Marzec 2017

Akcja policji „prędkość – zero tolerancji”

28 marca 2017
Kategoria: Blog tagi: , , , , ,

Wielkopolska policja w niedzielę 19 marca wprowadziła kilkudniową akcję „prędkość – zero tolerancji”. Chodziło głównie o to, że policjanci kontrolowali prędkość w zmasowanej liczbie patroli i co ważne, nie tolerując nawet najmniejszego przekroczenia limitu. Na początku pomyślałem sobie, że ta akcja jest głupia, że wszystko robione jest tylko po to, by nałapać mandatów i cieszyć się ze statystyk, a co za tym idzie wmówić sobie, że dzięki policji jest bezpieczniej.

Po wprowadzeniu tej akcji zauważyłem na drogach całkiem odmienionych kierowców. W terenie zabudowanym grzecznie, sznurem, z dużymi odległościami od siebie, a poza terenem zabudowanym 90 km/h bez pędzenia na złamanie karku i wyprzedzania na trzeciego. Wszystko na drodze wydawało się takie idealne i wręcz niesamowite. Ze szczególnym okrucieństwem podkreślę raz jeszcze, że odstępy między samochodami były duże, bo tak naprawdę nikt nikogo nie chciał wyprzedzać. Gdy w  normalnych warunkach drogowych bez akcji policyjnej jedzie ktoś w terenie zabudowanym 50 km/h, to z tyłu wiszą mu na zderzaku by go wyprzedzić lub popędzić. Teraz tego nie było.

Nie wiem, czy wprowadzenie tej akcji miało jakiś wpływ na bezpieczeństwo na wielkopolskich drogach. Uświadomiła mi ona jednak jedną ważną rzecz. – Jeśli jesteśmy pod pręgierzem i nie tolerujemy łamania przepisów, potrafimy jeździć samochodami jak cywilizowani ludzie. Mimo tego że jeździło się wolniej, jazda była płynna, przyjemna i bez nerwów. Zapewne zaraz po zakończeniu akcji „prędkość – zero tolerancji” będę lekko naginał przepisy w ramach przyjętej tolerancji, ale nie mam nic przeciwko temu, by taką akcję ogłoszono w całej Polsce i to bez ograniczeń czasowych…

Powraca wątek wolnej niedzieli od handlu

21 marca 2017
Kategoria: Polityka tagi: , , , ,

Już jakiś czas temu pisałem na temat handlu w niedzielę. Niestety temat ten powraca, bo jak to już bywa „rząd dba” o potrzeby obywateli, a ci skierowali projekt obywatelski by zabronić handlu w niedzielę. Oczywiście rząd przychylił się do niego i z chęcią wprowadzi go w życie. Prywatnie powiem, że mam to w głębokim poważaniu, czy markety będą w niedzielę otwarte czy nie, ale nie w tym tkwi problem.

Problem tkwi w tym, że ustawa zabraniająca handlu w niedzielę ma skończyć z nieludzkimi praktykami w dużych sieciach handlowych. Ludzie pracujący 7 dni w tygodniu po kilkanaście godzin dziennie to podobno standard. O mało co uwierzyłbym w to pierdolenie, ale chyba nie do końca o to chodzi. Tak naprawdę sprawami związanymi z nieludzkim traktowaniem pracownika powinna się zająć Inspekcja Pracy, a nie ustawa zabraniająca handlu.

Może jeszcze wprowadźmy zakaz jazdy pojazdami silnikowymi w niedzielę, bo w sobotę potencjalnie wielu z takich kierowców może być po imprezie, a co za tym idzie jeździć w niedzielę pod wpływem alkoholu. Wprowadźmy zakaz pracy na nocną zmianę, bo w nocy się śpi, a nie pracuje. Wprowadźmy także zakaz wyjazdu do ciepłych krajów zimą, bo zima jest od tego by wypizgnąć, a nie po to, by się opalać.

I tak o to brniemy w durne, wyssane z palca ustawy zakazujące handlu w niedzielę pod karą wysokiej grzywny, a nawet kary więzienia. Po to powstała Inspekcja Pracy, by monitorować przedsiębiorców. Niech to robią na zmasowaną skalę i sprawdzają czas pracy. Jeśli jakiś pracownik jest traktowany w nieludzki sposób przez pracodawcę, niech to zgłosi. Jeśli kierowca napierdoli się w sobotę, a w niedzielę będzie jeździł samochodem pod wspływem alkoholu, to niech kurwa złapie takiego policja, a sąd wpakuje go za kraty. Nie wprowadzajmy przymusowego zakazu tylko dlatego, że ktoś nie przestrzega zasad gry…

Masz kartę, że możesz być dawcą organów? – Możesz ją wyrzucić!

12 marca 2017
Kategoria: Blog tagi: , ,

Swojego czasu szlachetne wydawało się być dawcą, w razie “komplikacji z życiem”. Wyrabiano więc karty dawcy, noszono w portfelu i w razie potrzeby pobierano organy do przeszczepu. Niewielu pewnie to wie, ale od 2005 roku wiele się zmieniło:

Zgodnie z ustawą z dnia 1 lipca  2005 pobrania komórek, tkanek i narządów ze zwłok ludzkich można dokonać, jeżeli osoba zmarła nie wyraziła za życia sprzeciwu.

Oznacza to mniej więcej tyle, że dziś dawcą może być każdy z nas. Jeśli lekarz stwierdzi “śmierć mózgową” (cokolwiek to znaczy), może przeznaczyć twoje organy do przeszczepu. Niby szlachetne, niby uczciwe i w sumie po chuj ci coś, co będzie ci w trumnie zbędne?. – Ale z drugiej strony trzeba pamiętać o czymś takim jak biznes. A transplantologia to ogromne pieniądze i nie mówię tu o operacji, lecz o sprzedawaniu narządów.

Rozumiem, że ojciec chorego dziecka, które może przeżyć tylko dzięki przeszczepowi odda każdy grosz, by żyło. A gdy trafi to na bogatego rodzica, to zapłaci nawet setki tysięcy złotych. Wiadomo też, że po drugiej stronie stoi lekarz, który niekiedy może stać się decydentem czy przeżyjesz czy nie. A jeśli Twoje organy mogą być przydatne i w dodatku idzie na tym zarobić, to dlaczego nie?

Dlatego to właśnie, by uchronić się od “niepotrzebnej śmierci”, warto wypełnić wniosek “Centralnego Rejestru Sprzeciwów”. Wystarczy go pobrać, wysłać listownie, odebrać potwierdzenie i nosić je przy sobie. W razie gdyby jakiegoś lekarza korciło do “odłączenia” ciebie czy twoich bliskich, ta karta uchroni was przed pobraniem organów. Tak, wiem, mało szlachetne, ale pamiętajcie, że w świecie pieniędzy i obłudy jesteście tylko workiem kasy, który nosicie w sobie.

Poza tym warto też wspomnieć, że może przytrafić się wam taka sytuacja, że ktoś wam bliski może mieć wypadek, a lekarz bez waszej zgody, bez informowania was może takiego pacjenta odłączyć od aparatury podtrzymującej życie i pobrać organy. Sprzeciw rodziny nie ma tu nic do rzeczy. Dowiecie się na końcu, że organy zostały pobrane, a może i się nie dowiecie i taki będzie finał…

stat4u