Styczeń 2013

Matki, Żony i Kochanki…

31 stycznia 2013
Kategoria: Blog tagi: ,

Zwykło się mówić, że dla mężczyzny najważniejszą kobietą jest matka. Posprząta, ugotuje, wypierze, wyprasuje, bez względu na wszystko chwali i głaszcze po głowie. Żona, choć często staje się nią kobieta z wyboru, nie jest już tak łaskawa jak matka. Karze nam sprzątać, marudzi gdy oglądamy mecz, a jak spotyka się z koleżankami, to wymienia tylko nasze wady. Żona jest niemal całkowitym przeciwieństwem kobiety, która wychowywała nas przez 20 i więcej lat…

To właśnie dlatego mężczyźni mimo formalnego związku szukają sobie partnerki podobnej do swojej matki. Kochanka nie będzie marudzić, nie będzie kazała nam sprzątać, spotkania będą dyskretne i szybkie, bez zbędnego rozwijania tematu. Skoro mężczyzna ma kochankę, a kochanka ma żonatego mężczyznę to znaczy, że rozumieją się bez słów i to im odpowiada. Trzeba również pamiętać, że żona może być też czyjąś kochanką i traktować będzie inaczej mężczyznę z którym się spotyka przygodnie, niż mężczyznę który poświęcił dla niej wszystko…

Pamiętać należy również o facetach ubogich w walory męskości, którzy nie mają już matki, na żony ich nie stać, więc nigdy nie będą mieć kochanki…

Gdy TU-154 Wróci do Polski

30 stycznia 2013
Kategoria: Polityka tagi: , ,

Katastrofa pod Smoleńskiem prezydenckiego samolotu TU-154 na nowo nadaje Polakom wymiaru tragedii. Cały naród był w szoku z powodu tak wielkiego dramatu. Mówiono o pojednaniu, zacieśnianiu więzi i jak nigdy wcześniej wydawało się, że w polityce zmieni się coś więcej, niż tylko skład parlamentarzystów w Sejmie. Niestety wszystko szybko wróciło do normy, a później zaczęło przekraczać granicę zdrowego rozsądku…

Minister Spraw Zagranicznych Radosław Sikorski zwrócił się do Rosjan poprzez Unię Europejską o zwrot wraku prezydenckiego samolotu. Jak zwykle w tej sprawie wypowiedzieli się najważniejsi ludzie w Rosji mówiąc, że samolot zostanie zwrócony Polakom dopiero po zakończeniu śledztwa. Putin powiedział więc to samo co mówił wcześniej, przy okazji rozmów o wraku TU-154. Nasuwa się więc pytanie, dlaczego nasz rząd zwraca się do rządu Rosji o zwrot wraku po raz kolejny i to w dodatku za pośrednictwem Unii Europejskiej?

Mówi się, że to dałoby polskiemu rządowi prestiżu, że jak nasi politycy pociągną za „sznurki”, to wrak spadnie na Plac Konstytucji w Warszawie. Nic z tego. Minister Spraw Zagranicznych przyjął na klatę krytykę niemal z każdej strony, bo niby coś robił, ale skutek tego taki, że wraku nie będzie. Nie rozumiem po co ten pośpiech z samolotem. Mówi się na „mieście”, że chodzi o to, by samolot stał się pomnikiem.

PiS chce go skleić poxipolem i ustawić jako pomnik, najlepiej żeby to było przed pałacem prezydenckim lub przed Wawelem w Krakowie, gdzie pochowany został prezydent Lech Kaczyński. Zamiarów innych partii nie znamy, ale zapewne nie zgodzą się oni na ustawienie go tam, gdzie chce lider separatystycznej partii opozycyjnej…

Wydamy dziesiątki milionów złotych by samolot poskładać, a później kolejne miliony, by ustawić go jako pomnik. Politycy zaczną się licytować jakie miejsce byłoby najlepsze, a Jarek aby dolać oliwy do ognia zaproponuje referendum, w którym każdy polak będzie miał możliwość zagłosowania na kilka możliwości. Wydamy z tego tytułu kolejne dziesiątki, jeśli nie setki milionów złotych, by przeprowadzić referendum. Po ogłoszeniu wyników okaże się, że ludzie zagłosowali na opcję Ruchu Palikota, który uznał, że samolot powinien znaleźć się na księżycu, a na jego skrzydłach zostaną ustawione specjalne lasery, które odbijając światło słoneczne sprawi, że widoczny on będzie na Ziemi. To oczywiście wiąże się z wydatkiem kolejnych pieniędzy, by zaspokoić polityczne widzi-misie.

My Polacy nadal będziemy szukać pracy za granicą naszego państwa, by utrzymać specjalne żądania przywódców, a tym którzy zostaną podniesie się podatki. Nadal będziemy trzymać się hasła, że lepiej być nieszczęśliwym i bogatym na uchodźstwie, niż szczęśliwym i biednym w Polsce. Ale to nie wina polityki…

Nokia Asha 206

26 stycznia 2013
Kategoria: Blog tagi: ,

Mam dość dotykowych telefonów, które się zawieszają, w których dotarcie na Facebooka trwa dwie sekundy, a znalezienie kogoś w książce telefonicznej bądź wybranie numeru to nie lada sztuka. Mam dość telefonów, które w stanie czuwania działają 12 godzin, a gdy się go używa działa jedną godzinę. Nie mam ochoty zastanawiać się, czy wybrać telefon czarny czy czarny. Tak, nie pomyliłem się, wybór kolorów jest fascynujący i widzę przyszłość nie w telefonie, który będzie miał Facebooka na „wierzchu”, lecz możliwość wybrania panelu w różnych przedziwnych kolorach, lub ciekawych graficznych motywach.

Ilekroć zdradziłem firmę Nokia, tylekroć się zawiodłem. Postanowiłem więc poszukać w internecie telefonu tej firmy, który nie oferuje dotykowego ekranu, działa przyzwoicie, nie ma systemu Windows lub Android i służy głównie do dzwonienia, wysyłania sms-ów, mms-ów, który posiada aparat i występuje z różnych kolorach. I co znalazłem? Kompletnie nic, ale na szczęście odpowiedź na to pytanie przyszła prosto na skrzynkę e-mail, jakby została napisana na zamówienie. Dostałem newsletter od firmy Nokia, która przedstawiła swój najnowszy produkt – Nokia Asha 206. Nie dość, że spełnia wszystkie kryteria które mnie interesują, to dodatkowo dają dostęp do Facebooka czy Twittera i występuje również w wersji dual sim (dwie karty sim).

nokia asha 206

Nokia, ani żadna inna firma, blog czy strona nie podały informacji kiedy telefon dostępny będzie w sprzedaży. Znalazłem przypadkowo aukcję na Allegro, w której jeden ze sprzedawców wystawił go za 299 złotych w wersji dual sim. Podkreślił, że telefon wystawia już dziś na aukcję, ale wysyłał będzie od 1 lutego 2013 roku. Zastrzegł też, że jest możliwość opóźnienia daty wysyłki, jeśli produkt nie dotrze do niego na czas. Domniemam więc, że telefon pojawi się w sprzedaży od 1 lutego, jeśli nie będzie jakiegoś poślizgu ze strony producenta.

P.S.
Telefony mają występować w kolorach: czarnym, białym, żółtym, czerwonym i niebieskim. Wszelkie dane dostępne są na oficjalnej stronie Nokii:
http://www.nokia.com/pl-pl/produkty/telefony/206

Romet 4E

25 stycznia 2013
Kategoria: Blog tagi: , ,

Firma Romet wyprodukowała samochód elektryczny o mocy 5,4 KM. Ten niewielki pojazd ma trwa tryby jazdy – ekonomiczny i standardowy. Na tym pierwszym rozwiniemy prędkość maksymalną 43 km/h i możemy na jednym ładowaniu przejechać około 180 kilometrów. Tryb standardowy pozwoli nam rozpędzić się do 62 km/h, a przejedziemy na nim między 90 a 120 kilometrów. Ładowanie akumulatorów odbywa się przy pomocy gniazdka elektrycznego i trwa 8 godzin. Koszt jednego „tankowania” to około 6 złotych.

romet 4e

Sam pojazd ma kosztować aż 32 tysiące złotych. Po ośmiu latach trzeba będzie wymienić akumulatory na nowe, których koszt w tej chwili szacuje się na około 8 tysięcy złotych. To pokazuje dobitnie, że nie jest to rozwiązanie ekonomiczne. Koszt pojazdu jest duży, prędkość i ładowność niewielka i zapewne bezpieczeństwo też. Przejechanie 180 kilometrów za 6 złotych to może niewiele, ale przy prędkości 42 km/h to więcej niż 4 godziny podróży. No i nie byłoby można wjechać nim na autostradę.

Nie rozumiem też do końca twierdzenia, że jest to samochód ekologiczny. Może bezpośrednio samochód nie wydziela spalin, ale czego nie wydali rura wydechowa, to zrobi to komin elektrowni. Jest to zapewne samochód dla singla mieszkającego w mieście, gdzie uliczne korki i ciasnota na drodze są standardem. Jeśli wiec ten pojazd przyjąłby się na polskich drogach, trzeba będzie się łapać za portfele. Gdyby tak na nasz rynek trafiły dziesiątki tysięcy samochodów, to zużycie prądu i podwyżki cen byłyby nie do uniknięcia. Większy popyt, wyższa cena. To reguła wolnego rynku.

Kolejarze terroryści

23 stycznia 2013
Kategoria: Blog tagi: , ,

Jak zwykle bywa, tak i tym razem kolejarze postanowili przystąpić do strajku. Nie byłoby w tym nic nadzwyczajnego, gdyby nie fakt o jakie postulaty chodzi. Mianowicie nie zgadzają się na odebranie ulgi na przejazd pociągami PKP dla pracowników i ich rodzin. Przystają jedynie na ultimatum, które sami wystosowali. Jeśli nie będzie zniżek, chcą dopłaty do pensji w wysokości 720 złotych miesięcznie. I jak z rządem się nie zgadzam, tak tym razem minister transportu pan Nowak ma rację mówiąc, że jeśli dojdzie do strajku to pasażerowie staną się zakładnikami kolejarzy.

Jeśli kolejarzom uda się wywalczyć swoje postulaty, to do strajku powinni się przyłączyć inni. Na przykład rolnicy o zniżkę na żywność, pracownicy stacji paliw o zniżkę na paliwo, lekarze o darmową służbę zdrowia, ludzie sprzątający ulice powinni mieć darmową sprzątaczkę w domu, a ci którzy nie mają pracy ulgę na wszystko. A żeby było równo, alkoholik kupujący przez całe życie wódkę, który wspiera państwo z tytułu akcyzy, na emeryturze powinien mieć ulgę na wódkę, tak samo narkoman zniżkę na prochy, a hazardzista rabat na gry w zakładach bukmacherskich.

Choć to wszystko co napisałem wyżej to totalny absurd, to tak samo widzę zniżki dla pracowników kolei i ich rodzin za przejazd PKP. Jeśli więc kolejarze nie zgodzą się na zlikwidowanie zniżek, to zapewne do strajku dojdzie. W tym miejscu chciałbym więc zadać pytanie i zaraz na nie odpowiedzieć. Jaka jest różnica między strajkiem kolejarzy, a atakiem terrorystów? Żadna. Jedni i drudzy uderzają w cywilów.

„Kominek” napisał poradnik dla blogerów

22 stycznia 2013
Kategoria: Blog tagi: ,

„Kominek”, jeden z najbardziej rozpoznawalnych blogerów w polskiej sieci napisał poradnik, jak stać się popularnym blogerem i w dodatku na tym zarobić. Pamiętam, jak kilka lat temu całkiem przypadkowo natrafiłem na jego bloga. Pisał o „dupach”, cyckach, a komentarze pod jego wpisami ociekały „kurwami” i „chujami”. Ten nowy „Kominek” założył na siebie odpowiednie filtry i już nie zatruwa CO2 i nie czadzi swoimi wpisami jak kiedyś, a komentarze pod nimi są moderowane i nie zawierają wulgaryzmów. Człowiek „kombajn” jak sam się nazwał, wydał książkę zatytułowaną „Bloger”. Postanowiłem kupić ją w wersji papierowej, bo zwyczajnie ciekawy byłem jakie są jego rady i jak udało mu się dotrzeć do tak szerokiego grona ludzi.

bloger

Książka napisana jest w bardzo przystępny i ciekawy sposób. Choć podzielona na kilka działów, to jednak pisana jak na blogu, jakby prowadził wpisy. Co kilka kartek nowy tytuł i lead. To naprawdę wciąga. Jak przystało na nowoczesnego „Kominka”, który wielbiony jest nie tylko przez internautów, ale radio, telewizję i prasę, ma wciągający sposób pisania. Książka ta pochłania nawet tych, który nie interesują się tematyką blogosfery. Typowym przykładem jest moja dziewczyna.

W książce autor starał się zawrzeć wszystkie grzechy jakie popełnił pisząc bloga. Chce nas niejako przed nimi przestrzec. Z wieloma zagadnieniami się jak najbardziej zgadzam. Przede wszystkim pisanie bloga pod własnym imieniem i nazwiskiem. Założenie strony na własnej domenie i serwerze w dodatku korzystając z CMS WordPress. Zgodzę się też z tym, że blog powinien posiadać wyszukiwarkę, ale nie rozumiem dlaczego „Kominek” nie ma ich na swoich blogach. Nie mam przekonania co do zakładania bloga pod adresami innych narodowości. Kominek wybrał końcówki .in (kominek.in), oraz .es (kominek.es), ale jest to człowiek instytucja, za którym pójdą ludzie choćby założył stronę na „Sodomie i Gomorze”. Nie wiem czy jest sens rozpatrywać jakie szablony są najlepsze i przyszłościowe. To chyba kwestia gustu, a większość ludzi zwyczajnie nie zwraca na to uwagi.

Nie zgodzę się, że nie warto zajmować się pozycjonowaniem strony w Google. Dla kogoś tak rozpoznawalnego jak „Kominek”, nawet ban ze strony największej wyszukiwarki niewiele by mu zaszkodził. Jak sam wspomniał, najwięcej ma odwiedzin bezpośrednich, a nie z wyszukiwarki. Nowy bloger zaczynający przygodę musi postawić wszystko na pozycjonowanie. To właśnie stąd będą przychodzić pierwsi goście i może będą chcieli wracać.

W swojej książce przedstawił również sposoby na pisanie ciekawych wpisów. Wzruszający był wpis zatytułowany „Latawiec”, który przedstawił mi „Kominka” jako człowieka, który ma uczucia. Wcześniej myślałem, że to skurwiel, który lubi pisać tylko o „dupach”. Przedstawił chwyty i triki na pisanie ciekawych tytułów i leadów. W książce poruszył temat zarabiania, a to ciekawa lekcja dla tych, którzy chcą żyć z pisania. Szacunek w stosunku do reklamodawcy, ale także w stosunku do czytelnika. Nie wciska reklamy tylko dla pieniędzy, musi być przekonany, że ten produkt jest dobry i może go polecić innym.

W epilogu napisał kilka słów o swoim dzieciństwie. Jak starał się spełnić swoje marzenia, by zostać pisarzem. Dążył do tego z sercem i przekonaniem nawet wtedy, gdy otoczenie dawało mu do zrozumienia, że w tym miejscu i w tym kraju niczego nie osiągnie. Nogę podkładały mu nawet wydawnictwa, które odrzucały jego projekty. On jednak nadal wierzył w sukces. To sprawiło, że dziś jest człowiekiem szanowanym, pewnym siebie, wiedzącym co chce osiągnąć. Wydaje się, że internet pojawił się w odpowiednim czasie jego życia. Twórczość, która nie wychodziła poza jego szuflady, pojawiła się w miejscu publicznym, na blogu. Widać, że przyjęła się ona w tym globalnym medium.

Jest to przede wszystkim facet z zasadami, który twardo ich przestrzega. To daje mu mocy, o której wielu z nas może pomarzyć. Niesiony życiowymi porażkami po odrzuconych książkach, znalazł swoje miejsce w sieci i dotarł do ogromnej rzeszy czytelników. Jak wspomniał jednego miesiąca ma nawet 326 tysięcy unikalnych odwiedzin. Choć wielu ma na jego temat negatywne zdanie to uważam, że to zwykła zazdrość. Połączył on w tym wszystkim przyjemne z pożytecznym. Kocha pisać i na tym zarabia, czy można chcieć czegoś więcej?

Książkę polecam każdemu. Zawiera wiele ciekawych porad jak prowadzić bloga. Choć „Kominek” kojarzył mi się z człowiekiem, który pójdzie do celu po trupach, będący chamski i wulgarny, to ta książka zmieniła mój pogląd. To wielki człowiek, który to co robi, robi z pasją. Nie przebił się do świata wielkich pisarzy, ale dzięki internetowi dotarł do ogromnej rzeszy ludzi. Co warte podkreślenia, nie powiedział on jeszcze ostatniego słowa. Przekonał mnie, że podbił internet, teraz wierzę, że podbije także serca moli książkowych. Jak dał do zrozumienia, na to wszystko przyjdzie czas.

Więcej na temat książki znajdziecie bezpośrednio na stronie autora:
http://www.kominek.in/2012/09/bloger-dzis-premiera-ksiazki

Dlaczego Polacy mało czytają?

20 stycznia 2013
Kategoria: Blog tagi: ,

Co rusz słyszę hasła, że Polacy nie lubią czytać. Wszystkie te opinie wychodzą zazwyczaj w kolorowych tygodnikach, w których autorzy wręcz skarżą się na analfabetyzm Polaków. Daje się z podtekstów wyczytać, że redaktorzy ów gazet chcieliby sprzedawać więcej numerów swoich wydań. Niestety, Polacy rzeczywiście nie przepadają za czytaniem, a szczególnie pierdół o niskim poziomie w gazetach, które ukrywają swoje polityczne pochodzenie.

Skoro Polacy nie lubią czytać, to jak wyjaśnić rozwój internetu? Czy to nie jest tak, że każdy kto korzysta z internetu nie przeczyta choćby fragmentu tekstu w wyszukiwarce, a później artykułu czy wpisu na znalezionej stronie? Jeśli dziś popularność czytelnictwa w Polsce mierzy się ilością sprzedanych książek, to rzeczywiście statystyki mogą być nieubłagane. My Polacy lubimy dostawać wszystko za darmo, więc pobieramy e-booki z serwerów i czytamy treści na stronach internetowych. Za to nie płacimy, więc nikt nie może podpiąć nas do oficjalnych statystyk. Jesteśmy anonimowymi czytelnikami, których nazywa się analfabetami.

Na małe zainteresowanie książkami w Polsce może wpływać wiele czynników. Ten, na który najczęściej zwala się winę to pieniądze, albo raczej ich brak. Nie jest tajemnicą, że statystyczny Kowalski zbiera je na utrzymanie swoje bądź rodziny i nie stać go na dodatkowe wydatki. Jeśli już zaoszczędzi trochę kasy to wydaje je na inne potrzeby. Książką się nie naje i nie zrobi remontu mieszkania. Kolejnym czynnikiem wpływającym na niski poziom czytelnictwa jest zapewne szkoła. Skoro książki Sienkiewicza i Mickiewicza, nie mające nic wspólnego z teraźniejszą polszczyzną, a ich wątek jest dobry dla 80-letniej emerytki, która w zaciszu domowym, przy kominku z kotem na kolanach i słownictwem zapamiętanym z dzieciństwa ledwo mogła zrozumieć o co w niej chodzi, to jak możemy polubić czytać książki? Jak mieli nas zachęcać do czytania rodzice, którzy przechodzili ten sam niezmienny od lat beznadziejny program nauczania?

Niestety Polacy nadal będą mało czytać książek, bo nie są do tego zachęcani od najmłodszych lat. No, chyba że ktoś zachęcaniem do czytania ma na myśli wciskanie obowiązkowo starych i nudnych lektur szkolnych. W tej chwili internet stał się miejscem przesiadywania młodych ludzi. Czytają blogi, strony poradnikowe, oglądają filmy, słuchają muzyki i robią zakupy. To jest świat ciekawy interesujący. W szkole dzieciaki nie nabierają chęci do czytania, skoro musza robić to na siłę i nic z tego nie rozumieją. Internet też by się w Polsce nie rozwinął, gdyby były w nim tylko strony rządowe i w dodatku w języku chińskim.

Dopiero jako trzydziestolatek zaczynam łapać za książki i rzeczywiście mnie wciągają. Nie ma wśród nich niezrozumiałych tekstów, a czytanie jest przyjemnością a nie obowiązkiem. Jeśli więc nasze szkolnictwo w zakresie lektur nie zapomni o starych „Dziadach” z poprzednich epok, to niestety czytelnictwo „papierowe” będzie spadać z siłą wodospadu. Przynajmniej część uczniów nigdy się nie przekona, że czytanie książek może być przyjemnością, albo tak jak ja przekona się o tym przypadkowo dopiero dekadę po zakończeniu nauki.

Fiat po polsku

18 stycznia 2013
Kategoria: Polityka tagi: , ,

Fabryka Fiata w Tychach chce zwalniać pracowników. Powodem takiej decyzji jest niższa sprzedaż modeli Fiata. W zeszłym roku zdecydowano na zaprzestanie produkcji Panda Classic, która produkowana była w Polsce od dziewięciu lat. Firma planuje także zmniejszenie produkcji aut, zredukowanie zatrudnienia z 4,800 do 3,400 pracowników oraz wprowadzenie pracy z trzy, na dwuzmianową. Nie wiadomo też, czy fabryka w ogóle pozostanie w Polsce.

Zadziwia mnie ferment, jaki ma miejsce w naszych mediach. Firma Fiat planuje zwolnienia, bo przegrywa konkurencję na rynku światowym, a co za tym idzie, sprzedaje mniej samochodów. Planuje się zwolnienia, bo nie potrzebna jest tak duża liczba pracowników, a my mówimy o zapaści finansowej Fiata, tragedii pracowników, a na scenie politycznej mówi się o klęsce żywiołowej. Wprowadzane mają być także jakieś nadzwyczajne pieniądze, by wypompować kasę tam gdzie się da i utwierdzić Polaków w przekonaniu, że nasz rząd działa.

Władze samorządowe są nawet w stanie zmniejszyć lub zawiesić podatki, by tylko firma pozostała na ich terenie i nie planowała zwolnień. Pewnie są też szarlatani w rządzie, którzy z chęcią by dofinansowali fabrykę Fiata w Tychach. Mam nawet wrażenie, że sami zainteresowani na to czekają. Ale ja nie zgadzam się na to, by moje, Twoje, i w końcu nasze pieniądze z budżetu państwa przeznaczone na jakiś cel, wydane były na fabrykę Fiata tylko dlatego, że ma być zwolnionych 1500 osób. Czy kogoś interesuje, że mały lokalny biznes pada na ryj i zwalnia pracowników tnąc koszty? Wydaje się, że nie.

Chcemy ratować producenta samochodów, który nie jest Polską własnością. To absurd, jakich mało. Uważam, że należy dofinansować lokalnych przedsiębiorców, którzy zatrudniają ludzi, płacą tu podatki i żyją w tym kraju. Jeśli 1500 osób straci pracę, to świat się nie zawali. Dochodzą nawet słuchy, że więcej ludzi chce się zwolnić z fabryki Fiata i dostać odprawę w wysokości od dziewięciu do osiemnastu miesięcznych pensji. Wszyscy bowiem czują nosem, że fabryka i tak docelowo ucieknie z Polski.

Fabryka Fiata w Tychach to zapewne dochodowy interes dla budżetu państwa. Jednak ratowanie go kosztem wszystkich Polaków i w dodatku nie znając perspektyw na przyszłość, wydaje się być złym pomysłem. Pewnie fabryka i tak zostanie przeniesiona do Włoch, gdzie dostaje teraz od nich ulgi podatkowe i dofinansowanie. Nie dziwię się, że rząd Włoch stara się ściągnąć swoją rodzimą firmę na własne śmieci. Podatki, zatrudnienie i sprzedaż samochodów we własnym kraju, to inwestycja w którą warto wkładać pieniądze. Inwestowanie w niepewną przyszłość i ratowanie fabryki Fiata kosztem wszystkich, zapewne i tak nie uratuje tonącego okrętu, a udręczy jeszcze bardziej budżet państwa.

stat4u