Grudzień 2012

Sylwester

31 grudnia 2012
Kategoria: Blog tagi: , , ,

Dziś Sylwester. Kojarzy się z przywitaniem nowego roku, fajerwerkami, tańcem i alkoholem. Ponieważ z alkoholem nie jestem na „ty”, zauważam więcej dziwnych okoliczności niż ci, którzy tego dnia lubią sobie wypić. Ludzie masowo wykupują fajerwerki, a ich sprzedawców uważam za największych szczęśliwców. Nie dość, że sprzedają swój towar jak świeże bułeczki i zarabiają na tym, to w Sylwestra mogą popatrzeć jak wybuchają, bez konieczności ich zakupu.

Organizowane są imprezy taneczne, parkiety sal zapełnione są ludźmi, którzy wydają niemała sumę by tańczyć i spożywać alkohol w towarzystwie. To chyba świetny dzień, by wziąć ślub. Zamiast wydawać pieniądze na bale, można zorganizować swój wraz z pokazem sztucznych ogni. Rodzina będzie zadowolona, bo będzie to darmowa impreza, która w dodatku nie psuje im szyków na weekend…

Z prywatnych libacji, uchlani ludzie maszerują na rynek miasta by zobaczyć sztuczne ognie, bądź samemu przyłączyć się do pokazu. Niektórzy są tak pijani, że nie wiedzą w co wkładają petardy. Te wybuchające wrzucają do kosza, rzucają pod nogi, samochody i balkony. Te, które mają za zadanie polecieć w „kosmos” i tam wybuchnąć, wbijane są w ziemię, bądź ustawiane pod kątem, by poleciały w tłum.

Jak się mówi: są rzygi, jest impreza. Ulice i chodniki zarzygane, oszczane, a czasami osrane. Szczątki po spadających fajerwerkach przez miesiące zalegają na ziemi. Pijani krzyczą, przewracają się, wchodzą na ulicę bez upewnienia się, czy nadjeżdża samochód. Świętowanie imienin Sylwestra w taki sposób i tak hucznie, uważam za przereklamowane.

Sylwester to świetny dzień dla ludzi, którzy lubią odwalać popisy, a później przez połowę stycznia gadać o tym wśród znajomych. To dobry dzień dla sklepów monopolowych, sprzedawców sztucznych ogni i lokali organizujących przyjęcia. Najgorszy to dzień dla zwierząt, które boją się wybuchów. Dość nieciekawa to zabawa dla ludzi trzeźwych, którzy patrzą na te nie rzadko żenujące popisy z ulicy. Jednak najgorszy dzień to 1 stycznia. Jeśli ktoś wstanie o poranku, niech wyjdzie na ulicę i posłucha tej przygnębiającej ciszy. Do świtu fajerwerki wybuchały w różnych częściach miast i wsi, poranek jest tak cichy, że aż szumi w uszach.

Koniec świata

21 grudnia 2012
Kategoria: Blog tagi: , , ,

Koniec świata według przepowiedni Majów, ma (miał) nastąpić 21 grudnia 2012 roku. Jak to zwykle bywa z przepowiedniami końca świata, tak i ta jest bezzasadna. W dzisiejszych czasach, przy obecnej technice nie potrafimy dokładnie przewidzieć pogody na kilka dni na przód, a co dopiero wyrokować koniec świata. W eter poszła jednak tak poważna informacja jak zagłada Ziemi i to jeszcze teraz, w czasach finansowego kryzysu. Według mnie jest to dość niepokojąca i niebezpieczna przepowiednia. Wielu ludzi cieszyło się, że nie będzie musiało spłacać kredytu, chodzić do pracy i tak jak ja, że nie trzeba będzie sprzątać w domu przed świętami. Skorzystają z tego też pewnie sekty, które będą namawiać swoich wiernych do samobójstw.

Skoro już o apokalipsie mówimy, to zazwyczaj kojarzy nam się ona z upadkiem meteorytu, bądź innym kosmicznym odpadem, który uderzy w Ziemię. Ogromna eksplozja zniszczy ludzi, wybije planetę z orbity, albo po prostu ją rozwali w drobny mak. Ale dlaczego apokalipsa musi mieć wymiar kosmiczny, czy to jakaś reguła i pewność? Czy nie może nadejść inna plaga, która zniszczy nas ludzi?

Nie ukrywam, że jestem wielbicielem filmów grozy. W ostatnim czasie publiczna telewizja zakupiła prawa do serialu „Żywe Trupy” (The Walking Dead). Nie jest on wyjątkowo straszny, bo akcja rozkręca się dość wolno, ale to ciągłe oczekiwanie na akcję i przerażające żywe trupy sprawia, że człowiek boi się nawet drzewa stojącego na skraju lasu w ciepły i słoneczny dzień. To taki psychologiczny „myk” reżysera.

Uważam, że apokalipsa w postaci meteorytu uderzającego w Ziemię to wielka przyjemność, biorąc pod uwagę alternatywne rozwiązanie, które jest tematem przewodnim serialu. Żywe trupy, które pragną Cię dopaść, wyrwać Ci głowę i wyssać mózg to chyba nie zbyt ciekawa alternatywa, ale gdyby miała miejsce naprawdę? Gdzie byście się schowali, czym uciekali, co ze sobą wzięli i jak dalej żyli?

Oglądając serial sprawa wydaje się dość oczywista. Szukajcie miejsc jak najmniej zaludnionych, najlepiej z dużą wolną przestrzenią wokół, by było widać czy czasem „szwendy” się nie zbliżają. Nie róbcie hałasu, bo może on je przyciągnąć. Jedyną szansą zabić trupa (jak to brzmi), to rozwalenie mu głowy. Tak naprawdę żywy trup ma uruchomianą niewielką część mózgu, może raczej instynkt który nakazuje mu zjeść żywego człowieka. Pamiętajcie, że jeśli ktoś z waszych bliskich stanie się żywym trupem, walcie go w głowę bez sentymentu no chyba, że chcecie przejść na jego stronę.

W Polsce, a nawet na terenie całej Europy mielibyśmy dość spory problem z obroną, bo dostęp do broni jest utrudniony i niepowszechny. W Ameryce na każdym rogu jest sklep z bronią i amunicją. U nas, w razie plagi żywych trupów udajcie się na posterunek policji, ale nie po to, by zgłosić fakt, tylko po broń palną. Zabierzcie wszystko i pamiętajcie o amunicji. Weźcie też przyrządy potrzebne do czyszczenia broni. Poszedłbym też poszukać dobrego samochodu. Postarałbym się o coś wielkiego jak autobus, by móc zapakować długoterminową żywność i wodę z najbliższego marketu. Wpadłbym też do apteki i zabrał niemal wszystko co możliwe. Nigdy nie wiadomo co i kiedy się przyda…

Zapowiedzi końca świata, choć brane są z przymrużeniem oka przez zwykłego śmiertelnika, to jednak mogą zachęcić wyznawców sekt do masowych samobójstw lub zachęcać terrorystów do ataku na bezbronną ludność. Dziś w ludziach drzemie zło, które uruchamiane jest przez media jak telewizor przez pilota. Pewnie nie jeden człowiek chciałby tego dnia doprowadzić do jakiejś katastrofy, by odczytać to jako sprawdzoną przepowiednię. Na świecie jest 6 miliardów ludzi i niemal każdy wie, że koniec świata ma nastąpić właśnie 21 grudnia 2012 roku.

Na koniec napisze tylko jedną prawdę. Nie warto wyrokować, kiedy nastąpi koniec świata. Dlaczego? To proste. Jeśli ją przepowiecie, będziecie brani pól serio, pół żartem. Jeśli okaże się, że nie przewidzieliście, będzie spaleni w oczach ludzi i bliskich. Jeśli jednak z jakiś powodów uda Ci się przewidzieć koniec świat, nigdy nie będziesz mieć możliwości powiedzieć – a nie mówiłem…

Polsat świętuje 20 lat istnienia

19 grudnia 2012
Kategoria: Media tagi: , , ,

Telewizja Polsat istnieje już od dwóch dekad. Każdy, kto choć przez chwilę włączył Polsat uświadomiony jest o rocznicy, która wpisana została w logo stacji. Jakie to były lata, jakie kultowe programy pamiętacie i problem chyba najważniejszy, czyim kosztem została zbudowana? Pewnie niewielu z Was pamięta początki stacji Polonia 1 w Polsce, która robiła wielką furorę. Pewnie jeszcze mniej z Was wie, że Telewizja Polsat została zbudowana właśnie na tragedii Polonii 1.

Świetny artykuł na ten temat został napisany na nieoficjalnej stronie Polonii 1. Jej fragment pozwoliłem sobie zacytować.

Fakt, że udział kapitału zagranicznego w ubiegających się o koncesję spółkach Grauso nie przekraczał dozwolonej wysokości, nie uratował bynajmniej Polonii 1 przed nieprzychylnością ówczesnej Krajowej Rady Radiofoni i Telewizji – która od samego początku nie kryła niechęci do owego „niepolskiego” nadawcy. Swoistym wrogiem Polonii 1 była także – konkurencyjna względem należącego do Grauso „Życia Warszawy” – „Gazeta Wyborcza”, publikująca liczne stronnicze i pozbawione choćby namiastek obiektywizmu teksty na temat stacji.

Dalszy fragment tekstu mówi o zależności między KRRiT oraz TV Polsat.

W procesie koncesyjnym Polonia 1 okazała się wielkim przegranym. Koncesję ogólnopolską otrzymała konkurencja – Telewizja Polsat, co też wielu ówczesnych obserwatorów rynku medialnego oceniało jako najgorszą z możliwych decyzję KRRiT (obok Polsatu i Polonii 1 o koncesję ubiegały się także TV 7 Mariusza Waltera, Antena 1 Mariana Terleckiego i NTP Plus – twórców przejętej przez Grauso Nowej Telewizji Warszawa). Ciekawostką jest tu także fakt, iż zaraz po rozpoczęciu przez Polsat oficjalnej emisji programu, ówczesny przewodniczący KRRiT obdarowany został autorskim programem „Bumerang”, który na antenie stacji Solorza nadawany jest do dziś.

http://two.xthost.info/polonia1/historia.htm

Nie będę ukrywał, że umowa zawarta między prezesem KRRiT i Telewizją Polsat, były korzystne dla obu stron. Czyżby więc doszło do układu między obiema stronami „pod stołem”? Czy dwudziestolecie istnienia stacji Polsat stał się tym samym dwudziestoleciem upadku Polonii 1? W tej sprawie nigdy nie poznamy całej prawdy, ale prawdą jest, że Telewizja Polsat jest dziś czołowym nadawcą w Polsce, bijącym się o fotel lidera oglądalności z konkurencyjną stacją TVN i programami Telewizji Polskiej.

Gdyby więc 20 lat temu Zygmunt Solorz-Żak nie otrzymał koncesji na nadawanie naziemnej telewizji, dziś zapewne nie znalibyśmy takich seriali jak „Świat według Kiepskich”, „Miodowe lata”, „Daleko od noszy”, „Graczykowie” czy „Pierwsza miłość”. Nie byłoby zapewne trzymających w napięciu teleturniejów jak „Idź na całość”, „Awantura o kasę” czy takich reality-show jak „Big brother”, „Dwa światy” czy „Bar”.

Wydaje się więc, że mimo niekorzystnego wizerunku początków stacji, jej dalsza realizacja istnienia, mająca na celu zwiększanie popularności przyniosła nam nowe, całkiem interesujące produkcje własne, dzięki którym przysłaniają one niechlubne początki. Właściciel Polsatu stworzył również platformę Cyfrowy Polsat, wykupił sieć telefonii komórkowej „Plus” i jest na polskim rynku niekwestionowanym medialnym potentatem.

Jaka by więc była dzisiejsza Polonia 1 na polskim rynku, gdyby dostała koncesję na naziemną emisję? Zdaje się, że nie dorównałaby dzisiejszemu Polsatowi. Na owe czasy (1993) była to stacja interesująca, ale w czasach w których nie było w ogóle konkurencji, a jej alternatywą była tylko Telewizja Publiczna kojarząca się z „komuną” i „SB”, wiodła prym na naszym rynku. Dziś jest to stacja niszowa, wypełniająca swoja ramówkę telezakupami, programami erotycznymi, starymi filmami i muzyką z pogranicza syfu i tandety. Po latach wydaje się, że mimo układów miedzy KRRiT a TV Polsat, my widzowie wyszliśmy na tym lepiej…

Szaleniec zabił 26 osób

17 grudnia 2012
Kategoria: Blog tagi: , , , , ,

W Stanach Zjednoczonych Ameryki, szaleniec wtargnął do szkoły i zaczął strzelać do dzieci. Zabił 12 dziewczynek, 8 chłopców i 6 dorosłych osób. Czy ktoś z Was ma jakieś wątpliwości co to tego, że to wielka tragedia? Zapewne znajdą się tacy, którzy mają to w głębokim poważaniu. Znajdą się też tacy, którzy widzą, ale nie współczują. Powody są proste. Codzienne przekazy z różnych zakątków świata mówiących o jakiejś tragedii, przestała już robić na ludziach wrażenie, szczególnie gdy ma to miejsce po drugiej stronie globu.

W piątek 14 grudnia 2012 roku, gdy tylko w świat poszedł sygnał o tym dramacie, niemal wszystkie polskojęzyczne stacje informacyjne zaczęły transmitować to wydarzenie i firmować je jako „wydarzenie specjalne”. Wszelkie programy zostały wstrzymane i mówiono na okrągło o tym, co się stało. Jak zwykle w takiej sytuacji prowadzono wywiady z antyterrorystami, psychologami i psychiatrami. Politycy mówili o powszechnym prawie do posiadania broni, czyli o wszystkim tym, o czym mówi się za każdym razem, gdy dojdzie do takiej rzezi.

Zauważyłem, że polskie media narzucają nam Polakom to, co w świecie najbardziej dramatyczne i drastyczne. Najczęściej informuje i długo analizuje się sytuacje, które mają miejsce w USA, jakby to był nasz kraj, a my bylibyśmy kolejnym stanem Ameryki. Trzy dni po tragedii, w mediach nadal mówi się o szaleńcu, który zapewne chciałby, aby o nim mówiono. Są też kolejni psychopaci w kolejce, którzy kultywować będą amerykańską „tradycję” mordowania przypadkowych ludzi na masową skalę.

Prawo do posiadania broni traktowane jest w Stanach jak pierwsze prawo do wolności. Zdesperowani psychopaci, którzy nie potrafią sobie poradzić w coraz bardziej konkurencyjnym i zabieganym świecie, wylewają swoją frustrację strzelając do ludzi jak myśliwy do kaczek. Wszystkie te masakry nie wpływają jakoś na zmianę mentalności Amerykanów i raczej byliby oni niezadowoleni z zakazu posiadania broni palnej. Tak w ogóle, to w USA jest jej tak dużo, że nawet gdyby wprowadzono całkowity zakaz posiadania, to musiałby umrzeć kilka pokoleń, aby się jej pozbyć.

Z przekazów medialnych po raz kolejny dowiedzieliśmy się, że w cywilizowanym społeczeństwie jest około 2% ludzi, którzy zdolni by byli do popełnienia takiego czynu. Jednak tylko niewielki odsetek rzeczywiście weźmie się na odwagę. Odpowiedzi na tendencyjne pytania jak temu zapobiec, po raz kolejny zostają bez wyczerpującej odpowiedzi. Broń w Stanach Zjednoczonych jest ogólnie dostępna i dochodzi do takich dramatów. Gdyby w Polsce dostęp do broni był tak samo łatwy jak w USA, zapewne do takich tragedii także dochodziłoby u nas. „Nasi” szaleńcy braliby zapewne przykład z przekazów telewizyjnych. W tej chwili zapewne do kolejnego aktu „wolności Amerykanów” dojdzie w Stanach już niedługo, a my ponownie będziemy mogli oglądać bezpośrednią relację z wydarzenia, które analizowane będzie przez polskich dziennikarzy…

Misja mediów publicznych

13 grudnia 2012
Kategoria: Media tagi: ,

Od zawsze słyszę zarzuty, że media publiczne nie spełniają swojej misji. Nigdy jednak nie słyszałem nic na temat, co w ogóle znaczy misja w mediach. Z punktu widzenia zwykłego obywatela może to być np., brak nowości filmowych, seriali, czy emisja zbyt dużej ilości reklam. Mam wrażenie, że nawet tęgie głowy narodu nie wiedzą co znaczy misja mediów publicznych. Postanowiłem sam rozwikłać tą zagadkę, na własny chłopski rozum i…

Uważam, że misja Polskiego Radia i Telewizji ze względu na opłacalność abonamentu powinna wyglądać inaczej niż teraz. Szukanie interesujących filmów i seriali zagranicznych oraz drogich polskich programów typu show by gonić się z konkurencją, jest nie na miejscu. Nie po to płacimy abonament RTV, by oglądać w telewizji publicznej to samo, co emitowane jest w stacjach komercyjnych.

Chciałbym się zapytać, kto z Was wie, co zmieniło się ostatnio w prawie, jakie ustawy przeszły przez Sejm, jak zagłosowali posłowie i jakie nastąpiły zmiany choćby w kodeksie drogowym? Zazwyczaj o tych zmianach dowiadują się przedsiębiorcy podczas kontroli skarbowej, a kierowcy podczas podpisywania swoim imieniem i nazwiskiem blankietu przelewu za mandat. Kto ma nas informować o wszelkich nowościach i zmianach, które dotyczą nas wszystkich? Internet?

Zamiast emitować główne wydanie „Wiadomości” w formule co powiedział Tusk i jak zareagował Kaczyński, powinniśmy mieć dostęp do najważniejszych informacji, co planuje Tusk i jakie pomysły ma opozycja. Po głównym wydaniu informacji zamiast amerykańskiego filmu, można by nadać program o tym co robili posłowie, jakie wprowadzili poprawki, jakie są nowe projekty ustaw i co wnoszą do naszego życia. Można by też nadawać programy edukacyjne, które uczyłyby nas jak zachować się podczas pożaru, sytuacji zagrożenia, kontroli drogowej czy choćby jak sprawdzić w warunkach domowych ile jest mała w maśle. Warto by też wprowadzać poradniki jak dbać o zdrowie, kondycję, czy choćby jak segregować śmieci i jakie to ma znaczenie dla naszej przyszłości.

Media mają w dzisiejszych czasach ogromny wpływ na społeczeństwo. Uczenie ich ważnych zasad, dawanie ciekawych porad i przedstawienie im Sejmu w porządny sposób to jest to, czego dziś brakuje w mediach, szczególnie publicznych. Mamy dziesiątki stacji telewizyjnych o tematyce filmowej, serialowej, sportowej, muzycznej czy dokumentalnej. Nie potrzebujemy kolejnych stacji, w których gwiazdy polskiej sceny muzycznej i filmowej śpiewać będą przed milionami polaków, bo to mamy już u konkurencji.

Media spełniając swoją misję tak, jak napisałem powyżej, spełniłaby swoją rolę podwójnie. Nie tylko jako telewizja docierająca do milionów Polaków, ale wypełniłaby także lukę, którą z powodów złego programu nauczania w szkołach, wypełniałaby braki w naszej wiedzy. Jeśli egzamin dojrzałości polega na tym, byśmy wiedzieli po co Władysław Reymont w powieści „Chłopi” wywiózł Jagnę ze wsi, to może fajnie by było, gdyby media publiczne pokazały nam jak i gdzie szukać pracy, gdzie podnieść swoje kwalifikacje zawodowe i jak napisać CV czy list motywacyjny.

Aby zmienić wizerunek mediów publicznych, należy przede wszystkim zmienić cel jej działania. Stacja mająca pełnić misję nie może gonić się ze stacjami komercyjnymi o słupki oglądalności. Programy spod szyldu TVP powinny być medialną encyklopedią wiedzy popularno-naukowej, historycznej i przede wszystkim praktycznej. Dopóki więc misja TVP nie zostanie wprowadzona w życie, nie zapłacę ani grosza z tytułu abonamentu RTV…

Euro 2020 w całej Europie?

9 grudnia 2012
Kategoria: Futbol tagi: ,

Federacja piłkarska UEFA ogłosiła oficjalnie, że mistrzostwa Europy w 2020 roku mają się odbyć w wielu krajach. Byłaby to nowość nie tylko na skalę Europy, ale i świata. Wszystkie mistrzowskie rozgrywki, nie tylko piłkarskie odbywają się w jakimś konkretnym miejscu czy regionie. W tej chwili regionem byłaby strefa całej terytorialnej Europy. Nie mylić z Unią Europejską. Czy rozgrywanie meczów mistrzostw Europy w wielu krajach to dobry pomysł?

Wszystko ma swoje wady i zalety. Rozgrywanie meczów w kilku państwach, na kilkunastu stadionach to wydaje się być interesującym rozwiązaniem. W czasach gdzie słowem kluczowym jest “kryzys”, organizowanie mistrzostw w wielu krajach nie przyniesie tak olbrzymich nakładów finansowych jak dotychczas. W dodatku małe kraje, bądź takie które do tej pory nie miałyby szans organizować takiego turnieju w całości, mogą wybudować jeden stadion na swoim terenie i starać się o organizację choćby jednego meczu.

Jednak widzę tu dużo minusów. Przede wszystkim jeśli chodzi o rozpropagowanie piłki nożnej, rozbudowy infrastruktury czy choćby rozsławienie danego regionu, na którym odbywa się turniej. Pamiętacie, jak wyglądały stadiony w Polsce jeszcze kilkanaście miesięcy temu? Drewniane ławki, krzaki na trybunach, a mecze kadry narodowej rozgrywane na starym stadionie Legii Warszawa to wstyd wstydów. Dzięki temu, że turniej EURO 2012 odbył się w Polsce i na Ukrainie, mogliśmy wybudować cztery nowoczesne obiekty, dwa rezerwowe, a inne kluby piłkarskie aby nie zostać w tyle również postanowiły zbudować nowe stadiony.

Dzięki EURO mamy dziś coraz więcej autostrad. Co prawda są płatne, ale gdyby nie turniej piłkarski, nie byłoby w ogóle o nich mowy. Warto też wspomnieć o samym rozsławieniu Polski i Ukrainy. Na całym świecie usłyszano o tych krajach. Wielu ludzi nie miało nawet pojęcia gdzie to jest, a dzięki informacjom w mediach, albo własnej ciekawości dowiedzieli się co nie co. Wielu znających nasze kraje ze stereotypów, przyjeżdżając tu zobaczyli, że wcale nie jest tu tak biednie i zaściankowo jak zwykło się mówić na zachodzie Europy.

Po zmianach jakie mają zajść w 2020 roku wydaje się, że cała ta otoczka pryśnie jak bańka mydlana. Kraje nie będą budować stadionu za setki milionów euro tylko po to, by rozegrać na nich jeden jedyny mecz, na który przyjdą przede wszystkich kibice z kraju, w którym mecz będzie się odbywać. Nie przyjadą też masowo kibice drużyn przyjezdnych, nie nakręcą też lokalnego biznesu. Nie będzie medialnego szumu wokół danego kraju, o którym mówiono by na całym świecie.

Można więc śmiało powiedzieć, że nowa formuła wydaje się być interesująca, to jednak nie przekonuje mnie co do idei. UEFA dając organizację EURO jakimś krajom dawała im coś więcej jak prestiż, stadiony czy infrastrukturę. Dawała im modę na futbol…

Fuzja Cyfry+ z platformą „n”

1 grudnia 2012
Kategoria: Media tagi: , ,

Wczoraj oficjalnie poinformowano, że platformy cyfrowe Cyfra+ i „n” połączą swoje siły. Wkrótce będzie to jedna platforma cyfrowa zwana „nc+”. Rozumiem, że fuzja przyniesie w przyszłości wymierne korzyści abonentom, ale czy zmiana nazwy i wizerunku to dobry krok? Jak głoszą oficjalne komunikaty, po połączeniu dwóch platform powstanie jedna, wiodąca na polskim rynku. Nie do końca zgadzam się z tytułem „wiodąca”, nadal będzie o milion abonentów gorsza od Cyfrowego Polsatu i znajdzie się na drugim – ostatnim miejscu.

Połączenie przyniesie wiele korzyści dotychczasowym abonentom. Canal+ dostępny dla posiadaczy obenej „enki” i filmowe kanały nPremium oraz nSport dla posiadaczy dotychczasowej „Cyfry”, to nie lada gratka. Pytanie się tylko nasuwa, czy fuzja rzeczywiście przyniesie wymierne korzyści finansowe dla abonentów? Wierzę w zapowiedzi, że po połączeniu w jedną platformę, przyniesie to korzyści finansowe nc+, ponieważ nie trzeba będzie do obsługi abonentów dwóch siedzib i dwóch sztabów ludzi. Nie wierzę jednak, że ceny pakietów w jakikolwiek sposób „pójdą” w dół. Więcej kanałów, większe oczekiwania finansowe.

Wydaje się, że teraz nc+ przystąpi do ofensywy i jeśli zmniejszy ceny pakietów, będzie w stanie dogonić ilością abonentów Cyfrowy Polsat. Lider naszego rynku nie ma aż tak ciekawej oferty programowej, ale ceny pakietów przyciągają zwykłego zjadacza chleba. Sam z chęcią przeszedłbym do Polsatu, ale bez Canal+ żadna oferta nie będzie w stanie mnie zadowolić. Liga polska, angielska, hiszpańska, francuska oraz ciekawe filmy to oferta, bez której nie wyobrażam sobie telewizora.

Gdyby więc obie platformy Cyfra+ i Cyfrowy Polsat zbliżyły się wynikami pod względem abonentów, to jedynym ciekawym rozwiązaniem na przyciągnięcie nowych będzie usługa „a la carte”. Daje to możliwość zakupu abonamentu na wybrane kanały, a nie pakiety. Na przykład w Cyfrze+, aby mieć dostęp do stacji TCM (Turner Classic Movies), trzeba zakupić pakiet za minimum 77 złotych na miesiąc. Teraz trzeba poczekać na wyniki fuzji i przekonać się, czy oferta programowo i finansowo jest ciekawsza od obecnych ofert.

stat4u