Czerwiec 2015

Koniec TCM

25 czerwca 2015
Kategoria: Media

Stacja telewizyjna TCM (Turner Classic Movies) tej jesieni zmieni nazwę na TNT. Nowa stacja nadawać będzie w wersji HD filmy i seriale. I choć dla wielu jest to dobra wiadomość, bo zmieni się repertuar filmów, które w TCM są nieustannie powtarzane, to dla mnie jest to wiadomość tragiczna.

Wiadomość o końcu TCM trafiła mnie w czuły punkt. Jest to dla mnie kanał z klimatem, jakiego nie ma nigdzie indziej. Co prawda w ostatnim czasie gdy stacja przerywa swoje filmy reklamami, ten klimat został nieco zburzony. Niestety klasyki filmowe, magia prostego i czytelnego logo oraz ten niepowtarzalny klimat zostanie tej jesieni rozpieprzony.

Zawsze kupując telewizję satelitarną za priorytet miałem posiadać w pakiecie TCM. To taka stacja, bez której nie mogę się obejść. Ustawiony jest u mnie na kanale numer 4 i każdego dnia „skacząc po kanałach” muszę na niego zerknąć. To nic, że repertuar filmowy się powtarza, bo klasyki jakie są emitowane na TCM trudno znaleźć na innym kanale. Takie filmy jak „Duch”, „Sok z żuka”, „Bunt na Bounty”, „Mechaniczna pomarańcza”, „Koszmar z ulicy Wiązów” czy „Lśnienie”, mogę obejrzeć nawet 50 razy z rzędu. Oglądanie ich na TCM jest dla mnie dodatkową przyjemnością mimo braku HD. Wiem, że tych filmów nigdy nie obejrzałbym na płycie, bo nigdy nie mógłbym się przełamać, by zasiąść na kanapie. Gdy leci na TCM, to rezerwuję sobie kanapę na cały wieczór i to z wielką przyjemnością.

Pozostaje mi tylko wierzyć, że nowa stacja TNT nie okaleczy imienia TCM. Dobrą wiadomością jest to, że nadawać będzie w wersji HD i nam nadzieję, że na tym dobre wiadomości się nie skończą…

tcm

Wesele

23 czerwca 2015
Kategoria: Blog

Kolega mojego ojca, na początku lat 90-tych chciał zbudować wielki dom. Był stolarzem, więc był na tamte czasy człowiekiem dość zamożnym. Niestety wtedy usługi mocno kulały. Gdy ciężarówkami dowożono mu pustaki, cegły i inne materiały budowlane, nie miał ich kto rozładować. Dziś to standard, że różnego rodzaju podnośnikami ściąga się towar, a wtedy trzeba było sobie szukać do tego siłę roboczą. Postanowił przejść się „na miasto” i poszukać kilku ludzi z tzw. „piątej zmiany” tzn., lokalnych obszczymurów, a żeby być bardziej dosłownym powiem, że pijaczków.

Wiecie co mu odpowiedzieli, gdy poprosił ich o pomoc w zniesieniu towaru, oczywiście za zapłatę i flaszkę w bonusie? – Panie, my jesteśmy proszeni na wesela i nie idziemy, a do roboty pójdziemy?

Ta historia jest prawdziwa, tak przynajmniej zarzekał się opowiadający. Minęło od tamtej pory ponad 20 lat i trzeba powiedzieć, że dziś już nie tylko pijaczki, ale standardowi, normalni, pracujący, szanujący się ludzie nie chcą chodzić na wesela. Nie dlatego, że nie chce im się tańczyć, ale dlatego, że wesele to tak naprawdę dziś nic nadzwyczajnego.

Ojciec mi opowiadał o wielu weselach za jego młodości, jak ludzie chlali do nieprzytomności, tańcowali, lizali sobie dupy w toalecie, żarli aż się zarzygali i czekali do ósmej rano, bo może jeszcze wystawią kiełbasę. Tańczyli, bo była muzyka jakiej nie uświadczyli nigdzie indziej. Nie było odpowiednich stacji radiowych, telewizyjnych, nie wspominając już o internecie.

Dziś wesele to już nic szczególnego. Żarcie takie jak w domu, wódka taka jak w sklepie, muzykę puszczają na jedno kopyto i bez możliwości wyboru. Dziś świat tak poszedł do przodu, że już kiełbasy, ciasta i wódki nie je i nie pije się od święta. Chcesz mieć żarcie lub alkohol to idziesz do sklepu i za 100 złotych bawisz się dwa dni, przy muzyce jaką chcesz i przy kobietach jakie lubisz. Dziś już nawet muzyki nie słucha się radiu czy w telewizji, po prostu pobiera się ją z internetu.

Wyjście na wesele to tylko niepotrzebne koszta. Musisz kupić sobie jakiś gajer, a gorzej to wygląda w przypadku kobiet. Przecież nie pokaże się w tej samej kiecce na imprezie. W kopertę też trzeba coś rzucić, a przecież się pod nią podpiszesz, więc nie chcesz wyjść na idiotę. Trzeba sobie także zorganizować kierowcę. – Chyba nie będziesz siedzieć przez cała ochlaj balangę na sztywno?

Wesele jest nudnym, przereklamowanych i zajebiście kosztownym przedsięwzięciem, które przez resztę życia, mówię tu szczególnie o tych, którzy wzięli ślub, jest wypominany w tym złym znaczeniu. Ile to już razy słyszałem. – Mogliśmy za te pieniądze wsiąść w samolot i polecieć na miesiąc na Hawaje. To prawda! To najczystsza prawda pod słońcem, ale kurwa dlaczego dopiero teraz o tym wiecie, a przed ślubem zarzekaliście się, że to musi być największa i najlepsza impreza we wsi w całej dekadzie?

Wesele musi być na 500 osób, kiecka z Hollywood, a narzeczony ma wyglądać tak, jak księżniczka sobie wymarzyła. A księciu? A księciu ma być od tej pory posłuszny jak krasnoludki z bajki. Ale życie to coś więcej niż wesele, więcej niż ślub i nie znosi próżności niektórych kobiet, które biorą ślub nie dla męża, Kena, czy jak go tam jeszcze nazwiecie, ale dla wiejskiej pokazowej imprezy i dla białej kiecki…

Polska – Grecja 0:0

16 czerwca 2015
Kategoria: Futbol

Nie wiem jak Wy, ale ja nie lubię meczów towarzyskich reprezentacji Polski, które rozgrywane są w czerwcu. Dopiero co piłkarze zakończyli długie sezony w swoich ligach i zamiast odpoczywać lub przygotowywać się do eliminacji lig europejskich, grają w nic nie znaczącym meczu towarzyskim. W dodatku, za miesiąc zaczyna się kolejny sezon ligi polskiej, więc lepiej niech chłopaki lecą gdzieś na wakacje się odprężyć, a nie prężyć muskuły w reprezentacji.

Dziś każdy się zastanawiał, jakim wynikiem wygramy z Grecją. Mając w pamięci, że przed kilkoma dniami Grecy przegrali na wyjeździe z Wyspami Owczymi 2:1, a nasi zwyciężyli z Gruzją 4:0, liczyliśmy na dobry wynik. Warto dodać, że Grecy po sześciu meczach eliminacyjnych do Euro 2016 mają na koncie tylko 2 punkty, a nasza reprezentacja przewodzi w swojej grupie mając ich 14. Wydawało się, że klasa obu ekip na tą chwilę jest druzgocąco inna.

O tym meczu nie ma co pisać. Był słaby, nudny, przyciągnął na trybuny 37 tysięcy widzów i zapewne każdy z nich wyszedł ze stadionu zniesmaczony. Reszta kibiców przed telewizorami zmuszona była do wyłączenia odbiornika, wyjścia na piwo, czy pójścia spać…

Myślę, że forma naszych piłkarzy wcale nie jest taka dobra jak nam się wydaje. Z Gruzją mieliśmy szczęście, z Grecją zagraliśmy „piknik”, a prawdziwym papierkiem lakmusowym naszej kadry będzie najbliższy mecz 4 września z Niemcami. Wiem, że łatwo jest krytykować, ale to będzie mecz przegrany, a najwyżej zremisowany, tak przynajmniej wskazują wszystkie znaki na niebie. A wszystko dlatego, że grając dwa mecze reprezentacyjne pod rząd wygrywamy co najwyżej jeden z nich, drugi remisujemy lub przegrywamy. Nie sadzę więc, żebyśmy wygrali z Niemcami i przegrali bądź zremisowali z Gibraltarem.

Na koniec jeszcze raz podkreślę, że mecze towarzyskie kadry narodowej w czerwcu to gruba przesada. Niech o tym świadczy fakt, że oprócz Polski i Grecji zagrali dziś mecze tylko Włosi i Portugalczycy. Reszta meczów towarzyskich międzynarodowych grały egzotyczne nacje oraz kadry U-21.

Polska – Gruzja 4:0

13 czerwca 2015
Kategoria: Futbol

Wygraliśmy kolejny mecz eliminacyjny Euro 2016. Polska pokonała Gruzję aż 4:0 i nikt, kto meczu nie oglądał nie uwierzy, że grało nam się bardzo ciężko.

Mecz rozpoczął się bardzo mocno w wykonaniu Polaków. Nie wiem czy to zauważyliście, ale zawsze gry gramy u siebie, w dodatku w roli faworyta pierwszy kwadrans, ewentualnie 20 minut gramy dobrze. Można powiedzieć, że po 20-tu minutach mieliśmy 6 celnych strzałów na bramkę i to bardzo trudnych do obrony przez gruzińskiego bramkarza. Ba, nawet jeden ze strzałów Lewandowskiego z linii bramkowej wybił obrońca. I jak to już bywa, powietrze zaczęło z naszych ulatywać.

Przerwa w przypadku tego meczu wpłynęła na nas negatywnie. Pierwszy kwadrans Gruzini cisnęli nami niesamowicie. I tu zadziałało słynne powiedzenie, że niewykorzystane sytuacje się mszczą. Na szczęście na naszą korzyść bramkę w 63., minucie strzelił Milik. Ponownie do roboty wzięli się Gruzini i zaczęli cisnąć. W 82., minucie od utraty gola ratuje nas poprzeczka. Widać było, że nasi oddychali rękawami, ale…

Ostatnie minuty to był wielki show i popis Lewandowskiego. W 89., minucie strzela on gola na 2:0, minutę później na 3:0, a w 93., minucie ustala wynik na 4:0. I tak o to mecz, w którym graliśmy przeciętnie, bez wielkiego szału, czasami nerwowo, zakończył się wynikiem, o jakim jeszcze w 88., minucie nikt by się nie spodziewał.

To dziwne, że Gruzini po takiej grze, zdobyli w tej grupie tylko 3 punkty z outsiderem takim jak Gibraltar. Dziś śmiało mogli nam odebrać dwa punkty. Myślę, że z przebiegu gry wynik nie jest sprawiedliwy, bo Gruzini zagrali dobry mecz, ale kto teraz o tym myśli…?

Afery taśmowej ciąg dalszy

11 czerwca 2015
Kategoria: Polityka

Po przegranych wyborach prezydenckich przez Komorowskiego wydaje się, że kolejne wybory tym razem parlamentarne też zapiszą się w historii Platformy Obywatelskiej w złym świetle. Afera taśmowa z 2014 roku została zamieciona pod dywan, a teraz z powodu wycieku akt prokuratorskich do opinii publicznej odbija się rykoszetem na rządzących.

W nagraniach wielu prominentnych polityków PO zostało przyłapanych na słowach pogardy wobec szarego obywatela, załatwiania spraw pod stołem, czy wręcz ujawnienia afer związanych z korupcją. Problemu w ogóle by nie było, gdyby nie fakt, że wszystkie osoby nagrane i skompromitowane nadal piastują wysokie stanowiska. Gdyby już rok temu zrzucono je na najniższy szczebel w hierarchii partyjnej, to dziś pani premier mogłaby powiedzieć. – Sprawa już dawno została załatwiona i nie ma co do niej wracać.

Tymczasem sprawa jest i to na cztery miesiące przed wyborami do parlamentu. Decyzje premier Kopacz o dymisji ministrów po ujawnieniu akt prokuratorskich to nie efekt silnego przywódcy, ale stojącego przed plutonem egzekucyjnym. Myślę też, że Kopacz z powodu tych dymisji jest bardziej nieszczęśliwa niż zadowolona. Jest niemal pewnie, że po wyborach na jesieni, będzie ona zajmować w Sejmie miejsce opozycji. Pytanie tylko brzmi w jak dużej względem rządzących?

Podobno w aktach prokuratorskich jest informacja o jeszcze około 70 posłach PO, którzy zostali nagrani. Problem w tym, że nie wiemy kto i co na nich powiedział. Wydaje się też, że opieszałość w tej sprawie przez „niezależną prokuraturę” nie jest bezpodstawna. Chyba nie myślicie, że ten proces zakończyłby się przez wyborami parlamentarnymi? No właśnie ich wynik pewnie pojawiłby się w mediach zaraz po wyborach, by przed kolejnymi już o nich zapomnieć.

PO tonie co nie podlega dyskusji, że na własne życzenie. Trzeba było ostatnie dymisje ministrów przeprowadzić już rok temu. Dziś afera taśmowa odbijająca się rykoszetem trafia rządzących w serce, a może nawet w głowę. Gdyby te dymisje były w odpowiednim czasie, dzisiejszy rykoszet mógłby ich co najwyżej musnąć w ramię…

Mistrzowskie zmiany w mistrzostwach Europy

3 czerwca 2015
Kategoria: Futbol

Długo się zastanawiałem, czy mistrzostwa Europy w nowej formule tzn., 24 drużyny podzielone na 6 grup od 2016 roku i gra na trzynastu stadionach w 2020 roku, ale nie jak dotychczas w jednym kraju, ale w trzynastu, to na pewno dobry pomysł? Dziś już wiem, że jest to niemal „idealne” rozwiązanie. Dlaczego? Im więcej drużyn, tym większe zainteresowanie europejczyków tymi rozgrywkami. Dodatkowe osiem krajów będzie mogło z większą satysfakcją oglądać te mistrzostwa…

Jeśli chodzi o stadiony i rozgrywanie meczów w trzynastu krajach, na maksymalnie jednym stadionie w danym państwie to kolejne dobre rozwiązanie. Przypomnijcie sobie, co działo się w Brazylii. Protesty ludzi, którzy mimo że kochają piłkę nożną bardziej niż cokolwiek innego, to jednak zdawali sobie sprawę, że buduje się stadiony i infrastrukturę za grube miliardy dolarów, a nędza i przemoc rodzi się obok. Popatrzcie na Portugalię, która po mistrzostwach Europy w 2004 roku zastanawia się, czy nie zburzyć kilku stadionów wybudowanych specjalnie na ten turniej.

Gra na jednym stadionie w danym kraju może zmobilizować nawet Islandczyków, Szwedów, Rumunów czy Litwinów do zbudowania stadionu na miarę gry w mistrzostwach Europy. Jeden kraj nie będzie już dzierżył na swoich barkach wielkiego ciężaru jakim jest organizacja turnieju, czy budowa stadionów.

A na koniec wróćmy do „idealnego” rozwiązania, czyli 24-ch drużyn na EURO 2016. Zapewne w krajach, które nigdy wcześniej nie grały na mistrzostwach Europy, to będzie wielki szał i sukces. Problem w tym, że oglądanie meczów Holandii z Gruzją, czy Niemiec z Mołdawią i ewentualnych kosmicznych wyników sprawi, że widzowie z innych krajów niż zainteresowanych, nie będą chcieli oglądać tych meczów.

Można powiedzieć, że turniej EURO 2016 rozpocznie się dopiero w półfinale tych rozgrywek, do których zapewne nie awansują przypadkowe ekipy narodowe. Wcześniej oglądanie potęg z „kopciuszkami” nie będzie sprawiało przyjemności i wbrew pozorom turniej ten może stać się totalna klapą.

stat4u