17 listopada 2017 | Polityka

Co kilka lat pojawia się w Polsce debata, czy Pałac Kultury i Nauki w Warszawie zburzyć czy nie? Argumentem „za” jest podobno fakt, że wybudowany on został na zlecenie Stalina i stał się „darem” dla Polaków. – Niektórzy do dziś nie mogą tego zdzierżyć. Bardzo wielu ludzi chciałoby go wyburzyć, bo zajmuje dużo miejsca, bo jest symbolem komunizmu, bo można by w tym miejscu postawić coś innego. Gdy słyszę tego typu argumenty od razu przychodzi mi na myśl reprywatyzacja i tłum ludzi, którzy będą się o ten teren ubiegać. A jeśli nie spadkobiercy, to przynajmniej przedsiębiorcy już pewnie snują projekt, by w tym miejscu wybudować drapacz chmur służący jako centrum handlowe.

Jedyny argument jaki ostatnio usłyszałem za pozostawieniem budynku jest taki, że teraz po komunie minęło już prawie 30 lat, więc nie ma sensu go wyburzać, bo budynek został spolszczony, a cała ta zła otoczka w związku z nim po tylu latach się rozmyła.

Uważam, że niezdrowe zachowanie znanych osobistości jak i polityków, by wyburzyć Pałac Kultury i Nauki w Warszawie nie ma sensu. Obrażać się na budynek, że powstał na zlecenie ZSRR to tak, jakby mieć pretensję do samochodów niemieckich marek i zakazać ich sprzedawania, a te które są zutylizować na koszt podatnika. Jedno i drugie jest absurdalne, ale nie wszyscy są tego świadomi.

Dla kogoś kto mieszka w Warszawie lub często tam przebywa pewnie wiele miejsc jest symbolicznych, ale dla zwykłego śmiertelnika, który był tam raz w życiu, albo po prostu tam przejeżdżał Pałac Kultury i Nauki jest symbolem tego miasta. Jedynym budynkiem o którym słyszał, albo jedynym który zapamiętał będąc w tym mieście. Czy naprawdę zadra w głowie zwana pamięcią kto go wybudował, jest powodem do tego, by wyburzyć ogromny budynek w środku miasta, by zablokować w nim ruch i postawić wieżowiec? Zdawało mi się do tej pory, że takie rozumowanie równoznaczne jest z szaleństwem, ale chyba jednak się myliłem.

Poza tym mam nieodparte wrażenie, że pozbywanie się pomników komunistycznych z polskich miast, jak i usuwanie nazw ulic noszących imiona zdrajców lub komunistycznych przywódców nie dopiekła zbytnio „ruskim”, więc trzeba pójść o krok dalej i strzelić im z liścia Pałacem Kultury i Nauki. Nie wiem jak Wy, ale dla mnie zburzenie takiego budynku byłoby równoznaczne ze strzeleniem sobie w stopę. I już to podkreślam – jeśli jakiś polityk zdecyduje się na wyburzenie symbolu miasta Warszawy, będzie dla mnie dożywotnio spalony i uznam go za szaleńca. Pewnie taki polityk miałby w dupie moje zdanie, ale zapewne nie jestem sam w takiej ocenie sytuacji…

9 listopada 2017 | Blog

Ian Halperin i Max Wallace w swojej książce zatytułowanej „Kto zabił Kurta Cobaina?” – zastanawiają się…. – kto zabił? Nie jest zapewne dla Was tajemnicą, że oficjalny raport policyjny mówi o tym, że wokalista słynnego zespołu Nirvana popełnił samobójstwo. Autorzy książki, choć nie mają żadnych dowodów na to, że było inaczej, przedstawiają w bardzo interesujący sposób jego historię życia i śmierci. Przedstawiają wątki, sceny, wydarzenia, zeznania świadków i w sumie przez całą książkę sugerują, kto mógł być jego katem.

Przyznaję, że książkę czyta się z przyjemnością, oprócz pierwszych 20 stron, w których opisują jaki kolor kupy robił w pieluchy. – Rozumiem, że dla „mega fana Cobaina” może to być interesująca opowieść, jednak dla człowieka chcącego tylko wiedzieć kto zabił Kurta Cobaina, takie pierdoły nie robią wrażenia. Reszta książki jest przyjemna w odbiorze i daje wiele światła na sprawę jego śmierci…

Nie wiem kim są autorzy książki i jak postrzegają ich Amerykanie. Ale jeśli jest tyle tropów i śladów, a nawet samych świadków dziwnych wydarzeń, to aż dziw, że tamtejsza prokuratura nic sobie z tego nie robi. Ja na podstawie tej książki skazałbym oskarżaną osobę na szubienicę, ale problem polega na tym, czy z tą sprawą nie jest trochę tak jak z „katastrofą Smoleńską”. – „Mgła była sztuczna”; „brzoza nie mogła urwać skrzydła”; „świadkowie słyszeli wybuch” i takie tam rzeczy.

Książka ta oddaje także realia lat 90-tych ubiegłego wieku w sprawach policyjnych w USA. – Najłatwiej było wpisać w rubryce „samobójstwo”, bo sprawa była załatwiona i nie trzeba było przeprowadzać śledztwa. Cobain był ćpunem, więc przyklejenie mu łatki „samobójcy” nie było trudne. Poza tym osoby prowadzące dochodzenie oraz sekcję zwłok mogły mieć powiązania z osobą, która uznawana jest przez wielu za mordercę Kurta, albo przynajmniej zlecenia zabójstwa.

Mam wrażenie, że gdyby nie smierć Cobaina, to tak naprawdę zespół Nirvana dziś mogłoby znać niewielu. Zespół prawdopodobnie po nagraniu słynnego „Smells Like Teen Spirit” i tak by się rozpadł, a gdyby nie ta zagmatwana śmierć, to może dziś niewielu pamiętałoby o tym nagraniu?

Nie zdradzę Wam tajemnicy jeśli powiem, że autorzy książki nie znaleźli sprawcy, jak i nie mają żadnych oficjalnych dowodów na to, czy ktoś ingerował w śmierć Kurta Cobaina czy nie. Ich teorie, zeznania świadków, wyniki detektywistycznego śledztwa są tylko nieoficjalnymi informacjami, których policja nawet nie tknęła. Gdyby ktoś go zabił i byłoby wiadomo kto, to dziś nikt nie zadawałby sobie pytania – „Kto zabił Kurta Cobaina?”. Należy jednak pamietać o tym, że ta historia nigdy się nie wyjaśni, no chyba, że czyjeś wyrzuty sumienia wreszcie sięgną zenitu, albo na łożu śmierci zechce „wyspowiadać” się ze swoich grzechów.

Pewnie nigdy nie dowiemy się całej prawdy, a może rzeczywiście targnął się na swoje życie, bo nie mógł znieść […], a teraz jedynie dogrywamy sobie chore teorie spiskowe? – I już sam nie wiem, czy powinnyśmy sobie zadawać pytanie „kto zabił Kurta Cobeina?” czy raczej „Dlaczego Kurt Cobain popełnił samobójstwo?”.

2 listopada 2017 | Polityka

Dopiero dziś się dowiedziałem, że kilka dni temu jakiś mężczyzna podpalił się w centrum Warszawy w proteście – no właśnie nie wiadomo do końca w jakim? Jedni mówią, że to przeciwko rządom Prawa i Sprawiedliwości, a po chwili słychać głosy, że w proteście przeciw działaniom polityków. I teraz zastanawiające jest czy chodzi o ogół, czy tylko o tych, którzy rządzą.

Oczywistą sprawą jest, że żeby dokonać takiego czynu – samobójstwa, w miejscu publicznym, chyba z jedną z najbardziej ciężkich śmierci – podpalenie, to akt – niektórzy twierdzą, że odwagi, a inni, że to przyczyna depresji bądź choroby psychicznej. Co by o tym człowieku nie mówić, po którejkolwiek stronie barykady politycznej stoicie, to trzeba to powiedzieć głośno i wyraźnie.

Politycy podzielili nasz naród tak bardzo, że niektórzy z nas targną się na własne życie tylko po to, by udowodnić drugiej stronie, że to oni mają rację. Ci, którzy kochają Platformę Obywatelską z chęcią zabiliby Kaczyńskiego, a ci którzy kochają Prawo i Sprawiedliwość z chęcią zabiliby Tuska. Choroba naszej sceny politycznej jak zombie roznosi się po społeczeństwie, które zatraca sens postrzegania polityków oraz sens życia i targani są przez stronnicze i propagandowe media tylko po to, by zagłosować na odpowiednią partię w wyborach i dać im dostęp do koryta.

Kłócimy się w rodzinach. Zapewne niejeden rozwód spowodowany był podziałami politycznymi i zapewne przy wigilijnym stole wiele rodzin zasiądzie oddzielnie, bo zatraciło się w chorobie zwanej „polityką”. Czy naprawdę warto jest podzielić się z najbliższymi tylko dlatego, że Kaczyński…, albo Tusk… Oni mają Was w głębokiej dupie. Liczycie się dla nich tylko przed wyborami i chwilę po ich wygraniu, gdy podziękują Wam za wybór. Dostaną ogromny budżet do podziału i będą dotykać swoimi złodziejskimi łapami pieniądze, którymi z comiesięcznych pensji musicie się z nimi dzielić. A Wy? A Wy będziecie kłócić się z rodzicami, rodzeństwem, w małżeństwie, z sąsiadami, by udowodnić wyższość ulubionej partii politycznej.

I co teraz? Pójdziecie się podpalać na ulicę w imię Tuska lub Kaczyńskiego? A może zabijecie swoje żony, mężów bo stoją murem po drugiej stronie? Nie zobaczysz się już ze swoim bratem lub siostrą, bo po ostatnim spotkaniu na wspólnym obiedzie omal nie wydrapaliście sobie oczu w imię polityków?

Symbolem czego jest dla Was człowiek, który podpalił się w centrum Warszawy? – Bohaterem? – Idiotą? Dla mnie jest człowiekiem, który został zarażony polityką do tego stopnia, że nie potrafił sobie z tym poradzić. Narastające problemy w życiu prywatnym, do tego problemy polityków, które wziął sobie do serca sprawiły, że zakończył swoje życie w sposób drastyczny, bo chciał, żeby ktoś zauważył ten problem i chciał stać się symbolem. I co? Długo będą go pamiętać, jako szaleńca, który popełnił samobójstwo w akcie politycznym. Co będzie dalej? Kto następny? W jaki sposób? A może „polski Breivik”? Uważajcie, wystrzegajcie się polityki, bo któregoś dnia cienka granica między rozsądkiem a głupotą zostanie przekroczona, a ja zapewne z nieskrywaną przyjemnością napisze tu – „a nie mówiłem!”.

26 października 2017 | Blog

Po tytule wpisu, a dokładniej filmu o tym tytule, pewnie wielu z Was spodziewa się horroru o nawiedzonym domu, wściekłym duchu i zbliżającym się nieuchronnie halloween, by dorwać ten film i w nocy na przełomie października i listopada srać ze strachu oglądając go. Nic bardziej mylnego. Ten film nie dość, że Was nie przestraszy, to podkreślę to – wzruszy Was, a niektórych do łez.

W filmie “A Ghost Story” reżyser przedstawił świat oczami ducha. Co prawda nic nie mówi, nie straszy, po prostu skazany jest na to, że jest. Obserwujemy go przez niemal cały film i nasuwają nam się różne uczucia, a jakie to już zależy od naszej wrażliwości. Nie jest to straszna historia, lecz smutna, a to kompletnie inna wizja świata duchów, niż ta przedstawiana w horrorach.

Dopadłem do tego filmu z wielką dozą nieufności, ale niesiony doświadczeniami filmów niszowych wiem, że skrywają w sobie więcej sensu, niż najlepsze hollywoodzkie produkcje. I ten właśnie film, dał mi wiele do myślenia. Każdy co prawda wyniesie z tego filmu swoje doznania, ale według mnie film ten pokazuje, że bycie żywym wśród ludzi, to wcale nie najgorsza perspektywa. Choć wydaje nam się, że niewiele możemy tu zdziałać, to tak naprawdę możemy zrobić wszystko. Gorzej, gdy przejdziemy na drugą stronę…

W trakcie oglądania – w 73-minucie filmu pomyślałem, że powinien on się w tym momencie zakończyć. Jednak ciągnął się dalej i choć nie miałem pojęcia co reżyser chce przez to osiągnąć, w trakcie oglądania odnalazłem sens. Uważam, że to jeden z najlepszych filmów z duchami w roli głównej. I o dziwo, jako wielbiciel horrorów, to właśnie film “A Ghost Story” traktuję jako najlepszy, choć jak już wcześniej pisałem nie jest horrorem, a – no właśnie do końca nie wiem czym? – Dramatem, fantasy, romansem?.

I już na sam koniec. Myślisz sobie – “nie lubię horrorów”. – To świetnie się składa, bo ten film z horrorem nie ma nic wspólnego. Zastanawiasz się, czy warto obejrzeć go ze swoją dziewczyną? – Jeśli ma ona jakiekolwiek uczucia i wrażliwość, to może być Wasz najlepszy film w tym roku, a być może nawet najlepszym filmem jaki kiedykolwiek oglądaliście…

18 października 2017 | Polityka

Politycy PSL gdzieś tam, z kimś tam (ze wszystkimi) ustalili jednogłośnie, że powinniśmy zaprzestać zmiany czasu z letniego na zimowy i z zimowego na letni. Ta zmiana jeśli nastąpi (podobno nie jest jeszcze wszystko pewne), to obowiązywać będzie od 2018 roku, a dokładniej nie będziemy już przestawiać zegarków na czas zimowy w następnym roku czyli w ostatni weekend października.

O dziwo, wszystkie partie polityczne optują za tym, by nie zmieniać czasu. To chyba jedyne polityczne (nie)porozumienie w ostatnich dwudziestu latach. Spór toczy się jeszcze o to, czy pozostawimy czas „zimowy” czy „letni”?

Osobiście optowałbym, aby pozostawić czas letni. Po pierwsze zimą widno będzie do godziny 16, a nie 15. Po drugie latem ciemno zrobi się około godziny 22, a nie 21. Po trzecie latem słońce wstaje – na czas letni po trzeciej rano, a gdyby ustawić czas zimowy, to wstawałoby po godzinie drugiej. – Trochę bez sensu. W nocy się śpi, a wieczorem można dłużej posiedzieć przy grillu 😉

Jedyną wadą pozostawiania czasu bez zmian jest taka, że kraje zachodniej Europy jednak zmieniać go będą. W sumie w dupie mam, czy na zachodzie będzie godzina do tyłu czy nie, ale uciążliwe to będzie jeśli chodzi np., o transmisje ligi mistrzów. Mecze odbywające się jesienią o godzinie 20:45 czasu zachodnioeuropejskiego, zaczynać się będą u nas o 21:45! Dla mnie jest to cholernie nienaturalna godzina i fajnie by było, gdyby cała Europa dogadała się na temat zmiany czasu, a raczej jej braku.

Oczywiście zaraz będziemy porównywani do Rosji czy Białorusi, bo tam czasu też już nie zmieniają. W tym samym kierunku poszła także Islandia i gdyby teraz dołączyła Polska, to może w konsekwencji po jakimś tam czasie wszystkie kraje Europy zaprzestaną zmieniać godziny?…

P.S.
Podobno zmiana czasu powoduje u człowieka depresję i takie tam pierdoły. Od czasu, gdy zegarki przestawiam w sobotę przed pójściem spać, budzę się rano i w ogóle nie pamiętam, że nastąpiła zmiana czasu. – W sumie to gdyby nie otoczenie i media nie trąbiły o tym nieustannie, to w ogóle nie zastanawiałbym się nad tym, czy zmiana czasu ma sens, czy go nie ma.

13 października 2017 | Media

Niedawno (nie wiem kiedy) wystartował kanał ESKA Rock TV. Zastąpił on kanał HIP-HOP, który działał od marca 2016 roku. Ta zmiana wydaje się być najlepszą z możliwych. Dziś w Polsce mamy kilkadziesiąt stacji telewizyjnych o tematyce muzycznej i niemal wszystkie reprezentują najbardziej komercyjny syf. Wydaje się więc, że kanał rockowy mocno różniący się od reszty, to strzał w dziesiątkę. – Nic bardziej mylnego! To kolejny kanał, który zmieni w niedalekiej przyszłości nazwę, a co za tym idzie także tematykę muzyczną. – Dlaczego? Ponieważ dzisiejsi młodzi widzowie lubiący muzykę rockową nie szukają muzyki z lat 70-tych, ani polskich wykonawców, którzy przypisują sobie rock, jako gatunek muzyczny, który wykonują.

Jako fan muzyki rockowej, nigdy jeszcze nie znalazłem w „polskich stacjach rockowych” utworów, które by mnie zachęciły do oglądania. Niestety po przesiedzeniu dwóch dni z ESKA Rock TV, tu też niewiele jest z muzyki rockowej. Ludzie potrzebują czadu, powera, energii, charyzmatycznych wykonawców, utworów koncertowych, a nie płaczących przy mikrofonie zbłaźnionych wykonawców w stylu „emo”.

Odnoszę nieodparte wrażenie, że ludzie tworzący stacje telewizyjne o tematyce muzycznej, a konkretnie rockowej kompletnie nie mają pojęcia, czego pragną widzowie. Wygląda to tak, jakby te kanały tworzyli ludzie słuchający disco polo, a o „rocku” wiedzą tylko tyle, że istnieje. Wrzucają więc hardcorowe utwory w stylu T.LOVE – I Love You i myślą, że przyciągną tym fanów muzyki rockowej.

Jestem przekonany, że każdego z wykształconych dyrektorów tych stacji można by zwolnić i na ich miejsce zatrudnić trzech zwyczajnych fanów tej muzyki, a stworzyliby kanał, który biłby rekordy oglądalności. Nie wiem czy to wiecie, ale polscy internauci szukający w internacie muzyki, to poszukiwacze rocka i heavy metalu. A wszystko tylko dlatego, że próżno szukać tej muzyki w jakichkolwiek mediach poza internetem. Jest więc zapotrzebowanie i popyt na ten gatunek, ale przede wszystkim na rock przez duże „R”.

Muzyka Rockowa prze duże „R” to taka, przy której głową chcesz przebijać sufit, nogami podłogę, a rękoma przewracać ściany. Nie ma tutaj kompromisów! Dzisiaj babcie oglądające ESKA Rock TV przytulają się do dziadków gdy słyszą wspomniany przeze mnie utwór T.LOVE – I Love You. W taki sposób możecie tworzyć ESKA Polo TV. Prawdziwy kanał rockowy powinien obrzydzać dziadków i zniechęcać fanów innej muzyki. A tu ESKA Rock TV przyciąga do siebie przeciwników muzyki rockowej i odpycha tych, do których docelowo jest stworzony.

8 października 2017 | Futbol

Przed meczem z Czarnogórą wiadomo było, że wystarczy nam remis, by awansować na mistrzostwa świata w Rosji. Wiadomo także było, że jeśli ten mecz wygramy, to losowani będziemy na ten mundial z pierwszego koszyka. Nikt nie przyjmował do wiadomości porażki, bo gdyby Dania wygrała u siebie z Rumunią, zepchnęłaby nas na drugie miejsce i dalej walczyć o awans musielibyśmy w barażach.

Na całe szczęcie wygraliśmy mecz z Czarnogóra 4:2 – prowadząc już 2:0 straciliśmy w sześć minut 2 gole i mieliśmy remis w 83. minucie. Na nasze szczęście niefortunne zagrania naszych rywali sprawiły, że najpierw Lewandowski strzelił swojego 51. gola w reprezentacji i tym samym podwyższył wynik meczu na 3:2. Na koniec meczu jeszcze ktoś z przyjezdnych wbił sobie samobója i mecz zakończył się zwycięstwem 4:2.

Warto podkreślić, że Dania zremisowała u siebie z Rumunią 1:1 strzelając gola z rzutu karnego, a Rumunii grając jednego zawodnika mniej doprowadzili pod koniec meczu do remisu. Wynik ten co prawda nic nie wnosił do naszej tabeli, ale przy takim wyniku Duńczyków nawet gdybyśmy przegrali w Czarnogórą awansowalibyśmy na mundial.

To już pewne, że 1 grudnia losowani będziemy z pierwszego koszyka. Oznacza to mniej więcej tyle, że na pewno nie spotkamy się w grupie z Rosją, bo jako gospodarz turnieju losowana będzie z tego samego koszyka. – A szkoda, bo z chęcią zobaczyłbym naszych przeciwko „Ruskim” na ich terenie. Byłoby gorąco przed meczem, w trakcie meczu i po meczu…

Co by nie powiedzieć o naszych piłkarzach, to podczas tych eliminacji stracili punkty tylko w dwóch meczach. Pierwsze punkty na starcie eliminacji w Kazachstanie – prowadząc już 2:0 Kazachowie zdołali wyrównać i o mały włos nie wygrali z nami spotkania. Druga strata punktów w żałosnym stylu z Danią. Od tego meczu wróciły wszystkie nasze zmory. Już sam nie wiem, czy Duńczycy byli tak dobrzy, że odprawili nas w Kopenhadze 4:0, czy my tak słabi. – Obstawiam na to drugie, bo poziom gry naszych był tak niski, że prawdopodobnie z Sam Marino mielibyśmy problem wygrać.

Jedziemy na mistrzostwa świata 2018 w Rosji. Cieszy taka sytuacja, bo po zakończeniu emocji lig krajowych, a także ligi mistrzów, można będzie w przyjemnością odliczać dni do turnieju. Oby tylko Lewandowski, Pazdan, Grosicki, Krychowiak, Glik i Szczęsny nie złapali jakiejś kontuzji. Bez jednego z tych piłkarzy nasza kadra się rozsypie, bo zmienników mamy kiepskiej jakości. W dodatku miejmy nadzieję, że wróci Milik, bo odpukać w niemalowane, gdyby „Lewy” odpadł, to praktycznie nie mamy nikogo na pozycję atakującego.

7 października 2017 | Polityka

W wyborach parlamentarnych głosowałem na kogoś z Kukiz 15. Dziś to ugrupowanie „walczy” w Sejmie, by wprowadzić łatwiejszy dostęp do broni palnej dla Polaków. Podobno dogadali się w tej kwestii z Prawem i Sprawiedliwością i zapewne w najbliższym czasie ten temat zdominuje wszystkie inne. Jedni twierdzą, że to temat zastępczy, jeszcze inni mówią, że Polacy będą czuć się bezpieczniejsi, a ostatni uważają, że przestępcy będą mieć łatwiejszy dostęp do broni. – Jak więc będzie?

Zapewne nikt do końca nie odpowie na to pytanie. Gdy ustawa ułatwiająca dostęp do broni wejdzie w życie, to pewnie dopiero to zweryfikuje co nastanie. Myślę sobie, że jeśli są trzy warianty wymienione przeze mnie wcześniej, a jeden z nich brzmi – przestępcy będą mieli łatwiejszy dostęp do broni, to choćby z tego ewentualnego powodu nie warto wprowadzać ułatwionego dostępu do niej.

Oglądając film „Zabawy z bronią” pamiętam informację, że w USA jednego dnia od „strzału z broni palnej” ginie tylu ludzi ilu w Europie w ciągu roku. – Podkreślając, że w zdecydowanej większości postrzelenia ze skutkiem śmiertelnym w Europie występują na lini policjant – przestępca, gdzie przestępca pada ofiarą.

Osobiście jestem zdecydowanie na „NIE” jeśli chodzi o ustawę ułatwiającą dostęp do broni palnej. Nie wierzę, że „dobrzy ludzie” będą kupować ją na potęgę, a „źli ludzie” nie będą mieli do niej dostępu. Po drugie jak zacznie narastać ilość przestępstw z „udziałem pistoletu”, to zapewne dopiero wtedy „dobrzy ludzie” będą się uzbrajać ze względu na strach. A gdy to już się stanie, to pewnie w związku ze strachem wielu „dobrych ludzi” będzie strzelać na oślep, by tylko ratować się ode złego. – Przychodzi mi na myśl historia niepełnosprawnego sportowca Oscara Pistoriusa, który zastrzelił swoją narzeczoną w „kiblu”, bo myślał, że to przestępca.

Zdziwiony w ogóle jestem, że PiS chcę z Kukiz 15 rozmawiać w sprawie tej ustawy. Nie spodziewałbym się po nich tak zdecydowanych kroków. W końcu rządzą samodzielnie i nie potrzebują koalicjanta, więc po co ten ruch?

Jak wiadomo Prawo i Sprawiedliwość „trzyma z Amerykanami”. Tam dostęp do broni palnej uznawany jest za „wolność”, więc może jakieś ogromne lobby z tego kraju optuje za tym, by wprowadzić tu łatwy dostęp do broni i tym samym zapewnić sobie nowy rynek zbytu rodzimym firmom? Aż dziw, że w partii rządzącej nie podnosi się larum sprzeciwiające się temu zagadnieniu. Macierewicz powinien stać na uszach, Kaczyński powinien przemówić do narodu, że wprowadzanie łatwego dostępu do broni palnej będzie możliwy dopiero po jego trupie. – A tu nic, cisza, mówiąca, że jesteśmy „za”, by tylko zdobyć paru posłów z Kukiz 15 i polizać się po jajach z Amerykanami. Jeśli cena polityki warta jest tysięcy zamordowanych w przyszłości Polaków, to gardzę taką polityką…

stat4u