Kwiecień 2013

Nju Mobile

26 kwietnia 2013
Kategoria: Blog tagi: ,

Po firmie telekomunikacyjnej Orange można się spodziewać wiele. Nowe limity, kruczki, zawiłe oferty i wygórowane stawki. Tym razem Orange stworzył nową markę dającą stałą opłatę za połączenia, smsy i internet. O dziwo bez kruczków, kropek, regulaminu o małej czcionce, czy innych ukrytych kosztach. Sprawa w sieci Nju Mobile jest prosta. Chcesz dzwonić bez limitów do krajowych operatorów? – 29 złotych miesięcznie. Chcesz sms-ować i MMS-ować bez limitu do wszystkich polskich sieci? – 9 złotych miesięcznie. Chcesz internet bez limitu? – 19 złotych miesięcznie (po wykorzystaniu 1GB prędkość przesyłu danych spada do 16kbps). Sam wybierasz usługi, które Cię interesują i nie zapłacisz ani grosza więcej.

Wybierając pakiet darmowych rozmów i sms-ów (29+9 złotych) zapłacisz miesięcznie maksymalnie 38 złotych. Możesz oczywiście zapłacić mniej, jeśli nie wykorzystasz danych limitów. Na przykład za minutę połączenia naliczana jest stawka 19 groszy. Wynika z tego, że w abonamencie (29 złotych) masz 152 minuty na rozmowy miesięcznie. Jeśli przekroczysz ten limit, nie zapłacisz za to ani grosza, ale jeśli wykorzystasz np., 100 minut o wartości 19 złotych, pozostałe 10 złotych zostanie Ci zwrócone do kolejnego rachunku. Podobnie jest z sms-ami (9 groszy) mms-ami (19 groszy) i internetem (1mb – 19 groszy).

Co warte podkreślenia nie wiążesz się długoterminową umową. Jest ona bezterminowa, a okres wypowiedzenia to 30 dni. Oferta jest więc dobra i korzystna, o wiele lepsza od tej oferowanej w Play. Nawet jeśli stawki są zbliżone, to Orange ma korzystniejszą ofertę choćby ze względu na lepszy zasięg w miejscach, gdzie psy szczekają dupami. Nie rozumiem tylko, dlaczego ta usługa nie została zarejestrowana jako nowa oferta Orange?

Więcej na: njumobile.pl

Borussia – Malaga 3:2

9 kwietnia 2013
Kategoria: Futbol tagi: ,

Powiem bez bicia, że nie lubię drużyn z Niemiec i wiem, że nie jest to tylko moja przypadłość. Nie lubimy Niemców z powodu Hitlera i jego wyczynów. Nie lubimy ich za to, że są lepsi od nas niemal pod każdym względem. Zazdrościmy im życia w czystym i bogatym kraju. Piłkarskim zespołom zza Odry nie kibicujemy, bo przecież pamiętamy bardzo dobrze hasło – „wszyscy grają, a Niemcy wygrywają”. Co by nie powiedzieć o tym meczu, to tak naprawdę to powiedzenie pasuje tu jak ulał. Piłkarze Borussii wydaje się że grali słabiej w tym meczu od piłkarzy z Malagi…

Tym razem jednak kibicowałem drużynie z Niemiec. Nigdy wcześniej tego nie robiłem, ale teraz gra tam trzech Polaków, którzy na mecze ligi mistrzów wychodzą w podstawowym składzie. Borussia z tego powodu została okrzyknięta „Polskim zespołem”, na który jeżdżą nawet kibice z Polski. Gdyby ten stadion miał 150 tysięcy miejsc to pewnie wszystkie byłyby zajęte. Popyt na ten zespół jest w Polsce duży, bo grają tam „nasi”, ale trzeba też przyznać, że grają ładnie, ciekawie i zaszli aż do półfinału najbardziej prestiżowych rozgrywek piłkarskich na świecie…

Mecz pomiędzy Borussią a Malagą zapewne przejdzie do historii, ale tej dobrze pamiętanej przez kibiców nie tylko tych najwierniejszych. To nie był mecz, o którym można powiedzieć, że Borussia wygrała i awansowała. Zrobiła to w klasyczny solidny Niemiecki sposób. Do 91., minuty wynik był korzystny dla drużyny z Malagi 2:1. Już kibice powoli opuszczali stadion, bo chyba nikt nie wierzył w zwycięstwo gospodarzy. Trzeba było strzelić przynajmniej 2 gole w trzy minuty. Nikt w to nie wierzył oprócz piłkarzy Borussii i ich trenera, który nakłaniał do ataku. W 91., minucie meczu do remisu doprowadził Reus, a chwilę po wznowieniu gry gola na wagę zwycięstwa w meczu i awansu do półfinału strzelił Santana. Stadion oszalał, a ja przecierałem oczy ze zdumienia…

Mecze na takim poziomie mogę oglądać bez końca. Nie pamiętam kiedy ostatnio tak przezywałem mecz piłkarski. Kibicowałem Borussii nie tylko z powodu trzech naszych piłkarzy w składzie, ale także dlatego, że podobała mi się ich gra od początku tego sezonu. Liczyłem też, że fajniej będzie się oglądać półfinał ligi mistrzów pomiędzy Borussią a Realem Madryt. Smaczkiem tego meczu będzie to, że w fazie grupowej te zespoły się spotkały i ku zdziwieniu wszystkich Borussia zremisowała w Madrycie 2:2 i wygrała u siebie 2:1. Czy Real Madryt zrewanżuje się w półfinale i tym razem ogra piłkarzy z Dortmundu? Wkrótce się dowiemy…

Nowe zasady w piłkarskiej Ekstraklasie

6 kwietnia 2013
Kategoria: Futbol tagi: ,

Polska Ekstraklasa ma być w sezonie 2013/14 o wiele ciekawsza. Tak jak do tej w tabeli będzie 16 zespołów, które zagrają mecz i rewanż. Po 30 spotkaniach drużyny podzielone zostaną na dwie grupy – mistrzowską i spadkową. Mistrzowska to drużyny, które po sezonie zasadniczym znajdą się na miejscach 1-8 i spadkowa z miejsc 9-16. Następnie punkty z rundy zasadniczej zostaną podzielone przez dwa i ewentualnie zaokrąglone do liczby całkowitej w górę. Każda z drużyn rozegra ze sobą po jednym meczu. W rezultacie w przyszłym sezonie rozegranych zostanie 37 spotkań…

Na przykładzie tabeli z sezonu 2011/12 pokażę, jak wyglądać będzie podział drużyn na grupę mistrzowską (zielona) i spadkową (czerwona).

podzial

Dzielenie punktów ma za zadanie spłaszczenie tabeli i uatrakcyjnienie rywalizacji. Na powyższym przykładzie widać, że po sezonie zasadniczym między najlepszą a najgorszą drużyną w grupie mistrzowskiej jest 14 punktów różnicy. Po podziale na grupy będzie tylko 7. Niestety podział ten ma też swoje wady. Zostanie rozegrany tylko jeden mecz bez rewanżu. Mówić się będzie o niesprawiedliwości, że Legia zagrała trzeci mecz z Lechem u siebie i nie było rewanżu w Poznaniu. Tego typu spekulacje nie rodzą niczego dobrego.

Czy te zmiany naprawdę uatrakcyjnią naszą piłkarską Ekstraklasę. Tutaj głosy są podzielone. Uważam, że taki podział miałby sens tylko i wyłącznie wtedy, gdyby zmniejszono liczbę drużyn w najlepszej lidze do dwunastu. W lidze byłaby większa rywalizacja i nie byłoby już drużyn kurczowo walczących tylko o utrzymanie i jakiś tam ligowy byt. Każda drużyna zagrałaby w sezonie zasadniczym 22 spotkania. Podział tabeli na dwie grupy po 6 zespołów. Wtedy każda z drużyn zagrałaby dodatkowo mecz i rewanż w grupie, co dałoby kolejne 10 meczów. Nie byłoby głosów, że Legia, Lech czy Wisła grała mecz u siebie i dlatego jest lepsza od rywala.

32 mecze w sezonie to moim zdaniem maksimum, jakie można rozegrać w tej strefie klimatycznej. W przypadku 37 meczów nasze boiska przypominać będą kartofliska gdzieś na peryferiach. Wydłużanie sezonu nudnej ligi polskiej nie ma sensu. Mówi się też, że w sezonie 2014/15 odbędą się już rewanże po podziale na grupy. Mielibyśmy więc sezon piłkarski z 44 meczami! Dokładając do tego Puchar Polski i ewentualną grę w europejskich pucharach, drużyna rozegra blisko 60 meczów w sezonie.

Czy wytrzymają to murawy? Czy fajnie będzie rozgrywać mecze co 3 dni i zajeżdżać piłkarzy? Czy kibice będą przychodzić liczniej? Czy uatrakcyjni to naszą ligę? Wiele pytań na które nie ma decydującej odpowiedzi. Skłaniam się jednak do stwierdzenia, że nie byłbym tego taki pewny, że będzie lepiej…

Zamiast mięsa jest padlina

3 kwietnia 2013
Kategoria: Blog tagi: , , ,

Przyszło nam żyć w czasach, w których przedsiębiorcy do jedzenia pakują nam zdechłe mięso zwane dalej padliną, mieszają z mięsem dobrej jakości dla niepoznaki i doprawiają solą przemysłową przeznaczoną na ulice. Może to i dobrze, że w tym roku zima trzyma nawet wiosną i że opady śniegu nas nie ominęły. Zwiększa się szansa, że sól została użyta na drogi, a nie do mięsa. Wiem, że w przypadku przerabiania padliny wkrótce sprawa ucichnie i zostanie zamieciona pod dywan, tak samo jak miało to miejsce w przypadku zeszłorocznej afery z solą przemysłową. Wydaje się, że tylko wysokie wyroki w naszym kraju są w stanie ukrócić proceder oszustw na szeroką skalę.

Gdyby np., przedsiębiorca przetwarzający żywność od razu wiedział, że za tego typu przestępstwo grozi od 20 lat pozbawienia wolności do dożywocia, do tego upublicznienie jego danych osobowych i wizerunku oraz przepadek mienia, to pewnie nie jeden nieuczciwy przedsiębiorca pomyślałby dwa razy zanim zrobiłby coś takiego. Za sól przemysłową w jedzeniu powinno się iść do paki na 20 lat do więzienia bez zbędnego wyroku, a za padlinę w wyrobach dożywocie. W przypadku zeszłorocznej „afery solnej” nikt nie odpowiedział i nikomu nie przepadło mienie. Gdyby któryś z tych pseudo przedsiębiorców czy jak kto woli „trucicieli” oszukał urząd skarbowy na 2 złote, to prawdopodobnie od razu firmy zostałyby zamknięte. Widać, że trucizna w żywności to nie jest aż takie wielkie przewinienie, więc dajemy przykład następnym przedsiębiorcom, którzy będą pewnie ten proceder uprawiać. Dajemy też informację ludziom, którzy nie chcą kupować wyrobów, a następnie gnębimy rolników, którzy za to wszystko zapłacą.

Niestety, w przypadku karania prawdziwych przestępców nie ma w tym kraju bata. Mafia Pruszkowska na wolności, afera z solą nie znalazła winnych, a padlina w jedzeniu może być wyrokiem jedynie dla klienta, który został otruty. Nie ma co liczyć na literę prawa w Polsce, no chyba że jesteś rowerzystą po piwku. Zaraz trafisz za kraty na kilka miesięcy, a Twoje dane osobowe zostaną podane do publicznej wiadomości. Najważniejsze, że winny rowerzysta został złapany na gorącym uczynku. Trucizna, padlina, i sól przemysłowa w jedzeniu to pikuś, w porównaniu z nietrzeźwym rowerzystą gdzieś na peryferiach…

stat4u