Październik 2015

Wybory parlamentarne czyli pogadajmy sobie o demokracji

30 października 2015
Kategoria: Blog

Jak co cztery lata przychodzi nam wybierać nowy rząd. Poglądy polityczne Polaków z wyborów na wybory się zmieniają. Zazwyczaj niesieni jesteśmy nieporadnością starego rządu, więc wybieramy nowy. Połowa Polaków w ogóle nie idzie na wybory, a część z tych, którzy idą głosować oddaje głos nieważny. Jak co wybory pada pytanie. Dlaczego Polacy nie chcą chodzić na wybory i dlaczego aż tylu jest idiotów oddających nieważny głos?

Chcę przypomnieć, że mieszkanie w kraju demokratycznym daje nam wszelkie prawa względem głosowania. Jedni oddają głos na partię, z którą od lat „romansują”, inni chcą zmian. Są też tacy, którzy korzystając ze swojej wolności i prawa demokracji na wybory nie idą. Ludzie oddający nieważny głos, często robiący to całkiem świadomie czują, że głosowanie to ich „zasrany” obowiązek, ale skoro nie ma w partiach politycznych przedstawicieli, którzy by im odpowiadali zaznaczają dwa krzyżyki lub zostawiają pustą kartkę.

Nikt nie ma prawa mnie osądzać, czy w dniu wyboru pójdę do lokalu wyborczego. Nikt nie ma prawa nazywać mnie idiotą, jeśli specjalnie oddam nieważny głos. Nikt też nie ma prawa osądzać czy jestem patriotą czy nie, tylko dlatego, że zamiast stawiać krzyżyk na karcie wyborczej, leżę na kanapie z piwem w ręku. Demokracja i wolność wyboru to moje prawo, a pójście na wybory to tylko mój przywilej, a nie obowiązek…

Można oszukiwać pewną grupę ludzi przez pewien czas, ale nie można oszukać wszystkich ludzi, przez cały czas

27 października 2015
Kategoria: Polityka

Mariusz Max Kolonko, który prowadzi na Youtube swój kanał, na którym stara się być obiektywnym w swojej ocenie polskiej sceny politycznej, na jednym z filmów o rewolucji na końcu powiedział słowa, które zawarte są w tytule tego wpisu. Utkwiły mi one mocno w głowie, bo trafione są w 100% patrząc na to, co wyrabiała dotychczasowa władza. Myślę, że ten dziennikarz otworzył oczy sporej części społeczeństwa, a na pewno otworzył moje…

Obalony został dotychczasowy rząd, który działał przez dwie kadencje. Jestem pewien, że pracowałby i trzecią, gdyby premierem nadal był Donald Tusk i nie było afery taśmowej. Na tzw., „taśmach prawdy” poziom szyderstwa z Polski oraz jej obywateli był tak ogromny, że ludzie nagle zaczęli się przebudzać. Zauważyli co się dzieje, a dzięki Kukizowi i Januszowi Korwin-Mikke zauważyli także, że media w Polsce są tą siejącą propagandę…

Gdy w 2006 roku polscy piłkarze awansowali do mistrzostw świata w piłce nożnej, przeprowadzono sondaż z którego wynikało, że 6% Polaków wierzy w zdobycie tytułu mistrza przez polską reprezentację. Mój sąsiad powiedział wówczas, że i tak jest w tym kraju duża grupa idiotów, którzy w to wierzą. Po wyborach parlamentarnych PO ma wynik na poziomie ponad 24%, co w moim odczuciu ewidentnie dowodzi, że trend idiotyzmu w Polsce stale rośnie. Nie napisałem tego, aby kogokolwiek obrażać, ale nieprawdopodobne jest to, że niemal co czwarty Polak nie zauważył afery taśmowej i słów jakie tam padły, a uwierzył w to, że nielegalne nagrania są przestępstwem.

Czy zwycięstwo PiS coś w Polsce zmieni? Nie głosowałem na nich, ale z dwojga złego wolę atak „moherów”, aniżeli nieodpowiedzialnych posłów, którzy oprócz szydzenia z Polaków i okradania kraju, chcą ściągnąć do nas uchodźców. Większość parlamentarna jaką uzyskał PiS jest pierwszym tego typu przypadkiem po upadku komunizmu. Jest to ogromny sukces i zarazem ogromna odpowiedzialność. Jeśli przez tą kadencję PiS nie zrealizuje najbardziej kontrowersyjnych obietnic wyborczych, to w wyborach w 2019 roku pewnie nie przekroczą progu wyborczego. Mając większość, nie będą mieli na kogo zrzucić winy w przypadku ich niezrealizowania…

Wybory parlamentarne

23 października 2015
Kategoria: Polityka

Już niedługo wybierzecie się do urn wyborczych, by zagłosować na kandydata, który swoimi obietnicami omotał Was bez pamięci. Są też pewnie i tacy, którzy na wybory się nie wybierają, ale nie ma się co martwić i narzekać. – Jest demokracja, więc macie do tego prawo. Ba! Można powiedzieć, że dzięki tej właśnie demokracji macie prawo nie oddać głosu.

Co chwilę podają wyniki sondażów i przyznaję, że tylko jedna rzecz dziwi mnie w nich najbardziej. – Miejsce i ilość punktów dla Platformy Obywatelskiej. To wręcz niesamowite, że mają drugie miejsce i ponad 20% poparcia. Już sam nie wiem, czy ktoś przy tych sondażach manipuluje, czy tak duża część Polaków wybiera ich tylko dlatego, że oglądają media informacyjne, które manipulują społeczeństwem? A może po prostu są tak głupi, by nie zauważyć, że PO ustawia przetargi, naśmiewa się z Polaków i rozgrywa polityczny bój we własnych szeregach, co ewidentnie przedstawiają nagrania w tzw., „aferze podsłuchowej”.

Wiem, że są też tacy, którzy nie zauważają tego, że politycy PO szydzą, ustawiają, kradną i sprzedają kraj pod stolikiem. Widzą natomiast to, że kelnerzy z restauracji „Sowa i przyjaciele” podkładali podsłuchy na stolikach. Na serio tego nie widzicie? Nie przeszkadza Wam to, co się dzieje? Aż nie chce mi się w to wierzyć.

Nie sadziłem, że kiedykolwiek to powiem, ale uważam, że nie ważne kto wygra wybory. Ważne, żeby nie było to PO. Wolę już PiS i w dupie mam in vitro, aborcję czy kościół. Już wolę atak zagorzałych katolików, niż fanatycznych islamistów. Może też ktoś w tym kraju weźmie się za złodziei? Mam przynajmniej taką nadzieję.

Wierzę też, że pan Kukiz namiesza nieco w Sejmie. Nie chodzi mi o drakę dla draki, tylko o to, by zmieniał konstytucję i wszelkiego rodzaju ustawy. Nie wiem jak w kraju, który uważa się za demokratyczny może być zapis, w którym ściga się kelnerów podsłuchujących polityków, a nie rozlicza się polityków z tego co mówią, co sprzedają i co knują. A mówienie o tym, że podsłuchiwani nie wiedzieli, że są podsłuchiwani i dlatego są poszkodowanymi jest absurdem. Czy na to samo prawo będzie mógł się powołać przestępca, który zostanie podsłuchany i tym samym schwytany? – Brzmi jak żart!

Na hasła głoszone przez inne partie, że Platforma Obywatelska okrada kraj nie wierzyłem. Wciąż myślałem, że to po prostu bój polityczny bez żadnych zasad, taka swojego rodzaju wolna amerykanka. Okazuje się jednak, że to prawda. Jesteśmy okradani. W naszym kraju nic się nie opłaca. Hodowla zwierząt. Wydobycie węgla, nawet skarpetki przywożą z Chin. Dziwne, że Angela Merkel chce wprowadzić zapis, że kierowca pochodzący z innego kraju niż Niemcy, przejeżdżając przez ten kraj ma mieć płaconą taką samą stawkę za godzinę, jak kierowca z Niemiec. A kurwa w Polsce nikt się nie zatroszczył, by np., markety zatrudniające Polaków płaciły im stawki takie jak w Niemczech. A wiecie dlaczego? Bo w tym kraju elita polityczna zadbała tylko o własną dupę!

Nie namawiam Was, na kogo macie głosować. Jednak przed oddaniem głosu zastanówcie się dwukrotnie, czy czasami oddanie głosu na tych, którzy z Was szydzą, to najlepsza z możliwych decyzji. Zanim oddacie się ciszy wyborczej, zerknijcie sobie na poniższe filmy wideo. Poświęćcie ten czas na te filmy, bo uwierzcie, że warto!

Umowa z nc+, czyli jak dostać drożdżówkę z nadzieniem?

21 października 2015
Kategoria: Blog

W połowie tego roku kończyła mi się umowa z nc+. Jak zwykle wiedziałem, że będę musiał stoczyć pojedynek z przedstawicielem tej platformy, by przedłużyć umowę na korzystnych warunkach. Niestety przedstawiono mi „świetną ofertę” – jak sam powiedział facet z call center – czyli to samo, za 20 zł miesięcznie więcej. Powiedziałem więc STOP, nie tym razem i napisałem wymówienie umowy.

Po dwóch tygodniach ponownie zadzwonili z nc+ z pytaniem, dlaczego postanowiłem napisać wymówienie umowy, więc tak szczerze jak tylko potrafiłem odpowiedziałem: – „Nie chcę tego samego, za 20 zł miesięcznie więcej, w dodatku w pakiecie z wmawianiem mi, że to świetna oferta. Może i uważacie swoich klientów za debili, ale na pewno to nie ja”. Facet natychmiast przystąpił do ofensywy, oferując mi to samo, czyli wszystkie kanały wraz z pakietem Canal+ (bez erotyki i HBO) za 69 zł miesięcznie.

Na chwilę przygasłem, poczułem jak zapalają mi się oczy, jak zaczynam się wewnętrznie cieszyć i postanowiłem przedłużyć umowę, bo nie dość, że cenowo jest dobra, to jeszcze lepsza od poprzedniej. Pomyślałem, że skoro mam już drożdżówkę w garści, to może jeszcze poproszę o taką z nadzieniem? – Zadałem więc pytanie, czy jest możliwość przedłużenia tej umowy na 2 lata, bo nie chce mi się co chwilę z Wami użerać o nową? Gość sprawdził i powiedział. – Tak jest taka możliwość, czy pan sobie tego życzy? Oczywiście że tak!

Po przedłużeniu umowy czułem się jak słynna para gangsterów Bonny i Clyde. Czułem się tak, jakbym okradł bank, bo umowa była korzystna i w dodatku na dwa lata. Zrozumiałem wtedy, że jestem fajny i że takich jak ja, już nie ma… Mijały dni, minął tydzień i okazało się, że rzeczywiście jestem wyjątkowy. – Canal+ straciło prawa do ligi włoskiej, francuskiej i hiszpańskiej. W 2016 roku kończy się umowa z ligę angielską i wszystko na to wskazuje, że nie będą jej mieć na kolejne sezony, ale za to ja będę miał Canal+.

Myślałem, że dostałem drożdżówkę, w dodatku z nadzieniem, którą zjem. Okazuje się jednak, że drożdżówkę dostałem, ale była tak twarda, że pogubiłem na niej zęby. Ale to jeszcze nie koniec. – Okazało się, że nie dość, że drożdżówka była czerstwa, to jeszcze by mieć nadzienie, muszę za nie dodatkowo zapłacić. Canal+ wymyśliło sobie najlepszą z możliwych fars jakie kiedykolwiek zastosowano w mediach. Zaprosili do współpracy firmę Eleven Sports Networks, to ta, która podkupiła im prawa do czołowych europejskich lig i oferuje je na swojej platformie, ale pod warunkiem, że abonent wykupi najpierw paczkę kanałów spod szyldu Canal+, czyli tych, które przetarg przegrały.

Jak fantastycznie rozegrano sprawę praw w Canal+, to jest po prostu poezje, kwintesencja mistrzostwa, seks bez trzymanki. Nie dość, że nie kupili praw do nadawania trzech lig, które pewnie sporo by ich kosztowały, to jeszcze dołączają kanały do oferty swojej konkurencji, która ich co tu dużo mówić, wydymała bez masła, a teraz oferują ich stację za 15 złotych miesięcznie, ale pod warunkiem posiadania kanałów, które tą walkę o prawa przegrały. Canal+ zrobił to najlepiej jak mógł i myślę, że teraz już nie będą walczyć o ligę angielską czy NBA. Po co, skoro konkurencja, która już u nich jest wszystko to sobie wykupi, a abonenci nc+ by mieć pakiet kanałów spod szyldu Eleven, muszą wykupić najpierw pakiet Canal+? – Niesamowite!

Wyszła… Kopacz z worka

18 października 2015
Kategoria: Polityka

Tydzień przed „eliminacjami” do Sejmu w Radiu Zet przeprowadzono niemal godzinny wywiad z panią premier Kopacz. W roli dziennikarki jak zwykle o tej porze czyli w niedzielę o 9 wystąpiła pani Olejnik, która w moim odczuciu zrobiła się mała w tym towarzystwie. Nie potrafiła się przebić swoim głosem, a na nietematyczność odpowiedzi nie potrafiła przerwać. Brzmiało to trochę tak, jakby w tym programie pani premier miała zostać przedstawiona jako ta, która nie boi się pani Olejnik. Już sam nie wiem, czy to czysty przypadek, czy działanie na podświadomość wyborcy.

Coś w tym chyba jest, bo w programie „Siódmy dzień tygodnia” który jest stała pozycją programową wystąpiła tylko pani premier. Nie było opozycji, ani innych polityków walczących o głosy. Na tydzień przed wyborami w moim odczuciu jest to zagrywka nie fair. Ale akurat wybór gości, ani wybór pani Olejnik nie jest dla mnie nowością.

Sam wywiad nie zrobił na mnie wielkiego wrażenia, a odkryło przede mną to, czego nie wiedziałem odnośnie likwidacji ZUS i utwierdziło mnie w przekonaniu, że jedynym straszakiem PO jest… ta dam – PiS. Ciągłe gadanie o tym, że PiS ściągnie nas do średniowiecza albo to, że posłowie Prawa i Sprawiedliwości nie wiedzą, że żyjemy w XXI wieku, stało się już nudne. Za to dowiedziałem się nieco o składce ZUS i NFZ, których podobno ma nie być…

…Przyznaję, że gdy premier Kopacz na swojej konwencji powiedziała o likwidacji ZUS i NFZ, zabrzmiało to dwuznacznie. – Z jednej strony było: – Hura! To koniec z okradaniem Polaków. Z drugiej zaś miałem wrażenie, że te słowa nie zrobiły na nikim wrażenia. Przez cały dzień siedziałem przed telewizorem i czekałem na więcej informacji na ten temat, ale nikt o nic nie pytał, nikt o niczym nie wiedział.

Okazuje się, że likwidacja ZUS i NFZ to nie fizyczna likwidacja tych instytucji, tylko składka nie będzie odprowadzana do dwóch instytucji, tylko do jednej – państwowej kasy, która rozdzielać je będzie odpowiednio na ZUS i NFZ. Powstanie więc prawdopodobnie trzeci twór, który będzie te kwoty rozdzielał i przywłaszczał sobie kolejną część z tych składek w poczet działalności. – Tak to przynajmniej rozumiem. Pani premier niby mówi o wyższych pensjach dla pracowników, ale powiedziała też, że składka na ZUS i NFZ uzależniona będzie od zarobków. Rozumiem więc, że dla pracodawcy będzie lepiej jeśli mniej zapłaci pracownikowi, bo adekwatnie mniej zapłaci na składkę.

Na koniec warto podkreślić żałosny apel pani premier, która uważa, że oddanie głosu na partię, która w sondażach jest na granicy progu wyborczego to głos stracony. Otóż nie zgadzam się z tym poglądem pani premier. Nikt przed wyborami prezydenckimi nie spodziewał się, że pan Kukiz, który w sondażach najbardziej dla niego optymistycznych miał 12%, zdobędzie ich aż 20%. Ten głos do wyborców pani Kopacz jest głosem rozpaczy, bo widzi, że wyniki PO lecą na łeb na szyję. Gdyby te wybory odbyły się w styczniu, to pewnie jej partia oscylowałaby na granicy progu wyborczego…

Wygrana z Irlandią i awans na Euro 2016

11 października 2015
Kategoria: Futbol

Patrząc na to, w jakiej czarnej dupie znajdowała się nasza reprezentacja przed tymi eliminacjami, awans do głównego turnieju we Francji jest dla mnie olbrzymim zaskoczeniem. Jest to ogromny sukces, ale trzeba pamiętać, że nie byłoby go w tej chwili, gdyby nie zwiększenie ilości finalistów Euro 2016. Gdyby reguły gry były takie same jak wcześniej, awans uzyskałaby tylko pierwsza drużyna w grupie, a druga grałaby w barażach. To świadczy o tym, jak ciężko było awansować do turnieju na starych zasadach.

W ostatnim meczu udało nam się wygrać z Irlandią 2:1 i ostatecznie awansować do finału mistrzostw Europy. W tej chwili trwa euforia po awansie, ale pewnie gdy emocje opadną, znów będziemy mówić o tym, że pierwszy mecz zagramy o trzy punkty, drugi o wszystko, a trzeci o honor. Jednak widząc grę tej kadry, choć nie jest najlepsza, daje wielkie nadzieje na sukces. Oglądając mecz z Niemcami w Niemczech zagraliśmy bez strachu, z polotem, finezję i zaangażowaniem. Może we Francji wcale nie będzie tak źle?

Należy się cieszyć z awansu, bo przyznaję, że przez ostatnie cztery lata, mecze reprezentacji nie robiły na mnie wrażenia. Nie chciało się ich oglądać, bo były ciężkie i męczące, a wyniki do tyłu. Nareszcie mamy kadrę złożoną z piłkarzy, którzy są wartościowi. Lewandowski, co tu nie mówić jest w tej chwili najlepszym piłkarzem świata. Krychowiak gra w Sevilli, Błaszczykowski w Fiorentinie, Piszczek w Borussi, Glik w Torino czy Milik w Ajaxie. To są podstawowi piłkarze w tych klubach, a inni nasi grajkowie spisują się nieźle. Na szczególną uwagę zasługują także Pazdan, Mączyński czy Grosicki.

Jeśli chodzi o powołania to kompletnie nie rozumiem, co w kadrze robi Linetty? Nie, że jest aż tak kompletnie do bani, ale powinien sobie chłopak pograć jeszcze w młodzikach, bo przez niego w meczu z Irlandią chłopaki musieli się sporo nabiegać.

Jest awans do turnieju we Francji. Czyli oglądanie Euro 2016 będzie cieszyć oko. Na szczęście w ustawie zapisane jest, że mecze reprezentacji trzeba pokazywać na antenie otwartej, więc nie tylko abonenci Cyfrowego Polsatu je obejrzą. Czekamy teraz na baraże, które odbędą się w przyszłym miesiącu, by wyłonić wszystkich finalistów. Czekam także na losowanie grup finałowych mistrzostw Europy, które jak domniemam odbędą się w grudniu.

Szkocja – Polska 2:2

8 października 2015
Kategoria: Futbol

Nie lubię, gdy gramy ze szkotami. Nie dlatego, że ich wyspiarski styl mi przeszkadza, ale jak zwykle pokazują jakie są z nich wyjątkowe chamy. Mam tu na myśli szczególnie to, że jedna ze szkockich gazet na stronie głównej wydrukowała Lewandowskiego w czepku małego dziecka i zatytułowała „Duże dziecko wypluło smoczek”.

daily

Wszystko to dlatego, że Lewandowski przypomniał na konferencji prasowej, że sędzia w pierwszym meczu między obiema ekipami nie odgwizdała brutalnego faulu Greera na Lewandowskim.

Mam nadzieję, że w Glasgow sytuacja się nie powtórzy. Po tamtym faulu Greera nie mogłem biegać i teraz wierzę, że sędzia będzie bardziej skrupulatny. Jeśli jednak mecz przerodzi się w walkę, to poradzę sobie. Najważniejsze jednak, by wszystko odbywało się w ramach przepisów Robert Lewandowski

Na pytanie mojego ojca jaki będzie wynik odpowiedziałem przegramy 2:1, albo zremisujemy 2:2. Mecz w wykonaniu naszej kadry wyglądał tak, jak wygląda zwykle. Pierwsze 15 minut dominujemy i później zaczynamy oddawać piłkę przeciwnikowi. Zasada jest prosta, im dłużej gramy, tym gorzej to wygląda…

Biorąc pod uwagę przebieg meczu, wynik remisowy jest chyba najlepszy jaki mogliśmy uzyskać. Gol strzelony w ostatniej z czterech doliczonych minut był niezwykłym szczęściem, a wynik ten sprawił, że Szkoci mogą już jedynie zagrać ostatni mecz dla jaj. Nie mają już szans na awans i w kontekście tego, jakie z nich kutasy, cieszę się niezmiernie, że nie zagrają na Euro i to dzięki Polakom.

Teraz Lewandowski powinien pojawić się na okładce np. Faktu w kilcie z podniesioną kiecką i wypiętą dupą, by wszyscy Szkoci wiedzieli, gdzie ich mamy. To byłby wyjątkowe wydanie gazety, który z chęcią bym kupił i zachował.

Co dziwne ostatni mecz zagramy z Irlandią, która wygrała u siebie z Niemcami 1:0, i to z nimi będziemy się bić o bezpośredni awans. Dzięki fuksowemu remisowi ze Szkocją, nam wystarczy remis. Ten remis dał też nadzieję na to, że z Irlandią wygramy, bo jak już wiele razy we wcześniejszych wpisach wspominałem, nigdy nie wygrywamy dwóch meczów reprezentacyjnych w odstępie kilku dni. Remis ten zwiastuje, że z Irlandią możemy wygrać, ale po zwycięstwie Irlandii z Niemcami nie jest to już takie oczywiste…

„Zdrowa żywność” w szkołach

5 października 2015
Kategoria: Polityka

Od pierwszego września w sklepikach szkolnych nie ma słodyczy, a w stołówkach słodkiej herbaty czy soli w ziemniakach. Dochodzimy w naszej demokracji do takich sytuacji, że pomysły polityków zaczynają zakrawać na absurd. Skoro wymyśla się takie rzeczy tylko dlatego, że w żywności jest dużo cukru i substancji konserwujących, to dlaczego nie zakazuje się sypania do produktów spożywczych takiej dużej ilości cukru i konserwantów, tylko zakazuje się sprzedaży w sklepikach szkolnych?

Kupiłem ostatnio powidła i przeczytałem ulotkę. – 50% cukru […] 25-30% owoców. Wystarczy zakazać sypania cukru czy zminimalizować dodawania konserwantów w tak dużych ilościach i wyjdziemy na zdrowie wszyscy. Cukier cukrem, zakazy zakazami, ale „jałowe” ziemniaki bez soli, czy herbata bez cukru brzmi jak żart. Jakby ta szkoła była jakąś karą. Nie dość, że dzieciaki się w nie nudzą i jej nie lubią, to jeszcze częstują je niedoprawionymi posiłkami. Żałosne i gorzkie zarazem.

I nagle przyszło mi do głowy wspomnienie z wojska. Zadałem kiedyś przełożonemu odpowiedzialnemu za kuchnię pytanie. – Dlaczego świeży chleb ląduje w przechowalni, a chleb sprzed dwóch dni ląduje na stole? Odpowiedział: – Ponieważ świeży chleb lepiej smakuje i więcej by go poszło… I zrozumiałem dlaczego herbata bez cukru, a ziemniaki bez soli. Przecież teraz kucharki gotują wodę w czajniku, a nie w wielkim garze i podobnie z ziemniakami. – Nie gotują w wielkim „parowniku”, lecz w małym garnku. W dodatku można część personelu zwolnić…

Myślę, że powinny być jakieś limity w ilości dodawania cukru do danego produktu, by żyło się zdrowiej wszystkim. Prawdą też jest, że nawyki żywieniowe wynosi się z domu, a nie szkoły. Czego nie kupią w szkolnym sklepiku, czy nie zjedzą w szkolnej stołówce, kupią w normalnym sklepie lub dostaną od rodziców.

Prawdą stało się, że każdy rząd ma swojego wywrotowca. W Ministerstwie Edukacji Narodowej za czasów rządu PiS i koalicjantów LPR i Samoobrony wielkim niewypałem było wprowadzenie do szkół mundurków przez Romana Giertycha, a za czasów rządów PO i koalicjanta z PSL pani Joanna Kluzik-Rostkowska wprowadziła do szkół żywność, której nie da się jeść.

stat4u