Sierpień 2015

Lech i Legia w lidze europejskiej

28 sierpnia 2015
Kategoria: Futbol

Oglądałem na Canal+ czwartą rundę eliminacji do ligi mistrzów i zadaję sobie pytanie. – Dlaczego do tej elitarnej ligi awansują drużyny, których nikt by o to nie podejrzewał? Jak to się dzieje, że awansować może Maccabi Tel-Aviv z FC Basel, czy FK Astana z APOEL Nikozja? Po wylosowaniu FC Basel w trzeciej rundzie eliminacji przez Lecha Poznań cała piłkarska Polska grzmiała, że Lech nie ma żadnych szans. A jakie miała drużyna z Izraela?

Jak mawia moja siostra. – „Mój mąż jest przewidywalny jak mój okres”. Podobnie ma się sprawa z polskim futbolem. Wygrać w drugiej czy trzeciej rundzie mogą z każdym, ale awansować do fazy grupowej nie mają żadnych szans, a to jest oczywiste i regularne od 18 lat jak… okres mojej siostry.

UEFA podzieliła eliminacje ligi mistrzów tak, aby kraje ze wschodu i południa Europy miały szansę awansować. Kilka lat temu nie byłoby to możliwe, żeby w decydującej rundzie spotkały się pary takie jak Partizan Belgrad z BATE Borysów, czy FK Astana z APOEL Nikozja. Mimo tego przez ten okres żadnej polskiej drużynie nie udało się awansować do ligi mistrzów. W poprzednim sezonie Legia co prawda rozbiła Celtic Glasgow, ale z powodu gry nieuprawnionego zawodnika w Legii, przyznano walkower Celtikowi. Warto też podkreślić, że wygrana z Celtikiem nie dawała awansu do LM, lecz awans do ostatniej, czwartej rundy eliminacji.

W tym roku przed czwartą runda eliminacji media grzmiały, że mają szansę awansować dwie polskie drużyny do ligi europejskiej (Legia i Lech) i jeśli tak się stanie, to będzie awans historyczny. Nie wiem jak to się stało, że nikt nie pamięta sezonu 2011/12, gdzie w lidze europejskiej zagrały Legia Warszawa i Wisła Kraków. W głowie utkwił mi mecz Wisły z angielskim Fulham, w którym ekipa z Polski wygrała na wyjeździe 1:0 i dzięki innemu korzystnemu wynikowi w grupie, cudem z niej wyszła.

Myślę, że mimo wielkich chęci awansu do ligi mistrzów polskiej drużyny, nie ma to w tej chwili wielkiego sensu. Awans dałby wielkie pieniądze i zapewne wysokie porażki. Finansowo polski klub wyszedłby na tym świetnie, ale marketingowo źle. Liga europejska, choć to dla wielu puchar pocieszenia, jest adekwatny dla naszych grajków. Tutaj może zdarzyć się wszystko. Wyjście z grupy jest możliwe, a emocje towarzyszą do ostatniego gwizdka sędziego.

Niestety, a może i stety, liga mistrzów nie dla nas. Po raz kolejny łudziliśmy się, że obejrzymy mecz z udziałem polskiej drużyny w elicie Europy. Przyszło nam czekać na to już 18 lat. Jesteśmy krajem, który najdłużej czeka na awans do ligi mistrzów, nie licząc tych, którzy nigdy tam jeszcze nie grali. Cóż, cieszmy się z sukcesu Lecha Poznań i Legii Warszawa, bo gra w LE to dla Polski nie puchar pocieszenia, lecz szczyt możliwości.

Rzut karny i czerwona kartka czyli o podwójnej karze i sprawiedliwości w futbolu

25 sierpnia 2015
Kategoria: Futbol

Od czasu do czasu pojawia się temat, czy przyznanie rzutu karnego i czerwonej kartki jest sprawiedliwe? Jedni sądzą, że nie, ponieważ karą samą w sobie jest rzut karny. Inni twierdzą, że starych zasad nie powinno się zmieniać. Pisząc ten post chciałem Wam przekazać, że podwójna kara jest w moim odczuciu niesprawiedliwa, ale w trakcie jego pisania kompletnie zmieniłem swoje zdanie.

Przejdźmy do rzeczy. Obrońca fauluje napastnika w polu karnym. Dyktuje się rzut karny dla drużyny przeciwnej, a sam obrońca dostaje czerwoną kartkę. W rezultacie drużyna obrońcy gra przez resztę meczu o jednego piłkarza mniej i ewentualnie traci gola po rzucie karnym. Z jednej strony spada jakość widowiska, bo nie dość, że drużyna z mniejszą ilością piłkarzy na boisku ma mniejsze szanse, to jeszcze traci gola, którego trudno będzie odrobić.

Teraz przeanalizujmy inną sytuację. Polska gra z Niemcami. Lewandowski wychodzi sam na sam z bramkarzem, jest 80-ta minuta meczu, a zwycięstwo przesądza kto zagra na mistrzostwach Europy. Tuż za Lewandowskim znajduje się piłkarz z Niemiec, który przemyślał sytuacje i zamiast pozwolić na utratę bramki, postanawia faulować w polu karnym, doprowadzić do rzutu karnego i tym samym wyjść z sytuacji bez kartki. Teraz wszystko w rękach bramkarza, może uda mu się obronić, a drużyna z Niemiec zagra w komplecie i zdąży strzelić zwycięskiego gola.

Myślę, że strach przed czerwoną kartką sprawia, że piłkarz nie chce faulować w polu karnym. Często faule w tym miejscu są przypadkiem albo błędem sędziego. Rzadko zdarza się brutalny atak na nogi. Nawet w sytuacji sam na sam piłkarz woli puścić akcję, niż interweniować za wszelką cenę, bo wie, że zejdzie z boiska i osłabi drużynę.

Jestem zdania, że czerwona kartka za faul w polu karnym to dobry pomysł. Akcje są płynne, faule w polu karnym przypadkiem, gole nadzwyczajne i zasady są jasne. Gdyby faul w polu karnym nie był karany kartką, to mielibyśmy w każdym meczu po kilka bramek, z czego 80% z nich po rzutach karnych. Straciłoby na tym widowisko, bo padałyby „nudne bramki”, a mistrzowie strzelców mogliby się pochwalić czterdziestoma golami, z czego trzydziestoma po rzutach karnych.

Mam nadzieję, że nagonka na zmiany w tej kwestii nie zmusi FIFA do zmian reguł gry. Choć jest to federacja mało podatna na interwencję z zewnątrz, to jednak mam w tej kwestii obawy. Nawet pan Stępniewski, były sędzia piłkarski, częsty gość programu „Liga+ Extra” w Canal+ powiedział, że chyba coś w tej kwestii drgnie. Mam nadzieję, że do tego nie dojdzie, bo rozwalimy sens gry w piłkę nożną. W futbolu chodzi o szybkie akcje, piękne gole i płynność gry. Faule traktowane są jako przerywanie tej płynności, za co karze się kartkami, by było ich jak najmniej.

Coraz mniej praw sportowych na Canal+

21 sierpnia 2015
Kategoria: Media tagi:

Jeszcze 2 miesiące temu przedłużając umowę z nc+ na 2 lata za 69 złotych miesięcznie myślałem, że ubiłem najlepszy interes na świecie. Nie dość, że dostałem w pakiecie to samo (wszystko oprócz HBO, Cinamex i kanałów erotycznych), to jeszcze za niższą kwotę niż poprzednia umowa, a w dodatku przedłużyłem ją na 2 lata, czyli w następnym roku nie będę musiał się z nimi licytować.

Choć wcześniej wydawało mi się, że ubiłem interes życia, to po dwóch miesiącach nie jestem już tego taki pewny. Okazuje się bowiem, że Canal+ straciło prawa do transmitowania ligi hiszpańskiej, włoskiej i francuskiej. Co prawda nadal pozostają liga polska, angielska, liga mistrzów i liga europejska. Gdyby tego było mało, Canal+ oddała część praw telewizyjnych do ligi polskiej stacji Eurosport. Mecze piątkowe i poniedziałkowe o godzinie 18 nadaje na wyłączność Eurosport2.

Co się stało, że Canal+ zrezygnowało z tak wielu praw piłkarskich? Czyżby ligi te nie były zbyt popularne? A może po prostu oszczędzają na rzecz wykupienia praw telewizyjnych do Ekstraklasy? Mówi się nie mieście, że Canal+ zmienia swoją strategię i wycofuje się ze sportu. Problemem nie są tylko prawa do nadawania lig, ale także utrzymanie komentatorów, którzy komentują kilka meczów w miesiącu i zarabiają krocie.

Wielu abonentów denerwuje się na taki stan rzeczy. Przyznam, że gdybym dziś podpisywał umowę z nc+, nie zrobiłbym tego na 2 lata, bo za rok w Canal+ kończą się prawa do pokazywania ligi angielskiej i szczerze mówiąc, nie wiadomo co będzie dalej. Jeśli nie uda im się wykupić tych praw, to będzie wielki problem nie tylko dla nc+, bo będą tracić abonentów, ale także dla polskiej Ekstraklasy, bo będzie pokazywana w stacji, która będzie miała mizerną oglądalność, a to zapewne zaszkodzi wizerunkowi rodzimej piłki.

Jestem przekonany, że Cyfra+ łącząc się z platformą n przeszacowało swoje możliwości. Pakiety ze wszystkimi kanałami Canal+ zaczynały się od ponad 120 złotych, co spowodowało wielki bunt abonentów, rezygnację ponad 200 tysięcy klientów, a co za tym idzie, zweryfikowano ceny i obniżono je. Domniemam, że to właśnie to jest efektem znikania lig zagranicznych z anten Canal+. Po czasie zrozumiano, że nie da się w Polsce wprowadzić wysokich stawek za abonament i utrzymać wszystko co najlepsze. Myślę, że Canal+ będzie dążyć do kojarzenia swoich stacji z produkcjami filmowymi, coś na wzór HBO. Sport to zbyt drogi interes.

Jeśli rzeczywiście nadchodzi upadek sportowej części Canal+, to myślę, że pałeczkę po niej przejmie stacja Eleven Sports, która należy do założyciela MP & Silva, firmy sprzedającej prawa do wielu lig piłkarskich, w tym także ligi polskiej. W tym roku się nie udało, ale po zakończeniu umowy z Canal+ i Eurosport zapewne ta stacja przejmie prawa do pokazywania meczów naszej piłki. W dodatku pokazują już F.A. Cup, ligę szkocką, belgijską, francuską i włoską. To wciąż za mało by osiągnąć sukces, ale za rok powalczą o prawa do ligi angielskiej, a za trzy lata do Ekstraklasy. Mam wrażenie, że to tylko kwestia czasu, gdy będą najbardziej rozpoznawalną stacja sportową w Polsce.

Jeśli pogłoski o rozstaniu Canal+ z ligą angielską są prawdziwe, to wróżę rychły koniec nie tylko Canal+, ale także platformy nc+. Sport jest jej duża zaletą, przynajmniej w moim odczuciu. Można powiedzieć, że internet się zatrząsł po stracie praw do lig zagranicznych, a nie wyobrażam sobie co się stanie, jeśli za rok zniknie Premier League, a za trzy Ekstraklasa…

Dofinansowanie z Urzędu Pracy dla nowych przedsiębiorców

18 sierpnia 2015
Kategoria: Polityka

Moja narzeczona postanowiła otworzyć firmę. Skorzystała z tej okazji z dofinansowania Urzędu Pracy czy jak kto woli Unii Europejskiej. Piszę o tym nie tylko dlatego, że należy pochwalać taką postawę, ale by opisać beznadziejny i absurdalny proces przyznawania pieniędzy, jak i obnażyć to pseudo wsparcie dla nowych przedsiębiorców.

Przed założeniem firmy udała się do Urzędu Pracy. Dostała wniosek, z którego nic nie zrozumieliśmy. Trzeba było wypisać tam rzeczy, o których zwykły „Kowalski” nie ma pojęcia. Następnie należy oszacować plan, na co przeznaczone zostaną pieniądze. Po rozpisaniu udajesz się do urzędu i oddajesz wniosek. Urzędnicy przeliczają punkty. Jeśli w puli jest 100 wniosków, a pieniędzy dla trzydziestu petentów, to najlepsza trzydziestka dostaje dotacje w danym kwartale. Jeśli wniosek w tym kwartale nie załapał się, automatycznie czeka w kolejce na następną pulę czyli do następnego kwartału. Wyjątkiem są tylko wnioski złożone w ostatnim kwartale, bo na koniec roku jest „reset”, czyli wniosek na następny rok trzeba złożyć ponownie.

Po otrzymaniu decyzji o przyznaniu dofinansowania, ponownie należy załatwić milion dodatkowych formalności. Najdziwniejsze jest to, że jeśli nie masz ludzi, którzy „podpiszą dofinansowanie” tzn., nie masz nikogo, kto ręczy za Ciebie, że w razie zamknięcia interesu przed czasem odda kasę, to musisz udać się do banku, by ten zablokował Ci na koncie 24,500 złotych. Dostajesz więc dofinansowanie w kwocie 19,700 złotych, a na koncie musisz zablokować 5 tysięcy więcej. Jeśli nie zamkniesz firmy przez 2 lata, pieniądze zostaną odblokowane.

Dziewczyna poszła do Urzędu Pracy po dofinansowanie, które miało jej pomóc w rozkręceniu firmy. Dostała pieniądze w kwocie 19,700 zł, a musiała zablokować na swoim koncie ponad 24 tysiące złotych. Czyli musiała posiadać swoja kasę, bo inaczej nie miałaby szansy ubiegać się o to dofinansowanie. Czy nie można dać tej kasy w ręce nowego przedsiębiorcy i w razie zamknięcia interesu przed czasem, odzyskać te pieniądze na zasadzie „oddawaj, albo przyjdzie do ciebie komornik?”

Te absurdalne przepisy są tylko i wyłącznie z korzyścią dla Urzędu Pracy. Na jednym ruszcie upieczono dwie, a nawet trzy pieczenie. – Po pierwsze daje petentom pieniądze z Unii Europejskiej i tym samym skreśla nowego przedsiębiorcę z listy poszukujących pracy. Po drugie maleje bezrobocie, a w dodatku urząd nie ponosi kosztów ubezpieczenia bezrobotnego. Trzecim upieczonym jest nowy przedsiębiorca, bo dostał pieniądze na rozkręcenie firmy, których nie może ruszyć przez co najmniej 2 lata. Czy jest tu jakaś logika?

Po co kobiecie tatuaż?

13 sierpnia 2015
Kategoria: Blog

Od zawsze się zastanawiam, dlaczego kobiety robią sobie tatuaże? Jest okres wakacyjny, więc dziewczyny poubierane w skąpe stroje, albo wylegujące się na plaży w bikini odsłaniają swoje… – No właśnie co? – Piękno? Nie, tatuaże! Jedne mają małe gwiazdki na szyi, inne kontury smoka na ramieniu, a zdarzają się też takie, które mają zajebiście wielki tatuaż na łydce i to jeszcze kolorowy. Wiecie co? Żaden z nich, nie ważne kto by go nie zrobił i co by na nim nie było nie jest piękny. Każdy tatuaż zakrywający naturalnie piękną i delikatna kobiecą skórę, jest po prostu szpetny.

Pamiętam czasy, w których podobały mi się tatuaże. Sam marzyłem o tym, by pokrywać nimi swoje ciało. Minęło od tamtego czasu 15 lat i najbardziej cieszę się z tego, że nie miałem wtedy pieniędzy. Choć facet z tatuażem wygląda jeszcze względnie, bo nie wiadomo co jest brzydsze, męska skóra czy tatuaż, to kobieta z tatuażem powoduje u mnie odruch wymiotny.

Nie potrafię zrozumieć chęci pokrywania swojej skóry tatuażami przez kobiety. Mogę zrozumieć, że kobiety tak samo jak mężczyźni mają potrzebę posiadania tatuażu, ale widok ten jest nie do zniesienia. Choć nigdy nie spotkałem się z tatuażem na tyłku dziewczyny, bo zwyczajnie i po ludzku nie jestem kobieciarzem, to już sobie wyobrażam jak zakochana „idiotka” tatuuje sobie koło „szparki” imię swojego kochasia. To jest dopiero porażka porażek.

Czy tatuaż na kobiecej skórze jest fajny? Myślę, że tak postrzegają to tylko te, które go mają. Inni ludzie czują to tego typu „sztuki” wstręt, a przynajmniej u mnie wywołuje takie reakcje. To jest silniejsze ode mnie i za każdym razem gdy widzę tatuaż na ciele kobiety pojawia mi się w głowie myśl. – O ja pierdole, co za kretynka.

Napisałem ten post, bo może jakaś kobieta, dziewczyna czy inna panna zastanawia się czy zrobić sobie tatuaż czy nie i trafi na ten post. Jeśli choć jedna taka pani zastanowi się nad sensem oszpecania swojego ciała, albo co ważniejsze zrezygnuje z tego, to będę czuł satysfakcję. Pamiętajcie drogie panie, że tatuaż może Was tylko oszpecić. Naturalnie czyste kobiece ciało jest miliard razy piękniejsze niż najwspanialszy tatuaż na świecie…

Losowanie decydującej rundy eliminacyjnej do ligi europejskiej

7 sierpnia 2015
Kategoria: Futbol

Rozlosowano pary czwartej i decydującej rundy eliminacyjnej ligi europejskiej. Legia dotarła do niej po wyeliminowaniu albańskiego FK Kukesi 4:0. Lech zagra w tej rundzie „dzięki” odpadnięciu w trzeciej rundzie eliminacyjnej ligi mistrzów z FC Basel 1:4.

Losowanie jak zwykle odbyło się w Nyonie i według mediów, nasze kluby trafiły na łatwych przeciwników. Lech zagra z Vieoton z Węgier, a Legia na Zoria Ługańsk z Ukrainy. Patrząc na nazwy tych zespołów oraz narodowość wydaje się, że oba polskie kluby zagrają w lidze europejskiej. Patrząc jednak na powodzenie naszych grajków w Europie, albo raczej na spektakularne porażki, wcale nie jestem taki pewny ich awansu.

Videoton, podobnie jak Lech Poznań odpadł w trzeciej rundzie eliminacyjnej ligi mistrzów. W dwumeczu był gorszy od BATE Borysow (2:1). Czy to jest zły wynik? Patrząc na to, że BATE grało wcześniej w lidze mistrzów, wynik ten nie wydaje się być wstydem. W lepszej sytuacji są piłkarze z Ługańska, którzy w trzeciej rundzie eliminacyjnej do ligi europejskiej wygrali z drużyną z Belgii Charleroi w dwumeczu aż 5:0.

Który z polskich klubów trafił więc lepiej? Jak zwykle trudno to stwierdzić, bo są to dla wielu polskich kibiców anonimowe kluby, podobnie jak nasze są egzotyczne dla nich . Wydaje się więc, że euforia po losowaniu jest w Warszawie, Poznaniu, Ługańsku i Szekesfehervarze. Wynik obu spotkań jest sprawą otwartą i wcale bym się nie zdziwił, gdyby kluby z Polski nie awansowały do ligi europejskiej.

Wydaje się jednak, że Legia jest w tej chwili w gazie. Wygrywa mecz za meczem i wcale nie przychodzi jej to trudno. Lech po dwóch porażkach w Ekstraklasie i dwumeczu z FC Basel wydaje się być w tej chwili w gorszej sytuacji, bo morale jebły na łeb na szyję. Porażka z Węgrami byłaby trzecią z rzędu spektakularna klapą w Europie Lecha. Po wcześniejszym odpadnięciu ze Stjarnan z Islandii i dwa lata temu z Żalgiris Wilno, teraz chyba kibice już by im tego nie wybaczyli.

Cóż należy teraz uzbroić się w cierpliwość i obejrzeć oba mecze oraz liczyć na awans. Choć nasze kluby trafiły fartownie, to pewnie będziemy drżeć o awans do ostatniej minuty…

Mecz eliminacyjny bez kibiców Lecha Poznań

4 sierpnia 2015
Kategoria: Futbol

W ostatnich kilku latach nasłuchałem się wiele o tym, że na polski futbol niesłusznie nakłada się kary od UEFA. Kolejna kara to zakaz stadionowy co oznacza, że najbliższy mecz eliminacyjny ligi mistrzów bądź do ligi europejskiej piłkarze Lecha zagrają bez udziału publiczności. Gdyby tego było mało, na klub nałożono karę finansową w wysokości 50 tysięcy euro czyli ponad 200 tysięcy złotych. A wszystko za to, że grupa „kibiców” z Piły wywiesiła transparent z napisem „Legion Piła. – Krew naszej rasy”.

I znów zadaję sobie pytanie, dlaczego przez głupią masę, bo tak trzeba nazwać ludzi o poglądach rasistowskich, tysiące kibiców nie obejrzy meczu, a klub piłkarski dostanie karę? Dlaczego kluby w Polski nie eliminują takich kibiców? Dojebać im zakazy stadionowe dożywotnio i ubiegać się sądownie o zwrot pieniędzy. Ale nie. Pogłaszczą ich po głowach i powiedzą, że to są wierni kibice, których trzeba szanować i prowadzić za rączkę.

Zastanawiające jest też, czy ta kara jest adekwatna do czynu? 200 tysięcy złotych i zakaz stadionowy na jeden mecz? Kurwa, to wydaje się być jakimś absurdem. Brzmi jak żart. Z drugiej strony każdy zna zasady gry. Jeśli się do nich nie stosujesz, to dostajesz karę. Gdyby za rasizm karano grzywną w wysokości 500 złotych, to banany do dziś fruwałyby na meczach międzypaństwowych.

Morał z całej tej historii jest prosty. Mamy wśród Polaków jeszcze taką ciemną masę, ludzi głupich i idiotycznych, którzy uważają, że wywieszenie flagi z rasistowskim hasłem jest fajne. To tak jak ja w szkole podkładając nogę koleżance uważałem się za fajnego, do momentu gdy przeze mnie straciła ząb. Różnica między mną, a kibicami jest taka, że ja mając 7 lat potrafiłem wyciągnąć z tego wnioski i zrozumieć, że zrobiłem źle. To taka rzecz, której wstydzę się do dziś mimo tego, że nikt już tego nie pamięta. A kibice z Piły? Pewnie czują dumę, bo usłyszała o nich Polska i Europa. Tylko czy aby na pewno jest to powód do dumy?

stat4u