Kwiecień 2012

Klauzula sumienia

29 kwietnia 2012
Kategoria: Blog tagi: , , ,

W prawie istnieje zapis, który daje lekarzom możliwość odmowy np., usunięcia ciąży, jeśli jest to niezgodne z sumieniem lekarza. Teraz to samo prawo mają otrzymać farmaceuci, którzy jeśli nie będą chcieć, nie będą musieli sprzedać tabletek antykoncepcyjnych lub wczesnoporonnych. Wielu uważa, że powinno się dać takie prawo farmaceutom, by ci nie byli zmuszani do ich wydawania.

To całkiem dziwaczne prawo, za którym jak zwykle obstają parlamentarzyści z PiS-u. Może dajmy jeszcze prawo farmaceutom, by nie wydawali leków produkowanych z narządów zwierząt, jak choćby olejków z wątroby rekina. Dołożyłbym jeszcze do tego leki, które testowane były na zwierzętach. Przecież to też może być niezgodne z sumieniem farmaceuty lub lekarza. Dajmy jeszcze prawo ślusarzom, aby nie używali spawarek. Rolnikom, by nie uprawiali ziemi. Policjantom by nie używali broni palnej. Strażakom, by nie używali wody, a na końcu powiedzmy wszystkim – „róbta co chceta”. Ale czy demokracja na pewno na tym polega?

Uważam, że każda z profesji a szczególnie takie jak lekarz czy farmaceuta, powinny mieć proste zasady. Nie chcesz wykonywać zabiegów lub wydawać leków, które niezgodne są z twoim sumieniem, to zmień zawód lub nie zabieraj się do tej pracy. Już w szkołach o pewnych specjalnościach powinno się podpisać „papier”, który nakazuje mieć sumienie głęboko w d… Sumienie ma każdy z nas, więc lekarz lub farmaceuta nie powinien nam go odbierać. To kobieta powinna mieć prawo wyboru zgodnie z własnym sumieniem, zażywać tabletki antykoncepcyjne czy nie.

Nasuwa się też pytanie, co zrobić w przypadku, gdy weekendowy dyżur pełni jedna apteka w niewielkim miasteczku, a farmaceuta w niej nie che wydać leku? Prawdopodobnie klient będzie musiał jechać do innej, oddalonej nawet o kilkadziesiąt kilometrów apteki i nie wiadomo czy tam też nie spotka się z podobnym zachowaniem farmaceuty. Dochodzić więc będzie do paradoksów, które zamiast dać wolność wyboru, ograniczą pacjenta i klienta.

Finał ligi mistrzów bez „Barcy” i Realu

26 kwietnia 2012
Kategoria: Futbol tagi: ,

Piłka nożna, to chyba jeden z najbardziej przewrotnych sportów. Pokazały to dobitnie mecze półfinałowe ligi mistrzów, w których FC Barcelona spotkała się z Chelsea Londyn oraz Real Madryt z Bayernem Monachium. Już przed pierwszymi meczami między tymi drużynami zastanawiano się kto wygra finał ligi mistrzów – FC Barcelona czy Real Madryt. Życie jednak pokazało, że ani jedna ani druga drużyna z Hiszpanii nie zagra w finale tych rozgrywek. Spotkają się za to Chelsea z Bayernem…

Mecz pomiędzy Realem Madryt a Bayernem Monachium był jednym z najlepszych spotkań od dłuższego czasu, jakie udało mi się obejrzeć. Piłkarze biegali od bramki do bramki przez całe 90 minut, plus 2 x 15 minut w dogrywce, aż w rezultacie w karnych wygrał Bayern. W sumie nigdy nie kibicuję drużynom z Niemiec, ale tym razem zrobiłem wyjątek. Wolałem finał całkiem inny od tego, jaki zapowiadali dziennikarze i udało się. Mecz wygrał w karnych Bayern, ale z przebiegu gry po prostu sobie na to zasłużył.

Mam zastrzeżenia co do wykluczania piłkarzy z powodu żółtych kartek. Uważam, że finał to piłkarskie święto nie tylko dla kibiców drużyn biorących w nim udział, więc nie powinno się „mordować” widowiska z powodu otrzymania przez zawodnika kolejnej żółtej kartki. Finał to finał, każdy brał udział w tym aby do niego dojść, więc żółte kartki nie powinny wykluczać zawodników z ostatecznej rozgrywki. Kartki można by np., przenieść na kolejny sezon i w fazie grupowej rozgrywek europejskich wykluczyć zawodnika. W przypadku panujących zasad wykluczania zawodników, kilku kluczowych piłkarzy obu drużyn nie wystąpi w finale. Czas to chyba zmienić.

Dlaczego w Polsce nie rośnie trawa?

25 kwietnia 2012
Kategoria: Futbol tagi: , , ,

Ostatnio często jestem świadkiem tak postawionego pytania. – Dlaczego w Polsce nie rośnie trawa? Zadawane jest ono z powodu wizyty szefa UEFA Pana Paltiniego, który przybył do Polski obejrzeć wszystkie stadiony na EURO 2012. Dziś media znów huczą, że po raz kolejny będziemy musieli wymienić murawy, a ich koszt wyniesie około 2 milionów złotych.

Osobiście nie jestem zdziwiony, że trawniki w tym roku kiepsko rosną. Powodem takiej sytuacji był styczniowy mróz sięgający -20 stopni Celsjusza i brak pokrywy śnieżnej, która izolowałaby trawę od mrozu. Ale nie każdy jest wstanie wystawić głowę za okno i samemu zobaczyć, że w tym roku kolor zielony w ogródkach jest jakiś inny. Na mojej posesji trawnik jest w połowie zielony i w połowie brązowy. Choć nie użytkuję go tak, jak użytkują go piłkarze na stadionie, to wygląda on w tym roku wyjątkowo niekorzystnie.

Wystarczy też zaobserwować z pozycji kierowcy bądź pasażera samochodu, że o tej porze roku na polach uprawnych jest wyjątkowo szaro. Zazwyczaj o tej porze pola były zielone, ale zboża wymarzły z powodu niskich temperatur i braku śniegu. Podobnie jest z murawą na nowo wybudowanych stadionach. Wyjątkiem jest tylko stadion w Poznaniu, który z powodu wad konstrukcyjnych dachu nie dopuszcza odpowiedniej ilości światła na murawę.

I tak o to z takiego powodu wymienimy po raz kolejny murawy na wszystkich stadionach i kosztować to będzie blisko 2 miliony złotych. Ciekawe co by powiedzieli dziennikarze, gdyby podczas meczów EURO 2012 piłkarze biegali po kartoflisku? I tak źle i tak niedobrze. Lepiej wydać te pieniądze i nie wstydzić się murawy, niż „drobną” sumką zajmować sobie głowę. Przecież 2 miliony złotych to niewielka kropelka wydatków, które zostały już wydane na budowę wszystkich stadionów na EURO 2012. Czym się więc przejmować?…

Jan Suzin

22 kwietnia 2012
Kategoria: Blog tagi: , ,

Dziś media obiegła wiadomość, że po ciężkiej chorobie zmarł Jan Suzin. Miał 82 lata. Smutna to wiadomość, bo jako dzieciak pamiętam tego człowieka z ekranu. Jest to dla mnie jedna z najbardziej rozpoznawalnych postaci w telewizji, choć nie pracował w niej już od dwudziestu lat. Pamiętam też jego charakterystyczny głos, który urzekał nie tylko jako głos spikera, ale także lektora. Najczęściej podkładał głos do filmów z gatunku westernu, które dzięki temu polubiłem.

Z wykształcenia architekt, absolwent Wydziału Architektury Politechniki Warszawskiej. Pracę w Telewizji Polskiej rozpoczął w połowie lat 50. XX wieku, a zakończył 26 listopada 1996 roku. Był jednym z dwóch pierwszych (obok Eugeniusza Pacha) lektorów TVP, wystąpił w pierwszym wyemitowanym programie. Na początku lat 70. był prezenterem Dziennika Telewizyjnego, przez cały czas pracy w TVP był spikerem. Wielokrotnie składał widzom życzenia noworoczne, najczęściej w duecie z Edytą Wojtczak. Czasami prowadził programy rozrywkowe, np. „Dobry wieczór, tu Łódź”. Jako lektor czytał teksty filmów (głównie westernów) i programów popularnonaukowych, m.in. materiały do „Sondy”. Występował też w polskich filmach, głównie grając role samego siebie. Słynie z nienagannych manier, znajomości wielu języków obcych oraz zamiłowania do lotnictwa.

Wikipedia.org

Wkrótce „Bóg zapłać” będzie droższe?

19 kwietnia 2012
Kategoria: Blog tagi: , ,

Fundusz kościelny powołany został w 1950 roku, jako forma rekompensaty dla kościołów za przejęte przez Państwo nieruchomości ziemskie. Dziś rząd chce zlikwidować ten fundusz. W zamian podatnicy będą mogli przeznaczyć 0,3% podatku na wybrany przez siebie kościół. Ma to na celu zmniejszenie wydatków państwa na tą instytucję, a nakłada nijako problem na podatników, którzy jeśli będą chcieć, wesprą go dobrowolnie. Z jednej strony jest to dobry pomysł, ponieważ finansowanie jakiejkolwiek religii z pieniędzy wszystkich podatników, jest w moim przekonaniu marnotrawieniem pieniędzy.

Zastanawiające jest, ilu Polaków zechce babrać się z papierami i urzędem skarbowym, by przeznaczyć owe 0,3% na kościół? Minister Boni oszacował, że jakieś 80%, a ja już dziś zapowiadam, że jeśli będzie to 30%, to będzie wielki sukces. Prawdą jest, że duża część społeczeństwa ma dość poglądów kościoła, który zamiast iść z duchem czasu, stoi ze swoimi poglądami w miejscu, co sprawia że w rezultacie się cofa. Mówiąc wprost, wielu Polaków ma dość zakłamania i blokowania wolności.

Pojawia się więc pytanie, czy czasami „tacka” i słynne „Bóg zapłać” nie pójdzie w górę? W moim kościele ksiądz za msze bierze określoną sumę (50zł), a przedtem zapodaje hasło „co łaska”. Ma to na celu wyeliminowanie nadmiernej ilości zamawiania mszy, na które i tak niewielu przychodzi, a odprawić przecież trzeba. Jest też konkretny cennik dotyczący ślubów i pogrzebów, lecz w tym przypadku wyboru już nie ma. Nie jest to nowa praktyka, choć zapewne nie wszędzie jest stosowana.

Przeczuwam, że po skasowaniu przez rząd funduszu kościelnego, cenniki te mogą nieco wzrosnąć. W końcu fundusz to też spora część pieniędzy, a przecież ropa nie tanieje 😉 Teraz można by się było jeszcze zająć opodatkowaniem „Bóg zapłać”. Każdy po wrzuceniu monety powinien dostać paragon, w przypadku firm fakturę. Ja gdybym coś dostał w spadku po bogatym wuju, musiałbym zapłacić 10% podatku od wzbogacenia. Dlaczego więc traktować duchownych lepiej? Czy jest jakiś powód?

„Więcej niż magia”

16 kwietnia 2012
Kategoria: Media tagi: , ,

Discovery Channel emituje ciekawy program zatytułowany „Więcej niż Magia”. Koleś, który przedstawia się jako Dynamo pokazuje sztuczki, które są technicznie niemożliwe do wykonania. Zawsze robi to wśród ludzi. Zaczepia ich na ulicy, a nawet spotyka się z gwiazdami muzyki czy filmu na koncertach i festiwalach. To ma zapewne upewnić widza, że to co robi dzieje się naprawdę.

Sztuczki wykonywane przez tego człowieka zapierają dech w piersi. Chodzenie po wodzie, czytanie w myślach, zakładanie obrączki w nóżkę kieliszka czy wykręcenie szklanej butelki, a nawet zdjęcie zera z 20 funtów, to tylko niektóre ze sztuczek. Wydaje się, że ten człowiek potrafi zrobić wszystko, a reakcja publiczności bez względu na to, czy to dzieci, dorośli, gwiazdy muzyki czy filmu mówi sama za siebie. Wytrzeszczone oczy, otwarte usta, chwila ciszy, piski i okrzyki.

Oglądając odcinki tych filmów za każdym razem zastanawiam się, jak on to robi. Z jednej strony to tylko telewizja, a skoro coraz ciężej jest sprzedać widzom byle bajeczki, poproszono gwiazdy wielkiego ekranu, by pomóc w sprzedaniu produktu. Z drugiej zaś strony, gdyby rzeczywiście nie potrafił robić ciekawych sztuczek, to sprawa szybko by się wydała, a jego popularność raczej nie wyszłaby dalej niż jego kanał Youtube.

Poszukiwałem jego nagrań na Youtube i natrafiłem na film, który wydaje mi się że został zmodyfikowany komputerowo. Po pierwsze trik pokazano przez krótką chwilę, a spadające litery upadały jakoś nienaturalnie.

Tak w ogóle, to wszystkie jego triki są dziwaczne i wydawać by się mogło niemożliwe do wykonania. Ale to właśnie chyba na tym polega magia – prawda?. Przeczuwam, że widzowie na filmach po prostu odgrywają swoją rolę, a filmy przechodzą solidny retusz, aby widz mógł w to uwierzyć. Sam autor filmów mówi, że to co robi to tylko sztuczki, które wprawiają ludzi w zachwyt. Pochodzi z Bradford w Wielkiej Brytanii. Jako dzieciak wyśmiewany był przez rówieśników, więc aby schować swoje kompleksy zaczął zajmować się sztuczkami, by ludzie zwrócili na niego uwagę…

Polecam Wam pierwszy odcinek programu „Więcej niż magia”, z którego dowiecie się nieco o twórcy programu. Zachwyci Was też zapewne i ciekawi sztuczkami, które zechcecie sobie wyjaśnić. Wszystko to w języku polskim.

Youtube: http://www.youtube.com/krakatowa9
Twitter: https://twitter.com/#!/Dynamomagician

P.S (26/10/2012)
Nie uważacie, że gdyby znalazł się człowiek, który schodziłby po ścianie w butach jak gdyby chodził po dywanie, to świat fizyki nie wywróciłby się do góry nogami? Zaprzeczyłby tym samym prawom fizyki, a odkrycia wielu wybitnych fizyków stałyby się nic nie warte. Te sztuczki, które według mojej opinii są ustawione od samych widzów, aż po wykonanie retuszu samego nagrania. Innym wytłumaczeniem może być tylko to, że pochodzi on z dalekiej przyszłości, gdzie wynaleziono wehikuł czasu i przybył tutaj, by czarować nas tym, co w jego świecie jest już standardem, a dla nas nadal niepojęte.

100 lat temu zatonął Titanic

14 kwietnia 2012
Kategoria: Blog tagi: , ,

Dziś mija setna rocznica od zatonięcia jednego z najbardziej rozpoznawalnych statków na świecie. Choć nie ma już takich, którzy pamiętają go na żywo, to wielu wie jak wyglądał. Filmy dokumentalne i fabularne sprawiają, że historia Titanica po stu latach nadal jest tematem rozpoznawalnym przez społeczeństwo. Stał się też symbolem miłości, dzięki filmowi Jamesa Camerona „Titanic”.

Titanic był największym parowym statkiem pasażerskim na świecie. Jego długość sięgała 269 metrów, szerokość 29,5 metra, a wysokość do czubków kominów ponad 53 metry. Wielka wyprawa z miasta Southampton w Anglii do Nowego Jorku w USA zakończyła się wielkim dramatem. Na pokładzie chcieli znaleźć się wszyscy, bez względu na wiek, płeć czy przynależność społeczną. Bogaci „wyrywali” sobie bilety, a biedni chcieli dostać się na pokład choćby jako pracownicy. Początkowo uznani za szczęśliwców, później ofiary, a dziś za ludzi, którzy na stałe wpisali się do kart historii.

Z 14 na 15 kwietnia 1912 roku około godziny 23:40 Titanic uderzył w górę lodową. Góra została zauważona przez załogę 37 sekund przed zderzeniem, jednak kapitanowi nie udał się manewr jej ominięcia. Uderzył w przeszkodę, która spowodowała pęknięcie kadłuba, a dokładnie oderwanie się nitów. Niestety nity w kadłubie były łączone ręcznie, a nie maszynowo. To sprawiło, że pracownicy jako materiał zmiękczający nit dodawali szlakę. To dało możliwość zbicia go młotami, ale osłabiło przednią część statku. Prawdopodobnie gdyby kadłub nitowany był maszynowo, Titanic mógłby się tylko otrzeć o przeszkodę i dziś nikt by o nim nie mówił.

titanic

Na pokładzie Titanica było ponad 2200 osób, z czego 1500 zginęło. Ujawniono, że na tak wielki statek i tak dużą liczbę pasażerów, nie miał on wystarczającej ilości szalup ratunkowych. Warto też podkreślić, że ewakuacja pasażerów nastąpiła dopiero po około 45 minutach. Panika na statku była tak duża, że ludzie zaczęli się tratować. Niektórzy mężczyźni zaczęli w panice wchodzić do szalup przed kobietami i dziećmi. Aby opanować sytuację, oficerowie zaczęli strzelać zabijając 13 ludzi…

Wrak statku został odnaleziony przez Roberta Ballarda 1 września 1985 roku. Miał on wtedy możliwość zabrania choćby jednego elementu statku co sprawiłoby, że należałby on do niego. Jednak nie zrobił tego, ponieważ chciał go pozostawić w takim stanie, w jakim pozostawił go los. Ballard ma dwa jakże skrajne uczucia, co do odnalezienia Titanica. Z jednej strony odkrył wrak statku po ponad 70 latach od zatonięcia i czuł się tym zaszczycony, z drugiej zaś strony sprawił, że turyści zaczęli „okradać” Titanica i niszczyć go swoją obecnością…

Wielka tragedia z przed stu lat sprawia, że niemal każdy przez chwilę o niej pomyśli. Dziś media zapewne nie dadzą nam spokoju w tym temacie, ale jest on chyba wart uwagi. Postanowiono odtworzyć rejs Titanica, który właśnie ma miejsce. Wypłynął z tego samego miejsca co Titanic i w dniu katastrofy o godzinie „0” ma być w miejscu, gdzie zatonął. Docelowo ma on jednak dopłynąć do miejsca, w którym miał znaleźć się Titanic – Nowy Jork. Oby historia się nie powtórzyła…

Seopilot.pl, czyli rozczarowanie

12 kwietnia 2012
Kategoria: Blog tagi: ,

Kilka tygodni temu dostałem wiadomość z newslettera od firmy Dropped.pl. Zawierała wiadomość, że na rynku pojawił się nowy system sprzedaży reklam Seopilot.pl, który oferuje stały miesięczny dochód. Wydawało się, że to ciekawe rozwiązanie, ale początkowo nie skorzystałem z oferty. Po jakimś czasie jednak inni blogerzy, którzy skorzystali z usług Seopilot.pl byli wręcz zachłyśnięci wyceną swoich blogów. Kwoty padały w setkach złotych, a autopromocja zaczęła solidnie działać. Niektórzy chwalili się skanami wpłat na konto utwierdzając mnie w przekonaniu, że to solidna firma.

Postanowiłem, że ja też spróbuję dodać swojego bloga i jeśli wszystko pójdzie po myśli, zarobię kilka groszy. Serwis został zaakceptowany i wyceniony na kwotę 505 złotych miesięcznie. Wow! Ale dużo – pomyślałem. Kto chce dać taką kwotę za marnego bloga? Szczęście i euforia doprowadziły mnie niemal do szaleństwa, ale z życiowego doświadczenia wiem, że jeśli coś brzmi pięknie, to rzeczywiście tak jest – tylko brzmi.

Po dwóch tygodniach seopilot.pl przesłał mi wiadomość:

(…)Twoja Stawka wynosił (błąd w wiadomości) 505 PLN. Po przeprowadzeniu ponownej indeksacji, prognozowana miesięczna Stawka wynosi 320 PLN. (…)

Nie, żebym był jakoś wielce załamany, bo oferowana kwota i tak jest wysoka. Jednak weryfikacja kwoty w ciągu dwóch tygodni od dodania serwisu sprawia, że czuję się nieco rozczarowany. Na początku „wielkie” pieniądze miały zaszumieć w głowach blogerów, którzy pochlebnie wypowiadając się o systemie, po prostu ją reklamowali. Spadek wartości mojego bloga według seopilot o 37% to już prawdziwy kryzys. Tylko tak naprawdę nie jestem przekonany, kto lub co upada. – Mój blog, czy seopilot, który początkowo za wysoko wycenił wartość bloga?

Warto też podkreślić, że seopilot reklamuje także strony o tematyce erotycznej, a my jako wydawcy mamy niewiele do gadania. W końcu płacą, więc wymagają. Podobno obniżki stawek podyktowane są coraz większą popularnością systemu, do którego zgłaszają się wydawcy, a nie reklamodawcy. Może coś w tym jest, a może to tylko głupie tłumaczenie. Tak czy siak firma działająca na Cyprze, z koszmarnie brzydką stroną i brakiem jakiegokolwiek logo nie przyciąga do siebie. Jednak blogerzy stanęli na wysokości zadania i z przekonaniem namówili mnie do zapisania się do systemu. Gratuluję – blogerom….

stat4u