25 maja 2015 | Polityka

Oglądanie zmartwionej gęby prezydenta Komorowskiego i zdziwienie posłów Platformy Obywatelskiej po przegranej wojnie o stanowisko prezydenta… – Bezcenne. Problem tylko w tym, że nowy prezydent może nam się przejeść jeszcze tej jesieni, jak zacznie walić swoje ustawy o in vitro czy aborcji.

Przyznam, że te wybory prezydenckie były według mnie najfajniejsze ze wszystkich, jakie pamiętam. Bronisław tak pewny swojej reelekcji, że omal nie zrezygnował ze swojej kampanii. W styczniu miał w sondażach 70% poparcia, jego największy kontrkandydat Duda 8%, a Kukiz miał być pośmiewiskiem Polaków i na tamten czas miał tylko 0,5%.

Sondaże obecnego prezydenta zaczęły lecieć na łeb na szyję na ostatniej prostej. Przegrał pierwszą turę o 2 punkty procentowe i wydawało się, że to tylko nieporozumienie. Wszyscy niemal chórem mówili, że to wina elektoratu, któremu nie chciało się ruszyć tyłka sprzed ekranu telewizora.

Myślę, że drugą turę Komorowski by wygrał, gdyby nie głupia odpowiedź prezydenta, na pytanie młodego chłopaka. – Moja siostra szukała pracy przez 2 lata i zarabia 2 tysiące złotych miesięcznie. Jak ma sobie kupić mieszkanie? Odpowiedź prezydenta mnie powaliła. – Niech zmieni pracę i weźmie kredyt. Myślę, że ta buta, arogancja i traktowanie zwykłego śmiertelnika jak nic nie warte gówno sprawiło, że Komorowski te wybory przegrał. Szlachcic, żyjący całe życie w dobrze sytuowanej rodzinie, będący głową państwa, nie wie co to życie w Polsce.

Oczywiście pierwszego dnia po przegranej w pierwszej turze doszło jeszcze do złożenia wniosku o referendum w sprawie Jednomandatowych Okręgów Wyborczych i zmian w ustawie emerytalnej, by można było przechodzić na nią po przepracowaniu 40 lat. To był słynny „strzał w stopę” i pokazało dobitnie jak tonący prezydent chwyta się brzytwy.

Najśmieszniejsza w tych wyborach wydawała się decyzja o przedłużeniu ciszy wyborczej. W jakiejś małej wsi, nie wiadomo gdzie, doszło do incydentu. W lokalu wyborczym zmarła kobieta i lokal był zamknięty przez 90 minut. O tyle wydłużono cisze wyborczą w całym kraju. Warto wspomnieć, że wieś miała kilkuset mieszkańców, a w czasie dodatkowej ciszy wyborczej zagłosowało 15 osób. Z drugiej strony to pokazało, że PKW dba o wszystkich Polaków bez wyjątku. Gorzej z prezydentem, który udziela dobrych rad, co zrobić by kupić mieszkanie.

Mimo wydłużenia ciszy wyborczej, w internecie hulały informacje o wynikach wyborów. Aby nie łamać tej ciszy, nazwano Komorowskiego „bigos”, a Dudę „budyń”. Pisano na Twitterze. – „Byłem o 21 na targu i okazało się, że budyń jest droższy od bigosu o 6%”. Inni pisali bezpośrednio: – „Bigos 47%, budyń 53%”. I jak się okazało, takie właśnie były wyniki sondażowe, które ostatecznie po przeliczeniu głosów zostały zweryfikowane na 51,5% do 48,5% na korzyść budyniu tzn., Dudy.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

stat4u