7.12.2016

Gdy zobaczyłem grupę w jakiej znalazła się Legia Warszawa w lidze mistrzów oniemiałem. Wiedziałem, że to będzie trudna lekcja. – Real Madryt, Borussia Dortmund, Sporting Lizbona. Wśród dziennikarzy sportowych sukcesem Legii w tej grupie byłoby zdobycie choćby jednego gola.

Pierwszy mecz i porażka u siebie z Borussią aż 0:6 sprawiła, że na Legię spadły gromy. Między innymi dzięki temu trener Hassi stracił pracę. Właściciele zaczęli publicznie się kłócić, co wywołało kolejne trzęsienie Ziemi w Legii Warszawa. Po za tym nie wytrzymały nerwy (pseudo)kibicom, którzy podczas meczu z Borussią starli się z ochroną stadionu (…). To sprawiło, że UEFA wydała decyzję o zamknięciu stadionu na jeden mecz i to nie z byle kim, bo z Realem Madryt.

Drugi mecz ze Sportingiem w Lizbonie ogłoszono za sukces. – Legia przegrała tylko 2:0. Prześmiewano się, że to duży progres w stosunku do pierwszego meczu.

Trzeci mecz na Snatiago Bernabeu w Madrycie z miejscowym Realem zakończył się wynikiem 1:5. Porażka była, ale postawa sportowa Legii została doceniona przez wszystkich. Żyjemy w takich czasach, że tego typu porażka na stadionie Realu mogłaby spotkać nawet najlepszych. Tu niestety znów, podobnie jak w pierwszym meczu pokazali się (pseudo)kibice. Przed stadionem doszło to zamieszek z policją. Wyglądało to żałośnie, a kara o jakiej mówiło się po meczu opiewała na wykluczenie Legii z ligi mistrzów, jak i zakazie gier w Europie przez kilka lat. Kilka dni później sprawa ucichła (…).

Rewanż przy Łazienkowskiej z Realem Madryt odbył się przy pustych trybunach. Real do 35.minuty prowadził 2:0, by w 83.minucie przegrywać z Legią 2:3! Niestety dwie minuty później piłkarze z Hiszpanii wyrównali na 3:3 i takim wynikiem zakończył się mecz. Remis to nie sukces, ale remis z Realem Madryt i to nie taki szczęśliwy 0:0, gdzie była obrona Częstochowy, lecz 3:3 pokazał, że piłkarze z Warszawy rzeczywiście czegoś się nauczyli dzięki lidze mistrzów.

Mecz w Dortmundzie z miejscową Borussią to istne szaleństwo. Choć Legia przegrała aż 8:4, to jestem przekonany, że nie było tu nic, czego Legia mogłaby się wstydzić. Strzelić cztery gole w Dortmundzie to nie wstyd i wydaje mi się, że długo na poziomie europejskich pucharów drużyna Borussi nie straci tyle goli w jednym meczu. Przyznać też trzeba, że pewnie nie prędko strzeli 8 goli na swoją korzyść, ale ważne, że chłopaki z Warszawy pokazali się z dobrej strony. Martwi tylko to, że w dwumeczu z Borussią Legia osiągnęła wynik aż 4:14! Szok!

Ostatni mecz grupowy ze Sportingiem Lizbona to walka o trzecie miejsce i awans do rundy pucharowej ligi europejskiej. Warunek był taki, że Legia musiała ten mecz wygrać, a gościom z Portugalii wystarczył remis. Legia Warszawa przy moim wielkim zdumieniu i zdziwieniu wygrała ten mecz 1:0 i wywaliła za burtę z pucharów vice mistrza Portugalii, a to w mojej opinii wielki sukces…

Śmiało można powiedzieć, że ta edycja ligi mistrzów, po dwudziestu latach nieobecności polskiego klubu była wielkim wahadłem nastrojów. Od pogromu z Dortmundem, po wygraną ze Sportingiem i awansie do ligi europejskiej z trzeciego miejsca. Choć Legia dostawała po drodze srogie lekcje, to widać, że nie poszły one na marne. Gdybym był kibicem Legii, takim z krwi i kości, to dziś pękałbym z dumy, ale jestem tylko biernym obserwatorem piłki kopanej w naszym kraju i jedyne co mogę zrobić, to pozazdrościć tym, którzy nimi są. Oczywiście chylę czoła przed piłkarzami z Warszawy, bo pokazali serce, wolę walki i osiągnęli to, co mogli zrobić. Nikt nie wierzył, że awansują z grupy do fazy pucharowej ligi mistrzów, ale przyznaję, że ja nie wierzyłem nawet w awans do ligi europejskiej, a żeby być bardziej żałosnym napiszę, że nie wierzyłem, że Legia strzeli z tymi rywalami choćby jednego gola.

2.12.2016

Niemal każdy człowiek za Ziemi zna hasło „Facebook”. Nie ma w tym nic złego, ale w mojej opinii jest to najbardziej dziwaczny portal na świecie. Gdyby mi ktoś 10 lat temu powiedział, że powstanie strona internetowa, na której zarejestruje się ponad miliard ludzi i korzystać będą z niego niemal codziennie, to powiedziałbym mu że oszalał. Dziś to jest już faktem. Strona, na której możecie założyć konto i napisać „o czym teraz myślisz” warta jest na giełdzie tyle, ile wart jest roczny budżet 36 milionów Polaków!

Pamiętam czasy, w których mówiło się, że jeśli nie ma Twojej strony w wyszukiwarce Google, to znaczy, że nie istnieje. Dziś to samo można powiedzieć o Facebooku, z tą tylko różnicą, że nie chodzi już o stronę tylko o człowieka. – Nie ma Cię na Facebooku, nie istniejesz.

Na czym polega fenomen Facebooka? Wydaje się, że przeważyła o tym funkcja dająca możliwość łączenia swojego konta z kontem znajomego. To dobre narzędzie do szybkiego informowania, wielka baza danych dla firm promujących swoje usługi i towary. Gdyby nie to, że to już się stało, nigdy nie uwierzyłbym, że powstanie kiedyś strona internetowa inna niż wyszukiwarka, z której korzystać będzie co szósty człowiek na Ziemi. Zastanawiałbym się, co musiałaby zawierać, by ludzie tak chętnie na nią wchodzili. Nie wpadłbym na to, że wystarczy dać możliwość opublikowania wpisów i dostęp do kilku aplikacji, by zgromadzić tak wielu zainteresowanych.

W moich czasach gdy chodziło się na randki z dziewczynami nie wiedziało się o nich nic. Krok po kroku poznawało się osobę, która na początku wydawała się być interesującą. Dziś w czasach wszechobecnego Facebooka i innych portali społecznościowych, o drugiej osobie dowiadujemy się wiele od zaraz i wiemy, jakiej słucha muzyki, jakie lubi filmy, ile ma lat, z kim się kumpluje, jakie ma zwierzęta, upodobania polityczne, jakim jeździ samochodem i czy ma partnera. Czy to zaleta? Nie wiem, nie chodzę już na randki, ale wiadomość o prezencie przed rozpakowaniem traktuję jak rozczarowanie…

Niewątpliwą zaletą Facebooka jest to, że docieramy do najświeższych informacji sekundę po opublikowaniu. Wiemy, czy nasz ulubiony zespół nagrywa, a może wydał nową pytę, bądź szykuje się w trasę koncertową. Wiemy, czy w naszym mieście będą mieć miejsce ciekawe wydarzenia i jakie filmy „lecą” w „naszym” kinie. Przesył informacji jest tak duży i tak szybki, że niektórzy by nie ominąć niczego siedzą przed komputerem, laptopem, tabletem czy smartfonem niemal bez przerwy.

Choć to świetne miejsce do spotkań ze znajomymi, służy głównie do przesyłania spamu, powielania istniejącej treści, zdjęć i filmów. Ale także dzięki Facebookowi szybko można dotrzeć do najważniejszych informacji lub dowiedzieć się czy nasz znajomy robi właśnie kloca, czy masturbuje się przed lustrem.

Dziwię się też społeczeństwu, bo każdy z nas chce być wyjątkowy. Kupujecie fajne ciuchy, staracie się być oryginalni, a tu nagle taki klops. – Wszyscy na Facebooku mają tak samo wyglądającą stronę, ale czadowo!

Słyszałem też opinie, że Facebooku to wielki portal randkowy. Chciałbym się z tym nie zgodzić, ale ziarnko prawdy w tym jest. Człowiek w każdym miejscu skazany jest na miłość. – Nie ma znaczenia, czy kobietę zahaczy facet na ulicy, w kolejce do mięsnego czy na Facebooku. Jeśli kobieta ma w sobie coś z Sharon Stone, to nie ma znaczenia za pomocą czego rozłoży nogi…

Facebook ma też coś z tajemnicy Poliszynela. – Istnieje tylko dzięki nam, co jest oczywiste i wiadome. Gdyby tak pół miliarda ludzi postanowiło w ciągu miesiąca usunąć konto na Facebooku, to zwyczajnie cały biznes by się posypał, akcje spadły na łeb na szyję i moglibyśmy następnego miesiąca obudzić się bez Facebooka. – Tylko sam już nie wiem, kto by z tego powodu bardziej cierpiał? –  Założyciel pan Zuckerberg, zwykły Kowalski czy firmy dostarczające internet?

Kiedyś sądziłem, że upadek Facebooka jest nieuchronny, a dziś już w to nie wierzę. Co by nie napisać złego czy dobrego o słynnym „fb”, jest to swojego rodzaju szaleństwo. Wystarczy stworzyć stronę na absurdalny temat, by po kilku miesiącach mieć absurdalnie dużo wielbicieli…

20.11.2016

Ostatnimi czasy zacząłem interesować się serialami. Natrafiłem całkiem przypadkiem na „The Jinx” stworzony przez HBO. Jest to sześcioodcinkowy serial dokumentalny o zaginionej kobiecie i morderstwie dwóch osób, za które posądzany był Robert Durst – mąż zaginionej, przyjaciel jednej z ofiar i sąsiad drugiej. Przez całą serię toczy się niejako spór o to, czy facet jest winny czy nie. W jednym przypadku nawet udowodniono w sądzie, że to on był sprawcą, ale zabił w obronie własnej, poćwiartował zwłoki i wrzucił do jeziora i został za to uniewinniony…

the-jinx

Pierwszy odcinek obejrzałem tylko kilka minut, bo zasnąłem na nim. Nigdy nie obejrzałem go ponownie, ale na szczęście włączyłem odcinek drugi i zaraz potem trzeci i tak do ostatniego włacznie. Produkcja wciąga bez opamiętania i za to właśnie kocham HBO i Canal+.

Serial zawiera zdjęcia i filmy od samego początku życia „podejrzanego” jak głównego bohatera zarazem, który o dziwo postanowił wystąpić w filmie o samym sobie. Wywiady w policjantami, prokuratorami czy nagrania z sal sądowych doprowadzają do interesujących rezultatów. Choć cały serial trwa prawie sześć godzin, to jest on zrobiony w taki sposób, że wciąga niesamowicie.

Pisanie o filmach, serialach czy książkach to naprawdę wielka sztuka. Jak to zrobić, by zachęcić widza do obejrzenia go i zarazem nie zdradzić fabuły? Nie pozostaje mi nic innego jak zachęcić Was do obejrzenia tego serialu i bez wahania powiem, że na chomikuj.pl jest go pełno. Jeśli szukacie czegoś na długie wieczory i w dodatku szukacie serialu opartego na prawdzie, a nie na Hollywoodzkim scenariuszu, to właśnie to jest to…

11.11.2016

Pisanie o naszej reprezentacji piłkarskiej w ostatnim czasie nie sprawiało mi przyjemności. Przyznaję jednak, że pojedynek w eliminacjach do mistrzostw świata z drużyną Rumunii i to jeszcze na wyjeździe była dla mnie ogromną przyjemnością. Nie tylko dobry wynik 0:3 w Bukareszcie jest dobrą wiadomością, ale także styl w jakim ten mecz wygraliśmy.

Śmiało powiem, że to był jeden z najlepszych meczów naszej reprezentacji jaki widziałem od ponad dwóch dekad. Może statystyki nie powalają aż tak bardzo, ale wizualnie trzymaliśmy Rumunów na dystans. Dziś nawet źle kopnięta piłka przez „naszego” i tak trafiała tam, gdzie powinna. Udawało się wszystko, a to tylko dlatego, że graliśmy wysokim presingiem. Co ważne, po strzeleniu gola w 11. minucie meczu nie murowaliśmy swojej bramki, lecz nadal parliśmy na rywala. I to właśnie tego oczekuję od naszych piłkarzy.

Dziś 11 listopada, w święto odzyskania przez Polskę niepodległości nasi piłkarze sprawili nam kolejny powód do świętowania. Warto też podkreślić, że Polacy w Warszawie na pochodach nie pobili się, a to kolejny powód do zadowolenia. Warto pamiętać ten dzień, bo tyle dobrych wydarzeń jednego dnia pewnie nie prędko się powtórzy.

Mecz w Bukareszcie to nie tylko wydarzenia sportowe. Naszych kibiców obrzucano racami i petardami. Gdyby tego było mało race poleciały także na pole karne Fabiańskiego i o mały włos petarda nie wybuchła na głowie Lewandowskiego. Myślę, że te sytuacje też nie przejdą bez echa. Wróżę puste trybuny w kolejnym meczu Rumunów u siebie, ale to na szczęście w tej chwili nie nasz problem…

3.11.2016

Przypadkiem natrafiłem na „jakiś tam program”, w którym pokazywane są cztery gadżety. Te, które spodobają się inwestorom wychodzą dalej w świat. Co prawda urządzenie o nazwie Prynt nie wygrało, ale zrobiło na mnie ogromne wrażenie. Jest to nakładka na smartfona, dzięki której po zrobieniu zdjęcia możemy od razu je wydrukować, podobnie jak z polaroida.

prynt

Wyobrażasz sobie, idziesz na rodzinną imprezę np., święta Bożego Narodzenia, zasiadacie przy wigilijnym stole, nagrywasz film i drukujesz jeden kadr, a następnie rozdajesz go gościom w formie papierowej. Ale by mieli zonka, co? Urządzenie to oprócz drukowania rozpoznaje także zdjęcia. Jeśli nagrałeś film, i z tego filmu wydrukowałeś jeden z kadrów i to wydrukowane zdjęcie położysz przed telefonem, rozpozna go, odnajdzie w pamięci film i będziesz mógł go odtworzyć przypominając sobie to wydarzenie. Najlepiej to urządzenie przedstawi krótki film.

Myślę, że sama cena urządzenia nie jest aż tak duża 149 dolarów. Niestety samo urządzenie jest dość duże i na pewno nie schowasz go do kieszeni. Mieści w sobie tylko 10 kartek papieru fotograficznego, który możesz kupić tylko na stronie producenta. Oczywiście należy także pamiętać, że zdjęcia nie są zbyt duże.

Co prawda zdjęcie możesz dziś drukować w dowolnym formacie na własnej drukarce, a jeśli nie, to możesz za „kilka groszy” wywołać je u fotografa. Mimo tego gadżet ten wywarł na mnie duże wrażenie. Gdyby kogoś to zainteresowało to odsyłam do strony https://www.prynt.co

21.10.2016

Od dawna słychać, że szykuje się w Europie coś większego i gorszego niż atak ruskich na wschodnią Ukrainę czy naloty na Syrię. Gdybyśmy wsłuchali się dokładnie w ludzi, którzy zajmują się armią moglibyśmy dostrzec, że Rosja może zajść wiele dalej i mam tu na myśli to, że to Polska może wkrótce tworzyć nowy ZSRR tworzony przez Putina. Tymczasem w Polsce Minister Obrony Narodowej (MON) pan Macierewicz mówi o tym, że Polska armia nie jest w stanie bronić się przez atakiem kogokolwiek, nie mówiąc już o ataku potęgi zwanej „Rosją”. Gdyby tego było mało, na okładce nowego „Do Rzeczy” były generał „GROM” pan Polko ostrzega, że „na razie jesteśmy bezbronni” i insynuuje, że „Rosja może uderzyć za kilka miesięcy”.

do-rzeczy2

Wszystkie te informacje zapewne przydatne są władzom Rosji. Wiedzą, że w Polsce nie mają się czym bronić i wiedzą, że zachód nie stanie po naszej stronie. W dodatku o wszystkim dowiedzieli się nie od rodzimych służb specjalnych, lecz od naszych generałów i ministrów pełniących rolę obronną. – Czyż to nie żałosne? Oczywiście nie jest tajemnicą, że nasz sprzęt wojskowy w dużej części to muzeum. Ja wiem o tym choćby z własnego doświadczenia gdy odbywałem zasadniczą służbę wojskową. Lufy 40-letnich Kałasznikowów powyginane, hełmy z drugiej wojny światowej, samochody, koparki i czołgi odpalane raz w roku i przygotowywane do tego przez kilka miesięcy. Ale mówiąc o tym nie pełnię roli ministerialnej, nie byłem generałem, więc mój głos jest nic nie znaczący i niesłyszalny.

Odnoszę wrażenie, że to całe gadanie o tym, że nasze wojsko jest źle wyposażone służy tylko po to, by można było powiedzieć, że ośmioletnie rządy Platformy Obywatelskiej i Polskiego Stronnictwa Ludowego doprowadziły do upadku Polskiej armii. Prawdą natomiast jest, że nasze armia posiada pewnie jakiś nowy sprzęt, ale opiera się głównie o ten, który zostawili ruscy, gdy opuszczali nasz kraj. Wydaje się także, że straszenie pana Polko czy Macierewicza wojną z Rosją służy tylko temu, by w razie takiej wojny powiedzieć „a nie mówiłem?” i ewentualnie w razie wojny podkreślać, że „to oni (PO+PSL) zostawili nam bezbronną armię”. 

Jesteśmy bezbronni, mówi generał Polko. W podobnym tonie wypowiada się pan Macierewicz (MON). W rzeczywistości może i jesteśmy bezbronni, ale panowie na tak wysokich stanowiskach można powiedzieć rozbroili Polskę na oczach całego świata. W moim odczuciu za takie wypowiedzi jednemu powinny spaść pagony z ramion, a drugi powinien uciekać na Syberię, by chronić się za Putinem ratując życie za wyjawienie tajemnicy państwowej…