7 września 2009 | Polityka

W ostatnich tygodniach nasz “wspaniały” premier pan Donald Tusk obiecał nam, że we wrześniu zdymisjonuje Ministra Skarbu, pana Grada, jeśli do końca sierpnia nie dojdzie do sfinalizowania transakcji między Polskim rządem, a prywatną firmą katarską, która miała zakupić stocznię szczecińską i gdańską. Do transakcji nie doszło, a pan minister nadal siedzi na swoim stołku. Czy to oznacza, że premier dał zapowiedź dymisji, bo nie spodziewał się, że katarscy inwestorzy się wycofają? Czy po prostu jak to już zwykle bywa – kłamał, a po rodakach spłynęło to jak po kaczce? Żadnej opcji nie można wykluczyć, ale jestem pewien co do jednego – wzrośnie mu poparcie.

Zastanawia mnie, czy dalsze utrzymywanie stoczni ma jakikolwiek sens, skoro już nie ma zamówień na statki. Rozumiem, że tysiące ludzi może stracić pracę, nie mówiąc już o setkach firm, które wykonują produkty dla stoczni i które razem z nimi stoczą się na dno. Ale czy warto jest utrzymywać przy życiu firmę, która stacza państwo w finansowy dołek? To my, obywatele musimy utrzymywać państwo, a jeśli jest inaczej, wszystko się z pewnością zawali. Nie chcę żeby moje podatki poszły w górę tylko po to, by dać pracę ludziom, którzy w fizycznym kontekście wcale jej nie mają. Strajkowanie, palenie opon, czy pikietowanie przed domem premiera, to głupota która ciągnąć się będzie tak długo, jak długo będziemy mieć do czynienia z nieudolnym rządem. Skończmy wreszcie z bronieniem „Solidarności”, która teraz zachowuje się jak rząd komunistyczny, dyktując wszystkim swoje wygórowane żądania, a niezadowolenie przelewa na niszczenie kraju.

„Gradobicie”, które miało przejść we wrześniu przez Polskę przewidziane przez premiera, okazało się celnym przewidywaniem, lecz z powodu wyżu zbliżającego się znad Rosji i chłodnych nas powietrza z Kataru, cały kataklizm wisi w powietrzu. Nie wiem czy uczciwe by było, gdyby Minister Skarbu Państwa stracił swoje stanowisko, ale z pewnością było by to uczciwe w stosunku do obywateli, którym premier to obiecał. Cokolwiek będzie mieć teraz miejsce, z pewnością nie zadowoli to stoczniowców. Znów przejdą przez Warszawę, rozpalą ognisko, rozbiją szyby i tłuc się będą z policją. My wszyscy za to zapłacimy, a winnych tych zdarzeń nie będzie. Wszystkim ujdą przewinienia na sucho. Stoczniowcy bez kary, Grad po wojnie będzie miał spokój, a premier stwierdzi, że skoro już wojny nie ma, to „gradobicie” zostawi na później.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

stat4u