Wrzesień 2011

Z nieba do piekła i z piekła do nieba

29 września 2011
Kategoria: Futbol tagi: ,

Takim tytułem można z charakteryzować dzisiejsze występy w lidze europejskiej polskich drużyn. Wisła Kraków prowadziła na wyjeździe z Twente 1:0 i była w niebie, by po ostatnim gwizdku przełknąć piekielną porażkę 4:1. Legia, choć przegrywała na własnym stadionie z Hapoelem Tel Awiw 0:1, a gra w pierwszej połowie nie dawała nadziei na coś więcej, to w ostatecznym rozrachunku wygrała 3:2.

Po dwóch kolejkach Ligi Europy widać, że dla Wisły gra w tych rozgrywkach jest wielkim wyzwaniem. Po raz drugi piłkarze z Krakowa przegrali swoje spotkanie z europejskim średniakiem. Co by było, gdyby to drużyna przypadkowo zagrała w Lidze Mistrzów zamiast APOEL-u Nikozja? Pewnie koszmarnie, bo przeciwnikami byliby piłkarze FC Porto, Zenitu Sankt Petersburga i Szachtara Donieck. Grając z drużynami sklasyfikowanymi o ligę niżej – Odense i Twente, Wiślacy stracili 7 bramek, strzelając tylko dwie. Teraz przyjdzie im zagrać dwukrotnie z Fulham Londyn i powiem szczerze, że przy tej grze nie będą raczej w stanie zdobyć nawet punktu.

Legia Warszawa przegrała pierwsze spotkanie z PSV na wyjeździe 1:0 i choć gry nie widziałem, to jednak wynik mimo porażki wcale nie był tak straszny. PSV w lidze holenderskiej seryjnie zdobywa po kilka bramek na mecz, więc nadzieje na lepsze jutro jakoś było widać. Dziś, po pierwszej połowie nadzieje szybko poszły na bok. Piłkarze z Izraela grali z naszymi jak chcieli. Szybka klepka, dokładne podania i bramka w 30., minucie, która przypieczętowała lepszą grę rywala. Skoro u siebie nie da się wygrać z tą drużyną, to z kim, gdzie, i kiedy – pomyślałem. Na szczęście w drugiej połowie piłkarze Legii pokazali swój pazur. Grajkowie z Tel Awiwu nie pokazali już tak dokładnej gry. Przyciśnięci przez Warszawiaków ofiarnie blokowali dostępu do swojej bramki. Na szczęście Ljuboja strzałem głową, Komorowski z rzutu karnego i Radovic po świetnym podaniu Ljuboji strzelili w drugiej połowie trzy bramki, tracąc jedną. W rezultacie Legioniści wygrali mecz 3:2.

Na trybunach pokazano trenera reprezentacji Polski Franciszka Smudę, który pewnie miał już po tym meczu bardziej klarowną sytuację, kto znajdzie się na jego liście powołań do kadry. Ja nie wiem kogo wybierze, ale pewnie myśli nad Ljuboją i Radoviciem, a może powoła tych dwóch. To nic, że obaj są Serbami. Skoro w kadrze mamy Niemców, Francuzów i Brazylijczyków, to dlaczego nie powołać Serbów skoro imponują formą?

W lidze Europy Legia zdobyła trzy punkty i nadal liczy się w walce o awans z grupy. Teraz przyjdzie im zagrać dwumecz z pogromcą Śląska Wrocław – Rapidem Bukareszt. Prawdopodobnie te dwa spotkania zdecydują kto obok PSV awansuje dalej. Mam nadzieję na dobre wyniki i większą frekwencję na meczach. Trudno będzie Legionistom zapełnić stadion, skoro na meczu Ligi Europy nie zasiadł komplet widzów. jest tylko nadzieja, że z PSV i Rapidem przyjdzie więcej widzów.

Bezpieczeństwo na drogach Unii Europejskiej

29 września 2011
Kategoria: Blog tagi: , ,

Dlaczego ktoś, kto proponuje zmianę prawa, daje argumenty wskazujące na to, że jest niepoczytalny? Rozumiem, że wprowadzenie blokad antyalkoholowych w samochodach jest pomysłem dobrym. Wprowadzenie jednolitego dla całej Unii limitu dopuszczalnej zawartości alkoholu we krwi kierowców – też zrozumiałe. Nie rozumiem zbytnio zakazu posiadania urządzeń wskazujących lokalizowanie fotoradarów… Najbardziej niezrozumiałe jest jednak wprowadzenie ograniczenia prędkości w terenie zabudowanym do 30 km/h!

Blokada antyalkoholowa ma polegać na tym, że zanim odpalimy pojazd będziemy musieli dmuchnąć w „rurkę” i jeśli jesteśmy pod wpływem alkoholu, nie odpali nam samochód. Z doświadczenia wiem, że ten system byłby skuteczny tylko przez chwilę. Na pewno Polacy znajda szybko na to sposób. Albo powstanie nakładka na ustnik, która przepuści tylko czyste powietrze, albo po prostu będzie się je wdmuchiwać jaką małą pompką. W takim przypadku jeśli nastąpiłaby kontrola kierowcy i okazałoby się, że jest pod wpływem alkoholu, powinno się zastosować szczególne środki. Uważam, że bezwzględny rok więzienia, odebranie prawa jazdy na 10 lat i konfiskata samochodu, byłaby to współmierna i odstraszająca kara.

Co do zakazu posiadania urządzeń wskazujących lokalizację fotoradarów uważam za pomysł głupi z prostego powodu. Z tego co wiem, fotoradary mają służyć nie po to, aby wlepiać kierowcom mandaty, lecz po to, by zwolnili w miejscach newralgicznych. Jeśli więc kierowca zwolni bo ostrzegła go nawigacja, to cel został osiągnięty. Lepiej niech kierowca zwolni przed fotoradarem, niż ma tego nie zrobić i np., potrącić pieszego z dużą prędkością. Z drugiej strony wszelkie fotoradary i tak są oznakowane. Po co więc wprowadzać prawo, które nie dość że ciężko będzie respektować, to pewnie pogorszy bezpieczeństwo na drogach?

Ostatni najbardziej kontrowersyjny zapis mówi o tym, żeby ograniczyć prędkość na osiedlowych drogach do 30 km/h. Często jednak zapis ten myli się z ograniczeniem prędkości na terenie zabudowanym. Jednak skoro nawet dotyczyć ma on tylko dróg osiedlowych, to również nie widzę sensu wprowadzania go. Niemal zawsze, gdzie znajduje się znak „strefa zamieszkania”, to jest to teren, w którym i tak nie możemy rozwinąć większej prędkości. W tych miejscach jest zazwyczaj bardzo ciasno, bądź zamontowane są na drodze tzw., „garby”, uniemożliwiające szybszą jazdę. Jeśli jednak prawo to miałoby dotyczyć wszelkiego terenu zabudowanego, to lepiej by było, gdyby policja przestrzegała bezwzględnego zakazu przekraczania prędkości 50 km/h i byłoby po problemie. Nie jest chyba tajemnicą, że przejeżdżając w terenie zabudowanym z prędkością niemal 70 km/h nie zostaniemy zatrzymani przez policję, ani fotoradar nie zrobi nam zdjęcia. Gdyby było inaczej, chyba 99% kierowców spotkałoby się z mandatem.

Co do samego bezpieczeństwa na drogach, prędkość niewiele zmieni. W moim regionie buduje bądź remontuje się drogi, na których nie da się minąć nie wjeżdżając na pobocze. Uświadamiajmy pieszych, że ulica jest mekką samochodów i nie przechodzi się przez nią tak, jak robi to święta krowa w Indiach. Po jaką cholerę produkuje się samochody z „dużymi” silnikami o wielkiej mocy i rozwijające zawrotne prędkości? Wprowadźmy lepiej pozwolenie na posiadanie takiego pojazdu dla ludzi, którzy przejdą testy psychologiczne i ukończą 30 lat. Uświadamiajmy ich, że za spowodowanie wypadku z nadmierną prędkością karani oni będą z większą surowością.

W Polsce trzeba zająć się budowaniem nowych, szerokich dróg, by kierowcy mogli wyprzedzać inne pojazdy nie kolidując z samochodami na sąsiednim pasie. W ciągu 10 lat przybyło nam 50% samochodów, a drogi choć są remontowane, to nie zwiększa się ich ilości. Uważam, że całą tą sytuacją i nowymi ograniczeniami niepotrzebnie niepokoi się kierowców. Nie wierzę, że którykolwiek z postulatów wejdzie w życie, a jeśli wejdzie to poprawi sytuację bezpieczeństwa.

Gdyby spoty wyborcze Wam się znudziły

28 września 2011
Kategoria: Blog tagi: , ,

Kampania wyborcza idzie pełną parą. Partie i ich kandydaci przygotowali spoty wyborcze dla swojej popularyzacji. Jeśli macie już dość tych samych zapewnień w sposób tradycyjny – przed kamerą, z sielską muzyczką i wymalowaną twarzą, obejrzyjcie spot wyborczy Jędrzeja Wijasa z SLD. Nie dość, że jest nowatorski jak na nasz kraj, to jeszcze przypasowała mi muzyka 😉

Jednak nie widzę wielkich szans na „awans” do parlamentu w ten sposób. Jeśli „babcie” zobaczą ten spot, z pewnością poinformują o tym proboszcza, a ten z ambony wyśle przekaz do wiernych, by nie głosowali na szatana. Z drugiej zaś strony ja dałbym na niego głos za to, że odważył się na nagranie takiego spotu wyborczego (gdyby nie był z SLD). Przekaz jednak jest niewielki, bo wolność w Polsce jest, a reszty osiągnąć się nie da – tak już jest ten świat stworzony.

Polacy to bogaty naród

27 września 2011
Kategoria: Blog tagi:

To, że Polacy są bogatymi ludźmi stwierdziłem na podstawie swoich obserwacji. Nie patrze na samochody, domy, ubiór ani inne cechy mogące o tym świadczyć. Widać to wyłącznie wtedy, gdy do wygrania w totolotku jest wysoka kwota. Na przykład dziś totalizator sportowy w dużym lotku skumulował wygraną, która wynosi ponad 50 mln złotych. Niezła suma. Z tego to też powodu punkty lotto oblegane są przez kilkudziesięciometrowe kolejki, w których większość ludzi bierze po 10, a nawet 100 kuponów. Jeśli np. punkt lotto jest w księgarni lub kiosku, możemy pomarzyć o tym, że będziemy w stanie kupić w nim coś innego niż kupon. No chyba, że obsługa sklepu liczy sobie więcej osób.

Choć wydawać by się mogło, że ilość ludzi szukających wygranej w przysłowiowego „totka” świadczyć powinna o małej zamożności Polaków, to powiem Wam dlaczego myślę inaczej. Gdy do wygrania jest stawka w wysokości 1, 2, 5, czy 10 milionów kolejki są niezauważane gołym okiem. Gdy stawka wzrasta do kilkudziesięciu milionów, nie da się przejść nie zauważywszy punktu lotto. Czy to oznacza, że wysłanie kuponu za 2 zł, którego wygrana może wynieść „jedynie” milion złotych jest nieopłacalne, albo nie cieszyłaby wygranego? A może po prostu gdy jest niższa stawka, to nie ma szumu medialnego i ludzie zapominają, że coś takiego jak totolotek w ogóle istnieje? Nie wiem do końca, ale zapewne ktoś w tej grze pazerności będzie musiał się podzielić z innymi.

Z drugiej zaś strony, czy nigdy nie można zatopić się w marzeniach o luksusowym życiu? O porzuceniu pracy za marne grosze i życiu tak jak się chce i gdzie się chce? Ach. Idę wysłać kupon…

Sposób na nielegalne wysypiska śmieci

20 września 2011
Kategoria: Blog tagi: ,

Kilka miesięcy temu słyszałem o planach mojej gminy na pozbycie się problemu przybywających śmieci w lesie. Wpadł ktoś na pomysł, który uważam za dość dobry i mogący pomóc lasom w utrzymaniu czystości. Każdy mieszkaniec gminy będzie obarczony „abonamentem śmieciowym”. Za każdego mieszkańca zameldowanego w domu pobierana będzie opłata. W gospodarstwie domowym, w którym mieszka 6 osób, ustalona będzie stawka sześć razy wyższa niż w domu, w którym mieszka jedna osoba. Oczywiście adekwatnie do ilości mieszkańców i wysokości opłat ustawionych będzie więcej koszów.

Do tej pory jest tak, że kilkuosobowa rodzina posiada jeden kosz, a są i tacy, którzy nie mają go w ogóle. To właśnie ci ludzie najczęściej pozbywają się śmieci w sposób nielegalny, wyrzucając worki z odpadami do przydrożnych rowów bądź lasów.

Oczywiście wszystko ma swoje drugie dno – portfel. Chodzi oczywiście o pieniądze, które trzeba będzie za to płacić. W mojej gminie mówi się, że kwota za jednego mieszkańca wynosić będzie między 13-16 zł na miesiąc. W przypadku mojego domu, gdzie mieszkam tylko z ojcem opłata ta nie będzie zbyt sroga. Ale w gospodarstwie 6 osobowym, opłaty będą o wiele wyższe. Jeśli każdy będzie płacić za siebie, to też nie widzę problemu, ale jeśli trzeba będzie z jednego portfela wyciągać pieniądze za wszystkich mieszkańców, nastroje z pewnością się pogorszą.

Pieniądze, które w tej chwili wpłacam bezpośrednio na konto firmy wywożącej śmieci, po zmianach wpłacane będą na konto Urzędu Gminy. Ciekawe, czy to czasem nie będzie tak, że na drodze między klientem a firmą stanie pośrednik (Urząd Gminy), który będzie część pieniędzy przejmował na własne cele.

Sama idea stworzenia takiego systemu pozbywania się odpadów z pewnością uchroni część lasów od walających się śmieci. Worki z papierami, pieluchy, butelki z pewnością będą w lasach zanikać, gorzej jednak będzie z rzeczami wielkogabarytowymi. Wersaliki, lodówki czy telewizora i tak nie wyrzuci się do kosza, wylądują więc tam, gdzie się za nie nie płaci. Co prawda telewizor i lodówka powinny zostać zutylizowane przez firmę, która się tym zajmuje. Jednak doskonale wiem jak z tym jest, szczególnie w małych miejscowościach. Firm czy składowisk do takich odpadów nie ma, a nie wierzę, że ktoś zawiezie je do oddalonego o prawie 100 km Poznania.

Pomysł na przymusowe posiadanie koszy na śmieci uważam za strzał w dziesiątkę. Ustalanie ilości koszów w zależności od ilości mieszkańców domu, również uważam za dobry. Pobieranie opłaty za każdego mieszkańca też uważam za sprawiedliwy. Martwię się tylko, czy wielodzietna rodzina będzie w stanie zapłacić za śmieci np. 100 zł miesięcznie?

Pierwsza runda ligi Europy

15 września 2011
Kategoria: Futbol tagi: , ,

Dziś odbyły się mecze pierwszej kolejki ligi europejskiej. Po raz pierwszy do tej fazy rozgrywek przystąpiły dwa polskie kluby. Jak to już ostatnio bywa, mecz Legii dostępny był tylko dla abonentów Cyfrowego Polsatu i ewentualnie telewizji kablowej. Drugi mecz Wisły z Odense pokazano na kanale otwartym TV4.

To miał być mecz fajny i ciekawy. Wisła zagrała z klubem ze swojej niskiej półki, co miało dać troszkę emocji. Po drugie Wiślacy grali u siebie, więc pełne trybuny, fajny doping i nowy stadion, to to, na co czekali kibice w całej Polsce. Nic bardziej mylnego. Przeciwnik okazał się z półki wyższej niż klub z Krakowa, a mecz u siebie wcale nie był atutem dla gospodarzy. Stadion choć nowy, ma trybunę boczną oddaloną od murawy o 20 metrów, która w dodatku nadal jest nieczynna, a na zmagania pucharowe przyszło niespełna 13 tysięcy kibiców, czyli o połowę mniej niż mogło przyjść. Nie wiem, czy kibice rozczarowani są brakiem awansu do ligi mistrzów, czy woleli obejrzeć go sobie wygodnie w fotelu przed telewizorem. Faktem jednak jest, że mecz nie był ani miłym wydarzeniem dla oka, ani ciekawy pod względem oprawy.

Pierwsza połowa zaczęła się lekką przewagą Odense. Po 15 minutach przewaga się zmniejszała, a do głosu dochodziła Wisła. W 28., minucie pierwsza groźna akcja ze strony krakowian. Po podaniu Meliksona do Kirma, ten będąc w sytuacji sam na sam nabił bramkarza i gola nie było. Trzeba powiedzieć, że piłkarze Wisły grają ostatnio tak, jakby bali się swojego przeciwnika, Niedokładne podania już we własnym polu karnym dawały szansę na gola dla Odense. W 38 minucie po kopnięciu na oślep obrońcy Wisły, piłka odbijała się od innych piłkarzy tej drużyny niczym w pinballu i trafiła pod nogi napastnika gości. Ten szansę wykorzystał i było 0:1.

Oglądając pierwszą połowę, nie widziałem nadziei na drugą. Jednak początek drugiej, dal nadzieję na lepszy wynik. Wisła ruszyła zdecydowanie pod bramkę przeciwnika. W 54., minucie masowe ataki wykorzystał Kirm, który doprowadził do remisu. Widać, że wiślacy walczyli o więcej, ale niedokładne podania bądź źle „ustawione celowniki” nie dały więcej goli na korzyść gospodarzy. Za to piłkarze Odense skutecznie rozegrali kontrę i druga bramkę dla przeciwników strzelił Utaka w 81., minucie. Później było już tylko gorzej. W doliczonym czasie gry goście ukąsili Wisłę jeszcze bardziej. Trzecią bramkę strzelił Fall i już było wiadomo kto ten mecz wygra, a kto przegra.

Zachwyty z awansu dwóch polskich klubów do ligi europejskiej szybko się skończyły. Pierwsze dwie porażki, Wisły z najsłabszym przeciwnikiem z grupy na własnym stadionie 1:3 i Legii na wyjeździe z najsilniejszym PSV 1:0. Nie wiem jak wyglądała spotkanie PSV z Legia, ale wynik mimo porażki daje jakąś nadzieję. Wisła w tych rozgrywkach jest moim zdaniem skończona. Po pierwszej kolejce nasze kluby nie zarobiły żadnych punktów do klasyfikacji pucharowej, więc nasz wynik się nie poprawia – co było pierwotnym celem. Szkoda, bo mogłyby one dać szansę na grę w eliminacjach od późniejszych rund, bądź dałyby szansę na grę w eliminacjach większej ilości drużyn.

Na razie musimy poczekać na punkty w Europie. Mam nadzieję, że następny mecz w kanale otwartym zobaczymy z udziałem Legii, bo na Wisłę już nie liczę…

Adamek vs Klitschko

11 września 2011
Kategoria: Blog tagi: , ,

To kolejna walka, która okrzyknięta została mianem „stulecia”. W Polsce z pewnością było to wielkie wydarzenie, walka Polaka z Ukraińcem w dodatku w Polsce przy 40-tysięcznej publiczności, to rzecz do tej pory niespotykana. Niespotykana była również forma sprzedaży obrazu z tej walki. Żadna Polska stacja telewizyjna nie zgodziła się na warunki przedstawione przez obóz Klitchki. Prawa do transmisji wyceniono na 1,5 miliona euro, co daje nieco ponad 6 mln złotych. Z tego tytułu, walka została nadana w tzw., Pay-per-view, czyli trzeba było zapłacić za jej obejrzenie aż 40 złotych. Choć obóz Adamka był oburzony ceną, to nic to nie zmieniło.

Były też i dobre informacje. Jedna z niemieckich stacji telewizyjnych RTL, transmitowała tą walkę na żywo. Stacja ta jest całkowicie niekodowana, więc posiadacze tunerów FTA jak i platform cyfrowych, mogli obejrzeć tą walkę z niemieckim komentarzem. Choć były głosy i prośba o zakodowanie przekazu, lub zakłócanie tej stacji na terenie Polski, to jednak nic z tego nie wyszło. Dlatego jestem przekonany, że właśnie w ten sobotni wieczór niemiecka telewizja RTL, miała większa oglądalność wśród Polaków, niż jakakolwiek inna Polska stacja.

Nie jestem wielbicielem sportów walki, a już na pewno nie jego znawcą. Nie wiem za co przyznaje się punkty, ilu jest sędziów i dlaczego obijanie komuś twarzy nazywa się sportem. Ale chyba nie trzeba być znawcą by wiedzieć, że ta walka inaczej skończyć się nie mogła niż porażką „Górala”. Pierwszy rzut oka na ring i w jednym narożniku stoi nasz Adamek, a w drugim Klitschko, który wyglądał jak małpa, a wzrostem przypominał wielką stopę. Ukrainiec nie musiał się nawet specjalnie osłaniać, bo zasięg ramion Polaka był zbyt mały na wielkiego i długorękiego „bandytę”.

Nie umiem opisać tej walki runda po rundzie, ale muszę przyznać Adamkowi jedno. Jest niezwykle odważny, że chciał stanąć w ringu z tak olbrzymim facetem. Tomek wyglądał jak jego cień i nie widziałem tu szans na zwycięstwo. Liczyłem jednak, że walka nie zakończy się przez K.O.. Odwaga i wiara w zdobycie pasa to druga warta podziwu akcja, która niestety się nie udała. Jeśli Klitschko nie trafi na przeciwnika swoich rozmiarów, wzrostu i zasięgu ramion, to nie ma na niego mocnych…

Internet Polsatu LTE

9 września 2011
Kategoria: Blog tagi: , ,

Około rok temu Polsat wdrożył testowo internet LTE, który testowany był przez wybranych abonentów Cyfrowego Polsatu. Internet działa z prędkością do 100Mb/s i jest najszybszym bezprzewodowym internetem w Polsce. Od września 2011 roku dostępny jest on dla klientów, którzy chcą za tą usługę płacić.

Mieszkam na wsi i wiem, że dostęp do internetu to wielki bój. Gdyby nie pomysł jednego z mieszkańców na utworzenie własnej filmy zajmujacej się usługami internetowymi, dziś zmuszony bym był odbierać go za pośrednictwem sieci komórkowej, której zasięg w mojej miejscowosci jest słaby. LTE co prawda w tej chwili też nie błyszczy zasięgiem, ale wkrótce ma się to podobno zmienić. Pytanie tylko, czy zasięg to jedyny problem nowej usługi Polsatu?

Polsat chwali się przede wszystkim szybkością połączenia 100 Mb/s – jak mówią to najszybszy internet bezprzewodowy w Polsce. Podobno dzięki tej prędkości można oglądać 4 kanały telewizyjne w formacie HD bez zawieszania się obrazu. Ba, nawet ściągnięcie filmu w formacie DVD trwa kilka minut. Fajnie, tylko jak długo będziemy mieć możliwość oglądania 4 kanałów HD i ile filmów pobierzemy w formacie DVD?

Wynika więc z tego, że za 29 zł na miesiąc nie jesteśmy w stanie pobrac nawet jednego filmu DVD, ponieważ skończy się nam transfer. Stacji telewizyjnych w formacie HD również nie obejrzymy zbyt długo. Po wykorzystaniu limitu transferu za każdy następny zużyty Mb zapłacimy 2 grosze, czyli 20 zł za 1 GB. W nocy czyli od 00:00 – 08:00 po wykorzystaniu limitu dziennego za 1 GB zapłacimy 1 zł.

Po co więc Polsatowi taka prędkość internetu, skoro nie będzie można go wykorzystać? Wyobraźcie sobie, że kupujecie super szybki samochód, który może rozwinąć prędkość 350 km/h, ale przejechać może maksymalnie 3 km, a później przez resztę czasu stoicie na poboczu. Moim zdaniem rozwiązanie mobilnego internetu, w dodatku bardzo szybkiego z tak małym limitem transferu jest pomysłem poronionym. Rozumiem przez to, że w tej chwili jest on oferowany desperatom mieszkającym gdzieś w lesie, po za zasięgiem jakiejkolwiek innej sieci internetowej. W innym przypadku bez zniesienia limitów nie widzę tu przyszłości.

stat4u