Listopad 2012

Masowa produkcja samochodów

29 listopada 2012
Kategoria: Blog tagi: ,

W 2011 roku sprzedano na całym świecie prawie 76 milionów samochodów, a jednak sytuacja firm motoryzacyjnych jest dramatyczna. Mimo tego, że samochód posiada prawie co siódmy człowiek na świecie, to sytuacja wielkich koncernów się nie poprawia. Dlaczego tak się dzieje? Nie jestem w tej dziedzinie fachowcem, ale skoro marki motoryzacyjne sprzedają setki tysięcy pojazdów i są w dołku finansowym, to oznacza, że sprzedają samochody po zbyt niskiej cenie, posiadają zbyt wiele fabryk i pracowników.

Przyznam szczerze, że nie stać mnie na zakup nowego samochodu, nie mówiąc już o samochodzie z wyższej półki. Jednak samochody według mojej opinii są niezwykle tanie w porównaniu do innych produktów. Na przykład poszukując w internecie drewnianych schodów, koszt sięgał od 7 do 23 tysięcy złotych. Przyznajcie, że gdybyście się uparli, to sami bylibyście w stanie je zrobić. A kto z Was potrafi wyprodukować samochód? Jeśli potraficie jedno i drugie, to policzcie jakie poniesiecie koszty kupując choćby gotowe podzespoły.

Schody może wyprodukować “byle” stolarz. Może je zrobić na odwal się, bez atestów i drogich zezwoleń. Produkcja samochodu to wielkie przedsięwzięcie, na które trzeba mieć pomysł, projekt, wykonać setki testów bezpieczeństwa, otrzymać certyfikaty, stworzyć park maszynowy, uzyskać zezwolenia, stworzyć sieć sprzedaży, zbudować cała flotę pracowników i inżynierów, aż w końcu wypromować markę i dotrzeć do klienta.

Rozumiem, że właściciel i założyciel firmy Ford gdy tworzył pierwszą taśmę produkcyjną swoich samochodów na masową skalę, zmuszony był do takiego kroku. Produkując kilka samochodów dziennie nie był wstanie sprostać zapotrzebowaniom rynku. Chętni czekali w kolejce po swoje auto. Dziś 100 lat później, sytuacja jest z goła odmienna. Samochody “czekają” na parkingu, a firmy i dealerzy prześcigają się z promocyjną ofertą, aby tylko samochód nie rdzewiał przez kolejne miesiące.

W dzisiejszych czasach liczy się nie to ile dana firma zarobiła pieniędzy, tylko ile sprzedała samochodów w danym roku i która przez najbliższe 12 miesięcy będzie wiodła prym na rynku światowym. To właśnie masowa produkcja samochodów sprawia, że popyt jest niższy od podaży. Co prawda niewyobrażalne jest produkowanie samochodów na małą skalę, ale zmniejszenie ilości fabryk, a co za tym idzie podwyższenie nieco ich cen nadałaby tej branży sensu.

Wolny rynek i demokracja to podobno najlepsze rozwiązanie na Ziemi. Jednak konkurencja za wszelką cenę sprawia, że towary sprzedawane są po zaniżonych cenach, a firmy produkujące samochody muszą sprzedać ich setki tysięcy rocznie, by wyjść na zero.

Udaremniony zamach na Sejm i prezydenta?

21 listopada 2012
Kategoria: Polityka tagi: ,

Najnowsze doniesienia ze świata polityki i terroryzmu donoszą, że Polak chciał dokonać zamachu na Sejm i Prezydenta podczas dyskusji nad przyszłorocznym budżetem. Na szczęście odpowiednie władze w tym ABW zareagowały wcześniej i wykryły niedoszłego zamachowca. Okazał się nim 45-letni Brunon K., mieszkaniec Krakowa i pracownik Uniwersytetu Rolniczego w tym samym mieście.

Jak stwierdził sam mężczyzna, wzorował się na Andersie Breiviku i zamachu w Oklahoma City w 1995 roku, gdzie zginęło ponad 150 osób. W obu przypadkach ładunki wybuchowe umieszczono w samochodach. Brunon K. chciał wzorować się na przypadkach z przeszłości, lecz chciał „uderzyć” z większą siłą i „skutecznością”.

Nie udało mu się, ponieważ do przeprowadzenia tego ataku potrzebował pomocy, werbując w tym celu ludzi. Jednym z nich okazał się agent, który kontrolował sytuację i przekazywał informacje odpowiednim służbom. Dziwi mnie jednak to, że mężczyzna przyznał się do organizowania zamachu i w szczegółach opowiedział do czego dążył. Dziwne tym bardziej, że nie udało mu się tego ataku przeprowadzić. Widać, w najbliższym czasie nie uda mu się go zrealizować.

Zadaję sobie pytanie, dlaczego ktoś na dobrym stanowisku, z dobrym wykształceniem chciał dokonać takiego czynu? Sam patrząc na poziom polityki i wspólne oszczerstwa miałbym ochotę zrzucić bombę na Sejm, ale w takiej chwili po prostu wyłączam telewizor. Dlaczego więc Brunon K. postanowił skonstruować bombę i zabić? Bo jak wynika z zeznań:

Pragnął, by po zamachu doszło do masowych wystąpień, do rewolty, która miała doprowadzić do zmiany obecnego systemu politycznego – twierdzi jedna z osób znająca ustalenia śledztwa.

W dodatku co chwilę w zeznaniach padały oskarżenia o „niepolskim” rządzie.

Mężczyzna miał pisać, że „kiedyś i na nich przyjdzie kolej”. Zdaniem służb, przygotowując atak Brunon K. kierował się względami narodowościowymi, nacjonalistycznymi, ksenofobicznymi i antysemickimię. Do takiej motywacji przyznał się sam oskarżony

Wszystkie te zeznania dają wiele do myślenia. Ten człowiek po prostu znienawidził rządzących bardziej niż zwykły Kowalski i nasuwa się pytanie, jaka rolę odegrały w tej sprawie media, choćby Tadeusza Rydzyka i hasła opozycji – Prawa i Sprawiedliwości? To przecież ta partia i ten medialny „potentat” mówi o rządzie „niepolskim”, sprzedawczykach, oszustach i złodziejach.

Tak się złożyło, że kilka tygodni temu miałem opublikować notkę zatytułowaną „Jeden krok dalej”. Nie pojawiła się, bo uznałem, że byłaby o zwykłą dywagacja i w sumie, kogo obchodzi zdanie „Kurdu.pl’a”? W stacjach Tadeusza Rydzyka mówi się o rządzie z pogardą. Do studia zapraszani są posłowie PiS, którzy mają nielimitowany czas na antenie. Krytykują oni posłów Platformy Obywatelskiej w taki sposób, że to aż zatrważa i zadziwia. Najgorsze jest to, że nikt z P.O. nie może się odnieść do słów oskarżyciela, bo go zwyczajnie nie ma.

Zastanawiałem się, czy czasami te wypowiedzi padające w ogólnodostępnej stacji, skierowanej głównie do fanatycznie wierzących w Boga ludzi, nie przyniesie wymiernych skutków. Wystarczyłby przecież tylko jeden krok dalej, by tylko ktoś na antenie powiedział zabić ich, a zapewne znalazłoby się wielu fanatyków Boga i kościoła, którzy byliby w stanie posunąć się do czynów, o których dziś pisze cała Polska.

Do zamachu nie doszło, ale nie ma pewności, czy kiedyś nie dojdzie. Czy to już nie czas, by politycy rządzący i ci z opozycji zastanowili się o poziomie dyskusji? Zapewne przez kilka dni sytuacja się uspokoi, ton nienawiści zejdzie na niższy poziom, ale wkrótce o sprawie przestanie się mówić i zapewne „normalność” sejmowych wypowiedzi wróci na główne strony gazet i ekrany telewizorów. Co wtedy? Pozostanie nam tylko czekać na kolejnego szaleńca, który zdecyduje się na własną rękę „zmiękczyć” polityków…

„Jest ciężko”

19 listopada 2012
Kategoria: Blog tagi: , , , , ,

Dziś rano miałem „przyjemność” posłuchać Radia Maryja i audycję którą prowadził sam wódz o. Tadeusz Rydzyk… Często rano podczas jedzenia zdarza mi się włączać tą stację, ponieważ nie lubię jeść posiłków przy muzyce… O. Tadeusz pożalił się dziś, że coraz mniej pieniędzy wpływa na konto, a utrzymanie radia i telewizji to olbrzymie koszty. Wymieniał, że trzeba utrzymać 130 stacji nadawczych oraz miejsce na satelicie. Kupowanie coraz to nowszej technologii, nadmienił również że mikrofony wcale nie są tanie. Dorzucił, że trzeba zapłacić pensję pracownikom…

Ostrzegał szczególnie ludzi starszych, że dając pieniądze swoim wnukom by Ci wpłacili za nich pieniądze na poczcie na rzecz Radia Maryja, sprawdzali czy rzeczywiście te pieniądze dotarły. Tadeusz słyszał bowiem, że dochodzi do okradania dziadków przez nastolatków, którzy zamiast wpłacać pieniądze na radio, biorą je na swoje zachcianki. Podkreślał, że okradanie swoich najbliższych przez wnuków to bestialskie zachowanie.

Nic jednak nie wspomniał o okradaniu biednych, starszych i schorowanych ludzi, by prowadzić swoje niecne radio i utrzymać swoje luksusowe limuzyny i pałace. Co prawda Tadek nie kradnie na „chama”, ale wpaja ludziom, że płacenie jest ich obowiązkiem, w dodatku wszystko to w imię Boga. Dodał również hasło, że „jest ciężko”. Zrobił to w taki sposób, że aż mnie zrobiło się go żal…

Wpis ten dodaję w kontekście sporu między Rydzykiem, a KRRiT. Tadeusz chcę wprowadzenia swojej stacji do naziemnej telewizji cyfrowej DVB-T, a KRRiT mu to utrudnia, ponieważ spółka zarządzająca stacją nie ma płynności finansowej. Dziś odniosłem wrażenie, że poprzez swoje błagalne hasła i podkreślenie, ze „jest ciężko”, niejako przyznaje się do zarzutów KRRiT. W końcu jak zaufać korporacji, która utrzymuje się z datków? Jednego miesiąca mogą zarobić miliony innego nic. W końcu to od ilości i wysokości wpłat zależy ich płynność finansowa.

Na koniec dorzucę jeszcze jeden fakt. Kaczyński podsyłał swoich „pikieciarzy” pod siedzibę TVP, bo według PiS jest to stacja która faworyzuje rządzących. Powodem jest to, że w głównym wydaniu „Wiadomości” prezenter powiedział, że w marszu „obudź się Polsko” manifestowało kilka tysięcy ludzi, a według PiS było ich 100 tysięcy. Natomiast na pytanie dziennikarzy w stronę Kaczyńskiego, czy czasami stacje katolickie nie faworyzuję opozycji odpowiedział – w żadnym przypadku.

Nie ważne czy jesteś katolikiem czy nie, włącz sobie Radio Maryja, tak dla sprawdzenia i przekonania się, o kim i o czym jest tam mowa. Kaczyński traktowany jest jak drugi Bóg, a Tusk jak Szatan inaczej mówiąc, zło wcielone. A wszystko to w imię Boga i własnych interesów, dzieli się ludzi na lepszych i gorszych…

Rewolucja w Ekstraklasie?

17 listopada 2012
Kategoria: Futbol tagi: , , ,

Boniek nowym prezesem PZPN, to nie tajemnica. Jednak proponowane zmiany w piłkarskiej Ekstraklasie, jakie są zapowiadane wydają się nie być do końca atrakcyjne. Co gorsze ponad 10 lat temu wprowadzone w życie, ale ze względu na nudną formułę i wydłużenie sezonu, zmiany szybko poszły w zapomnienie. Tym razem projekt wraca i dosłownie nikt nie wypowiada się o nim z entuzjazmem…

W sezonie 2013/14, podobnie jak w tej chwili w Ekstraklasie miałoby być 16 drużyn. Każda z każdą zagra mecz i rewanż, czyli 30 kolejek. Następnie tabela zostałaby podzielona na dwie grupy – „mistrzowską” i „spadkową”. Pierwsza to drużyny, które po 30 meczach będą na miejscach 1-8, a druga z miejsc 9-16. W przypadku finałowych rozgrywek odbyłaby się tylko jedna runda bez rewanżów, czyli dodatkowe 7 kolejek. W następnym sezonie rozgrywki wyglądałyby tak samo, ale w sezonie 2015/16 w finałowej rozgrywce po podziale na dwie grupy, miałyby odbyć się już dodatkowo rewanżowe spotkania. Mówiąc wprost, w rundzie zasadniczej każda z drużyn rozegrałaby 44 mecze, ewentualne spotkania w Pucharze Polski i ligach europejskich.

To nie koniec. Choć w Europie odchodzi się od formuły rozgrywania meczów systemem wiosna-jesień, to chce się ją wprowadzić u nas. Wyobrażam sobie jak wyglądaliby piłkarze w samo południe w lipcu, gdy temperatura powietrza osiągnęłaby 35 stopni Celsjusza w cieniu. Wyobrażam też sobie kibiców, którzy w wakacje zapewne wybiorą plażę, niż mecz słabej Ekstraklasy. Na koniec myślę o piłkarzach, którzy będą mieć wakacje – uwaga – zimą! Mecze wiosna-jesień rozgrywane są tylko w Skandynawii i na Białorusi. Ostatnio zrezygnowała z tego systemu nawet Rosja.

Gdyby nasza liga była na poziomie ligi angielskiej. Gdyby kibice na te mecze przychodzili tłumnie, a na stadionie brakowałoby krzesełek, zrozumiałbym chęć wprowadzenia jakiś zmian. Czy jednak nie lepiej wprowadzić po prostu 18 drużyn do Ekstraklasy i nie zmieniać formuły rozgrywania meczów? Przecież nasza liga jest tak nudna, że od dwóch lat nie mogę obejrzeć więcej niż połowy meczu! W przypadku 44 meczów w Ekstraklasie, nasi piłkarze nie wytrzymają fizycznie i będą grac jeszcze słabiej. System wiosna-jesień zapewne nie przyciągnie do naszej ligi piłkarzy z zachodu, którzy nie dość, że będą w słabej lidze, będą mieć gorsze pieniądze, to jeszcze nie będą mieć wakacji. Nie ma więc ani jednego argumentu „za”, by wprowadzać tego typu zmiany.

Polska – Urugwaj 1:3

15 listopada 2012
Kategoria: Futbol tagi: , ,

Mecz między Polską w roli gospodarza, a Urugwajem w roli gości, był dla nas kibiców przykrą niespodzianką. Jeszcze kilka miesięcy temu poprzedni trener naszej reprezentacji Franciszek Smuda twierdził, że lokowanie naszej drużyny poniżej 60. miejsca w rankingu to duża przesada. Twierdził, że nie zasługujemy na tak niskie notowania. Po meczu z Urugwajem, który jest w pierwszej dziesiątce rankingu, a naszą reprezentacją na miejscu 60tym, różnica widoczna była gołym okiem.

Po pięknym meczu z Anglią wielu sceptyków mówiło, że nasza gra i dość dobry wynik to zasługa słabej gry Anglików. Wtedy uważałem, że nie można ciągle być krytycznym w stosunku do naszych piłkarzy i należy im się słowo uznania. Po meczu z Urugwajem wydaje się, że sceptycy mieli nieco racji. Urugwajczycy zagrali dobry mecz, więc w naszym wykonaniu wyglądało to już nie słabo, ale katastrofalnie.

Przeciwnik zastosował dobrą metodę na „zabicie” naszych grajków. Stali blisko nich, a w momencie gdy Polak był przy piłce biegli do niego jak szaleni. Z powodu słabej techniki i zwrotności naszych orzełków, szybko nas kiwali, bądź otrzymywali piłkę w prezencie. Widać też, że po remisie na własnym stadionie, przy kompromitacji organizatorów meczu chłopaki wspięli się na wyżyny i przekonani byli, że teraz bez wpadki organizacyjnej i w meczu towarzyskim będzie lekko łatwo i przyjemnie.

Nic z tego. Nie pomogą przeprosiny Glika, który przypadkowo wbił piłkę do własnej bramki, ani tłumaczenia i skrucha trenera Fornalika. Mecz przegraliśmy pod każdym względem. Fizycznie, mentalnie, umiejętnościami, techniką, a na boisku istniała tylko jedna drużyna, ta z Ameryki Południowej. Radość po meczu z Anglią prysnęła jak bańka mydlana, bo z taką grą na mundial w 2014 roku w Brazylii nie ma co liczyć.

Kradnij! Nie kradnij!

10 listopada 2012
Kategoria: Blog tagi: , , ,

Reklama rządzi się swoimi prawami. Każda z nich zawiera w swojej treści przekłamania tylko po to, aby widz czyli potencjalny klient zainteresował się produktem bądź usługą. Ciekawą metodą posługuje się telewizja Polsat, na której emitowane są reklamy szybkiego internetu LTE oraz usługi wideo na żądanie w IPLA.

Na początku pragnę podkreślić, że właścicielem telewizji Polsat jest pan Zygmunt Solorz-Żak. Kilka miesięcy temu, ten sam pan zakupił większościowy pakiet udziałów sieci komórkowej Plus, dzięki której w tej chwili sprzedaje usługi szybkiego dostępu do internetu zwany w skrócie LTE. Ten sam pan za pośrednictwem swoich stacji reklamuje usługi IPLA, która daje możliwość oglądania telewizji, filmów i seriali w internecie – za pieniądze oczywiście.

Absurd polega na tym, że w pierwszym spocie reklamowym, promującym szybki internet LTE Maciej Rock, przedstawia widzom jak szybki jest internet w Plusie i jak szybko pobierają się w nim filmy, nawet te w jakości HD.

W drugiej reklamie promującej IPLA, zaprezentowany spot przedstawia nam możliwości usługi. Na samym końcu reklamy pojawia się napis „oglądaj legalnie”.

Nie wiem czy ktoś z Was też to zauważył, ale obie reklamy promują różne produkty, a w nich treści które wzajemnie się wykluczają. Kup internet LTE, abyś mógł pobierać nielegalnie filmy szybciej niż kiedykolwiek – zdaje się mówić pierwsza reklama. Jak już zamówisz internet, zacznij korzystać z serwisu IPLA, by legalnie obejrzeć film, inaczej będziesz zwykłym złodziejem – zdaje się mówić druga reklama.

Polyamory

4 listopada 2012
Kategoria: Blog tagi: , ,

Propozycje świata rozkoszy rozkwitają wraz z rozwojem demokracji. Co chwilę słyszę nową nazwę różnego rodzaju związków, których to zwolennicy szukają akceptacji wśród społeczeństwa, a później chcą regulacji prawnych pozwalających im na to. Ostatnio coraz głośniej mówi się o „polyamorach”, czyli związku z kilkoma partnerami.

Nie wyobrażam sobie sytuacji, w której moja dziewczyna powiedziałaby mi „kocham ciebie i jeszcze jednego kolesia”. Połączmy się razem, mieszkajmy razem, śpijmy razem, rozkoszujmy się razem i miejmy wspólne dzieci. Staram się być w życiu tolerancyjny i zrozumiałbym, jeśli grupa ludzi się na to zgadza i żyje w ten sposób. Nie rozumiem jednak, dlaczego takie związki miałyby być zalegalizowane i co ważniejsze nie rozumiem, dlaczego trzeba o tym mówić publicznie i chodzić z tym po ulicach.

Nie interesuje mnie czy jesteś homo-, hetero-, czy bi- seksualny/a. To jest Twoja sprawa i powinna zostać między Tobą a Twoim partnerem, a nie sąsiadami czy mediami. Ja nie muszę wychodzić na ulice na półnago, z włosami postawionymi do pionu, wibratorem w ręku, piercingiem w każdym możliwym miejscu i całować swoją partnerkę śliniąc ją od brody, aż po czoło. Jestem szczęśliwy w związku w którym jestem i nie potrzebuję do tego publicznej akceptacji.

stat4u