20.11.2013

„10 mniej ratuje życie”

Mam wrażenie, że kampanie reklamowe i zawarte w nich słowa nie zawsze kierowane są do tych, do których powinny. Na przykład w Polsce co rusz pojawia się spot, w którym mówi się o tym, że polscy kierowcy są źli, bo jadą za szybko. Gdyby jechali wolniej, nie potrąciliby pieszego z prędkością 46 km/h, tylko z prędkością 5 km/h – jeśli jechaliby 50, a nie 60 km/h w terenie zabudowanym. Wiem, że wielu się ze mną nie zgodzi, ale odnoszę wrażenie, że edukując na siłę wszystkich kierowców, odmóżdża się pieszych.

Podaje się statystyki, że co trzeci wypadek śmiertelny jest z udziałem pieszego. Ale przepraszam, czy giną oni na chodnikach? Zazwyczaj wszystko ma miejsce na ulicy, bo pieszy śpieszył się na promocję do Lidla, albo tak się zamyślił, że nawet nie obejrzał się mając ochotę wtargnąć na ulicę. Widzieliście może kiedyś jak ludzie w dużych miastach stoją przy krawędzi jezdni czekając na zielone światło? Skrzyżowania są duże, a zmiana świateł to kwestia kilku sekund, w czasie których kierowca może nie zdążyć przejechać i wpadnie na pasy wraz ze zmianą świateł. Oczywiście to wina kierowcy, ale nie ma w Was instynktu, by uważać wchodząc na ulicę? Co to da, że kierowca będzie winny, skoro Ty stracisz zdrowie, a może nawet życie?

Jestem kierowcą z wyboru, a pieszym z przymusu. Wiem, że kierowcy nie mają zwyczaju przepuszczać pieszych na pasach, ale z autopsji wiem, że pieszy ma w dupie czy coś jedzie czy nie. On jest Bogiem i carem, więc wchodzi na pasy jakby to było miejsce dla świętych krów. Co z tego, że będę jechał przez miasto 40 km/h, skoro piesi nie mają nawet zwyczaju się oglądać? Zawsze i wszędzie widzi się problem kierowcy samochodu, motocyklisty czy ciężarówki, a nikt nie dostrzega tego, że po pasach chodzą ludzie. Dlaczego nie nakręca się spotów przestrzegających pieszych przed wejściem na ulicę?

Widziałem ostatnio fragment programu “Drogówka”, w którym rowerzysta jadąc po ścieżce rowerowej, która przebiega również po ulicy, wyjechał z za rogu kamienicy z duża prędkością i walnął w niego samochód. Kierowca samochodu był winny, bo powinien przepuścić rowerzystę. A ten może sobie jechać nie upewniając się, czy coś jedzie czy nie. Tak się edukuje pieszych i rowerzystów? Dając im przywilej pierwszeństwa na pasach? To jakiś żart i absurd. Zawsze przechodząc przez jezdnię upewniam się, czy mogę swobodnie przejść i nie szarżuje tylko dlatego, że mógłbym dotrzeć do celu minutę wcześniej.

Gdyby każdy kierowca zatrzymał się przy przejściu dla pieszych i ścieżce rowerowej, to korki w miastach sięgałyby od ich początku, aż do samego końca. Może i miałoby to sens, może i byłoby mniej wypadków, ale nie dawajmy pieszym i rowerzystom do zrozumienia, że zawsze i wszędzie mają pierwszeństwo. Edukujmy ich, by zawsze zatrzymali swoje cztery litery lub dwa koła przed wejściem lub wjechaniem na ulice. Nie ważne czy mają pierwszeństwo czy nie, ważne by dotarli do domu cali i zdrowi. – Takie powinno przyświecać im motto.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *