8 sierpnia 2011 | Polityka

Nie będę odkrywczy jeśli napiszę, że Andrzej Lepper nie żyje. Ze wstępnych ustaleń wiadomo, że popełnił samobójstwo przez powieszenie. Niektórzy jednak snują spisek, bo jak mówią, był on kiedyś wicemarszałkiem sejmu i znał tajemnice państwowe. Prawdopodobnie zastanawianie się nad tym faktem sprawi, że powstanie kolejna komisja śledcza, której celem będzie udowodnienie, że za śmierć Andrzeja winny jest Donald. Tylko po co mu ta tajemnica, skoro premier wie w tej chwili więcej niż ś.p. Lepper?

Gdybyśmy w piątek rano zapytali któregokolwiek z polityków obecnej sceny politycznej o Andrzeja Leppera, z pewnością pojawiłby się uśmiech, drwiny i powróciłyby wspomnienia „bohatera” seksafery. Jednak, gdy ci sami politycy zapytani o przewodniczącego Samoobrony po jego śmierci mówili o nim w samych superlatywach. Jakim był dobrym człowiekiem, politykiem i niemal każdy zachwycał się jego postawą. To właśnie sprawia, że słowa w ustach polityka brzmią tak, jak złodzieja czy oszusta, który mydląc nam oczy czerpie z tego jakieś korzyści.

Jako mieszkaniec wsi znający jej problemy powiem, że Andrzej Lepper był przez długie lata wzorem godnym postawy chłopa. Wysypywanie ziarna z wagonów przyjeżdżających z zagranicy do Polski choć niezgodne z prawem, budziło w rolnikach wielkie uznanie. Ochrona polskiej żywności i polskiego producenta było dla niego priorytetem, ale do czasu. Do czasu gdy został ministrem rolnictwa w rządzie Kaczyńskiego. Od tej pory porzucił swoje idee na rzecz własnej kariery, a zdobycie stanowiska zamydliło mu oczy do tego stopnia, że za jego rządów rolnictwo cierpiało największy kryzys. Spór z Rosją, która jest największym importerem produktów rolnych sprawiło, że nasz rynek przesycił się tymi wyrobami, a ich cena spadła tak nisko, że rolnicy zaprzestali zbierać truskawki czy cebulę.

To wszystko sprawiło, że jego partia drastycznie straciła poparcie wśród rolników i w kolejnych wyborach jego partia nie przekroczyła progu wyborczego. Do tego doszła jeszcze seksafera, która pogrążyła Leppera. Zastanawiam się, jak bardzo mógłbym być gruboskórny, żeby wytrzymać te wszystkie upokorzenia, które on sam znosił. Politycy z niego drwili, ludzie się wyśmiewali, a wujek „Google” wywala obrazki, że nie jeden polak się posikał ze śmiechu.

Popełnił samobójstwo, bo prawdopodobnie nie wytrzymał ciśnienia które w ostatnich latach wzrosło niesłychanie mocno. Do tego spadek poparcia wśród swojej grupy społecznej i problemy zdrowotne najstarszego syna, dołożyło paliwa do ognia. Co by o byłym wicemarszałku nie powiedzieć, był człowiekiem dającym nadzieję najsłabszym, ale po zdobyciu tego o co walczył przez 15 lat, zaprzedał się pieniądzom i posiadanemu stanowisku.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

stat4u