Marzec 2015

Nie jadam w towarzystwie

16 marca 2015
Kategoria: Blog

Nie znoszę jeść posiłków w towarzystwie, nawet wtedy, gdy przyjeżdżają do mnie goście. Nie jadam z ojcem, nie jadałem z mamą i dziadkami. Nie lubię chodzić do restauracji i jadać fast foodów na ulicy. Dlaczego?

Jedząc posiłek przy domowym stole, mój ojciec siorbie zupę, a jak je coś konkretnego to słyszę każdy kawałek mięsa przesuwający się po sztucznych zębach. Gdy jadam w towarzystwie szwagra, ten potrafi w niespodziewanym momencie wciągnąć gluty, niekiedy się nimi krztusząc. Mój dziadek podczas rodzinnego obiadu potrafił wciągnąć gluty do gardła, „churhnąć” do ust, wyciągnąć spod łóżka miskę i napluć do niej.

W restauracjach nie lubię jadać, bo pamiętam czasy, w których palenie w nich nie było zabronione. Brzydzę się dymem tytoniowym w warunkach normalnych, a podczas jedzenia to już katastrofa. Nie lubię jeść gdzieś pod parasolem, bo widuję gołębia, który postanowił zrobić kupę. Widuję ludzi, którzy smarkają używając do tego celu dłoni. Spożywając na szybko fast fooda i goniąc po ulicy, nie omieszkam nie znaleźć twardych dowodów na to, że przede mną był tu pies.

Pamiętając te wszystkie jakże niemiłe doświadczenia, nauczyłem się jeść tylko we własnym towarzystwie. Gdy tylko idę gdzieś w gości, albo muszę wyjść do lokalu, drżę ze strachu, że ktoś sfajda się świnia, a ja nie będę w stanie dokończyć tego, co zacząłem.

Homo parada

7 marca 2015
Kategoria: Blog

Przez większość swojego życia nie wiedziałem, czy jestem hetero, czy homoseksualistą. Nie dlatego, ze nie potrafiłem określić swojej orientacji seksualnej, ale nigdy nie mogłem skojarzyć, który to pedał, a który normalny. Do dziś nie wiem jak piszę się na pewno i naprawdę, tzn które łącznie, a które rozdzielnie. Oba słowa napisałem tu poprawnie, ale tylko dlatego, że zadziałał słownik przeglądarki.

Dziś już doskonale wiem, który to hetero, a który homoseksualista. Uświadomili mi to ludzie, którzy biorą udział w „paradach równości”. Roznegliżowani ludzie, w różowych gaciach, faceci wymalowani jak dziewczyny, dziewczyny wyglądające jak faceci i obleśnie ściskający się, łapiący za genitalia i całujący w taki sposób, że chce się wymiotować.

Żeby była jasność, nie jestem homofobem, ale Ci ludzie paradujący są wyjątkowo obleśni i żałośni. Nie wiem jak Wy, ale ja będąc heteroseksualistą, nie mam potrzeby ubierania się w niebieskie gacie, chodzenia po środku ulicy, liżąc sutki swojej narzeczonej i wkładając język w jej usta w obecności fotoreporterów. Nawet to uznałbym za dziwaczne wypaczenie.

Mam wrażenie, że parada równości ma na celu uświadomić heteroseksualnej części społeczeństwa, jak są odmienni. Ci ludzie są trochę jak murzyni, którzy uważają się za gorszych i ciągle powtarzają, że są źle traktowani tylko dlatego, że są czarni. Mam też wrażenie, że homoseksualiści nie akceptują samych siebie i ta „wojna” im odpowiada. Pokazują się w jak najgorszym świetle i nie mam pojęcia dlaczego.

Jeśli jesteś homoseksualistą i byś mi to powiedział, to od razu skojarzę Cię z facetem w różowych gaciach, paradującym po ulicach i całującym się z innym facetem. Chcesz się dymać z facetem? – Ok. Jeśli obojgu wam to pasuje, to bądźcie szczęśliwi. Ale do kurwy nędzy, nie róbcie z siebie obleśnych dziwek, które wyliżą sobie kutasy na środku ulicy i którzy czują z tego powodu dumę. Jeśli tak zachowują się homo i szukają akceptacji w społeczeństwie, to coś tu jest nie tak.

stat4u