Czerwiec 2013

Finansowanie partii politycznych

30 czerwca 2013
Kategoria: Polityka tagi: , , ,

Polityka ma to do siebie, że niektóre mało ważne tematy podniesione są do rangi – być albo nie być. Temat finansowania partii politycznych wywindowany był tak bardzo, że przez niemal 3 tygodnie komentowano tylko to wydarzenie. Czy politycy powinni rzeczywiście być finansowani z pieniędzy budżetu państwa, czy może powinni utrzymywać się z pieniędzy oferowanych przez „sponsorów” i darczyńców?

Z logicznego punktu widzenia, wydawanie pieniędzy na partie polityczne to rozbój w biały dzień. Czy nam się to podoba czy nie, miliony złotych lądują na kontach ludzi będących u władzy, którzy nie dość że zarabiają duże pieniądze względem zwykłego Kowalskiego, to jeszcze dostają dodatkowe pieniądze, które mogą wydawać na dziwki, alkohol czy sztuczne fiuty. Do tego darmowe podróże, połączenia telefoniczne czy noclegi.

Finansowanie partii politycznych w sposób inny niż z budżetu państwa według mnie nie powinno mieć miejsca. Unikniemy przekupstwa, lobbingu i sponsoringu na zasadzie – ja ci zapłacę, a ty załatwisz ustawę. Mogłoby też dochodzić do odwrotnych sytuacji, w których posłowie nękaliby lokalne firmy – albo się dorzucisz, albo Urząd Skarbowy cię załatwi. Mafie też mogłyby załatwiać ułaskawienie jakiegoś bossa, w zamian za datek na kampanię czy inne patologie.

W ogóle to nie rozumiem, dlaczego np. posłowie kupują garnitury za dodatkowe pieniądze, dostają pieniądze na paliwo, czy opłaca się im rachunki za telefon komórkowy? Czy waszego pracodawcę interesuje, czy przychodzicie do pracy w sandałach, koszuli, czy przyjeżdżacie samochodem, rowerem czy autobusem? – Zapewne nie! A myślicie, że wasz szef zastanawia się ile wydajecie na połączenia telefoniczne i internet? – Nie! Miesięcznie zarabiamy 10% tego, co zwykły szary poseł i musimy ponosić wszelkie koszty związane z życiem codziennym.

Od zaraz powinno się obciąć subwencje o połowę w tym roku, i o kolejną połowę w przyszłym. Nie byłoby kupowania garniaków, alkoholu i zamawiania dziwek na kongresy. A czy kongresy muszą się odbywać w wielkich halach za dziesiątki tysięcy złotych? Myślę, że nie, ale to jest zwykły pokaz siły. A czy trzeba tworzyć spoty reklamowe w czasie kampanii za miliony i emitować je w telewizji na kilka tygodni przed wyborami? Czy plakaty powinny wisieć na każdym słupie, barierce, przystanku, albo być publikowane w prasie, radiu i telewizji? Jestem pewien, że nie. Powinien być darmowy czas antenowy w TVP jak i publicznym radiu. Po więcej ludzie powinni sięgać do internetu i basta.

Jestem pewien, że temat finansowania partii politycznych to był jeden z tych słynnych tematów zastępczych kryzysu i populistyczna gra by pozbierać trochę punktów w czasie spadającego poparcia dla Platformy Obywatelskiej. To zapewne gra na oba fronty. Zadając sobie przy okazji pytanie, czy finansowanie partii politycznych z budżetu państwa to kradzież naszych pieniędzy, czy może sprawiedliwy przydział subwencji zrozumiałem, że to jedyny uczciwy sposób na to, by te skurwysyny nie wykończyli nas na amen. Teraz wiedzą, kto ich finansuje, więc muszą mieć trochę pokory dla nas „śmiertelników”. W innym przypadku pokorę będą mieć przed swoimi sponsorami, którzy za pieniądze legalnie załatwiać będą brudne interesy….

Wkrótce Rusza TVP3

28 czerwca 2013
Kategoria: Media tagi:

Jak poinformował zarząd TVP, we wrześniu 2013 roku mają ruszyć terenowe oddziały Telewizji Polskiej pod nową nazwą TVP3 Regiony. Ma to na celu przede wszystkim zdjęcie regionalnych pasm z TVP Info, które będzie nadawać przez całą dobę. Zwiększy się też ilość produkowanych materiałów lokalnych, więcej będzie informacji, a pasma będą się sukcesywnie wydłużać. TVP3 będzie nadawać także pasmo wspólne, w których emitowane będą programy lokalne wszystkich oddziałów, z wyłączeniem informacji. Da to szerszy dostęp np. do filmów dokumentalnych wyprodukowanych w różnych ośrodkach regionalnych. I tak np. widzowie z Wielkopolski obejrzą programy wyprodukowane przez oddział z Białegostoku i odwrotnie.

Rozdzielamy program TVP Info, który będzie samodzielnym kanałem wyłącznie informacyjnym, publicystycznym od programu regionalnego, który tam się pojawiał tylko okazjonalnie

Stworzenie nowego kanału przeznaczonego tylko i wyłącznie na potrzeby ośrodków regionalnych to w mojej opinii świetny krok. Programy informacyjne TVP Info nie będą przerywane pasmem regionalnym, a regionalne pasmem krajowym. Fajnie i przyjemnie będzie również obejrzeć filmy i programy innych ośrodków regionalnych, których teraz nie ma możliwości obejrzeć.

Pasma własne już od 1 września, będą rozszerzone o ok. godzinę więcej dziennie. Ich uzupełnieniem będą pasma wspólne, gdzie będzie wspólna ramówka, która będzie tworzona w oddziałach regionalnych

Nie byłbym sobą gdybym nie zapytał, choć wiem że na to pytanie i tak nikt mi nie odpowie. – Czy rzeczywiście sytuacja finansowa TVP jest tak fatalna jak się mówi? Słyszymy o masowych zwolnieniach i tym podobnych rzeczach, a stacje TVP powstają jak grzyby po deszczu. TVP3 wydaje się być bardzo sensownym i korzystnym dla Polaków rozwiązaniem. Jednak powstawanie stacji pod szyldem TVP takich jak TVP Rozrywka czy TVP Seriale, a w ostatnim czasie także i ramówka TVP Kultura, zaczyna się jakby rozmywać i zastanawiam się czy mają sens bytu. Programy Makłowicza można obejrzeć na kilku stacjach, tak samo jak „boso prze świat” Cejrowskiego. Jak do tej pory najbardziej udanym kanałem Telewizji Polskiej jest w mojej ocenie TVP Historia i mam nadzieję dołączy do niej TVP3.

Handel w niedzielę – tak czy nie?

9 czerwca 2013
Kategoria: Polityka

W Polsce bezrobocie idzie w górę, a rząd i opozycja licytują się na to, czy w niedzielę zabronić handlu czy nie? Dodatkowo by przekonać nieprzekonanych, mówi się o wolnej niedzieli, by można było z rodziną swobodnie pójść do kościoła. Tych których to nie przekonuje mówi się o niewolniczej pracy w hipermarketach, a ustawowo dzień wolny od handlu, dałby tym ludziom możliwość odpoczynku. Słyszałem nawet, że dzięki wolnej niedzieli, Polacy byliby zamożniejsi, bo nie chodziliby na zakupy i nie wydawali pieniędzy. Podrzucono również pomysł, by w niedzielę mogły być otwarte małe rodzinne sklepiki, by dorabiali się oni kosztem marketów. To dziwne, że po 20 latach ktoś chce dać pracę małym przedsiębiorcom, którzy już dawno upadli. Małe sklepiki w branży spożywczej praktycznie nie istnieją, te z innymi produktami i tak są zamknięte w niedzielę.

Wydaje się, że cały szał związany z wolną niedzielą, przedstawicieli PiS kręci tylko dlatego, żeby Polacy nie wydawali pieniędzy w marketach nabijając kabzę zachodnim koncernom. Woleliby, żeby rodacy wydawali je w kościele nie dostając w zamian niczego. Platformie taki dzień też byłby trochę na rękę, bo dzień wolny od handlu dałby zapewne większe zyski w czwartek, piątek i sobotę. Widzieliście kiedyś jakie tłumy oblegają sklepy gdy tylko jest święto kościelne lub państwowe? Wydaje się, że budżet państwa nie straciłby na tym zbyt wiele, ale w tej chwili hasło wolnej niedzieli zostało rzucone do opinii publicznej, a politycy wyczuwają nastroje i sprawdzają, czy dzięki temu będą w sondażach szli do góry, czy na dół.

Niektórzy zwolennicy jako przykład przytaczają Niemców, którzy w niedzielę nie handlują. Tylko niestety nie każdy wie, dlaczego w Niemczech nie handluje się w niedzielę. Nie dlatego, by chodzić do kościoła, czy odpoczywać z rodziną. Przed drugą wojną światową w Niemczech żyło wielu żydów, który świętowali w soboty czyniąc go dniem wolnym, a handel przeniósł się na niedzielę. Rząd niemiecki zabronił więc handlu tego dnia, by im zwyczajnie dokuczyć.

Uważam również, że to będzie nieuczciwe, jeśli zabroni się handlu w niedzielę. Dlaczego mają pracować właściciele małych sklepików, stacji benzynowych, policjanci, lekarze, strażacy, pracownicy służby więziennej, celnicy, czy ludzie przyjmujący opłaty za wjazd na autostradę? Zamknijmy cały kraj jak długi i szeroki i dajmy Polakom plan zajęć, co i gdzie mają robić. Dajmy im rozpiskę, o której są msze i ile należy dać na tackę. Tylko zaraz, czy ksiądz nie jest człowiekiem? Zamknijmy kościoły, by dzień święty święcić. Wszyscy do góry brzuchami przed telewizorem i komputerem, objadajmy się tym co kupiliśmy na zapas w sobotę.

Zaczynam czuć przypływ Polski komunistycznej. Hasła propagandowe na murach miały przekonać Polaków, że żyją w cudownym kraju, gdzie każdy jest równy i ma takie same prawa. Dziś zaczyna się działać odwrotnie, dając Polakom do zrozumienia, że wolność jest tam, gdzie politycy będą chcieć. Mówi się o wolnej niedzieli, przy czym bezrobocie zaczyna się panoszyć. Nikogo nie obchodzi czy 20, 30 czy 40 tysięcy ludzi straci z tego powodu pracę. Czy więc wolna niedziela dla tych kilkudziesięciu tysięcy ludzi nie przerodzi się w wolny tydzień?

Nie zakazujmy handlu w niedzielę. Niech każdy sam wybierze czy tego dnia świętować, iść do kościoła, czy odpoczywać delektując się zakupami. Nie zamykajmy ludziom miejsc pracy bez względu na to jakie by one nie były. Wielu Polaków jest teraz w kiepskiej sytuacji finansowej i poszliby do pracy do marketu nawet kosztem wolnej niedzieli, gdyby tylko chciano ich tam przyjąć…

Czy roboty opanują świat? A może już to zrobiły?

6 czerwca 2013
Kategoria: Blog

Pamiętacie filmy sprzed dwudziestu albo i więcej lat, w których inteligentne roboty opanowywały świat i wytępiły ludzkość? Choć wydaje się, że to melodia bardzo odległej przyszłości, to jednak trzeba przyznać, że komputery opanowały nasze życie codzienne do tego stopnia, że bez nich normalne funkcjonowanie wydaje się niemożliwe. Komputerem nie jest już tylko urządzenie, które potrafi za nas policzyć, daje dostęp do internetu, czy Excela. Komputery są dziś w telewizorach, pralkach, lodówkach, samochodach czy telefonach komórkowych. Są to urządzenia, które znajdują się nie tylko w każdym gospodarstwie domowym, ale posiadają je niemal wszystkie osoby w nim zamieszkujące.

Wyobrażacie sobie dzisiejszy świat bez telefonu komórkowego? To urządzenie bierzemy do kieszeni nawet gdy wychodzimy wyrzucić śmieci. A wyobrażacie sobie życie bez samochodów, samolotów czy wielkich statków? Przemieszczanie się miedzy wioskami, miastami, krajami i kontynentami byłoby utrudnione lub niemożliwe. Do sklepów nie trafiałoby zaopatrzenie. Nie tylko żywność byłaby trudno dostępna, ale wszystkie inne produkty, które dziś możemy posiadać bez żadnego problemu. Nikt nie wywoziłby śmieci, a w domu nie byłoby ubikacji czy wanny. Nie trzeba posuwać się do aż tak odległej przeszłości. Wystarczy żeby dziś wyłączono prąd na całym świecie na miesiąc, a 70% populacji ludzkiej popełniłoby seppuku zwane również harakiri. Brak dostępu do robotów, tzn., urządzeń wyręczających nas niemal z każdej pracy czy zapewniających nam przyjemność takich jak komputer, telefon czy telewizor byłoby ciężką lekcją przetrwania.

Bóg dał nam wodę potrzebną do przetrwania wszystkich gatunków fauny i flory po życie ludzkie. Wynalezienie elektryczności przez człowieka to jego największy wynalazek nie mniej dziś ważny niż woda. Przez ostatnie 100 lat życie ludzkie dzięki elektryczności zmieniło się bardziej, niż przez resztę wcześniejszego istnienia. Gdyby brakło życiodajnego elektrolitu pod postacią wody, można by powiedzieć krótko i zwięźle – zginęlibyśmy wszyscy. Gdyby zabrakło elektryczności można by godzinami wymieniać jaki chaos zapanowałby na ziemi. Nie wyobrażam sobie, by dzisiejsi rolnicy wrócili w pole chodząc za koniem. Ludzie w miastach musieliby wyjść z wieżowców do szałasów w innym przypadku wchodzenie na 10 czy 50 piętro odbywałoby się w wielkich męczarniach. Konsekwencje braku wody załatwiły życie na Ziemi w miesiąc, brak elektryczności wielu ludziom „odłączyłby prąd” dający nadzieję na dalszą egzystencję. Silniejsi i wytrwalsi grabiliby ludzi posiadających żywność. Inne dobra typu samochód, komputer, telewizor, pralka czy inne urządzenia potrzebujące prądu do działania stałyby się nieużyteczne i nic nie warte.

Szacuję, że brak elektryczności wywaliłby dzisiejszy świat do góry nogami, a wszechobecna anarchia przesunęłaby nas do czasów, w których ludzie osadzali się gdzieś głęboko w buszu. Nie wiem, czy długo by tak przetrwaliby ludzie, nauczeni do posiadania w domu robotów pod postacią urządzeń ułatwiających życie. Musielibyśmy nie tylko prać ręcznie, srać w wychodku na dworze, ale i sami szyć ubrania, produkować buty, a także „łapać kolację”. Choć filmowa rzeczywistość chodzących robotów, strzelających do ludzi laserami przecinającymi ich na połowę to fikcja, to nie można dziś negować, że dzięki rozwijającej się technice nasze mózgi umieją korzystać jedynie z ich dóbr. Podtarcie tyłka liściem byłoby strawą ciężką do przełknięcia dla połowy europejczyków i amerykanów, a życie bez Apple i Microsoftu stałoby się powodem fali samobójczych zamachów. Jeśli nadal uważacie, że roboty nie opanowały naszego świata, to dajcie mi konkretne argumenty, które przekonają mnie do tego, że macie rację…

Polska – kraj rzeczy niemożliwych

3 czerwca 2013
Kategoria: Blog tagi:

Powyższy tytuł może być odbierany na dwa sposoby. Pierwszy to zapewne ten, że w tym kraju może wydarzyć się wszystko i że nic nie jest w stanie nas zdziwić. Z drugiej strony może oznaczać, że pewnych rzeczy nie da się tu zrobić. Jeśli odebraliście go na te dwa sposoby tzn., że udało mi się przedstawić sytuację tak, jak chciałem. Żyjemy i mieszkamy w niemal 40 milionowym kraju w samym środku Europy, z dostępem do morza i gór. W kraju, w którym nie ma trzęsień ziemi i huraganów, a przypadkowe trąby powietrzne „małego zasięgu” nie są anomalią, tylko normą. W kraju, w którym do powodzi nie dochodzi z winy natury, lecz człowieka. Chcę Wam w tym wpisie przedstawić, że niemożliwe w tym kraju nie istnieje, jeśli chodzi o głupotę urzędników, a możliwe wśród ludzi są tylko niektóre rzeczy…

Zacznijmy od rzeczy, które dzieją się na szczeblu urzędniczym, czyli tym, w którym może wydarzyć się wszystko. Głośno było ostatnio o komorniku, który zajął konto kobiety na poczet spłacenia długów za zaciągnięty kredyt. Problem jednak w tym, że w tym samym mieście mieszkała jeszcze inna osoba o tym samym imieniu i nazwisku. Komornik się pomylił, a kobieta która przez całe życie ciułała pieniądze chciała wydać je na leczenie choroby nowotworowej. Komornik się pomylił, pieniądze zabrano, a teraz kobieta musi skarżyć się w sądzie o zwrot pieniędzy i może to potrwać kilka lat. Schorowana kobieta, bez środków na leczenie ma jakby wyrok w zawieszeniu i dodatkowe nerwy z powodu całej tej sytuacji. Komornik nadal pracuje i ma się dobrze. To wydaje się niemożliwe, ale nie w tym kraju…

A pamiętacie człowieka – piekarza, który niesprzedane pieczywo rozdawał za darmo ludziom potrzebującym? Dopieprzyli się do niego, że nie odprowadza za to podatku, więc tak dobrali mu się do skóry, że ten stracił cały majątek. Lepiej by było, gdyby to pieczywo wyrzucał do śmieci, niż oddawał za darmo na ulicy. Choć to wydaje się absurdalne, jest całkiem prawdziwym przykładam urzędniczego chamstwa. Jak można pobierać VAT od rozdanej za darmo żywności?

Takich przykładów można by mnożyć bez końca. Urzędnicy wszystkich państwowych instytucji nazywani są nawet już w kraju „mafią urzędniczą”. Doprowadzają do upadku wielu firm, „trzepiąc” ich dokumenty miesiącami i doczepiając się do wyimaginowanych przewinień, by tylko uznać winę przedsiębiorcy. Takie rzeczy są możliwe i prawdziwe. Tysiące firm w całym kraju zostało zniszczonych tylko po to, by przyznać rację urzędnikom. Ten proceder nadal trwa i w tej kwestii nie ma rzeczy niemożliwych.

Przejdźmy teraz do rzeczy z goła niemożliwych do osiągnięcia przez zwykłych obywateli. Słyszeliście kiedyś o projekcie „HomePage Milion Dollar”? Młody Brytyjczyk chciał zebrać pieniądze na studia. Długo zastanawiał się co zrobić by zebrać milion dolarów. Pewnego wieczora wpadł na pomysł, że zrobi stronę internetową, na której sprzedawał będzie miejsce reklamowe. Najmniejsza zauważalna powierzchnia bannera to rozmiar 10×10 pikseli, co po pomnożeniu daje 100 pikseli. Za każdy piksel opłata wynosiła 1 dolar. Chłopak po kilku miesiącach sprzedał całą powierzchnię reklamową wartą milion dolarów. W zamian przedsiębiorcy i osoby prywatne reklamujące swoje firmy, usługi i strony dostali możliwość wstawiania bannera, który wyświetlał się będzie do końca istnienia strony. Przygoda zaczęła się w 2005 roku, a strona istnieje do dziś http://www.milliondollarhomepage.com/. Co prawda temu wydarzeniu pomogły media, które zainteresowały się sprawą. Telewizja, radio, prasa, ale mimo wszystko u as takie rzeczy są niemożliwe do osiągnięcia…

Pamiętam też historię faceta, który na ebay wystawił aukcję, na której sprzedawał miejsce reklamowe na swoim czole. Mieszkał w USA, potrzebował pieniędzy na studia. W zamian zgodził się umieścić na czole reklamę, z która chodził będzie 30 dni po zatłoczonych ulicach miasta. Aukcja chwyciła na rozgłosie, zainteresowały się nią media, a facet wystawiając aukcję od 1 centa, zakończył ją na 22 tysiącach dolarów. Jego strona nadal jest w sieci http://www.humanadspace.com/. Czy u nas byłoby to możliwe? Nie sądzę.

Na tych przykładach zaprzestanę kontemplację. Chciałem tylko przez to powiedzieć, że w Polsce możliwe jest w imię prawa zniszczyć uczciwego obywatela, bądź firmy dające prace dziesiątkom czy setkom ludzi. Mimo orzeczeń sądów przyznających rację obywatelowi bądź firmie, nie ma winnego. Urzędnik niszczący życie całych rodzin w imieniu prawa nie traci nawet pracy, a jego przewinienie jest tylko urzędniczą pomyłka. W życiu codziennym brakuje nam jednak swojego rodzaju szaleństwa. Reklama na czole czy sprzedaż pikseli na swojej stronie za 3 miliony złotych jest niemożliwe do osiągnięcia choć byście stanęli na czole. Próby sprzedaży pikseli były też kopiowane w „polskim internecie”, jednak nic z tego nie wyszło…

stat4u