Maj 2010

Domowy sposób na ból gardła

30 maja 2010
Kategoria: Blog tagi:

Często zdarza się, że podczas grypy ewentualnie przeziębienia boli nas gardło. Czasami ból jest tak dokuczliwy, że przegryzienie czegokolwiek jest niemal niemożliwe. Wtedy wysyłamy kogoś lub sami idziemy do apteki i kupujemy sprawdzone i dobre leki. Często okazuje się, że prosząc farmaceutę o poradę daje nam Strepsils, bo przecież jest on dobrze zareklamowany we wszystkich mediach, a działanie ma podobno niesamowite. Oprócz podobno dobrego działania, ma z też dobrą cenę dla producenta, hurtowni i w końcu apteki.

Podczas ostatniej infekcji gardła postanowiłem przejść się do lekarza. Dostałem antybiotyk i wydawało się, że wreszcie ból ustąpi. Efekt trwał kilka dni i znów czułem potworny ból gardła, który promieniował aż do ucha. Kupiłem więc Strepsils Intensiv za niemal 30 zł, który nawet na chwilę nie przyniósł ulgi. To dziwne, bo wcześniej wydawało mi się, że był dość skuteczny. Gdy już pewnego wieczora ból nie dawał mi zasnąć, sprawdziłem domową metodę zwalczania bólu gardła.

Przypomniał mi się sposób, którego nauczyła mnie moja mama i postanowiłem z niego skorzystać. Nalałem 1/4 szklanki wody i wsypałem do niej niewielką ilość soli. Dobrze wymieszałem i przepłukałem 3 razy gardło. Mimo, że smak w ustach po soli to żadna przyjemność, to natychmiastowe zmniejszenie się bólu gardła należała już do rozkoszy. Po kilku minutach ból ustąpił niemal całkowicie, a następnego dnia rano zapomniałem, że cokolwiek mnie bolało. Choć nie wiem do końca jaki wpływ ma sól na gardło i jego narządy, to jednak polecam Wam ten sposób, bo nie dość że jest tani, to jeszcze bardzo skuteczny.

Z tego co wiem, zamiast soli można użyć wody utlenionej. Do 1/4 szklanki wody wlewamy łyżkę wody utlenionej i tak samo jak w poprzednim przypadku, musimy przepłukać gardło kilka razy. Nie wiem do końca jaki efekt ma ten sposób, ale przy następnej okazji go wypróbuje.

Komunizm

26 maja 2010
Kategoria: Blog tagi:

Podobno ustrój komunistyczny już w Polsce nie jest aktualny. Jednak mentalność wielu polaków nadal tkwi w tamtych czasach. Co gorsze, uczą się od nich nawyków ich dzieci, które z komuną mają tyle wspólnego co ja – urodziłem się w 82′. Na przykład mój sąsiad, który pracuje w firmie budowlanej na koparce, kradnie z niej ropę i chwali się tym, że już do swojego samochodu nie kupił paliwa od kilku lat. Jego syn pracując jako mechanik, zabierał z pracy różnego rodzaju klucze, śrubokręty, blachy itd. Co najdziwniejsze, oboje są zdania, że złodziejom powinno się od razu ucinać rękę.

Mój ojciec natomiast śmieje się z faceta, który obecnie spisuje wodomierze i wystawia faktury. Jest on na tyle uczciwym człowiekiem, że pracując wcześniej w kopalni na starze przez 20 lat, nie ukradł ani litra paliwa, a o samochód dbał jak o swój. Co gorsze, dostał on na zakończenie pracy nagrodę finansową za to, że po dwudziestu latach nienagannej pracy, samochód nadawał się do dalszej eksploatacji. Oczywiście koledzy się z niego śmiali, że był „przydupasem” i zesrałby się w gacie biorąc z pracy choćby podkładkę.

Co dziwniejsze, drugi mój kolega będąc policjantem, handluje spirytusem w takich ilościach, jak niejedna stacja CPN sprzedając paliwo. W dodatku marihuana nie jest mu obca, a 150 km/h w terenie zabudowanym to dla niego wielka frajda. Mało tego. Nie ma założonej z przodu tablicy rejestracyjnej, a nalepka na szybie z numerami tablic zamalowane są czarnym markerem. Ma go to uchronić przed fotoradarami. Chwali się też, że za każdym razem gdy zatrzyma go jakiś patrol, pokazuje im swoją „blachę” i może bezkarnie jechać dalej.

Słuchając tych niewiarygodnych, ale prawdziwych przechwałek czuję się zażenowany. Choć często tego nie okazuje, to czuje do tych ludzi niesmak tak wielki, że nie chce mi się z nimi rozmawiać. Czasami chciałbym im powiedzieć – „jesteś złodziejem”; „jesteś beznadziejnym policjantem”, jednak nie stać mnie nawet na ten gest. Nie mam zbyt wielu znajomych, nie mówiąc już o przyjaciołach, ale cieszę się, że nie mam kolegów prawników, lekarzy czy pracowników komunalki. Pewnie wtedy usłyszałbym historie jeszcze bardziej niewiarygodne i według nich, warte uwagi…

Moja ś.p. mama wychowała mnie na człowieka uczciwego i nie wyobrażam sobie tego, by musiała się kiedykolwiek za mnie wstydzić. Nie ukradłbym nawet najbogatszemu człowiekowi jednego grosza. I wiecie co? Choć nie lubię się chwalić, to wstydzić się za to nie będę!

Powódź

22 maja 2010
Kategoria: Polityka tagi: , ,

Powódź, to w tej chwili najważniejszy temat mediów. Kampania wyborcza jak i katastrofa samolotu prezydenckiego pod Smoleńskiem zostały schowane na drugi plan. Miliony polaków na bieżąco mają informacje o stanie wód w rzekach, a akcje ratownicze pokazywane na żywo robią wielką furorę. Dziesiątki tysięcy domów zalanych na wysokość pierwszego piętra, a nawet po dach to dla ich mieszkańców wielka tragedia, a dla niektórych strata dorobku całego życia. Nie jestem zdziwiony rozpaczą ich tragedii i bardzo im współczuję.

Rząd już zadeklarował, że żaden poszkodowany przez powódź polak, nie zostanie bez pomocy. To naprawdę zapewnienie godne stanowiska rządu i dające zapewne nieco otuchy tym, którzy zostali poszkodowani. Skoro można było wypłacić rodzinom ofiar katastrofy samolotu pod Smoleńskiem dziesiątki tysięcy złotych odszkodowania, to dlaczego rząd miałby zachować się inaczej w tej sytuacji? Nie wiem. Nie rozumiem również tego, dlaczego ludzie mieszkający na terenach zagrożonych powodzią nie chcą się ubezpieczać. Nie mówię o wszystkich, ale na zdjęciach widać, że grono mieszkańców to nie jest zwykłe „biedziszewo”, lecz zamożni ludzie. To oczywiste, że ubezpieczenia nie są tanie, ale wynika to z tego, że nie wszyscy to robią. Zwróćmy uwagę na ubezpieczenie OC samochodu. Każdy ma obowiązek je opłacać i po kilku latach gdy obejmą nas zniżki płacimy kilkaset złotych. Z ubezpieczeniem AC jest już nieco inaczej, bo nie płacą za nie wszyscy, więc chętni muszą się „zrzucić” na swoje ewentualne straty.

Ja na przykład nie mieszkam przy rzece czy górach, ale co roku systematycznie opłacam ubezpieczenie swoich budynków. Warto też dodać, że nie jestem bogaty, a moje zarobki mają się nijak do średniej krajowej. Opłaty rzędu 700 złotych rocznie, to dla mojego budżetu dość duży wydatek, ale systematycznie opłacam ubezpieczenie i nie podlega to jakiejkolwiek dyskusji. Nie rozumiem więc ludzi, którzy mieszkają na terenach zagrożonych powodzią, których w dodatku co kilka lat spotyka ten sam los.

Uważam więc, że ubezpieczenia budynków powinny być obowiązkowe. Z pewnością ich stawka zmalałaby o połowę i stałyby się bardziej dostępne. Przecież budżet naszego kraju i tak zostanie poważnie nadszarpnięty po powodzi. Przywrócenie publicznej infrastruktury do stanu sprzed wielkiej wody będzie rząd (nas) wiele kosztować. Dlaczego jeszcze budżet ma na tym ucierpieć? Pewnie przez tą tragedię wiele inwestycji nie zostanie rozpoczętych lub wstrzymanych. Pieniądze z budżetówki to są pieniądze nas wszystkich. Przecież rządzący nie wyciągają ich ze swojej kieszeni na rzecz powodzian…

Sezon Ekstraklasy zakończony

15 maja 2010
Kategoria: Futbol tagi: , ,

Poznaliśmy już mistrza kraju jak i spadkowiczów z Ekstraklasy. Wszystko ułożyło się niemal tak, jak sobie to wyobrażałem. Mistrzem został Lech Poznań, a że jestem z wielkopolski to na ten klub liczyłem. Choć kibic ze mnie taki jak z koziej dupy trąba, bo nigdy nawet nie byłem na meczu Kolejorza, to mam nadzieję że już na nowy sezon zaopatrzę się w karnet. Wicemistrzem kraju została Wisła Kraków, co również mnie cieszy. Chodzi głównie o to, że fajnie by było, gdyby Wisłą awansowała do ligi europejskiej i powalczyła w niej o punkty w rankingu, które mogą dać nam w przyszłości więcej miejsc w europejskiej elicie. Niezadowolony jestem jedynie z tego, że trzecie miejsce zajął Ruch Chorzów. Wolałbym na to miejsce Legię Warszawa, która mimo tego że wśród kibiców poznańskiego Lecha nie ma przyjaciół, to jednak byłby to o wiele bardziej perspektywiczny klub w pucharach. Chorzowianie nie mają nawet obiektu, który dopuszczony byłby do rozgrywek LE, jeśli w ogóle się tam zakwalifikują.

Spadkowicze z Ekstraklasy to dla mnie najbardziej zadowalająca wiadomość. Nie dlatego, że jakoś szczególnie nie lubię tych zespołów, ale ich obiekty sportowe przypominają b-klasowe stadiony, na których stworzenie atmosfery jest wręcz niemożliwe. Odra Wodzisław po 13 latach 9 miesiącach i 18 dniach spadła do pierwszej ligi. Mimo wielkich wzmocnień w przerwie między rundami, nie udało się utrzymać zespołu. Zabrakło niewiele, ale to jednak za mało. Co do zespołu Piasta Gliwice to nie mam już żadnych sentymentów. Przez pół sezonu grali na obiekcie wspomnianej Odry, ponieważ zdobycie licencji na ich katastrofalnym obiekcie było przedłużane tylko z powodu… nikt tego nie wie i nie rozumie. Na szczęście utrzymała się Arka Gdynia, która już niedługo wystąpi na nowym obiekcie piłkarskim. Szkoda by było marnować nowy ładny stadion w pierwszej – nudnej lidze.

Mam jeszcze nadzieję na powrót Górnika Zabrze do Ekstraklasy. Mecze z ich udziałem są bardzo emocjonujące i nawet brak nowoczesnego stadionu nie przeszkadza, bo nadrabiają tu fanatyczni kibice, którzy nakręcają świetną atmosferę. Pewni awansu są już widzewiacy z Łodzi, więc szykują nam się ciekawe pojedynki z warszawską Legią, które kilka lat temu były hitami Ekstraklasy.

Wynik Lecha zatrzymał internet

11 maja 2010
Kategoria: Futbol tagi: , , ,

Jako kibic Lecha Poznań mocno przeżywałem przedostatnią kolejkę Ekstraklasy. Piłkarze Kolejorza pojechali na mecz z trzecią drużyną tabeli Ruchem Chorzów. Wisła grała na „wyjeździe” w derbach Krakowa z Cracovią. Przed tą kolejką piłkarze Lecha tracili do lidera – Wisły, jeden punkt. Nie będę tłumaczył co i gdzie powinno się wydarzyć, żeby „nasi” wskoczyli na pierwsze miejsce. Od deski do deski oglądałem mecz w Chorzowie, gdzie przebieg meczu nie napawał optymizmem. Zaraz po przerwie lechici stracili gola i tym samym tracili szansę na pierwsze miejsce. Na szczęście dla mnie, innych kibiców, piłkarzy, a przede wszystkim działaczy Lecha szala zwycięstwa przechyliła się na naszą korzyść w doliczonym czasie gry. Co dziwniejsze, wiślacy wygrywali 1:0 z Cracovią, by odwrotnie niż w przypadku Lecha – stracić gola w doliczonym czasie gry na swoją niekorzyść i to w dodatku samobójcza.

W ostatnich minutach 29., kolejki role w tabeli się nieprawdopodobnie odwróciły. Po remisie w derbach Krakowa i zwycięstwie Lecha nad Ruchem w Chorzowie, poznaniacy wyprzedzają Wisłę o jeden punkt. Teraz już wszystko zależy od piłkarzy Kolejorza. Jeśli wygrają w ostatnim meczu u siebie z Zagłębiem Lubin, zdobędą mistrzostwo kraju. Przypomnę tylko, że Wisła Kraków w ostatnim meczu Ekstraklasy zagra przed własną publicznością z walczącą o utrzymanie z Odrą Wodzisław.

Co dziwne. Po meczu zaraz „pobiegłem” do komputera by móc przejrzeć oficjalne jak i nieoficjalne serwisy internetowe Lecha Poznań. O dziwo na wszystkich z nich była tak duża ilość internautów, że przez 20 minut nie można było wejść na żadną z nich z powodu przekroczenia limitu transferu. Ta niewiarygodna końcówka w dwóch meczach, lidera i wicelidera spowodowała, że przypływ euforycznych kibiców na portale internetowe wzrosło kilkakrotnie. Choć co mecz sprawdzam te źródła, nie pamiętam żeby kiedykolwiek zablokowany był którykolwiek z nich.

Po dzisiejszej kolejce nie powinno to nikogo dziwić. Jednak wstrzymałbym się z tym szaleństwem jeśli chodzi o wynik i możliwości zdobycia mistrzostwa kraju. Pozostał jeszcze jeden mecz i wydaje się, że nie będzie on należał do łatwych, a ewentualny remis bądź porażka może szybko ostudzić gorące głowy piłkarzy, a przede wszystkim kibiców. Obym się mylił…

stat4u