Styczeń 2017

Fiat w abonamencie?

23 stycznia 2017
Kategoria: Blog tagi: , , ,

Jak pewnie większość z Was, tak i ja oglądając reklamy nie przywiązuję do nich wielkiej uwagi. Jeśli jednak słuchasz czegoś przez kilka tygodni dzień w dzień po kilka razy, to jednak trafi ona gdzieś do głowy. Jedna z reklam mówi, że można wziąć Fiata w abonamencie!

Wpisy sponsorowane na stronach oprócz przedstawienia oferty zadają pytanie. – Skoro można zakupić telefon w abonamencie, to dlaczego nie kupić samochodu? I przyznaję się bez bicia, że oferta wydaje się być ciekawa. Co prawda na razie Fiat daje dostęp jedynie do modelu Fiat 500 za 765 złotych miesięcznie przy umowie na 11 i 23 miesiące, Fiat 500L za 1125 złotych miesięcznie przy umowie na 11 miesięcy i 960 złotych miesięcznie przy umowie na 23 miesiące oraz Fiat 500X za 1750 złotych miesięcznie przy umowie na 11 miesięcy i 1450 złotych miesięcznie przy umowie na 23 miesiące. Przy zawarciu umowy na 11 miesięcy, możesz przejechać nim maksymalnie 12 tysięcy kilometrów, a przy umowie na 23 miesiące 25 tysięcy kilometrów.

Zapytałem więc poprzez formularz na stronie, ile płaci się za przekroczenie limitu kilometrów? Odpowiedź brzmiała tak:

Szczegółowe informacje na temat limitu kilometrów uzyska Pan bezpośrednio u wybranego dealera. Proszę o wskazanie miasta, z którego przedstawiciel dealera może się z Panem skontaktować.

Odpowiedź ta równoznaczna jest z tym, że cena za każdy przekroczony kilometr zależna jest od poszczególnego dealera. I tak w Warszawie możesz zapłacić o wiele więcej niż np., w Koninie.

Warto także dodać, że ceny w abonamencie dotyczą najtańszych modeli, więc jeśli wybierzesz model droższy z bajerami, abonament będzie wyższy.

Fiat 500, 500L oraz 500X w abonamencie za podaną cenę na stronie występuje w wersji podstawowej, tak więc są to najtańsze wersje. Za każdą opcję dodatkową będzie trzeba dopłacić.

Zdziwiła mnie nieco odpowiedź na pytanie. – Gdybym chciał po roku odkupić samochód na własność, to o ile spadnie jego wartość względem nowego?

Koszt odkupu najprawdopodobniej równać się będzie cenie auta – suma zapłaconych rat abonamentowych z uwzględnieniem amortyzacji.

Nie do końca rozumiem odpowiedz. Brzmi ona jakbym po roku chcąc odkupić samochód musiał zapłacić kwotę jak za nowego, a z drugiej strony jakby odliczona została jakaś tam kwota amortyzacji…

Co bardzo ważne, w cenie zawarta jest polisa OC, AC i NNW, przegląd oraz wymiana opon na letnie lub zimowe. Jednym słowem, za 765 złotych możesz mieć samochód na 11 miesięcy, a po zakończeniu umowy oddajesz pojazd, odkupujesz go, lub bierzesz nowy w następnym abonamencie. Myślę, że ta oferta jest ciekawa dla tych, którzy chcą zakupić dany model. Bierzesz samochód w abonamencie, a jak po roku nie będzie usterek, to przynajmniej nie kupujesz kota w worku.

Szkoda, że na tą chwilę są dostępne tylko modele Fiata 500, ale ten ruch wydaje się być logiczny. W naszym kraju ten model Fiata kiepsko się sprzedaje, bo samochód jest mały, a cena w porównaniu do innych, większych samochodów jest zbyt wysoka. Jest więc szansa, że w abonamencie wejdzie szerzej na nasz rynek. Podobno w przyszłości mają się pojawić inne modele Fiata, jeśli ten rodzaj sprzedaży okaże się być dobrym pomysłem.

Gdyby tak policzyć koszty abonamentu, to wcale nie są one takie wysokie. Gdyby z mojej miejscowości jechać autobusem do najbliższego miasta (10 km), to koszt takiego biletu PKS wynosi około 7 złotych w jedną stronę, więc 14 w obie. Teraz pomnożyć to razy 25 dni w miesiącu co daje 350 złotych i pamiętaj, że do przystanku musisz dojść i z przystanku również. I nie ma klimatyzacji i wygody, a i musisz zawsze iść na przystanek na daną godzinę…

„W Boga nie wierzę, ale się go boję”

8 stycznia 2017
Kategoria: Blog tagi: , , ,

W jakimś „amerykańczańskim” filmie usłyszałem hasło – „w Boga nie wierzę, ale się go boję”. Tak mi ono dało po głowie, że przez pół nocy zastanawiałem się, co autor miał na myśli wypowiadając te słowa. Pierwsza część zdania, choć głęboko przekonuje nas, że Bóg nie istnieje, to druga wydaje się być jednak jego zaprzeczeniem. Skoro czegoś się boimy, to musi istnieć! Ale czy aby na pewno?

Dlaczego boicie się przechodzić w nocy przez cmentarz? Czy nie dlatego, że możecie zostać zaatakowani przez zombie lub ducha? A czy jedno i drugie istnieje? Wiele pytań, na które do końca nie ma odpowiedzi. Nie ma też konkretnej odpowiedzi, czy Bóg istnieje czy nie. Na tym właśnie polega magia wiary w istotę, która stworzyła (rzekomo) wszechświat, w tym Ziemię i człowieka. Nic co istnieje nie powstało bez jakiegoś celu. Rośliny karmione wodą i promieniami słońca zjadane przez zwierzęta, zwierzęta przez człowieka, więc czy śmierć jako jedyna nie będzie mieć żadnego sensu?

Początek zdania „w Boga nie wierzę, ale się go boję” dobitnie podważa istnienie stwórcy, druga zaś podważa dobitność jego nie istnienia. Bóg dał nam wolną wolę, więc sami decydujemy o tym kim będziemy i jak będziemy dążyć do osiągania „ludzkich” celów. Żaden stwórca nie będzie nam przeszkadzał w osiąganiu go na Ziemi. Możemy dorabiać się majątków kradnąc czy zabijając, ale żadna plaga nam na głowę nie spadnie. Jeśli coś złego się przydarzy, będzie to zwyczajny przypadek losu…

Wydaje się więc, że ktoś kto wypowiedział te słowa, nie boi się dążyć do celu po „trupach”. Pieniądze przez to osiągane, dostatek w życiu to dla niego najważniejsza rzecz. Wyczuwam jednak, że autor zdania będzie miał wielki respekt, albo raczej strach stając przed Bogiem (jeśli rzeczywiście istnieje) po śmierci. Bał się będzie kary, która spadnie na niego za występki popełnione za życia…

Dla jednych Bóg stworzony został z myślą o biznesie, dla innych to najwyższy wymiar prawdy. Są też tacy jak ja, gdzieś po środku, którzy nie wiedzą co o tym myśleć. Uważam, że Bóg nie jest mi potrzebny do tego, by być prawym i dobrym człowiekiem. Jest mi potrzebny do tego, by wierzyć w sens mojego istnienia…

stat4u