podzielił losów starego…

Polska – Rumunia 0:1

14 listopada 2009
Kategoria: Futbol tagi: , ,

W środę 14 listopada reprezentacja Polski w piłce nożnej, zagrała pierwszy mecz pod wodzą nowego trenera Franciszka Smudy. Nie wiem jak Wy, ale ja bardzo się cieszę z takiego wyboru. Szkoda tylko, że mecz rozgrywany był na stadionie Legii, który jest w budowie. Mała grupa kibiców, do tego te dziwne okrzyki, a raczej niechęć do kibicowania – to smutne. Skoro był to tylko mecz towarzyski, to powinien być rozgrywany w innych miejscach, gdzie kibice nie mają możliwości na co dzień oglądać takich meczy. Ale co tam, wróćmy do wydarzeń. Początek meczu niesłychanie szybki. Zacząłem się bać o naszych, to znaczy o ich kondycję, bo chłopaki biegali niemiłosiernie. Pierwsza połowa meczu była dość wyrównana, ale jak na mecz, który rozgrywany był niemalże na pustym stadionie, to i tak dziwne, że nie zniechęcił. Jak powiedział jeden z piłkarzy, nawet mecz Real – Barcelona na stadionie w Wodzisławiu nie byłby widowiskiem. Podobnie było i tym razem.

Przyznam szczerze, że drugiej połowy nie oglądałem. Słyszałem tylko „goool”, który strzelili naszym. Ta porażka pokazuje jak głębokiego dna sięgnęliśmy. Mecz z równie słabiutką Rumunią, która w eliminacjach do mistrzostw świata wypadła wręcz katastrofalnie, pokazała na naszym terenie, że jest nadzieja na lepsze czasy. Nasi tymczasem nie pokazali zbyt wiele ciekawego. Oczywiście nie mam żadnych pretensji do trenera, który miał kilka dni na zgrupowanie kadry. Piłkarze za wszelką cenę chcieli pokazać nowemu selekcjonerowi swoje możliwości, jednak jak to bywa w życiu, gdy chce się czegoś bardzo mocno, często udaje się to spieprzyć.

Na szczęście nie będziemy musieli grać w eliminacjach do mistrzostw Europy, bo z pewnością szybko byśmy stracili nadzieję na awans. Wierzę jednak w naszego nowego trenera, który wpoi naszym gwiazdkom, żeby wypluwali płuca by wygrać. Dawno nie mieliśmy takiego trenera, który przez cały mecz stoi przy linii boiska i razem z piłkarzami wykonuje ruchy, jakby chciał im pomóc. Podoba mi się to, że żyje tym meczem i przeżywa go bardziej niż kibice. Mimo porażki, czekam teraz z optymizmem na lepszą grę i wyniki…

Czechy – Polska 2:0

10 października 2009
Kategoria: Futbol tagi: , ,

Dziś reprezentacja Polski w piłce nożnej przegrała mecz, który dawał szansę na awans MŚ. Mecz nie zbudził tym razem aż tak wielkich emocji w mediach, po tym jak nasze szanse na awans są tylko czysto teoretyczne. Także moje zainteresowanie nie było aż tak duże, jak zbudzają zazwyczaj mecze reprezentacyjne. Szczerze powiem, że wolałbym normalny ligowy weekend. Mimo, że dla kibiców sprawa awansu jest już przegrana przez biało-czerwonych, to jednak ten mecz miał być wielką szansą dla nowego trenera – Majewskiego. Wstępnie mówiło się, że poprowadzi on kadrę tylko w dwóch ostatnich meczach, z dzisiejszym rywalem Czechami i ze środowym rywalem Słowacją.

Nie miałem dziś ochoty oglądać meczu, ale chciałem zobaczyć co pokażą nasi nowi kadrowicze. Szkoda, że czescy kibice nie spisali się na medal i nie zapełnili stadionu. Dzięki temu słychać było pojedyncze gwizdy, krzyki i beznadziejne trąbki. Atmosfera podczas meczu była raczej grobowa i między innymi to spowodowało, że widowisko nie było najlepsze. Od początku meczu nasi zagrali dość odważnie. Nie było widać, różnicy w grze obu ekip. Gra raczej w środku pola nikomu nie przynosiła pożądanego rezultatu w postaci bramek. W drugiej połowie meczu gra naszych piłkarzy przypominała raczej „futbolowe jaja”. Bramkę musieliśmy murować, aby Czesi nie zniszczyli nas, jak my zrobiliśmy to z San Marino. Po tym meczu zdecydowanie widać, że nie jesteśmy w stanie z tymi zawodnikami zawojować lokalnego podwórka. W końcu nasi eliminacyjni rywale, to praktycznie sami sąsiedzi i Irlandia Północna…

Nie winię za porażkę nikogo z obecnej kadry, ani sztabu szkoleniowego. Ten wynik, to rezultat zaniedbań poprzednika na stanowisku trenera – Leo Beenhakkera. Niestety nie da się zbudować drużyny w ciągu kilku dni, w dodatku z nowymi zawodnikami. Te eliminacje pokazały, że nie rywale są aż tak silni, tylko my tak słabi. Wyniki osiągnięte w eliminacjach do mistrzostw świata pokazały, że w grupie jesteśmy lepsi tylko od San Marino mimo, że w klasie umiejętności jesteśmy o nich o galaktykę lepsi. Zwycięstwo Czechów bez dwóch zdań było zasłużone w meczu w Polską. Nasi piłkarze nie mieli prawa wygrać na wyjeździe z renomowaną ekipą, tworząc nowy skład, który nigdy wcześniej nie miał ze sobą nic wspólnego. Brawa dla trenera Majewskiego, który postawił na nowych piłkarzy i daje im ograć się w meczach o stawkę. Teraz tworząc nową reprezentację na Euro 2012, będziemy rozgrywać tylko mecze towarzyskie, nie wliczając ostatniego meczu o pietruszkę ze Słowacją.

Najbardziej przerażające dla mnie jako kibica jest to, że teraz piłka nożna w naszym kraju będzie generować emocje tylko na naszych krajowych boiskach. Kadra nie zagra o punkty, kluby nie awansują do pucharów, a posucha przez trzy lata umila tylko budowa stadionów…

Słowenia – Polska 3:0

9 września 2009
Kategoria: Futbol tagi: ,

Wydawało mi się dziś, że już nic nie jest w stanie popsuć mi humoru. Polscy siatkarze wygrali ze Słowakami, dając sobie tym samym przepustkę do półfinałów Mistrzostw Europy. Koszykarze, mimo że przegrali z Turkami, po dwóch poprzednich zwycięstwach, kolejno z Bułgarią i Litwą, zapewnili sobie już awans do drugiej rundy EuroBasketu. Piłkarze, mimo matematycznych jeszcze szans na bezpośredni awans do Mistrzostw Świata, byli już spaleni w moich oczach. Po meczu z Irlandią Północną nie wierzyłem już zbytnio w awans, a po drugie już nawet nie interesowały mnie losy naszych reprezentantów. Jednak styl w jakim zagrali i zaangażowanie jakie mieli dziś w sercach piłkarze, bardzo mnie zawiodły i popsuły pewnie humor nie tylko mnie, ale i milionom Polaków.

Wydawało mi się dziś, że już nic nie jest w stanie popsuć mi humoru. Polscy siatkarze wygrali ze Słowakami, dając sobie tym samym przepustkę do półfinałów Mistrzostw Europy. Koszykarze, mimo że przegrali z Turkami, po dwóch poprzednich zwycięstwach, kolejno z Bułgarią i Litwą, zapewnili sobie już awans do drugiej rundy EuroBasketu. Piłkarze, mimo matematycznych jeszcze szans na bezpośredni awans do Mistrzostw Świata, byli już spaleni w moich oczach. Po meczu z Irlandią Północną nie wierzyłem już zbytnio w awans, a po drugie już nawet nie interesowały mnie losy naszych reprezentantów. Jednak styl w jakim zagrali i zaangażowanie jakie mieli dziś w sercach piłkarze, bardzo mnie zawiodły i popsuły pewnie humor nie tylko mnie, ale i milionom Polaków.

Słowenia pokazała nam dziś, że nie musimy uczyć się „piłki” od najlepszych. Podglądanie Brazylijczyków czy Hiszpanów w tej chwili nie ma żadnego sensu. Wystarczy, że podłapiemy co nieco od naszych sąsiadów Słoweńców i już będziemy grać lepiej. Fantastyczna obrona, szybkie kontrataki, zapał do gry i przede wszystkim dobra skuteczność, dały naszym rywalom świetny wynik. Bardzo mi się podobała gra naszych sąsiadów i jedyne co mogłem podczas oglądania tego meczu zrobić, to pozazdrościć ich kibicom fantastycznej atmosfery na stadionie.

W całych eliminacjach pokazaliśmy, że nie zasługujemy na awans. Nie daliśmy naszym rywalom odczuć, że jesteśmy obok Czechów faworytami tej grupy. Po losowaniu wszyscy cieszyliśmy się, że natrafiliśmy na łatwych przeciwników. Boisko jednak pokazało naszym kadrowiczom i kibicom, że piłka to nieprzewidywalny sport, a jego piękno zależy od wyniku i stylu gry. Nasi nie potrafili osiągnąć ani dobrego wyniku, ani pokazać dobrego stylu gry. Dlatego jako kibic reprezentacji Polski obiektywnie stwierdzam, że brak naszych w Mistrzostwach Świata w RPA, przyniesie dla tej imprezy tylko i wyłącznie korzyści. Mecze zagrają lepsi od nas, co z pewnością przełoży się na widowisko. W dodatku ja jako kibic, nie umrę ze wstydu, że przegraliśmy z Haiti czy Kostaryką.

Nie obwiniam naszych reprezentantów, czy trenera. Przegraliśmy, bo tak jest w sporcie, że jeden przegrywa, by ktoś mógł wygrać. Karę za błędy poniesie trener, ale do naszych niepowodzeń z pewnością przyczyniły się też inne czynniki. Piłkarze z polskim paszportem chcąc grać w zagranicznych klubach, grzeją w nich ławy, albo siedzą na trybunach. Wielkie pieniądze jakie mieli zarabiać sprowadzają ich na ziemię i pokazują im tak naprawdę, że nie są ich warci. Trzeba sobie powiedzieć szczerze, żeby było w naszej kadrze dobrze, musi tak samo lub bardzo podobnie być w piłkarskiej Ekstraklasie. Jeśli nie wyhodujemy sobie piłkarzy, którzy regularnie będą grać o stawkę w swoich klubach, nie jesteśmy w stanie stworzyć dobrej kadry.

Rozczarowany jestem grą biało-czerwonych, ale najbardziej boli to, że kolejne prawdziwe emocje związane z reprezentacją Polski, będą dopiero w czerwcu 2012 roku, podczas Mistrzostw Europy w na boiskach Polski i Ukrainy. Czas już więc na wielkie zmiany, byśmy na swoim terenie nie palili się ze wstydu. Z pewnością głodni będziemy sukcesu my jako kibice i oni, jako piłkarze. Liczę, że nie będziemy szukać wśród Brazylijczyków czy Francuzów. Chciałbym, aby nasza reprezentacja składała się z prawdziwych rodaków i żeby obcokrajowcy nie zajmowali miejsca polskim piłkarzom…

Polska – Irlandia Północna 1:1

5 września 2009
Kategoria: Futbol tagi: ,

Awans naszej kadry do Mistrzostw Świata w 2010 roku w RPA, uzależniony był między innymi od tego meczu. Nasi rodacy musieli go wygrać, by mieć jeszcze jakiekolwiek szanse na bezpośredni awans. Mało tego, musieliby tez wygrać jeszcze 3 kolejne mecze – ze Słowacją, Słowenią i Czechami. Oczywiście musielibyśmy liczyć również na potknięcia naszych grupowych rywali. Zwycięstwo więc nad Irlandią Północną, przybliżyłoby nas do awansu o 25%. Biorąc pod uwagę remis Słowenii z Czechami 2:2, przybliżyłoby nas to jeszcze bardziej. Niestety Polacy zagrali z wyspiarzami na remis i mundial nam się raczej oddala.

Remis 1:1 popsuł nam wszystkim humory. Gra od początku meczu miała być szybka, worek z bramkami miał się rozwiązać w pierwszych dziesięciu minutach, jednak nic z tego. Do straconego gola w 37. minucie nasi nie potrafili ani na chwilę zagrozić Irlandczykom. Po utracie gola chłopaki troszkę pobiegali, ale zrobili to raczej z powodu wstydu, a nie możliwości. Druga połowa też nie była za ciekawa. Do 70. minuty biegaliśmy tylko po to, by się męczyć przy piłce. Ostatnie 20 minut meczu jednak troszkę tempo wzrosło, a „zieloni” cofnęli się na własne pole karne. Wyrównująca bramka padła w 80. minucie meczu, strzelił ją Mariusz Lewandowski. Wtedy już Polacy chodzili jak w wskazówki w zegarku, bez przerwy atakując Irlandczyków. Nic z tego, wynik meczu już się nie zmienił.

Powiem szczerze, że patrząc na styl gry naszej reprezentacji, nie jestem za tym by awansowali do Mistrzostw Świata. Gramy słabo, bez pomysłu, bez szybkości. Poruszanie się po boisku wygląda tak, jakby sprawiało im wielki ból. Nie widzę w tej kadrze przyszłych mistrzów, a jeśli mamy jechać do Afryki i kompromitować się tak, jak na trzech poprzednich turniejach, to lepiej żebyśmy oglądali go bez udziału biało-czerwonych.

Szanse na bezpośredni awans są nadal aktualne. Pozostały nam 3 ostatnie mecze, które będą wnosić do naszego życia presję. Przez kolejne trzy lata, do samego turnieju Euro 2012, który odbędzie się na boiskach Polski i Ukrainy, będzie powiewać nudą. Jako że gospodarze turnieju mają zapewniony awans, będziemy rozgrywać w tym czasie mecze towarzyskie o przysłowiową pietruszkę. Pokażcie więc nam kochani kadrowicze, że stać Was na to, by przedłużyć nam jeszcze emocje, na choćby tylko trzy mecze grupowe na Mundialu…

stat4u