Luty 2018

ESA37 czy ESA34?

25 lutego 2018
Kategoria: Futbol tagi: , , , ,

PZPN, Ekstraklasa i prezesi polskich klubów piłkarskich zatwierdzili zmiany w piłkarskiej Ekstraklasie od sezonu 2019/20, czyli od czasu, gdy obowiązywać będzie nowa umowa na prawa do transmisji. Były dwa pomysły na Ekstraklasę:

  • Pozostajemy przy ESA37, czyli tak jak do tej pory podział na sezon zasadniczy i finałowy z podziałem na grupę spadkową i mistrzowską bez podziału punktów;
  • Projekt ESA34 zakładał zwiększenie liczby klubów w Ekstraklasie do 18, bez podziału na grupy, czyli każdy z każdym, cały sezon 34 kolejki. Trzy ostatnie drużyny spadają z Ekstraklasy.

Niestety z tych dwóch pomysłów wyszedł mały Frankenstein i Ekstraklasa będzie rozgrywana tak jak do tej pory (ESA37), czyli sezon podzielony będzie na rundę zasadniczą i finałową, z podziałem na grupę mistrzowską i spadkową bez podziału punktów, ale za to z ligi spadać będą trzy drużyny, a nie jak do tej pory dwie.

Nie wiadomo jeszcze, jak wyglądać będzie sprawa awansów z pierwszej ligi, ale PZPN chce, aby dwie drużyny z I ligi awansowały bezpośrednio, a trzecia drużyna wyłoniona była w barażach tak samo jak w Championship. – Trzecia drużyna zagrałaby baraż z szóstą, a czwarta z piątą. Zwycięzcy par zagraliby o awans do Ekstraklasy.

PZPN postanowił także, że nie będzie przyzwolenia na granie na innym stadionie niż swój. Oznaczałoby to, że klub, którego stadion nie dostanie licencji na Ekstraklasę, nie będzie w niej grać. Biorąc pod uwagę dzisiejsze standardy stadionowe w I lidze, mam wrażenie, że tylko Podbeskidzie Bielsko-Biała (miejsce 12.) i GKS Tychy (miejsce 14.) miałyby możliwość gry w Ekstraklasie. Jednak ani jedna, ani druga w tym sezonie nie walczy o awans, a raczej o to, by nie spaść o szczebel niżej.

Infrastruktura stadionowa poprawia się w Polsce, ale praktycznie w tej chwili z I ligi dwie, a może ze trzy zespoły mają stadion, który spełnia warunki Ekstraklasy. Czy to znaczy, że jeśli pierwsza trójka nie będzie mieć stadionu, to z Ekstraklasy nie spadną trzy ostatnie, czy może awansują do niej drużyny, które sportowo są na dole tabeli, ale za to mają odpowiedni stadion?

Uważam, że na tą chwilę, awans trzech drużyn z I ligi przy 16-zespołowej Ekstraklasie to zbyt dużo. Mamy zbyt mało stadionów dobrej jakości, a poza tym więcej słabych klubów wśród mocnych to tak naprawdę obniżenie poziomu, a nie jego zwiększenie. Obawiam się także, że drużyny spadające z Ekstraklasy, które mają dobre stadiony, będą musiały z powodów finansowych sprzedawać zawodników i prawdopodobnie zamiast walczyć o powrót do Ekstraklasy, będą walczyć o pierwszoligowy byt.

Warto dodać, że wymogi stadionowe wymogami stadionowymi, ale nowe przepisy mówią o tym, że każdy klub w Ekstraklasie ma mieć trzy boiska treningowe, z czego jeden ze sztuczną murawą, a drugi z podgrzewaną murawą. To problem na tyle istotny, że większość klubów Ekstraklasy nie spełnia tych warunków dziś, nie mówiąc już o klubach z I-ligi.

Wszystkie te zmiany mają na celu ładne opakowanie produktu, który będzie można sprzedać za grube pieniądze. Fajnie, że infrastruktura wchodzi na coraz to wyższy poziom. Przypominam sobie stadiony i mecze w drugiej połowie lat 90-tych, to był po prostu dramat. Niestety nasza liga za cholerę nie chce drgnąć w stronę lepszego poziomu sportowego. Mecze Ekstraklasy ogląda się strasznie. Męczarnie jakie przeżywam przed ekranem telewizora sprawiają, że nie obejrzałem całego meczu Ekstraklasy od kilku lat.

Niestety jakość piłkarzy w klubach nie zwiększy żaden przepis. Także liga nie będzie bogatsza, jeśli jej poziom się nie zwiększy. Zasada jest taka, że prawa do ligi angielskiej kupują na całym świecie, bo nawet mecze na dnie tabeli są widowiskowe i emocjonujące. Jeśli to się u nas nie zmieni, nikt nie kupi praw za większe pieniądze, niż te z poprzedniego kontraktu…

Olimpijskie zakłamywanie rzeczywistości

17 lutego 2018
Kategoria: Blog tagi: , , , , , ,

Olimpijska reprezentacja Rosji została wykluczona z zimowych igrzysk olimpijskich, ponieważ wykryto wielką aferę dopingową w tej federacji. Wielu zawodników zażywało środki dopingujące, podobno nie będąc tego świadoma. Wydaje się to mało realne, ale nie w tym rzecz….

Rzecz w tym, że reprezentacja Rosji została wykluczona z zimowych igrzysk olimpijskich w Pjongchangu, ale i tak występują na niej zawodnicy pochodzący z Rosji. Nie mogą oni występować w barwach narodowych, ani nawet pod własną flagą. Występują pod flagą olimpijską i nazwą – „Olympic Athletes from Russia” (OAR) co w polskim znaczeniu brzmi Olimpijscy sportowcy z Rosji.

Ma się rozumieć, że reprezentacja Rosji została wykluczona z turnieju, ale zawodnicy, u których dopingu nie wykryto we krwi, startują na nich pod inną flagą. Pytanie brzmi: – Po co się oszukujemy? W jakim celu? Skoro występuje zawodnik z Rosji, bo jest „czysty:, to dlaczego nie może oficjalnie reprezentować swojego kraju, tylko upokarza się go na oczach miliardów ludzi, którzy te igrzyska oglądają? Dlaczego dotyka tych sportowców zbiorowa kara za to, że są czyści?

I tak mi jakoś na myśl przyszło. Tyle się mówi o rosyjskiej propagandzie, a tymczasem wspaniały świat demokratyczny oszukuje miliardy kibiców na całym świecie, karząc występować zawodnikom z Rosji pod inną flagą i nazwą. – Zawodnikom, którzy nie brali dopingu i którzy pracowali przez całe życie tylko po to, by wystąpić – być może w jedynej olimpiadzie w swoim życiu. I gdy już występują, nie mogą robić tego godnie, z podniesioną głową, nosząc godło na swojej piersi i idąc z flagą swojego kraju. A gdy staną na najwyższym miejscu podium, nie odsłuchają swojego hymnu.

Brzydzę się takimi igrzyskami. Czuję wstręt do nich i zamiast pamiętać je z powodu jakiegoś sukcesu sportowego, będę je pamiętał tylko dzięki wykluczeniu rosyjskiej kadry. Widać, że propaganda i to jeszcze ta z najwyższego szczebla i poziomu, nie jest tylko wielką siłą Rosji, ale także świata demokratycznego, który oszukuje nas dla swoich idei i osiągania korzyści…

Radiowe stacje sportowe

11 lutego 2018
Kategoria: Media tagi: , , , , ,

Pierwszego lutego 2018 roku wystartowała stacja radiowa „Zapinamy Pasy„, której założycielami są m.in. Tomasz Smokowski i Andrzej Twarowski, którzy pod koniec zeszłego roku odeszli z Canal+ po ponad 20-tu latach pracy. Natomiast 9 lutego, w dniu otwarcia Igrzysk Olimpijskich jak i startu piłkarskiej Ekstraklasy po przewie zimowej, ruszyło konkurencyjne radio sportowe „Weszło FM„, którego założycielem jest Krzysztof Stanowski.

Gdy po raz pierwszy usłyszałem o pomyśle stworzenia radia internetowego o tematyce sportowej, to pomyślałem sobie, że to kiepski pomysł. Podczas słuchania jednej jak i drugiej stacji szybko zrozumiałem, jak bardzo się myliłem. Tak szczerze mówiąc nie ma w Polsce stacji telewizyjnej i radiowej, która zajmowałaby się tylko i wyłącznie sportem. Kiedyś był kanał Orange Sport Info, który był na pierwszym miejscu mojej listy, bo były w nim ciekawe i wyczerpujące tematy dotyczące piłki nożnej…

Dziś praktycznie o sporcie można jedynie poczytać w internecie i w sumie na tym kończą się informacje sportowe. W radiu powiedzą coś raz na 5 godzin, w stacjach telewizyjnych o tematyce sportowej próżno szukać informacji, a w obu wymienionych przeze mnie nowych stacjach radiowych o sporcie mówi się non-stop.

Nieraz słyszałem relację z meczu piłkarskiego w radiu, ale mecz Zagłębie Lubin – Legia Warszawa  komentowany na Weszło FM, to było mistrzostwo świata. Miało się wrażenie, że komentują mecz lepszej ligi. Oglądałem mecz na Canal+ i włączyłem komentarz na Weszło FM. Gdyby tak komentowano ligę polską, zapewne miałaby o wiele więcej sympatyków. Oprócz relacji na żywo, stacje nadają mnóstwo wywiadów, prowadzą rozmowy z gośćmi i  informują na bieżąco o sporcie.

Wróżę tym stacjom wielki sukces. Nie wiem, czy któraś z nich będzie musiała po jakimś czasie pierdolnąć w ramach konkurencji, ale obie mają w sobie potencjał. Stacja Smokowskiego i Twarowskiego – jak komentują użytkownicy internetu jest bardziej spięta i poważna, a ta Stanowskiego wyluzowana i na wesoło. I sumie te dwie różnice mają wielkie znaczenie. Jak już nie masz ochoty słuchać szydery o naszych piłkarzach, sędziach i lidze polskiej na Weszło FM, to przełączasz się na Zapinamy Pasy i słuchasz na poważnie, bez obelg i obrazy. Poza tym na Weszło FM o Legii Warszawa mówi się „nasi”, czyli wiadomo, że Legia jest dla nich najważniejsza, a reszta to „oni”. Na Zapinamy Pasy nie ma podziału na „nasi” i „oni więc można powiedzieć, że pod tym względem dział sportowy jest tu bardziej – może nie obiektywny, co neutralny.

Często internauci pytają, czy któraś z nich będzie nadawana w eterze? Prawdę mówiąc, nie wiem czy którejkolwiek stacji by się to opłacało. Żeby nadawać w eterze, trzeba by posiadać koncesję i władować mnóstwo kasy na emisję sygnału. W dodatku biorąc pod uwagę fakt, że stacja Weszło FM będzie bardziej kontrowersyjna – to tylko kwestia czasu, jak na antenie najebani prowadzący będą umilać czas słuchaczom (co mi się podoba), to zapewne szybko by stracili nie tylko koncesję, ale i kupę kasy na kary od Krajowej Rady Radiofobii i Teleschizy.  W dodatku w dobie wszechobecnego internetu, włączenie radia na smartfonie, tablecie czy komputerze, to żadem problem. I nie ma też znaczenia, czy mieszkasz na wsi, czy w mieście. Czy jesteś w Polsce czy na świecie. – Masz dostęp do internetu, masz dostęp do obu stacji…

„Każde słowo może zostać wykorzystane przeciwko tobie”

5 lutego 2018
Kategoria: Blog tagi: , , , ,

Chcę Wam opowiedzieć krótką historię pewnej kobiety, aroganckiej i oceniającej wszystkich dookoła, nie widzącej w swoim zachowaniu żadnych wad. Pierwsza i druga opowieść dotyczy samochodu, ale w skrajnie innych sytuacjach…

Kobieta wycofuje swoim samochodem z garażu wartym niespełna 200 tysięcy złotych. Mąż siedzi w domu, syn stoi przed garażem, a w samochodzie siedzi „ona”. W środku kamera cofania i monitor pokazujący widok z tyłu. Nie zapominajmy, że samochód wyposażony jest także w lusterka. Wykonując manewr cofania uderza w samochód swojego męża – też wart tyle samo co jej, bo kupili sobie dwa takie same, różniące się kolorem. Co się dzieje?

Szał, skomlenie, lament i szaleństwo:

  • Dlaczego jej syn nie powiedział, że jedzie na samochód ojca?
  • Dlaczego mąż nie wstawił samochodu do garażu?
  • Zrzuciła nawet winę na pracowników wykonujących remont elewacji u sąsiadów. Było głośno przed siódmą, więc się nie wyspała.

Ani jednego zarzutu w swoją stronę. Kompletnie ślepa na swoje zachowanie, jakby to nie ona cofała. Jakby to jej mąż celowo postawił samochód przed garażem. Jakby to syn nie chcąc trafić do szkoły, bo tam miała go zawieźć, celowo nie powiedział jej, że zaraz przyjebie. No i na koniec pracownicy firmy remontowej powinni przyjąć część winy na siebie…

Druga historia tej samej osoby również dotyczy samochodu, ale w innej sytuacji. Śnieg sypie niemiłosiernie, drogi usłane 15 centymetrami śniegu, samochody poruszają się w żółwim tempie, więc księżniczka wpada na świetny pomysł – wyprzedzam. Wyprzedza samochód mając na liczniku około 80 km/h. W momencie wyprzedzania zarzuciło samochodem, okręcając nim kilka razy dookoła. Tylko jakiś dziwny zbieg okoliczności sprawił, że samochód nie wypadł z drogi, nie uderzyli w drzewo i że nie przyłożył w nich samochód, który był wyprzedzany. I wiecie co powiedziała? – Gdzie są drogowcy?!

Gdy słyszę hasło – „gdzie są drogowcy” od razu otwiera mi się scyzoryk w kieszeni. Kobieta skończyła studia, ma własną firmę, wychowuje trójkę dzieci, więc wydaje się, że jest na tyle inteligentna, że sama potrafi ocenić, jakie są warunki na drodze i skoro wiezie w samochodzie swoich bliskich, a nie gnój, to powinna dbać także o ich bezpieczeństwo. I nie potrafi także zrozumieć, że choćby było 5 razy tyle pługo-piaskarek na drodze, to i tak nie będą oni w stanie odśnieżyć dróg w 5 minut, bo księżniczka sobie tego życzy. A gdy pada intensywnie śnieg, to nawet takie odśnieżanie nie ma sensu, co powinna dobrze wiedzieć, bo często sama odśnieża swoje podwórko i zapewne doskonale wie, że jak zacznie odgarniać śnieg w czasie intensywnych opadów, to zanim skończy z tyłu już nasypie.

I żeby jeszcze zrozumiała, że popełniła błąd, że jechała za szybko, że życie jej i osób jej towarzyszących zależało od niej, no to jeszcze chuj. Ale ona kompletnie nie rozumie sytuacji skomląc i płacząc w stronę Zarządu Dróg, który w porę nie odśnieżył drogi i nie rozwinął czerwonego dywanu na czas jej przejazdu.

Bardzo się cieszę, że tacy ludzie mnie otaczają. To właśnie dzięki takim ludziom i takim postawom zastanawiam się dwa razy, zanim coś powiem. Pamiętaj, że każde słowo może zostać wykorzystane przeciwko Tobie, tak samo jak ja w tym wpisie wykorzystałem każde słowo wypowiedziane przez tą kobietę, by napisać krótką historię…

stat4u