Sierpień 2018

„Na zachód od Alice Springs”

29 sierpnia 2018
Kategoria: Blog tagi: , , , ,

Na kanale Ale Kino+ obejrzałem film „Ścieżki” (Tracks). Film opowiada o młodej kobiecie, która postanowiła przejść przez całą Australię – przez pustynię z asyście wielbłądów. Na końcu filmu okazało się, że jest on nagrany na podstawie książki „Na zachód od Alice Springs”, która inspirowana była prawdziwymi wydarzeniami. Kobieta, która przeszła tę pustynię, napisała książkę i na jej podstawie powstał film.

Pomyślałem sobie, że skoro film jest tak zajebisty, to pewnie książka będzie jeszcze lepsza. Tymczasem okazało się, że książka jest niemal nie do zdobycia. Wydana została w 1994 roku i po zakończeniu nakładu zniknęła z półek księgarń. Co jakiś czas można było znaleźć ją na Allegro, ale w cenie tak kosmicznej, że to było szaleństwo. Pewnego dnia, po ponad roku od obejrzenia filmu postanowiłem, że zakupię tę książkę. Zapłaciłem za nią 70 złotych. – Stara, okładka zniszczona, kartki żółte jakby ktoś podtarł nią dupę.

Rzecz jednak w tym, że książka jest słaba. Czytając ją nie mogłem się wkręcić w treść. Przedłużane opisy, a szczególnie jacy to biedni są aborygeni i ogólnie mocno odstaje od wideo produkcji. Można co jakiś czas znaleźć wspólne elementy filmu i książki, jednak gdyby ktoś nie wiedział o związku filmu z książką, to zapewne wielu by się złapało na tym, że widziało inny film i czytało inną książkę.

Książka jest kiepska, bo gdy porównać ją do filmu jest całkiem inna. W filmie zawarto dużo uczuć i przeżyć samej bohaterki. – Kobiety, która miała wewnętrzną potrzebę przejść przez pustynię w asyście wielbłądów, co wydawało się nie tylko jej, ale przede wszystkim całemu jej otoczeniu jako głupi pomysł, w dodatku niemożliwy do zrealizowania. W książce ciągle opisuje aborygenów, jak to biali zabrali im ich tereny, jak to żyją w rezerwatach i chleją alkohol. Odnosi się wrażenie, że książka „Na zachód od Alice Springs” jest o aborygenach, a film o Robyn Davidson – bohaterce, która przeszła przez pustynię.

Zastanawiam się, czy rzeczywiście tak jest z tą  książką i filmem, że film jest lepszy? Książka został napisana w latach 70-tych ubiegłego stulecia, a film nagrany był kilka lat temu, w dodatku przy udziale samej autorki książki i tym samym bohaterki. Może po prostu po latach lekko ubarwiono scenariusz filmu, albo po prostu bardziej skupiono się na samej bohaterce. Czy to słynne powiedzenie – „najpierw przeczytaj książkę, a później obejrzyj film”, ma się do tej sytuacji jak należy? Sam już nie wiem, ale mam wrażenie, że gdybym książkę przeczytał najpierw, to pewnie nigdy nie starałbym się obejrzeć filmu. W moim przypadku film wywarł na mnie na tyle duże wrażenie, że usilnie szukałem książki. Obstaję jednak przy tym, że film jest lepszy niż książka…

Będąc przy filmie warto podkreślić, że urzekło mnie w nim to, że wewnętrzne przeżycia głównej bohaterki pokrywają się z moimi. Sam mam czasami ochotę obudzić się, wsiąść w samochód i pojechać nie wiem gdzie, nie wiem po co i nie wiem dlaczego? Tak po prostu, jakaś wewnętrzna siła, moja natura mówi mi – zrób to, ale rozum podpowiada – stracisz wszystko co masz…

Film polecam wszystkim, a szczególnie tym, którzy są wewnętrznie rozdarci między tym, co mówi serce, a tym co podpowiada rozum. Film daje wiele do myślenia i przekonuje nas do tego, że czasami warto pójść za głosem serca – tego mniej mądrego, ale wewnętrznie wołającego głosu. Mimo, że film obejrzałem już ponad rok temu, nadal na jego myśl wyzwalają się we mnie pozytywne i wielkie emocje….

Dudelange – Legia 4:3 w dwumeczu

16 sierpnia 2018
Kategoria: Futbol tagi: , , , , ,

Kto oglądał dwumecz mistrza Luksemburga Dudelange z mistrzem Polski Legią wie, że polski klub przegrał z kretesem. To wstyd nie tylko dla samej Legii Warszawa, ale także dla całej polskiej piłki. Skoro najlepszy klub zeszłego sezonu naszej ligi przegrał dwumecz z piłkarzami z Luksemburga, to znak, że nasz poziom piłkarski spłyca się niesłychanie. Z roku na rok wydaje się dostajemy wpierdol w eliminacjach z coraz to słabszymi klubami.

Porażka ta, oprócz poziomu naszej ligi pokazuje dobitnie, że właściciel Legii pan Mioduski nie jest odpowiednim człowiekiem na odpowiednim miejscu. Zmiany trenerów amatorów co kilka tygodni, to pokaz słabości i bezradności właściciela klubu.

Legia przegrała mecz u siebie 1:2 i zremisowała na wyjeździe 2:2, przegrywając go już 0:2. To wręcz nieprawdopodobne, żeby zawodowi piłkarze dostali tak sromotną lekcję od amatorów z Luksemburga. Jestem już teraz dobitnie pewny, że takiego „osiągnięcia” już nikt nigdy nie przebije z naszych klubów. Choć nie ma co zaklinać rzeczywistości, już nie raz myślałem, że niżej upaść się nie da. Tymczasem na trzeciej rundzie eliminacyjnej do ligi europejskiej zakończył się sen o Europie dla Legii Warszawa z mistrzem Luksemburga…

Co dalej z Dudelange? – W klubowym korytarzu, w muzeum i w mediach, będą ten sukces wspominać przez najbliższe 20-30 lat…

Co dalej z Legią? Czy klub zmuszony będzie sprzedać kilku wartościowych piłkarzy (na tę chwilę nie wiem którzy to), by załatać dziurę finansową w klubowej kasie? Czas pokaże…

Paraliż senny

12 sierpnia 2018
Kategoria: Media tagi: , , , ,

Obejrzałem przypadkowo w telewizji film „Dead Awake”, którego opis brzmi tak:

Siostra bliźniaczka Kate Bowman nieoczekiwanie umiera podczas snu. Kobieta za wszelką cenę chce poznać prawdziwy powód jej śmierci. Dowiaduje się, że na krótko przed śmiercią ofiary opowiadają o nawiedzającej ich nocą nadprzyrodzonej sile. Ponadto, wszyscy cierpieli na tzw. „paraliż senny”, czyli przerażającą chorobę unieruchamiającą swoje ofiary podczas snu. Kate zgłębiając sprawę naraża się na gniew tajemniczego stworzenia, które zaczyna prześladować ją i jej przyjaciół. Musi zmierzyć się z demoniczną siłą i powstrzymać rozpętany koszmar.

Z przyjemnością obejrzałem film, choć do najlepszych nie należy. Po jego seansie w „Google” wpisałem hasło „senny paraliż”. – Niemal mnie sparaliżowało, gdy dowiedziałem się, że taka choroba (przypadłość) istnieje naprawdę. W szoku byłem, gdy czytałem objawy tej choroby, które zupełnie pokrywały się z opisem w filmie. Na początku myślałem, że chorobę tą wymyślono na potrzeby scenariusza, a tymczasem okazuje się, że przypadłość tą wykorzystano w filmie, dodając jej bardziej horrorowatego smaczku.

Głównym objawem tego stanu jest kompletny lub częściowy bezwład ciała, przemijający paraliż ramion, nóg i górnej części tułowia. Niekiedy pojawia się silne i nieuzasadnione uczucie niepokoju, strach, przerażenie lub poczucie utraty kontroli nad rzeczywistością. Rzadko występują halucynacje wizualne lub dźwiękowe, które przez osobę dotkniętą tą dolegliwością są opisywane jako odwiedziny obcych istot lub złych mocy.

Osoba cierpiąca na paraliż senny często gwałtownie wybudza się ze strachem, ponieważ jest przekonana, że ktoś lub coś uciska jej klatkę piersiową i uniemożliwia złapanie oddechu. Mimo starań osoba taka nie może się poruszyć, otworzyć oczu ani wydać żadnego dźwięku. Na szczęście stan ten w dość krótkim czasie sam ustępuje. Paraliż senny nie jest więc groźny dla zdrowia.

www.poradnikzdrowie.pl/

Kurwa! Opis zaburzeń brzmi jak „Opowieści z krypty”. Aż przeleciały mnie ciarki po całym ciele, a gdy zacząłem czytać komentarze osłupiałem.

Ja zmagalem sie z paralizem przysennym przez kilka lat. Rozpoczelo sie gdy mialem miejwiecej 16 lat i trwalo ok 10 lat, chociaz powtarzalo sie sporadycznie rowniez pozniej. Najczesciej mialem wrazenie ze ktos podchodzi do lozka i stoi obok niego, czasami slyszalem jego oddech,szepty,dziwne dzwieki.Zdarzalo sie ze widzialem rowniez ciemna postac.Kilkakrotnie czulem, ze cos siada mi na klatce piersiowej.W innych przypadkach czulem, ze wyszedlem ze swojego ciala, nawet czasami widzialem wlasne cialo z gory.Bylem przekonany, ze moglbym udac sie w dowolne miejsce, ale balem sie, ze nie wroce do wlasnego ciala. We wszystkich tych przypadkach nie moglem sie ruszyc.Poczatkowo panicznie balem sie, ale z czasem nauczylem sie z nim iwalczyc. Staralem sie miarowo oddychac i po woli (zawsze zaczynalem od malego palca u nogi) ruszac konczynami.Z czasem udalo mi sie opanowac strach.Powyzsze sytuacje zdazaly sie coraz rzadziej, a nawet gdy nastapily juz sie tak nie balem i szybciej ustepowaly.Ktos powyzej napisal, ze celowo oddzielal sie od swojego ciala, ja wiem ze to prawda tez umialbym to zrobic, ale zawsze zabraklo mi odwagi.

I kolejny komentarz.

Od kiedy pamiętam czyli od 30 lat (mam 34 lata). Kilka razy na noc, czasem trwa to nawet 2 godziny. Przy czym działa to jak sinusoida, przez 3-4 lata codziennie, potem 3-4 lata sporadycznie, może raz na tydzień (akurat teraz mam takie okres). To jest taki cykl, całe życie tak mam. Dziwne postacie, głosy mówiące i krzyczące do mnie różne rzeczy, otwierające się żyły na rękach z których krew płynie ciurkiem i rozlewa się po pościeli, włączający się telewizor z przerażającymi obrazkami, ludzkie zwłoki przybite do ścian w pokoju, rysunki na ścianach, czarna mgła pod sufitem, śpiewy nie wiadomo skąd, trzaskanie drzwiami jakby ktoś próbował wejść do pokoju i coś w rodzaju obłoku czarnej mgły pod sufitem. Oczywiście nie możesz się ruszyć, ciężko oddychać i człowiek ma wrażenie, że coś na nim usiadło i go przygniata. To tylko przykłady, jest tego o wiele więcej – zawsze się śmiałem, że mógłbym pisać scenariusze do horrorów bo inspiracji mam cały zapas  W panikę wtedy nie wpadam, z biegiem lat nauczyłem się z tym postępować – mam świadomość, że to nie dzieje się naprawdę i tylko głowa płata mi figle. Gorzej, że do roboty chodzę kompletnie niewyspany.

Przyznacie, że komentarze, jak i opis tej choroby brzmi jak dolegliwość wymyślona na potrzeby prima aprilis. Podobno „paraliż senny” dotyczy wszystkich ludzi, tylko niektórzy nie mogą się z niego wybudzić. „Paraliż senny” sprawia, że nasze ciało np. podczas snu, w którym biegniemy – nie biegnie. Głowa odcina ciało i nasze sny pojawiają się tylko w naszych umysłach.

Film „Dead Awake” nie jest jakimś filmem, który podbijał będzie Hollywood i zbierał statuetki. Jednak sam pomysł na film, stworzony na podstawie prawdziwej dolegliwości, na którą zapewne cierpi spora część społeczeństwa, w dodatku połączona ze straszną postacią i śmiercią zwróci na siebie uwagę. Ci, którzy nie mają tych strasznych objawów zapewne dowiedzą się, że takowe istnieją. – To właśnie dodaje smaczku temu filmowi…

Rodzice

8 sierpnia 2018
Kategoria: Blog tagi: , , , , , , ,

Gdy byliśmy dziećmi nie zastanawialiśmy się nad życiem naszych rodziców. Są, bo być muszą, chodzą do pracy, śpią w jednym łóżku, idą na wywiadówkę, ciągle czegoś chcą, cały czas się wymądrzają i dają „dobre rady”. Kompletnie nas nie interesuje jak się poznali, jak wyglądało ich dzieciństwo, jak wchodzili w dorosłość, jak czują się jako rodzice, bo skupiamy się tylko na sobie…

Przechodzimy przez życie, rodzice stają się coraz to mniej potrzebni. Poznajemy ludzi, aż wreszcie postanawiamy, że „ta” kobieta będzie moją żoną. – Bo mamy wspólne zainteresowania, bo seks jest świetny, bo życie razem wydaje się tym, czego w życiu pragniemy najbardziej…

Rodzi nam się syn, więc planujemy, że zmienimy mieszkanie na większe, a może wybudujemy dom? Musimy kupić większy samochód, bo w stary nie wejdzie wózek. Chyba czas zmienić pracę, bo masz za mało kasy na takie zmiany… Twoja żona opiekuje się dzieckiem w sposób wręcz irracjonalny. – Chucha i dmucha na malucha, i sprawdza dupę po każdym pierdnięciu, czy czasami nie ma odparzeń…

Zatracacie się w świecie dziecka i zmian w życiu. Twoja żona patrzy tylko na syna, Ty wydajesz się być już kompletnie nie potrzebny. – No dobra, masz kasę, więc jesteś jednak coś wart, ale nie jesteś wart nic więcej niż pieniądze, które masz. Twoja sperma zamieniła się w dziecko, które w pewnym sensie stała się dla Twojej żony przekleństwem, bo nie może już pójść na dyskotekę, by się rozerwać, a z drugiej strony dała Twojej żonie wymarzone dziecko, które jest jej oczkiem w głowie…

Relacje między Wami spierdolone są do szpiku kości i chyba tylko amputacja mózgu Twojej żony może sprawić, że zmieni obraz twojej postaci na człowieka dobrego, uczynnego i dbającego o rodzinę. Kobieta zaczyna widzieć w swoich oczach męża jak wroga i stara się wychować SWOJEGO syna (choć nie jest tylko jej dziełem), w kogoś całkiem innego niż tatuś…

Zaczynasz patrzeć na swojego syna jak na wroga. Gdy on się pojawił, zniknęła Twoja ukochana kobieta, dla której wcześniej oddałbyś wszystko. Twoje życie zamienia się w ciągłe czekanie – może dziś będziemy się kochać, nie widziałem gołej kobiety od dwóch lat, siedmiu miesięcy, trzech tygodni i pięciu dni. Ale przychodzi wieczór, a Twoją żonę boli głowa, cały dzień „męczyła” się z dzieckiem, a Ty sobie siedziałeś spokojnie w pracy…

Wracasz więc codziennie z roboty, robisz sobie kanapki, bo żona nie zrobiła obiadu. Siadasz przed telewizorem, otwierasz gazetę, albo po prostu włączasz komputer. Chodzicie sobie po jednym mieszkaniu, kompletnie nie zwracając uwagi na siebie. Twój syn dorasta, chodzi do szkoły, gra w piłkę na dworze….

Mijają lata, wasz syn uważa swoich rodziców za idealną parę. Idzie na studia, kończy je, wyprowadza się z domu. Chce stworzyć swoją rodzinę i marzy o tym, by była tak wspaniała jak ta, w której grał rolę kochanego dziecka…

Błędne koło życia zamyka się w naszych pierdolonych czterech ścianach. Obserwujemy grę we „wspaniałą rodzinę” i chcemy w przyszłości stworzyć swoją, tak samo idealną ja ta, w której się wychowaliśmy. A później pojawia się rzeczywistość, która sprawia, że nie chcesz być dorosłym. Nie chcesz już być mężem, żoną, ojcem, matką. Chcesz być tym dzieciakiem, które w najszczęśliwszych czasach swojego życia grało na Nintendo i ratowało księżniczkę w Super Mario Bros…

I facet już wie, że księżniczki występują tylko w grach i filmach. Kobieta też zrozumiała, że nigdy nie przyjdzie po nią ten Super Mario. Życie to nie gra. Życie to nie film. Życie może stać się bajką, ale tylko pod warunkiem, że każdy poziom przejdziesz po swojemu…

stat4u