Lipiec 2011

Wylosowaliśmy anglików

30 lipca 2011
Kategoria: Futbol tagi:

Dziś w Rio de Janeiro odbyło się losowanie grup eliminacyjnych mistrzostw świata, które rozegrane zostaną w Brazylii w 2014 roku. Strefa europejska podzielona była na sześć koszyków po 9 zespołów oprócz ostatniego, w którym znalazło się osiem reprezentacji. Nasz kadra znalazła się w czwartym koszyku, a to dlatego, że rozgrywając w tej chwili mecze tylko towarzyskie nie zdobywa wielu punktów. Oczywiście wyniki tych spotkań również przekładają się wynik drużyny Franciszka Smudy. W rankingu zajmujemy 69-te, a wśród drużyn europejskich 36-te miejsce.

Grupy były losowane po kolei od „A” do „I”. Nasi reprezentanci przydzieleni zostali do grupy „H”, w której rywalizować będą z – San Marino, Mołdawią, Ukrainą, Czarnogórą i Anglią. Historia pokazuje, że z San Marino można wygrać wysoko, tak jak w Kielcach gdzie padł wynik 10:0. Można też zagrać słabo, jak wymęczone zwycięstwo na wyjeździe 1:0 w ostatnich minutach meczu. Ciekawie zapowiadają się również spotkania z naszym sąsiadem, a zarazem współorganizatorem Mistrzostw Europy 2012 – Ukrainą. Poziomem jesteśmy raczej do siebie zbliżeni, więc tu może paść niemal każdy rezultat.

Chyba największą sensacją i zarazem porachunkiem będzie spotkanie z wielkimi Anglikami. Pojedynki na Wembley i najprawdopodobniej na nowym stadionie narodowym będą wielkim wydarzeniem nie tylko dla Polaków czy Anglików, ale i całej Europy. Atmosfera na obu obiektach wybuchnie i mam nadzieję, że wreszcie pokonamy ich w którymś z meczów. Chciałbym aby tego dokonali tylko dlatego, że mam już dość słuchania o wyczynach naszej reprezentacji w eliminacjach z 1973 roku, w których to Polacy po zremisowanym meczu z Anglikami 1:1 wyeliminowali ich z gry w MŚ.

Mam nadzieję, że historia napisze nowe wydarzenie, którego tym razem będę naocznym świadkiem i może sam przez najbliższe 40 lat opowiadać będę o nim nie tylko dzieciom, ale i wnukom.

GRUPA A

1. Chorwacja
2. Serbia
3. Belgia
4. Szkocja
5. Macedonia
6. Walia

GRUPA B

1. Włochy
2. Dania
3. Czechy
4. Bułgaria
5. Armenia
6. Malta

GRUPA C

1. Niemcy
2. Szwecja
3. Irlandia
4. Austria
5. Wyspy Owcze
6. Kazachstan

GRUPA D

1. Holandia
2. Turcja
3. Węgry
4. Rumunia
5. Estonia
6. Andora

GRUPA E

1. Norwegia
2. Słowenia
3. Szwajcaria
4. Albania
5. Cypr
6. Islandia

GRUPA F

1. Portugalia
2. Rosja
3. Izrael
4. Irlandia Północna
5. Azerbejdżan
6. Luksemburg

GRUPA G

1. Grecja
2. Słowacja
3. Bośnia i Hercegowina
4. Litwa
5. Łotwa
6. Liechtenstein

GRUPA H

1. Anglia
2. Czarnogóra
3. Ukraina
4. Polska
5. Mołdawia
6. San Marino

GRUPA I

1. Hiszpania
2. Francja
3. Białoruś
4. Gruzja
5. Finlandia

Ekstraklasa. Komu kibicować?

28 lipca 2011
Kategoria: Futbol tagi: , ,

Nowy sezon polskiej Ekstraklasy zbliża się wielkimi krokami. Już w najbliższy piątek startuje nowy sezon, który rozpocznie zmagania o tytuł mistrza Polski. W poprzednim sezonie mistrzostwo zdobyła Wisła Kraków, wicemistrzostwo ekipa Śląska Wrocław, trzecie miejsce zajęła Legia Warszawa, która również zdobyła Puchar Polski. Dzięki temu, czwarty zespół poprzedniego sezonu, Jagiellonia Białystok zagrała w eliminacjach do Ligi Europejskiej od pierwszej rundy.

Jako mieszkaniec Wielkopolski, powinienem w nadchodzącym sezonie kibicować Lechowi Poznań. Nie jest tak do końca, bo jeśli forma tego zespołu nie będzie odbiegać od tego co prezentowali w poprzednim sezonie, to lepiej niech grają tylko na swoim podwórku i zapewnią sobie utrzymanie. Często podczas meczów Ekstraklasy, a może raczej zawsze tak jest, że kibicuje teoretycznie słabszym. Od teraz jednak postanowiłem, że będę kibicować zespołom z czołówki Ekstraklasy. Dlaczego? A no dlatego, że nie chciałbym aby w kolejnym sezonie takie „firmy” jak Jagiellonia reprezentowała nasz kraj na arenie międzynarodowej, w której kompromitują się, że aż wstyd patrzeć. Nie chcę słyszeć o sukcesie Zagłębia Lubin, które po zdobyciu przykładowego mistrzostwa kraju, sprzeda większość zawodników i zagra w eliminacjach do Ligi Mistrzów, po czym odpadnie w pierwszej rundzie z drużyną z Kazachstanu.

Mam nadzieję, że Wisła Kraków, która już po raz któryś startuje w eliminacjach do Ligi Mistrzów, wreszcie zapewni sobie awans. Jest ku temu jedna przesłanka, która przekonuje o tym, że jest to chyba teraz najbardziej prawdopodobny scenariusz. Po raz pierwszy, drużyna Wisły Kraków przed eliminacjami się wzmocniła piłkarsko. Zakupili kilku dobrych piłkarzy, a ci którzy zdobywali tytuł mistrza Polski, nie opuścili zespołu.

Liczę również na awans Legii Warszawa, która wzmocniła się najbardziej znanymi nazwiskami, a nowy stadion, świetny doping poniosą ekipę Macieja Skorży do upragnionego awansu do Ligi Europejskiej. Na to samo liczę ze strony Śląska Wrocław, który jeśli awansuje do LE, zagra w nich na nowym ponad 40-tysięcznym obiekcie. Dodając fakt, że właściciel Polsatu pan Solorz jest większościowym udziałowcem tego zespołu, istnieje szansa, że wkrótce klub ten będzie regularnie walczyć o mistrzostwo Polski. Skoro będzie mowy stadion, jest dobry właściciel, to dlaczego nie?

Nowy sezon zapowiada się naprawdę interesująco. Nowe stadiony i sponsorzy, więcej transmisji na żywo w dwóch platformach cyfrowych oraz mecze na międzynarodowym kanale Eurosport 2. Daje to szansę na rozsławienie naszej piłki w Europie, jak i większe korzyści finansowe dla klubów. Większa konkurencja prawdopodobnie przyciąganie do Polski zawodników ze znanymi nazwiskami. To przełoży się na większą frekwencję meczową i większą atrakcyjność.

Na koniec mam nadzieję, że spór między kibicami a PZPN czy rządem nie sprawią, że mecze rozgrywane będą w piknikowych nastrojach, bo doping polskich kibiców nadrabia w tej chwili nie najlepsze umiejętności piłkarzy…

Piraci z Somalii

26 lipca 2011
Kategoria: Blog tagi: ,

Nie raz w mediach zdawano relacje z porwań statków u wybrzeży Somalii. Ludzie, którzy cierpią głód i biedę ładują do niewielkich łodzi broń i amunicję i wypływają na szerokie wody, by móc przechwycić statek wraz z załogą i wartościowym towarem. Często okup liczony jest w milionach dolarów, a statki wraz z towarem i załogą czekają na uwolnienie kilka miesięcy. Biedacy, którzy decydują się na piracki fach mówią, że zmusiły ich do tego statki obcego pochodzenia, które z powodu połowu ryb na dużą skalę sprawiły, że nie mają już czego łowić.

Przeprowadzone wywiady telewizyjne bezpośrednio z piratami pokazują, że ci ludzie rzeczywiście klepią biedę. Choć sama nazwa pirat kojarzy się z wielkim facetem, silną ręką, mieczem i opaską na oku, to jednak somalijscy piraci wyglądają jak obraz nędzy i rozpaczy. Chudzi, słabi i zdesperowani w swoich działaniach. Nie atakują by zabijać i ograbić, lecz starają się wejść na pokład i przechwycić stery.

[nggallery id=36]

Jak to w życiu bywa, biznes goni biznes i ubezpieczyciele zwietrzyli świetny interes. Armatorzy statków często wykupują drogie ubezpieczenia, a nawet decydują się na prywatną obronę, zabierając ze sobą uzbrojonych po zęby ochroniarzy gotowych do otwarcia ognia. To oczywiście sprawia, że większe koszty towaru ponosi konsument, by skosztować np., egzotycznych owoców.

Nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie fakt, że Unia Europejska fraz ze Stanami Zjednoczonymi postanowiły chronić statki u wybrzeży Somalii. Jak się okazuje, pomoc ta jest nie tylko kosztowna, ale i nieskuteczna. Jak nazwać akcję łapania piratów, skoro po zatrzymaniu łodzi z piratami, odebrano im tylko broń puszczając ich wolno? Dzieje się tak, ponieważ prawo nie zabrania posiadania broni na wodach międzynarodowych, a skazanie ludzi płynących statkiem nie przyłapanych na gorącym uczynku jest niemożliwe.

Gdyby tego było mało, w programie dokumentalnym „Polowania na piratów” pokazano akcję, w której po odebraniu broni, dali niedoszłym piratom kanapki, kawę i ciasteczka. Ba, ustawili im nawet GPS-a, by mogli bezpiecznie z powrotem trafić na ląd. Akcja wyglądała wręcz śmiesznie, bo zamiast przechwytywać tych ludzi daje im się jeszcze w nagrodę posiłek i wskazuje drogę do domu. To jakieś szaleństwo pozbawione sensu. Koszty wysyłania załogi i statków na tego typu akcję pochłaniają miliony dolarów, by ci w dodatku nie skutecznie działali.

Skoro skutecznośc akcji wysyłania wojskowych okrętów w okolice Somalii okazały się nieskuteczne to wydaje się, że lepiej by było, gdyby żołnierze pływali na statkach transportowych i w razie akcji na gorąco łapali piratów? To chyba jedyne dobre rozwiązanie, bo na zmianę prawa tak, by mogło być skutecznie nie ma co liczyć. To właśnie są problemy rozwiniętej demokracji.

Atak terrorystyczny w Norwegii

23 lipca 2011
Kategoria: Blog tagi: ,

Wczoraj t.j., 22 lipca, lekko po godzinie 15, w stolicy Norwegii Oslo, wybuchła bomba, która prawdopodobnie była podłożona w samochodzie. Trzy godziny później, prawdopodobnie ten sam sprawca, przemieścił się 30 km na północny zachód i przedostał się na wyspę, na której przebrany za policjanta strzelał do młodych ludzi. Bilans wszystkich do tej pory podanych ofiar jest 92. Kilku ludzi uważa się za zaginionych. Mówi się również, że ponad 30 osób znajdujących się w szpitalu jest w stanie krytycznym.

Od razu po pierwszym zamachu w stolicy Norwegii, winnych uznano terrorystów z Bliskiego Wschodu, którzy przyznali się do winy. Niedługo potem ustalono jednak, że winnym jest prawdopodobnie Norweg Anders Behring Breivik, a przyznające się do winy ugrupowanie terrorystyczne, chciało ugrać wycofanie wojsk norweskich z Afganistanu. Zdziwiło mnie w tym wszystkim najbardziej to, że domniemany sprawca, 32-letni Norweg został od razu ujawniony z imienia i nazwiska. Ba, ujawniono nawet jego wygląd, a zdjęcia obiegły cały świat. Nie potępiam tego do końca, ale domniemany sprawca nadal powinien być uznawany za niewinnego, dopóki mu się tego nie udowodni.

Sprawca jednak pasuje do obu tych zamachów jak ulał. Miał poglądy skrajnie prawicowe, czyli inne niż premier Norwegii Jens Stoltenberg, na którego postanowił zapolować. Gdy ta sztuka mu się nie udała, postanowił zapolować do młodzież z ugrupowania premiera, która zbierała się na małej wyspie Utoya. Wydaje się więc, że motywy obu zbrodni są identyczne, więc powiązanie ich z jednym zamachowcem lub grupą jest oczywiste.

Sprawcy postawiono zarzut podwójnego ataku terrorystycznego i grozi mu za to kara maksymalna – 21 lat więzienia. To mało, ale biorąc pod uwagę, że Norwegia uznawana była na najbezpieczniejszy kraj w Europie, brak wyższych kar wydawał się mieć sens. W takiej sytuacji zastanawiam się, czy nie powinno się tego faktu zmienić i to ze skutkiem natychmiastowym. Nie wyobrażam sobie, żeby ten człowiek, w wieku 53 lat wyszedł na wolność i normalnie żył w Norwegii. Jeśli nie zdążyłby zrobić po raz kolejny czegoś głupiego, to pewnie rodacy wydaliby na niego swój wyrok – lincz…

Widać, że polityka źle wpływa na otoczenie, nie tylko w Norwegii. W zeszłym roku w Łodzi szaleniec zabił posła PiS i zawrzała debata, co muszą decydenci zmienić, aby coś podobnego nie miało już więcej miejsca. Widać, że ludzie dążący do władzy dostają kubłem wody po głowie zaraz po tragedii, by później znów drążyć temat walki i nienawiści. Nie dziwię się więc, że zwykli szarzy obywatele dostają na głowę od bełkotu polityków. Nie zdziwi mnie również to, że w niespełna 40-milionowym kraju znajdzie się człowiek, który zainspirowany tragedią w Skandynawii, zrobi podobną jatkę w Polsce…

Dundee United – Śląsk Wrocław

21 lipca 2011
Kategoria: Futbol tagi: ,

Oglądanie polskich zespołów na arenie międzynarodowej, to niezwykle wielka rzadkość. Gdy zdarza się już, że ów zespół gra w eliminacjach, to mecz z jego udziałem transmitowany jest przez stacje telewizyjne, które są mi niedostępne. I tak, aby popatrzeć na mecze eliminacji ligi mistrzów bądź ligi europy, musiałbym się zaopatrzyć w kolejny zestaw cyfrowej i płatnej telewizji. Przypadek jednak sprawił, że znalazłem w internecie transmisję rewanżowego meczu drugiej rundy kwalifikacji do ligi europejskiej, między Dundee United a Śląskiem Wrocław.

Włączyłem mecz wraz z pierwszym gwizdkiem sędziego. Jak to już bywa z internetem, transmisja obrazu się urywała, ale na szczęście dźwięk został. Cóż, po angielsku, ale z podstawową jego znajomością można było wydukać, co się tam dzieje. Pierwszego gola dostaliśmy już w drugiej minucie meczu. Na drugiego trzeba było poczekać tyle samo czasu i po czterech minutach było już 2:0 na korzyść drużyny szkockiej. Z jednej strony szok, z drugiej śmiech. Tak to już jest z naszymi drużynami.

Mecz zaczął się rozkręcać, a my już mieliśmy debet na koncie. Nie wierzyłem w możliwości WKSu i zastanawiałem się jak ten wynik zostanie przyjęty przez dziennikarzy. Przez najbliższe dwa dni będziemy zapewne mówić tylko i wyłącznie o kolejnym „sukcesie” drużyny z pod sztandaru biało-czerwonej flagi – myślałem. Mimo dwóch szybkich ze strony Dundee kibice Śląska krzyczeli w stronę piłkarzy „czułe słówka”. „Gramy u siebie”; „nic się nie stało”; „jesteśmy z wami”.

Po kwadransie padła bramka dla Śląska Wrocław, a kibice Dundee milczeli, jakby ich nie było albo mowę im odjęło. Nasi piłkarze grali o niebo lepiej. Utrzymywali się przy piłce, prowadzili grę a co najdziwniejsze, podania były zagrywane z pierwszej piłki i to jeszcze dokładnie. Brakowało nam dokładności pod bramką przeciwnika i można by rzec, że kilku piłkarzy. Problemu tego nie mieli piłkarze United, którzy potrafili z przewagą zawodników atakować, jak i mieć przewagę liczebną w defensywie.

Pod koniec pierwszej połowy swoja koszmarną interwencją popisał się bramkarz gości Kelemen, który faulował rywala w polu karnym, za co został ukarany zółta kartką, a drużyna rzutem karnym pewnie wykonanym i wykorzystanym. Ta interwencja jak i kilka poprzednich w wykonaniu Kelemena pokazała, że w tym meczu ten zawodnik nie był w dobrej dyspozycji fizycznej jak i psychicznej. W lidze polskiej w poprzednim sezonie spisywał się fenomenalnie, a teraz popełniał szkolne błędy. Po pierwszej połowie 3:1 dla gospodarzy i zaraz przyszła na myśl historia występów Śląska Wrocław z Dundee United.

Druga połowa nie była już tak atrakcyjna jak pierwsza. Posiadanie piłki po stronie Wrocławian, a finał akcji pod bramką gospodarzy to strzały panu Bogu w okno, na rzut z autu bocznego lub po prostu ostatnie podanie nie docierało do egzekutora. Czas leciał szybko i nieubłaganie. Nerwy podnosiły swój poziom, a głęboka defensywa Dundee dawała sobie świetnie radę. Nie mogło być inaczej, skoro wszystkie akcje Śląska były wolno rozgrywane, a w dodatku czytelne. Za to kontry przeciwników były szybkie i konkretne. Co prawa nie udokumentowane golem, ale mogły się podobać.

Gdy byłem już pełen niewiary w możliwości naszych piłkarzy, Sebastian Dudek w 74 minucie dał mi wielką nadzieję. Po strzale z 20, może więcej metrów strzeli w okienko i strzelił gola na 3:2. W tym momencie styl gry obu ekip zmienił się jak w kalejdoskopie. To piłkarze Śląska przeszli do defensywy i atakowali z kontry, a piłkarze Dundee musieli powalczyć pod bramką Kelemena. Na szczęście nieskutecznie.

Wynik 3:2 dał awans Śląskowi Wrocław, ponieważ pierwszy mecz przed własną publicznością wygrali 1:0. Dobrze, że tak się stało, bo nie miałbym ochoty po raz kolejny wysłuchiwać, jak to slaby jest poziom naszej piłki.

Skrypt „Milion Pikseli”

19 lipca 2011
Kategoria: Blog tagi: ,

Kilka lat temu, młody odważny człowiek wpadł na przedziwny pomysł. Zastanawiał się przez całą noc jak zarobić pieniądze prowadząc stronę internetową. Po całonocnych przemyśleniach postanowił wykorzystać projekt, który przyniósł mu w kilka miesięcy pieniądze w wysokości miliona dolarów. Sprzedawał na swojej stronie internetowej miejsca reklamowe, dzieląc ją na milion pikseli. Za każdy piksel pobierał opłatę w wysokości jednego dolara. Najmniejsza powierzchnia reklamowa jaką można było zakupić to wielkość 10×10 pikseli, co dało koszt w wysokości 100 dolarów. Tym, którzy nie wiedzą jaka to wielkość podpowiem – mniej więcej tyle co kratka w zeszycie.

Po ogłoszeniu tej wiadomości w mediach, wielu chciało ten sam projekt wprowadzić u nas – w Polsce. A to, że Polska to nie Stany Zjednoczone wie chyba każdy, więc osiągnięcie podobnego wyniku nie wchodziło w rachubę. Znaleźli się jednak ludzie chcący osiągnąć to co Amerykanin, ale się nie udało. Gdyby dziś ktoś chciał spróbować swoich sił, to zapraszam do pobrania odpowiedniego skryptu umożliwiającego wybranie miejsca reklamy, wgrywania obrazka, automatycznego płacenia, prowadzenia bloga, newslettera itd.

Pobierz skrypt, klikając na obrazek

Canal+ zmienia nazwy swoich stacji

15 lipca 2011
Kategoria: Media tagi: , ,

Od 30 lipca nastąpią zmiany w nazewnictwie stacji pod szyldem Canal+. Dotychczasowa stacja Canal+Gol, zmieni nazwę na Canal+Weekend i nadawana będzie od piątku do poniedziałku. Oprócz wydarzeń sportowych obejrzymy na nim również filmy. Stacja Canal+Sport 2 zmieni nazwę na Canal+Gol i nadawać będzie jedynie wydarzenia piłkarskie. W dodatku obie stacje nadawane będą również w jakości HD!

Więcej sportu pojawi się również na antenie Canal+ Premium, gdzie dotychczas wydarzenie sportowe gościło tylko raz na miesiąc. Stacja w każdą sobotę o 17.45 pokazywać będzie najciekawszy mecz Ekstraklasy w danej kolejce, a w niedziele o godz. 14.25 nadawane będzie spotkanie angielskiej ligi Premiership.

Gdyby tego było mało, polską Ekstraklasę obejrzą nie tylko abonenci platformy Cyfra+, ale także posiadacze Cyfrowego Polsatu, a dokładniej Polsatu Sport. W każdą ligową kolejkę transmitowane będą cztery spotkania na żywo, w tym w każdej z nich z udziałem Śląska Wrocław. Przypomnę tylko, że większościowy pakiet akcji tego klubu posiada właściciel Polsatu pan Zygmunt Solorz-Żak.

Są zapewne i tacy abonenci, którzy nie korzystają z dwóch największych platform cyfrowych. Dla posiadaczy kanału Eurosport 2 też jest przygotowany mały deser w postaci polskiej Ekstraklasy. W każdy poniedziałek o godzinie 18:30 transmitowany będzie mecz naszej rodzimej piłki, który ze swoim sygnałem dotrze do większości krajów Europy Środkowej.

Sprzedanie sublicencji stacjom innych platform wydaje się być dobrym rozwiązaniem. Będą one promować naszą piłkę i wyciągną ją z hermetycznego pudełka, którym zapewne jest Canal+. To też krok do przodu, by zachęcić inne stacje do większej walki w kolejnym przetargu do praw Ekstraklasy. W ostatnich latach Ekstraklasa S.A. musiała zbijać z ceny, bo nie było chętnych za zakup praw.

Rasiak wraca do Polski?

12 lipca 2011
Kategoria: Futbol tagi: , ,

Gdy przeczytałem plotkarską wiadomość w jednym z Polskich portali internetowych, że Grzegorz Rasiak wraca do Polski – zdębiałem. Zainteresowane kluby, które chciałyby w swoich szeregach tego piłkarza to Lechia Gdańsk i Polonia Warszawa.

Bardziej zdeterminowany by pozyskać byłego reprezentanta Polski jest ponoć zespół z Gdańska, którego działacze liczą, że dzięki sprowadzeniu gracza z głośnym nazwiskiem zdołają przyciągnąć więcej kibiców na PGE Arenę.

Ten cytat powyżej brzmi raczej jak tytuł kolejnej części filmu z cyklu „Futbolowe jaja”. Jeśli ktoś pamięta tego zawodnika, jego zagrania a przede wszystkim umiejętności atletyczne takie jak bieg, „uszczał” się zapewne po kostki. Czyżby trenerzy i działacze klubu z Gdańska wiedząc, że zapełnienie ponad 40-tysięcznego stadionu jest niemożliwe, chcieli przyciągnąć wielbicieli komedii i parodii?

Ś.p. Leslie Nielsen pewnie przewróci się w grobie, gdy na meczach z udziałem słynnego Rasialdinho będzie więcej uśmiechu niż przy jego kultowych komediach. Już czekam z utęsknieniem, aby ta wiadomość stała się ciałem. Jak nigdy cieszę się, że jestem posiadaczem pakietu Canal+, dzieki któremu oprócz nudnej polskiej piłki z gatunku horroru i dramatu, będzie również dużo komedii i uśmiechu. Może wreszcie nasza piłka będzie przyciągać przed telewizory więcej widzów.

Rozumiem już, dlaczego stacje takie jak Polsat Sport i Eurosport 2 postanowiły wykupić od C+ sublicencję, dającą możliwość swoim widzom obejrzenia wybranych pozycji z każdej kolejki ligowej. Dzięki tak barwnej postaci jak „Drewniak”, nasz piłkarski świat ma swojego „Chucka Norrisa”…

Wypowiedzi internautów:

– Skoro Lechia juz latem zbiera drewno na opał, to znaczy,że ciężka zima będzie w tym roku…
– Rasiak w Lechii ? – cała Ekstraklasa będzie lać z Lechitów.
– To on jeszcze gra? Myślałem, że utknął gdzieś jak kołek w płocie 😀
– Stare drewno wraca do lasu zwanego Ekstraklasą….
– Wiecie dlaczego ZIDANE walnął z główki MATERAZZIEGO? Bo ten powiedział mu, że gra jak RASIAK.
– A co? Nie ma kto im podawać piłek?
– A pamietacie jak Grzesio strzelił anglikom bramke z 50 m. przewrotka z głowy.. ?
– Czym różni się Rasiak od kapitana Hooka? Kapitan Hook miał tylko jedną drewnianą nogę.
– Drewnialdo wracaj, będą nowe skecze w kabaretach.

stat4u