Marzec 2013

Promocyjne łamigłówki w Orange

30 marca 2013
Kategoria: Blog tagi: , , ,

Uwielbiam rozwiązywać łamigłówki. Sudoku, krzyżówki czy rozwiązywanie skomplikowanych zadań to tylko niektóre z tych, które są ciekawe. Choć ich popularność nie maleje, to jednak pochodzą z poprzedniej epoki. Dziś wyzwanie jest nieco większe, bo trzeba uważać na wszystko co jest wokół nas. Wszechobecna reklama i promocje z nią związane też potrafią być zawiłe. Weźmy na przykład ciekawą promocję w Orange zwaną – „numer bez limitu w Orange na kartę”. Już samo brzmienie tej promocji jest zachwycające. Dokładając do tego treść reklamy jaką dostałem sms-em, niemal nie spadłem z krzesła.

Ciesz się rozmową z jedną bliską osobą z dowolnej sieci za darmo, bez doładowań i na zawsze.

Wow! Będę mógł dzwonić do jednego numeru bez limitu i to całkowicie za darmo. Jestem jednak ostrożny, bo reklamy już tak wiele razy mnie oszukały, a w szczególności te dotyczące Orange, że tym razem postanowiłem sprawdzić szczegóły tej promocji. Dowiedziałem się między innymi, że raz w roku mogę zmienić wybrany numer. Dowiedziałem się też, że oferta jest ważna do 26 kwietnia 2013 roku, czyli przez jeszcze niespełna miesiąc. Czytając dalej regulamin natrafiłem na punkt 7., i 8., w których zawarte są kluczowe informacje dotyczące promocji.

7. Usługa wymaga wyłączenia promocji Konto Ważne Rok oraz Konto ważne rok w Orange Na Kartę („Promocja”). Użytkownik korzystający z Promocji po wysłaniu SMS aktywującego Usługę otrzyma instrukcję jak wyłączyć Promocję.

8.Wyłączenie Promocji jest równoznaczne z ustanowieniem 30-dniowego okresu ważności na połączenia wychodzące i brakiem możliwości ponownego włączenia tej Promocji, nawet po wyłączeniu Usługi

Dla nie wiedzących do końća o co chodzi wyjaśniam, że w Orange jest możliwość uruchomienia usługi przedłużającej ważność konta na rok. O tym pisałem we wpisie „Jak przedłużyć ważność konta w Orange”. Po jej uruchomieniu nasze konto ważne jest przez 365 dni bez względu na ilość doładowań. W promocji „darmowy numer”, która kończy się za niespełna miesiąc, należy tą usługę wyłączyć i uwaga! – Po jej dezaktywacji już nie będzie możliwości ponownego jej włączenia! Warto też po raz kolejny pokreślić, że końcowa treść reklamy brzmi „…na zawsze”. Na zawsze w tym przypadku tzn., że do 26 kwietnia 2013 roku. Chyba, że mieli na myśli, że na zawsze wyłączyć trzeba usługę „konto ważne przez rok”…

W tej chwili reklama przychodzi do mnie sms-em niemal codziennie i pojawiła się ona również w telewizji. Śmiem twierdzić, że zbyt wiele osób skorzystało już z możliwości przedłużenia ważności konta na rok i trzeba ich teraz trochę zdezaktywować. Wystarczyło zachęcić słowami – „darmowy numer”, „z dowolnej sieci” i „na zawsze”. Niestety oferta ważna do 26 kwietnia i na zawsze dezaktywująca usługę przedłużającą konto na rok. Tak oszukuje się w Orange…

Prezes nc+ vs założyciel Antync+

29 marca 2013
Kategoria: Media tagi: , ,

Nie jest chyba tajemnicą, że połączenie platform cyfrowych Cyfra+ i „n” nie wyszła na dobre. Wysokie ceny, brak elastyczności w ofercie i mniej kanałów. To własnie sprawiło, że na Facebooku powstał profil zbuntowanych i wściekłych abonentów. Profil na tą chwilę ma już ponad 25 tysięcy fanów i nadal ich liczba rośnie w szybkim tempie. W ciągu kilku dni może nawet dogonić oficjalny fan page nowej platformy. Dzięki informacjom zawartym na stronie Antync+ abonenci dowiadują się jak zerwać umowę, gdzie ją zanieść lub wysłać, wymieniają się poradami prawnymi, a nawet publikują treść wypowiedzenia umowy.

Na początku myślałem, że ten fan page jest nieco przesadzony, że nagonka na nc+ jest nakręcana przez zbuntowany tłum. Po czasie jednak zrozumiałem, że akcja zawiera prawdziwą złość i przekonanie, że ktoś nas robi w balona. Pakiety nowej platformy w porównaniu z promocyjnymi pakietami w Cyfrze+ są droższe o 50%, a ich zawartość wcale nie jest lepsza. Ba, zostały usunięte niektóre stacje w tym kultowy TCM, Cartoon Network czy History.

Po tygodniu od uruchomienia nc+, jej prezes na łamach gazet mówił, że nie zamierza niczego zmieniać, a problem jaki pojawił się wśród abonentów, to wina niezrozumienia przez nich oferty. Zabrzmiało to tak, jakby chciał powiedzieć, że abonenci są zbyt głupi by to zrozumieć. Mówił też, że trzeba całą ta nagonkę przeczekać. W tej chwili widać, że ruch niezadowolonych abonentów rośnie w siłę i już nie ma na co czekać. Dlatego to też prezes nc+ Julien Verley wysłał do założyciela Antync+ zaproszenie do Warszawy, by przedyskutować całą akcję.

Jestem niemal przekonany, że prezes chce studenta z Poznania przekupić, upokorzyć, albo po prostu przedstawić mu jego prawników. Nie wydaje się, by był jakikolwiek sens, aby spotykać się z prezesem, który ma swoich ludzi i powinien wiedzieć, o czym piszą niezadowoleni abonenci. Niższe ceny i przyznanie się do popełnionych błędów to wydaje się jedyne i realne przeproszenie się z niezadowolonymi klientami. Oczywiście powinni też zaprzestać automatycznie przenosić abonentów Cyfry+ i „n” do nowej platformy bez ich wiedzy. Z drugiej strony nie wydaje się, by prezes popełnił jakiś rażący błąd podczas tych rozmów, bo wie jak duża rzesza ludzi stoi za założycielem strony Antync+.

Na fan pagu Antync+ ludzie proponują spotkanie z prezesem na stadionie narodowym. Chcą przez to podkreślić, że niezadowolonych jest aż tak wielu i to ze wszystkimi powinno się rozmawiać, a nie z człowiekiem, który założył profil na Facebooku. Są też stwierdzenia, że jeśli założyciel Antync+ spotka się z prezesem nc+, stanie się mało wiarygodny i ludzie nie będą chcieli utożsamiać się z tą akcją. Inni uważają, że to prezes powinien przyjechać do Poznania, a nie student do Warszawy, bo to pokazałoby komu na czym zależy…

Już jestem ciekaw co z tego wszystkiego wyniknie. Z jednej strony pisanie na Facebooku na niewiele się zda, jeśli nie będzie to przeanalizowane przez nc+. Tylko w przypadku rozmów jest szansa, że coś się realnie zmieni i że z całej tej akcji rzeczywiście coś wyjdzie. Są już nawet tacy, którzy założyciela Antync+ nazywają „naszym Wałęsą”. Uważam, że jeśli dzięki temu profilowi, a teraz dzięki ewentualnej rozmowie coś się zmieni, to rzeczywiście będzie to wielki człowiek, który ze zwykłego obywatela, może wyrosnąć na wielkiego bohatera i rewolucjonistę…

Kult Lewandowskiego

28 marca 2013
Kategoria: Futbol tagi: , , , ,

Robert Lewandowski uznawany jest w tej chwili za najlepszego polskiego piłkarza. Jest niepodważalnym autorytetem dla wielu dzieciaków, a jego zdjęcia pojawiają się na okładkach popularnych gier. Dla wielu jest idolem, dla innych obojętny, a w naszej kadrze ma status mistrza, bohatera, najlepszego i niepodważalnego gracza w ataku. To dlatego każdy mecz rozpoczyna w podstawowym składzie i nikt inny nie jest brany nawet pod uwagę na tej pozycji. Wymieńcie mi na szybko napastnika w naszej reprezentacji. Ja przyznam szczerze nie wiem kto może grać zamiast „Lewego”, po prostu zapomniałem. Na bramce mamy roszady niemal co mecz, a w ataku w ogóle, mimo złych wyników Roberta.

Gdyby Lewandowski w swoim klubie tzn., w Borussii Dortmund nie strzelił gola od kilku tygodni, to zapewne nie byłby brany pod uwagę w podstawowym składzie. Trener zwyczajnie dałby mu odpocząć. W naszej kadrze strzelił ostatnio gola podczas EURO 2012 w meczu zremisowanym 1:1 z Grecją. Minęło od tamtej pory już 9 miesięcy, a piłkarz ten nie dość, że wciąż jest w podstawowym składzie, to w meczu w ogóle go „nie widać”. Dobra, strzelił dwa gole w ostatnim meczu z San Marino, oba z rzutów karnych. Czy to można nazwać przełamaniem?

Często mówi się, że Lewandowski jest tak dokładnie rozpracowany przez rywala, że nie dają mu pograć. To jednak dziwne, dlaczego w swoim klubie strzelił już 18 goli i prowadzi w klasyfikacji strzelców? Czy tam go nie rozpracowują, a może lekceważą? Tam mu się chce kopać piłkę, gra za odpowiednie pieniądze i biega jak szalony. Kadra zdaje się być dobrą przygodą, przyjechaliśmy zobaczyliśmy i jedziemy do siebie.

Wiem, że krytykowanie takiego piłkarza jest nie na miejscu, a szczególnie przez kogoś takiego jak ja. Człowieka bez osiągnięć i umiejętności. Nigdy nie dorównam Robertowi i nigdy nikt nie pozna mojego nazwiska. Ale z całą stanowczością uważam, że temu piłkarzowi trzeba dać odpocząć. Nie może być przekonany, że znów wyjdzie w podstawowym składzie. Powinien w jego miejsce wejść zastępca, który będzie mu utrudniał wyjście z ławki rezerwowych. Tak, by czuł presję, że musi być lepszy, by trener na niego stawiał. Możemy też godzinami rozprawiać – ale kto jak nie „Lewy”? To jest właśnie dziwne, że trener reprezentacji nie znalazł żadnego następcy, że Polacy nie wiedzą kim jest jego zmiennik. Kandydatów na bramkarza mamy czterech, a na grę w ataku – jednego, zawodnego i niestety niezastąpionego, bo trener nie pokwapił się go nawet wyszukać.

Lewandowski jest zwyczajnie przereklamowany. Strzelone ostatnio przez niego bramki w meczu przeciwko San Marino nie utwierdzają mnie w przekonaniu, że to świetny piłkarz naszej kadry. Dały mi tylko do zrozumienia, że z ostatnią drużyną w rankingu FIFA, która w 150 meczach straciła aż 488 goli, a jej piłkarze to totalni amatorzy, nie można było nie strzelić im gola. Pracują jako ogrodnicy, dostawcy pizzy czy jako kelnerzy. Gdyby z takim przeciwnikiem, Lewandowski nie popisał się golami, to uznałbym tego piłkarza za amatora, jak całą ekipę z San Marino. Strzelił dwa – oba po rzutach karnych….

Polska – San Marino 5:0

26 marca 2013
Kategoria: Futbol tagi: ,

Mecz pomiędzy Polską a San Marino odbył się na stadionie narodowym w Warszawie. To dobrze, że nie szukano innego zastępczego, jakiegoś małego stadionu gdzieś na peryferiach Polski. Ważne, że mekką kadry narodowej staje się stadion narodowy, bez względu na to z kim gramy. Po tym jak zagrali nasi piłkarze z Ukrainą kilka dni temu nie wierzyłem, że tym razem ponownie będzie pełny stadion. Jak powiedział prezes PZPN Zbigniew Boniek jeszcze przed meczem z Ukrainą:

Wierzę, że na obu spotkaniach będziemy mieli komplet. Chodzi się na swoją reprezentację, atrakcyjność rywala jest tylko dodatkiem.

Święte słowa, tylko czy nasza reprezentacja zasłużyła sobie na komplet widzów w meczu z San Marino? Pewnie nie, ale wierze, że tym razem rywal był na tyle atrakcyjny…. Sądzę, że większość przyszła na mecz, by obejrzeć stadion.

Powiem Wam z całym przekonaniem, że mecze reprezentacji Polski już mnie nie cieszą. Kiedyś kupowałem prowiant, siadałem przed telewizorem. Jak szło dobrze stałem przed pudłem i skakałem przy każdej groźnej akcji. Jak szło źle, krzyczałem i wyzywałem, kurwowałem i szalałem. Nie tylko domownicy wiedzieli, że jestem impulsywny gdy jest mecz i lepiej mi nie przeszkadzać. Dziś to się całkowicie zmieniło. Przez dwa lata przed Euro graliśmy tylko mecze towarzyskie, które nie przynosiły emocji. Nie było też dobrych wyników, a gra naszych kadrowiczów do dziś męczy oko.

Dziś wygraliśmy z San Marino 5:0, a nasi piłkarze okrzyknięci zostaną zapewne przez media nowymi bohaterami. Przełamał się Lewandowski i strzelił dwa gole z rzutów karnych. Będziemy ten mecz wspominać tak długo, aż nie zagramy następnego. Zagraliśmy z drużyną, która w rankingu jest na ostatnim 207 miejscu. Statystyki San Marino przed meczem z Polską wyglądały tak: 1 zwycięstwo, 4 remisy i 144 porażki. Stosunek bramek 19:488. Powiedzmy sobie to szczerze, z taką ekipą jak San Marino można doznać tylko kompromitacji remisując bądź przegrywając z nimi. Zwycięstwo jest tylko formalnością i chyba nie podlega to żadnej dyskusji. Powiem szczerze, że nie wierzyłem w inny wynik niż zwycięstwo biało-czerwonych, ale ściskałem gdzieś głęboko w sercu za niepowodzenie, bo to dopiero pokazałoby jakim blaskiem świecą nasze gwiazdy.

W internecie można było przed meczem poczytać jak wszyscy drwią sobie z piłkarzy z państwa, w którym mieszka mniej ludzi niż było dziś na stadionie narodowym. Chłopaki przynajmniej pracują w swoich krajach, prowadzą własne biznesy, a w międzyczasie grają w piłkę. Powiem Wam szczerze, że nasza nieudolna gra na tle gry San Marino nie wyglądała wcale lepiej. Mogliśmy strzelić i 20 goli, ale w żadnym wypadku nie podniesie to nas w rankingu, nie wzrosną nam morale, i nie mamy prawa czuć dumy. Inny wynik nie wchodził w rachubę jak tylko zwycięstwo, a to może naszym gwiazdom jedynie namieszać w głowach. Pamiętajmy, że w meczu z Ukrainą zagraliśmy dokładnie tak jak San Marino z Polską…

Polska – Ukraina 1:3

22 marca 2013
Kategoria: Futbol tagi: , ,

Mecz eliminacyjny do mistrzostw świata pomiędzy Polską a Ukrainą zakończył się wynikiem dość sensacyjnym. Przed własną publicznością na stadionie narodowym przegrać 1:3 to naprawdę sztuka. Rozumiem, że może nam się od czasu do czasu trafić kiepski wynik, a nie tu i nie z tym rywalem. W sumie wynik po pierwszej połowie, który ustalił wynik nie do końca odzwierciedlał to, co działo się na boisku. Pierwsza połowa mimo wyniku 1:3 piłkarsko mi się podobała. Ładne zagrania, ciekawe akcje i sytuacje, które nie zostały wykorzystane. Jak zwykle mecz przegrywamy, gdy w składzie jest Wasilewski. Nie wiem czy to zauważyliście, ale ten piłkarz mimo swojego walecznego charakteru nie pasuje już do naszej kadry. 10 lat temu był okey, teraz już wolę go nie widzieć.

Cały ten mecz można porównać do oferty „nc+”, którą wczoraj prezentował, albo raczej reklamował Lewandowski. Wielki balon napompowany, nadzieje w sercach Polaków rozszerzały naczynia krwionośne, a na boisku totalny zawał. Jak oferta platformy cyfrowej, która skrzętnie skrywana okazała się totalną klapą. Teraz oprócz śnieżnej i mroźnej wiosny, mamy także fatalną ofertę „nc+” i katastrofalny rezultat piłkarski, który oddala nas od dalszych emocji. Reszta eliminacji, to będzie raczej kopanie z ewentualnie teoretycznymi szansami na awans. Niestety gdyby trafił nam się taki wynik to jeszcze nic. Gra naszych piłkarzy w drugiej połowie to już nie katastrofa, nie dramat, ale totalny blamaż!

Niestety te eliminacje są już przegrane. Pierwsze zmiany jakie wprowadziłbym w składzie to wyrzucenie Lewandowskiego na ławkę. Ten piłkarz nie robi dosłownie nic. Kilka razy się przewrócił, a to zbyt mało jak na klasowego snajpera. Skoro Ukraińcy zaczęli mecz bez swojej jedynej zagranicznej gwiazdy Tymoshchuka, bez którego wygrali gładko 3:1 z Polska na wyjeździe, to może warto iść tym tropem. Jedyny piłkarz, który dziś mi się podobał to młody i niski Kosecki. Waleczny jak mało który zawodnik naszej kadry, ale sam nic nie mógł zrobić. Mecz przegraliśmy z kretesem, bo postawa naszych wskazuje, że gra dla reprezentacji to dla nich nudna rutyna. Chyba czas na wielkie zmiany, bo z taką grą nasze gwiazdy można określić mianem gwiazd upadłych.

Platforma „NiC+”

22 marca 2013
Kategoria: Media tagi: , ,

Powstanie nowej platformy „nc+” zwanej dalej „nic+”, spowodowało falę krytyki, która przelewa się przez internet. Od oficjalnych fan page platformy, po forum i portale branży medialnej. Jeszcze nigdy nie spotkałem się z taką dużą krytyką przez Polaków nawet wtedy, gdy niezadowoleni byli z wyników na EURO 2012. Ludzie gromadzą się na Facebooku i już ustalają plan, by zebrać jak największą liczbę ludzi chętnych do zerwania umowy. Biorąc pod uwagę niezadowolenie dotychczasowych abonentów nie wiem, czy czasami ta akcja nie zakończy się dużym sukcesem.

Mam wrażenie, że nowe hasło platformy „nc+” – „nowa definicja rozrywki” jest idealnie trafiona. Pan Solorz (właściciel Cyfrowego Polsatu) zapewne się śmieje w fotelu i pali cygaro na znak wielkiej kampanii reklamowej jaką przysporzyła im konkurencja. Ludzie zaczynają pisać pozytywnie przenosinach do Polsatu. Krążą już nawet kawały – Jaki jest największy sukces Solorza? nc+!

Ceny pakietów „nc+” są wyimaginowane. Za paczkę kanałów Canal+ trzeba zapłacić 60 złotych! Ci, którzy teraz mieli pakiety za 65 złotych miesięcznie, teraz za podobny pakiet będą musieli zapłacić 119 złotych. Napisałem „podobny pakiet”, bo o dziwo wiele kanałów zniknęło z „nc+”. Na przykład kultowy dla mnie TCM (Turner Classic Movies) czy Cartoon Network. Zabraknie też Universal Channel, CBS Action, 13th Street, Travel i Sportklub. Nie będzie też Trace, ESPN Classic, CBS Drama, CBS Reality, SciFi Channel. W zamian pojawią się – Discovery Historia, TVP Historia, Baby TV, BBC CBeebies, Nick Jr., Disney Junior, Polsat Sport News, ESPN America, Romance, Fox, Sundance, nSport i MGM.

Na stronach money.pl przeprowadzono wywiad z Beatą Mońką, wiceprezes zarządu nC+. Jedno z pytań brzmiało tak:

Nie boi się Pani odpływu klientów? Cyfrowy Polsat już ostrzy sobie zęby na klientów niezadowolonych, a widząc ceny i pakiety mam nieodparte wrażenie, że takich akurat będzie sporo. Według wyliczeń, które pojawiały się w branżowych mediach może to być nawet pół miliona osób.

Na co pani wiceprezes odpowiedziała:

Nie boje się. Jest jeszcze spory potencjał na polskim rynku. Teraz mamy wspólnie około 2,5 miliona klientów i nie oddamy ani jednego. Mało tego, powoli będziemy tę liczbę zwiększali.

Albo pani wiceprezes jest głupia, albo nieprzygotowana do stanowiska jakie zajmuje. Nie słyszałem ani jednego komentarza, który pochwaliłby politykę cenową „nc+”, więc jak można w ogóle liczyć na utrzymanie dotychczasowej liczby abonentów, a nie mówię już o kolejnym wzroście? Nie wiem, czy ta kobieta żyje w takim samym świecie jak my, czy patrzy na niego przez różowe okulary. Nie znając się na zarządzaniu tak wielkim przedsięwzięciem jak satelitarna platforma cyfrowa, nigdy nie zgodzę się z jej przewidywaniami.

W wywiadzie padły również słowa:

Mamy niższe ceny, szczególnie, że wiele osób chcąc oglądać i Cyfrę+ i n miało dwa dekodery, a więc dwa abonamenty. Teraz będzie jeden, więc taniej. Poza tym proszę jeszcze raz sprawdzić pakiety, są elastyczne.

Rozumiem więc, że połączenie platform cyfrowych to przede wszystkim połączenie ich cen. Teraz 100 tysięcy abonentów, którzy posiadali obie platformy będą płacić o 20 złotych mniej, a pozostałe 2,4 milion abonentów będzie płacić 100% więcej. Gratuluję pomysłu i życzę totalnej klapy, bo drogę jaką obraliście zapewne przybliża Was do porażki, niż do sukcesu.

Cały wywiad na stronie:
Money.pl

Ruszyła nowa platforma „nc+”

21 marca 2013
Kategoria: Media tagi: ,

Na dzisiejszy dzień czekałem z wielką niecierpliwością. Choć to pierwszy dzień kalendarzowej wiosny, to w ogóle nie liczyłem na słońce, dodatnie temperatury i brak śniegu. Miałem to w głębokim poważaniu, bo dziś wystartowała nowa platforma cyfrowa „nc+”. To efekt fuzji platform „Cyfra+” i „n”. Aż do dnia startu udało się właścicielom nowej platformy ukryć ceny pakietów i ich zawartość. Miała to być nowoczesna platforma z dużą ilością kanałów HD, która w połączeniu z dodatkowymi usługami miała zrewolucjonizować tą branże w Polsce. Z zapowiedzi wynikało też, że będzie to świetna konkurencja dla Cyfrowego Polsatu.

Konferencja zaczęła się kilkanaście minut po godzinie 10 rano. Ciekawa oprawa, zaproszeni goście i wypowiedzi dyrektorów odpowiadających za filmy, rozrywkę i sport. Po godzinnej konferencji myślałem, że czegoś się z niej dowiem, ale niewiele zawierała konkretów. Wszedłem więc no nową stronę „nc+”, by dowiedzieć się szczegółów i szybko przeglądając ich ofertę popadłem w taki zachwyt, że wypełniłem odpowiedni formularz zgłoszeniowy. Z niecierpliwością czekałem na odpowiedź, a w międzyczasie postanowiłem napisać tu notkę na ten temat. Była pełna szczęścia i radości…

Kilka godzin po odsłonięciu kart przez nową platformę internet został wręcz zaatakowany przez jej użytkowników, którzy w niecenzuralnych słowach wypowiadali się na temat wysokich cen pakietów. Krytyka ta płynęła zewsząd, bez ani jednego pozytywnego słowa na ten temat. Ogłupiałem, bo przecież oferta cenowa wydawała się tańsza i w dodatku z większą ilością kanałów. W tej euforii nie zauważyłem jednak, że kanały spod szyldu Canal+ oznaczone były słynną * (gwiazdką), która oznaczała, że będzie za darmo na 2 miesiące, a nie że będzie w dostępna w tym pakiecie.

Można śmiało powiedzieć, że za 59 zł miesięcznie można dostać dobry pakiet wartościowych kanałów, ale bez Canal+. W mojej opinii pakiet bez Canal+ jest wart tyle, co samochód bez silnika i kół. To mechanizm napędowy tej platformy. Za 79 złotych miesięcznie dostaniemy do wcześniej opisanego pakietu tylko 2 kanały – Canal+Family i Canal+Family2. Za 99 złotych do poprzedniej paczki dołożą nam kolejne dwa kanały – Canal+Film i Canal+Film2. Za 119 złotych do poprzedniej paczki dołożą nam dwa najlepsze programy – Canal+ i Canal+Sport. Chcąc więc zakupić najlepsze dwie stacje trzeba zapłacić aż 119 złotych miesięcznie. A słyszałem, że „nc+” ma być konkurencją dla Cyfrowego Polsatu. Nie wiem jak Wy, ale ja jestem przekonany, że z takich cen najbardziej cieszą się właściciele Polsatu, bo tak naprawdę bez Canal+ ta platforma nie istnieje, a za te pieniądze nie znajdzie się wielu ludzi, chcących korzystać z tak wysokiego pakietu.

Jakieś 10 lat temu gdy pytano prezesa Waltera – założyciela TVN dla kogo przeznaczona jest ta telewizja powiedział. – Dla dobrze wykształconych ludzi z dużych miast. I rzeczywiście, ta oferta przeznaczona jest dla ludzi dobrze sytuowanych z dużych miast. Zapewne wielu z abonentów po zakończeniu umowy z byłą platformą „n” i „Cyfra+” przejdzie do Cyfrowego Polsatu. Wydaje się, że włodarze konkurencyjnej platformy nie muszą robić niczego, by dzięki złej polityki cenowej „nc+”, napływało do nich coraz więcej nowych abonentów.

Warto się też pochwalić nowym układem kanałów na dekoderze „Cyfry+”. Na kanale numer jeden jest TVN, dalej TVN 7, TVN Style… Telewizyjna jedynka jest na kanale 11, a „Dwójka” na 12. Uwaga, na kanale 19 jest Mango24! Już teraz nie wiem kto kogo kupił, Cyfra+ platformę „n”, czy odwrotnie. Dalej są następne siupy, których nie da się racjonalnie wytłumaczyć. A, no i nawet dla starych abonentów nie dorzucili choćby TVN24 w wersji HD. Na liście jest, ale zakodowany. To może mały szczegół, ale będę im to pamiętał do końca mojego świata, a nawet jeden dzień dłużej.

Pakiet kanałów, który dziś posiadam za 65 złotych miesięcznie kosztować mnie będzie w „nc+” 119 złotych i do tego chcąc korzystać z usługi multiroom, trzeba doliczyć kolejne 15 złotych miesięcznie. Nie będzie już możliwości korzystania ze splitterów, bo karty będą parowane z dekoderami. Nie chcę powiedzieć, że jestem zły czy wściekły. Jestem po prostu rozczarowany i rozgoryczony cenami, a chyba nie tak miał wyglądać start platformy. Jestem bardziej rozczarowany startem nowej platformy „nc+”, niż wiosny, która przywitała nas 30 centymetrową warstwą śniegu i mrozem w nocy do -15 stopni Celsjusza…

„Dzień Kobiet”

8 marca 2013
Kategoria: Blog tagi: ,

Czy wiecie, że dziś jest dzień kobiet? Głupio pytam, bo to chyba niemożliwe, żeby o tym dniu zapomnieć. Na ulicy setki kobiet paraduje z kwiatami w dłoni, w mediach na okrągło mówi się o tym „święcie”, a w dużych miastach feministki wędrują po ulicach z garnkami i chochlami. Uważają, że są w naszym kraju dyskryminowane i źle traktowane. Jestem całkiem odmiennego zdania. W polityce dostały poparcie w postaci parytetów, w domu mężowie coraz częściej je wyręczają, a cokolwiek zrobią i tak nie wyrośnie im siusiak. Bez względu na to jak bardzo będą protestować, faceci i tak nie będą rodzić dzieci. Więc przywiązanie kobiet do garów i wychowywanie dzieci to nie selekcja mężczyzn, lecz natury.

Ciekawe, czy inne gatunki zwierząt buntują się przeciwko swojej naturze? Na przykład komarzyce chciałyby, żeby to płeć męska (komar) kąsała ludzi i zwierzęta by napić się krwi i wykarmić potomstwo? A może krowa chciałaby być bykiem, a maciora wolałaby, żeby knur karmił prosięta? Nie wiem, czy jest jakikolwiek sens debatować na te tematy. Natury się nie oszukać, albo raczej nie powinno się tego robić. Żyjemy w wolnym kraju. Kobieta nie musi mieć męża, nie musi rodzić dzieci i nikt nie karze jej stać przy garach. Jeśli dzieci to problem, a karmienie to udręka, to może rzeczywiście lepiej, że chodzą po ulicach z pustymi garami. Kobiety nie są wybierane do parlamentu, bo mają słaby program wyborczy, a prezydentami nie zostają, bo nie głosują na nie inne kobiety.

Nie chcę na ten temat zbytnio się rozwodzić. Prawdą jest, że kobiety są niezbędne do przetrwania naszego gatunku, ale szanuje je nie tylko dlatego. Lubię kobiety, które nie zastanawiają się nad sensem swojego bytu i nie dzielą świata na dobry kobiecy i zły męski. Każdy ma w życiu jakieś miejsce i pracować może tam, gdzie ma do tego predyspozycje i zarabiać tyle, na ile się ceni. Chciałbym więc z okazji dnia kobiet życzyć paniom wszystkiego najlepszego, dużo zdrowia, spełnienia marzeń, dobrej pracy i lepszej pensji od swojego męża. Życzę to tylko paniom, które z feminizmem mają tyle do czynienia co śnieg z latem. Przygłupkom i głąbkom, bo tak trzeba odmieniać dziś kobiety, które chcą być szanowane i chodzą z pustymi garami po ulicach, by miały w głowie więcej oliwy niż w naczyniach, z którymi latają po wiecach.

stat4u