Luty 2010

Wiszące akwarium

28 lutego 2010
Kategoria: Blog tagi: ,

Od czasu gdy założyłem pierwsze akwarium jako dzieciak, minęło już naprawdę dużo czasu. Wtedy do wyboru w najbliższym i jedynym sklepie zoologicznym w swoim miasteczku, miałem prostokątne akwarium, które w każdym rogu zalane było dużą ilością kleju. Nie wyglądało to ani ładnie, ani estetycznie, ale najważniejsze, że można je było dostać bez stania w kolejce, jak to było chwilę wcześniej za komuny. Samo wyposażenie z tamtych czasów nie może się równać z tym, co mamy teraz. Głośne brzęczki, które po kilku minutach same się regulowały na największą moc podskakując na biurku. Pamiętne grzałki bez termostatu, którymi nieraz niemal nie zagotowałem wody z rybkami, a filtry zamiast robić swoje buczały i rozlewały wodę, chlapiąc ją po pokoju.

Dziś już samo uposażenie akwarium w żwir oraz gadżety takie jak zatopione statki, zamki czy samochody wyglądają bajecznie. W dodatku tła 3D montowane na tylnej szybie naszego małego świata wodnego, dają mu nieodpartego uroku głębi. Same akwaria dziś już niemal w niczym nie przypominają tych sprzed lat. Profilowane przednie szyby, narożnikowe, a nawet zawieszane na ścianie, przyciągają już nie tylko fanatyków akwarystyki, lecz w swej ozdobie przykuwają uwagę ludzi, którzy nigdy wcześniej o tym nie myśleli. To właśnie wiszące akwaria wyglądające jak obrazy, znów zachęciły mnie do odnowienia swojej młodzieńczej pasji i kto wie…

Od zawsze miałem w domu zwierzęta. Chomik, świnka morska, żółw lądowy, papugi, zeberki (ptaszki – mam obecnie), pieski, kotki, królik miniaturka czy rybki nie są mi obce. Wychowywałem się z takim stadem zwierząt, więc prawo dżungli znam niemal od podszewki. Jednak założenie wiszącego akwarium nie jest takim tanim hobby. Najniższe ceny na Allegro to około 500 zł wraz z wyposażeniem – grzałka, oświetlenie, filtr i dodatkowo ramka do akwarium oraz tło 3D. W zestawie znajduje się wszystko, co potrzebne jest do pierwszego rozruchu. Oczywiście żwir, roślinki i rybki to dodatki, w które sami musimy się zaopatrzyć. Możemy również zakupić akwarium zawieszane wraz z małym komputerkiem i wyświetlaczem LED. Choć cena jest dwa razy wyższa od poprzedniego, to jednak ma wiele ciekawych funkcji. Sami możemy ustalać od której do której godziny ma świecić światło, czy wybrać odpowiednie godziny dla pracy filtra. Za pomocą małego komputerka umieszczonego na boku akwarium, sterujemy jego życiem. Pięknie wkomponowany w całość wygląda bardzo estetycznie.

Szkoda tylko, że estetyka najtańszych i najmniejszych egzemplarzy nie idzie w parze z wygodą dla rybek i właściciela. Akwaria o wymiarach 71×71 cm i głębokości 11 cm to zaledwie 18 litrów pojemności. Aby zbudować „raj” dla naszych małych rybek potrzebowalibyśmy co najmniej 60 litrowe akwarium. W dodatku im mniejszy litraż akwarium, tym szybciej zanieczyszcza się woda. Cóż, możemy się w takim przypadku zaopatrzyć w wielkie akwarium stu, a nawet trzystu litrowe, jednak kwota kilku tysięcy złotych zniechęci pewnie nawet wielbiciela akwarystyki…

Jeśli będziecie chcieć znaleźć na Allegro owe akwarium wpisujcie „akwarium wiszące” lub „akwarium ścienne”.

„Krzywe Zwierciadło”

25 lutego 2010
Kategoria: Media tagi:

W Polsce mamy cztery stacje telewizyjne, które skupiają się na bieżących wydarzeniach. Często dzieje się tak, że na każdym z nich są te same transmisje, tyczy się to głównie konferencji prasowych i komisji śledczych. Od tej reguły odstaje nieco Superstacja, która nie rezygnuje z pokazywania skrótów z najważniejszych wydarzeń czy śmiesznych, a czasem zadziwiających informacji z każdego zakątka na świecie. To właśnie na rzecz Superstacji często rezygnuje z TVN24 czy TVP Info. Dzięki temu trafiłem na satyryczny program Kuby Wątłego „Krzywe zwierciadło”, emitowanym od poniedziałku do piątku i „Zwierciadło tygodnia”, emitowany w weekend. Wraz ze swoim gościem (przeważnie Mariusz Gzyl) nabijają się najczęściej z polityków i robią to czasami w sposób tak śmieszny i absurdalny, że można „uszczać” się po kolana.

Z tego co wiem, program ten chciał kiedyś powalczyć z produkcją TVN24 „Szkło kontaktowe”, jednak po krótkim czasie zrezygnowano z tej walki, ponieważ ze względu na renomę i zasięg konkurecji, nie miał on żadnego polotu. A powiem szczerze, że szkoda. „Szkło” ma co prawda swoje ważne miejsce wśród programów informacyjno satyrycznych, ale stała i niezmienna od lat formuła stała się już nudna. Prowadzący starają się rozśmieszyć swoich widzów dość głupimi tekścikami, które stają się czasami nudne, a nawet żenujące. W programie „Krzywe zwierciadło”, prowadzący tak długo drążą dany temat, że w rezultacie dochodzi do zaskakujących i śmiesznych finałów. Dodatkowo w komicznych momentach towarzyszy nam śmiech, jak podczas seriali komediowych. Choć w czasie programu, w odróżnieniu od „Szkła”, nie ma rozmów telefonicznych z widzami, to dzięki temu nie wybija się z rytmu prowadzących.

Dlatego teraz, niemal za każdym razem gdy uda mi się przypadkowo natrafić na „Zwierciadło”, nie ważne czy „Krzywe” czy „Tygodnia”, staram się go obejrzeć. Mam wtedy lepszy humor…

Występ Fabiańskiego w Arsenalu

18 lutego 2010
Kategoria: Futbol tagi: ,

Występ polskiego bramkarza w barwach Arsenalu Londyn w meczu ligi mistrzów między FC Porto, wyglądał na jego osobistą porażkę. Popełnił dwa katastrofalne błędy, które dały zwycięstwo rywalom 2:1. Już w jedenastej minucie meczu po dośrodkowaniu w pole karne przez Silvestre Varele, piłka wylądowała do strzelca bramki – Fabiańskiego. Wydaje się, że gdyby bramkarz nie dotknął tej piłki, przeleciałaby ona wzdłuż linii bramkowej. Nasz golkiper nie zdołał złapać piłki wbijając ją sobie do własnej siatki. Choć wydawało się, że w meczu nie może mu się już wydarzyć nic gorszego, jak podkreślał komentator Polsatu, to jednak druga połowa okazała się jeszcze bardziej kuriozalna. Po podaniu obrońcy Arsenalu – Cambella, bramkarz złapał piłkę, za co sędzia podyktował rzut wolny pośredni, który w błyskawicznym tempie wykorzystali piłkarze Porto.

Polak zastąpił w bramce Almunie, który ma kontuzję palca i który również nie broni fenomenalnie. Była to więc dla naszego bramkarza dobra okazja do pokazania się przed trenerem Wengerem. Niestety, w stu procentach nie wykorzystał swojej szansy, a wręcz przeciwnie. Pokazał, że stawianie na niego nie przynosi pożądanych rezultatów. Choć trener kanonierów wypowiadał się w dobrym tonie o Fabiańskim przed meczem, to jednak wydaje się, ze chciał go pocieszyć po tym, jak Arsenal trzy tygodnie wcześniej przegrał w pucharze ligi ze Stoke, gdy bronił „Fabian” wpuszczając trzy gole.

Z jednej strony szkoda mi tego piłkarza, bo widać że stres robi z nim co tylko chce. Jednak biorąc pod uwagę występy innych naszych piłkarzy na zachodzie wydaje się, że powinni dwa razy pomyśleć, zanim złapią tam fuchę. Siedząc na ławie nie pokażą się na przykład przed trenerem reprezentacji, a wchodząc na boisko pokazują się ze złej strony. Teraz wydaje się, że Fabiańskiemu przydałby się powrót do kraju, choćby do Legii Warszawa gdzie grał wcześniej, by móc zastąpić Jana Muchę, który po sezonie odchodzi na „wyspy”. Złapałby troszkę polotu, wrócił do rodziny i może odbudowałby się psychicznie jako bramkarz, bo z pewnością w Londynie wśród swoich kibiców jest w tej chwili przegrany. Kwestia wypożyczenia go do Legii, wydaje się więc dobrym pomysłem…

Filmik telewizji portugalskiej z meczu FC Porto – Arsenal

Frosta. Smaczna i prosta

16 lutego 2010
Kategoria: Media tagi: ,

Na polskim rynku pod marką Frosta dostępnych jest prawie 80 produktów mrożonych, w takich kategoriach jak produkty z ryb, dania gotowe, warzywa, produkty z kurczaka, owoce morza czy ciasto francuskie. Zdaje się, że hasło które użyte zostało w najnowszej reklamie produktów firmy Frosta – „smaczna i prosta”, pozostawia widzom raczej niesmak. Spot reklamowy, w którym mężczyzna odchodzi od swojej partnerki, by pójść za inną panią domu tylko dlatego, że posiada produkty firmy Frosta wydaje się śmieszny. Jednak gdy widziałem tą reklamę w telewizji po raz pierwszy i jak zwykle nie zwracałem szczególnej uwagi na to co przedstawia, zastanawiałem się przez chwilę, czy hasło „smaczna i prosta” jest w odniesieniu do produktu, czy kobiety. Po chwili kojarząc produkt i markę promowanego towaru zrozumiałem, że każda kobieta jest w stanie odbić faceta swojej przyjaciółki, jeśli tylko kupi mrożonki.

Oczywiście jestem w stanie zrozumieć, że reklama ma na celu przykuć uwagę widza i pewnie nie ma w tym nic złego, że przykuła moją. Jednak zamiast poczuć smaczek do ich produktów, odczułem obrzydzenie którego nigdy wcześniej nie miałem oglądając reklamę. Warto też wspomnieć, że po niemal tygodniu od jej pierwszej emisji, spot reklamowy tak mocno został skrócony, że nie można się nawet domyślić co przedstawiała całość. Zastanawia mnie jedynie to, czy był to zwykły zabieg zaoszczędzenia pieniędzy przez firmę Frosta, czy ktoś na „górze” tak samo jak ja poczuł niesmak…

Seryjny gwałciciel

13 lutego 2010
Kategoria: Blog tagi: , ,

Już brałem się za pisanie nowej, krótkiej wiadomości dotyczącej seryjnych morderców, a tu nagle mamy seryjnego gwałciciela. I to nie gdzieś w Stanach, tylko u nas w Polsce. Człowiek, lub kilku ludzi napada i gwałci kobiety w województwie lubuskim. Choć do zabójstwa na szczęście jeszcze nie doszło, to jednak grasuje jakiś psychopata chcący zapisać się na kartach seryjnych zbrodniarzy. Wydawać by się mogło, że w Polsce takich ludzi nie ma, a tu patrz – są. Gdy po raz pierwszy spojrzałem na rysopis sprawcy myślałem, że chodzi o Michaela Jacksona. Wyłupiaste duże oczy oraz kręcone włosy i szczupła twarz, zdaje się być opisem ów artysty. Sprawa jest poważna, a panika wśród ludzi, szczególnie kobiet z pewnością niesamowita. Widocznie policyjna obława, medialny szum i przerażenie wśród ludzi dają przestępcy/om przyjemność. Bez skrępowania w biały dzień napadają na bezbronne kobiety nawet w ich własnym domu. Cała sytuacja zdaje się przypominać scenariusz niczym z filmu grozy…

Wszyscy się teraz zastanawiają, kim jest ten człowiek bądź kim są ci ludzie? Tak naprawdę, to może być każdy. Pomyślcie sobie o spokojnym i ułożonym człowieku, który mieszka w waszej okolicy i ma wręcz nieskazitelną opinię. Człowieka, który może swoim zachowaniem mydlić Wam oczy i zajmować się dla przyjemności zabijaniem ludzi, lub jak w tym przypadku gwałceniem i okaleczaniem kobiet. Kto by się spodziewał, że nasz sąsiad mógłby zrobić coś takiego? Choć wydaje się, że takich psychopatycznych ludzi jest w Polsce zapewne więcej, to dziwi w tym przypadku ilość napadów na tak małym terenie. Wygląda na to, że sprawca okaleczaniem dłoni i nóg ofiary zostawia jakby swój podpis. Wynika więc z tego, że chce aby o nim mówiono i zostawiając ślad napaści daje dowód, że to jego sprawka.

Wyobrażam już sobie jaka panika panuje w Zielonej Górze i jej okolicach. Jak na razie nic nie wskazuje na to, że sprawca przeniesie się w inne rejony kraju. Przeczuwam, że złapanie go to już kwestia kilkudziesięciu godzin. Wydaje się, że sprawca chce być złapany i nie boi się tego. Zuchwałe napady i gwałty w czasie największej obławy, to już naprawdę wyczyn szaleńca czy jak kto woli psychopaty. Oby tylko nie wpadł w ręce rozjuszonego tłumu czającego się za rogiem i podejrzewającego już nawet swojego sąsiada, bo samosąd to będzie najgorsza rzecz, która może spotkać […] nie tylko winnego.

Palenie albo zdrowie…

9 lutego 2010
Kategoria: Blog tagi: ,

Zastanawiam się nad tym, co musiałoby być napisane na paczce papierosów, aby nałogowi palacze zastanowili się nad kontynuowaniem nałogu, a potencjalni klienci na ten produkt zrezygnowali ze złego wyboru? Dlaczego teksty typu „palenie zabija”, „palenie jest częstą przyczyną powstawania chorób nowotworowych” lub „palenie szkodzi Tobie i osobom w Twoim otoczeniu”, nie dają pożądanego rezultatu? Pewnie jakaś część ludzi ze względu na te „upiorne” teksty nie zadziera z nałogiem, ale szacunkowe 70% palaczy wśród polaków to jednak nadal większość. A może by tak zdelegalizować tytoń i alkohol? W Skandynawii na przykład wycofuje się z ogólnego użytku solaria, bo według badań IARC, będącej częścią Światowej Organizacji Zdrowia dowodzą, że korzystanie z łóżek do opalania podnosi ryzyko rozwinięcia się raka skóry nawet o 75 proc., szczególnie w przypadku dzieci i młodzieży. Czy palenie papierosów jest zatem bezpieczniejsze i daje nam mniejsze procentowe możliwości zachorowania na nowotwory?

Uważam, że najlepiej by było gdyby tytoń i alkohol w ogóle zniknęły ze sklepowych półek, a ich produkcja była zakazana jak w przypadku narkotyków. Dzięki temu wielu ludzi nie zachorowałoby na ciężkie choroby, a wiele rodzin nie cierpiałoby przez ojców i mężów alkoholików, znęcających się nad domownikami. W dodatku pijani kierowcy na naszych drogach to już chyba plaga. Wiele z tych czynników można by wyeliminować. Skoro premier z powodów czysto partyjnych postanowił, że zlikwiduje hazard w naszym kraju, to chyba z innymi używkami nie byłoby problemu? W końcu wielu polaków cierpi biedę z powodu automatów stojących już niemal wszędzie. Skoro Szwedzi posunęli się nawet do tego, że w ich kraju wycofuje się solaria, bo szkodliwe są dla zdrowia, to nie potrafię zrozumieć braku zrozumienia z ich strony w stosunku do papierosów i alkoholu. Rozumiem, że pieniądz odgrywa tu wiodącą rolę, ale czy wszystko możemy przeliczać na „zielone”?

Jeśli nie da się legalnie zdelegalizować używek niszczących nam zdrowie, a napisy ostrzegające nas o niebezpieczeństwie danego produktu nic nam nie mówią, to może przy okazji wprowadzenia dowodów chipowych, można by zrobić małą rewolucję. Chipy w dowodach zawierać będą ważne informacje na temat jego posiadacza oraz możliwe będzie przetrzymywanie na nich danych na temat choćby naszego zdrowia, by w przypadku nagłego zdarzenia lekarze wiedzieli na co chorujemy, jaką mamy grupę krwi i na co jesteśmy uczuleni. W tym przypadku uważam, że każdy człowiek kupujący papierosy bądź buteleczkę czystej, musiałby udostępnić dowód sprzedawcy, by ten mógł w nim odnotować za pomocą komputera informację na temat ile sztuk i kiedy klient kupował. Po trzydziestu latach nałogowego palenia wiadomo by było, że rak płuc nie jest u pacjenta czymś niewiarygodnym i sam musiałby płacić za ewentualne leczenie. Dlaczego ktoś ma czekać miesiącami na niecierpiące zwłoki leczenie, skoro sam nie zatruwał swojego organizmu, a traktowany jest na równi z trucicielem? Może właśnie to byłoby skutecznym środkiem na zatrzymanie nałogów? Gdyby na paczce było napisane: „pamiętaj, że do choroby nowotworowej może przyczynić się ta paczka papierosów, a za ewentualne leczenie sam zapłacisz”, wielu ludzi mogłoby się tego wystraszyć.

Wiem, że to wszystko może wydać się głupie, bo skoro ktoś palił przez 30 lat, to najlepszym tego dowodem będzie stan jego płuc, a w przypadku alkoholika sam wygląd już wiele nam powie. Jednak powinna być w tym wszystkim jakaś przestroga przed sięgnięciem po nałóg. Rozumiem, że palacze nie zgodziliby się na zdelegalizowanie papierosów, skoro w tej chwili problem jest nawet z wyniesieniem ich z restauracji i innych miejsc publicznych. Może to dziwnie zabrzmi, ale nie wyobrażam sobie, żeby na przykład alkoholik czy narkoman z własnego przekonania zgodzili się iść na odwyk. Niestety, nasza demokracja zakazywać nam będzie opalania się w solariach, grania w gry hazardowe, ale niestety nie uda się zatrzymać palaczy trujących nie tylko siebie…

Preparat na febrę

3 lutego 2010
Kategoria: Blog tagi:

Od czasu do czasu, mimo tego że się szczepię przeciwko wirusowi grypy, zdarzy mi się zachować. Bardzo często pierwszym objawem przeziębienia jest febra, która nie tylko szpeci wygląd, ale cholernie boli. Szczególnie to odczuwamy, gdy jemy potrawy słone lub pijemy napoje gazowane. Próbowałem wielu preparatów i domowych sposobów, aby pozbyć się tego problemu. Nie ważne którego z tych sposobów spróbowałem, przebieg zawsze był taki sam. Infekcja na ustach powiększała się sukcesywnie i po maksymalnym jej rozwinięciu sama zniknęła. Żaden preparat nie dawał ani ukojenia bólu, ani nie zmniejszał skutków febry.

Gdy w 2006 roku trafiłem do wojska, zabrałem ze sobą Amol, który poleciła mi moja ś.p. mama. Gdy po porannej przebieżce zacząłem czuć wyskakującą bulwę na ustach, natychmiast ją posmarowałem tym preparatem. Powtarzałem tą czynność 4-5 razy dziennie. Wyobraźcie sobie, że febra nawet się nie rozwinęła. Wręcz przeciwnie, natychmiast zwinęła swoje manatki i po niespełna dwóch dniach już jej nie czułem. Po wyjściu z wojska jeszcze kilkakrotnie pojawiał się ten problem i za każdym razem Amol zahamował jej rozwój. Oczywiście smarować należy we wczesnym stadium, gdy się tylko obudzimy i poczujemy dyskomfort na ustach, natychmiast trzeba wziąć się do roboty i posmarować je Amolem. Pamiętajcie, że po posmarowaniu może troszkę szczypać, ale to nic w stosunku do tego jakie cuda czyni ten preparat.

Amol służy również w innych celach. Na przykład na ból głowy można zażyć 15 kropli zmieszanych z wodą. Smak tego „leku” jest nieznośny, ale efekty są zadziwiające. Nie polecam używać Amolu na rany, w których pojawia się krew. Jeśli febra się rozwali, nie myśl nawet o tym by ją smarować. Po pierwsze nieziemsko boli, po drugie w ogóle się nie goi, a nawet spowalnia ten proces…

stat4u